26

Czy wariactwa Jobsa wliczone są w cenę sprzętu?

AppleJestem Windowsiarzem z pewnymi odchyłami w kierunku Linuksa. I dobrze mi z tym – tak dobrze, że nawet wyleczyłem się z choroby, na którą wielu pecetowców choruje, a która zwie się „chcę mieć jabłuszko”.

Hermetyczne środowisko Apple, jak ten zakazany owoc kusi. Ugryziony nęci tym bardziej. Być w elicie, mieć ten nietani, bajerancki gadżet z ugryzionym jabułkiem w logo. Niektórzy chorzy na Apple poddają się chorobie, kupują i ciągle kupują, a inni marząc męczą się, czasem próbując Linuksa bądź Windows upodobnić chociaż do Maca. Hackintosh – to już wyższa szkoła i nielegal, jak wejść na zamkniętą imprezę, ale pod stołem siedzieć. Spod obrusa widzieć i czuć, ale nie móc powiedzieć „to jest dla mnie”.

Niektórym, jak np. mi, przechodzi. Miałem fazę na Maka, lecz gdzieś w pewnym momencie zauważyłem, że przeczę samemu sobie popadając w paradoks. Windowsa krytykuję za brak otwartości, w społeczności open source czasem pachniało mi jakimś sekciarskim fanatyzmem, a chciałem Maca? Chciałem produkt Apple, który jest esencją wymienionych w poprzednim zdaniu wad Windy i Pingwina! Pragnąłem elastyczny, dający wiele swobody świat PC zamienić na cholernie ograniczony ogród Stevea Jobsa! Geniusza marketingu, który jest w stanie otumanić człowieka i wcisnąć mu wszystko! Pojebało mnie? Chyba tak. Albo i nie. Sam nie wiem. Tak i nie chyba.

No tak, w hermetycznym jabłuszkowym światku wszystko działa cycuś glanc. Wszystko, co tam się znajduje, współgra ze sobą wręcz koncertowo. Jest super i nie ma zgrzytów. O tak, o tym właśnie marzyłem i to właśnie miłością platoniczną kochałem. Ale czy aby na pewno to była miłość? A może tylko zauroczenie, które po czasie mija, a razem z nim spada czapka niewidka z wad i niedoskonałości? Coś trochę jak w miłości, o której definicję przecież sam się kiedyś pokusiłem.

Mam zestaw programów, bez których pracy sobie nie wyobrażam. Mam kupę przyzwyczajeń, których zmiana na inne zajęłaby mi sporo czasu, podobnie jak dobranie zamienników dla pecetowego softu (tam, gdzie byłoby to konieczne). Marząc o Jabłku byłem gotów znieść taką przeprowadzkę; nauczyłem się Windowsa, nauczyłem się Linuxa, to i Maca ogarnę.

Ja jeszcze marzyłem, a Draqu już sobie kupił. Poprosiłem go wówczas o zrobienie screena mojego w bloga w Safari pod Mac OS X. I pierwszy zgrzyt: na screenshota musiałem poczekać do wieczora, bo pod Makiem nie wystarczyło wciśnięcie jednego guzika na klawie i zapisanie obrazka. Tam było inaczej, magia czarna, na którą cholera mnie wzięła – skoro tak banalna rzecz po przesiadce jest problemem, to ile jeszcze takich podobnych w cenie maczka? Ciśnienie, jakie miałem, by wejść do jabułkowego świata, diametralnie opadło. Ja komputera używam do pracy, a nie do zabawy. Gdybym miał czas na zabawę, to miałbym i na przyswajanie jabłkowych inności.

Kaprysy Jobsa
Gdy przeczytałem o zgrzytach na linii Steve Jobs – Adobe w sprawie Flasha, pomyślałem: ten gość może mieć między uszami nie po kolei. Jobs postanowił bowiem tupnąć nóżką i pozbawić użytkowników możliwości korzystania z Flasha. Bo dziurawy i zasobożerny? Co z tego, skoro tyle ludzi z tym żyje i mają się dobrze? Bo sprawia problemy na makach? Flasha do piachu, iProblem górą!Streaming, to przede wszystkim Flash, rzadziej Silverlight czy pluginy a’la WMP. Jest niby HTML5 z nowymi tagami, ale z taką popularnością i zawirowaniami w sprawie kodeków, to żadna z niego opcja „b”. Jobs jednak uznał, że Flash jest be, a że jest be, to go nie będzie, a skoro nie ma zastępstwa, to nie będzie niczego. Będzie tylko to, co dobry Steve zaakceptuje, czyli najpewniej tylko swoje własne, autorskie. Bo monopol się mu marzy? Ktoś (tym ktosiem jest firma RipCode) się jednak zlitował i wyczarował Flasha bez Flasha dla tych biednych mobilnych fanów Apple, którzy słono płacą i gówno z tego mają.

