Czujnik ciśnienia oleju – częste miejsce wycieku w oplach

Od kilku tygodni Corsa mojej Żony olejem silnikowym znaczyła teren. Głównym podejrzanym była uszczelka pokrywy zaworów, która już od miesięcy wyraźnie pociła się. Wymieniłem ją (rękami mechanika). I co? I w miejscu parkowania plam oleju nadal przybywało.

Z latareczką w dłoni dokładnie obejrzałem sytuację pod maską. Mokro jak cholera było po stronie rozrządu. Uszczelka na wale? Nie, bo i wyżej wszystko w oleju: kompresor klimatyzacji i kilka węży przy nim mieniło się tłustym blaskiem.

Zmysł widzenia postanowiłem wzmocnić zmysłem dotyku. To był dobry pomysł, bowiem raz dwa wymacałem, skąd ten olej wciąż tak kapie. Kapał, a wręcz już prawie się sączył, spod wtyczki czujnika oleju. Takiej na cieniutkim kabelku zakończonej tylko jednym pinem.

Sprawdziłem w sieci i internet potwierdził, że te czujniki bardzo często przeciekają. Na szczęście – przynajmniej w silniku 1.2 75 KM (Opel Corsa C i inne) wymiana tego czujnika jest dziecinnie łatwa, a sam czujnik kosztuje mniej niż flaszka, którą w pierwszym odruchu chciałoby się wręczyć komuś, kto w tej wymianie nas wyręczy.

Czyli ile?

Czujnik (zamiennik) kosztuje ok 20 złotych, a na jego wymianę potrzebnych jest kilka minut (policzalnych na palcach jednej ręki) i płaski klucz 24. Mogą przydać się też rękawice, aby przypadkiem nie oparzyć się, gdy silnik jest jeszcze ciepły. Warto też przygotować sobie papierowy ręcznik do wytarcia wtyczki wyjętej ze starego, cieknącego czujnika.

Po odkręceniu zepsutego sensora wyleje się odrobina oleju. Można to olać, skoro i tak wszystko poniżej pływa w oleju. Nie mniej ostrzegam żeby nie było, a kto tam będzie chciał, to może ten olej łapać np. w ręcznik. :)

Po pomyślnym zakończeniu zabiegu wymiany czujnika ciśnienia oleju można wciągnąć brzuch, wypiąć dumnie pierś i pochwalić się swojej oblubienicy posiadanym talentem mechanicznym. ;)

Subskrybcja
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze