Boże Ciało 2021 – nareszcie znowu było pięknie!

O takie Boże Ciało nic nie robiłem – chciałoby się rzec żartem. Ale tak nie było, bowiem w środowy wieczór razem z kilkoma sąsiadami zmontowaliśmy ołtarz na okoliczność procesji. Nie była to pierwsza taka sąsiedzka akcja, w której brałem udział, ale pierwsza po smutnym 2020 roku, kiedy tradycyjnej procesji w ogóle nie było, a jedynie bardzo skromna wokół kościoła.

Proboszcz, przybyły na miejsce stawiania “naszego” ołtarza, tryskał humorem. Trudno było nie dostrzec, jak bardzo jest szczęśliwy, że procesja odbędzie się i Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa znowu będzie wyglądać tak, jak powinna. Nam też się ten nastrój udzielał. W końcu znowu będzie można tłumnie, jeden przy drugim i bez maseczek, manifestować swoją wiarę i przynależność do wspólnoty kościelnej przy parafii.

Następnego dnia wzruszyłem się, cholera… Konkretnie wtedy, gdy procesja zaczęła się formować. Tłumy ludzi na placu przed kościołem, na ulicy, chodniku i wzdłuż ulicy, którą procesja miała wyjść dalej. Pogoda naprawdę idealna (słońce, praktycznie bez wiatru i temperatura ok 23 stopni), mnóstwo dzieciaków i wśród nich mój Jasiek, uzbrojony w dzwoneczek i ubrany w komeżkę. Czułem szczęście, przeogromne szczęście, że jako ojciec mogłem go zabrać na uroczystość Bożego Ciała. Tak, jak mnie zabierał mój ojciec, a mojego ojca jego ojciec…

Mocno poluzowane covidowe obostrzenia pozwoliły ludziom znowu poczuć normalność. Przejść ulicami jak dawniej, modlić się jak dawniej i jak dawniej, w doskonałych nastrojach, dalej celebrować ten świąteczny dzień wedle własnych, utartych zwyczajów.

Kilka godzin po procesji ołtarz rozebraliśmy i odwieźliśmy do kościoła. Proboszczowi nadal uśmiech nie schodził z twarzy. Nam też :) Oby już wróciły dawne czasy, kiedy w kontekście nadchodzącego święta można się było zastanawiać nad tym jaka będzie pogoda i w co się ubrać, a nie nad tym, czy procesja w ogóle się odbędzie.

Z tego wszystkiego nie zrobiłem żadnego zdjęcia nadającego się na ilustrację do tego wpisu. Pożyczę więc foto sprzed lat, kiedy polazłem na procesję z parafii św. Jadwigi w Dębicy z aparatem, by przetestować radziecki obiektyw Helios 58/2 :)

Subskrybcja
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
leon

Miałem podobne wrażenie że dla wszystkich jest to coś więcej niż tylko kolejna procesja. Manifestacja wolności. W mojej parafii tak samo bardzo licznie było.