Mnie ten cyrk wyleczył z Maka i wszelkiego innego ugryzionego cholerstwa. Nie godzę się, aby jeden taki decydował, co mogę mieć, czego nie mogę, a co mam posiadać i jeszcze jak tego używać.

Dziś kolejna wiadomość z cyklu „Steve Jobs świruje”, która de facto natchnęła mnie do popełnienia tego wpisu. Otóż Steve, którego Maczki talent do zagadnień video mają, wziął i zasadził kopa w dupę technologii Blu-ray. Nie będzie Blu-ray w Makach, bo nie będzie i walcie się wszyscy, całujcie mnie w dupę i czcijcie dalej, a filmy HD, to se na dyskach zewnętrznych noście, bo z łaski mojej USB 2.0 macie. Albo napęd odpowiedni wam zrobię – na USB, za jedyne 599$ – oczywiście kolor srebrny i z jabłuszkiem, za dodatkowe 79$ wersja ze skrytką na pilota, który opcjonalnie, za jedyne 119$…

Blu-Ray w standardzie? Nie ma takiego odczytu. Dziękuję. Dobranoc.

Naprawdę cieszę się, że zostałem przy pececie. Tutaj mam wszystko, czego potrzebuję i co mogę potrzebować. A nawet więcej. Mogę upgrade’ować sprzęt tak, jak mi się to żywnie podoba, mogę instalować systemy, jakie chcę, mogę rozważać korzystanie z nowych technologii w kategoriach przydatności, a nie skulony drżeć o to, co o nowym sposobie wymiany danych powie Steve.

Na pewno nie zazdroszczę makowcom. Może ich jedzenie ładniej wygląda i mocniej pachnie, ale to ja mogę żreć co chcę, jak chcę i gdzie chcę, a do tego urozmaicać swoje menu na niezliczoną ilość sposobów. Złota klatka i polerowane jabłka? Wolę chatkę i kawał ziemi, z sadem i grządką.

Flash bez przyszłości, Blu-ray bez przyszłości… Nieważne, co Jobs ze swojej szklanej kuli (albo raczej ze szklanego jabłka) wywróżył na temat przyszłości odrzucanych przez siebie technologii. Nieważne, jakie standardy będą obowiązywały za 5 czy 10 lat, ponieważ ludzie płacą dziś i dziś mają prawo wymagać. Słono płacący za ugryzione jabłko powinni mieć zapewniony dostęp do takich sprzętów i takich narzędzi, jakich używa się dziś, a nie za „wydaje mi się” Steva-wyroczni.

Tylko czekać, aż Jobs zacznie za 4999$ sprzedawać małą, blaszaną płytkę z obowiązkowym jabłkiem, którą to nazwie iStal – komputerem przyszłości. Płytka oczywiście nic nie będzie potrafiła, ale czego też od niej wymagać dziś, skoro ona jest z przyszłości i dzisiejsze technologie są dla niej przeżytkiem, a wspieranych przez blaszkę rozwiązań jeszcze nie wymyślono?

Obawiam się, że chętni na iStal i tak by się znaleźli. I to jest w tym wszystkim naj.

Tyle moich luźnych rozważań – już mi się udało pocieszyć, że w życiu nie miałem (i nie mam) niczego z ugryzionym jabłuszkiem. No, może poza sweterkiem sprzed dwudziestu paru lat, na którym takie jabuło było. Miałem też plastikową skarbonkę – jabłko z wyciętą ćwiartką. Gdy się monetę w odpowiednim miejscu położyło, z jabłka wyłaził robal i zabierał pieniążka :)

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

26 komentarzy

  1. Szuman napisał:
    „No tak, w hermetycznym jabłuszkowym światku wszystko działa cycuś glanc. Wszystko, co tam się znajduje, współgra ze sobą wręcz koncertowo. Jest super i nie ma zgrzytów.”

    W „hermetycznym światku” wszystko chodzi jak trzeba, bo system jest idealnie skonstruowany pod sprzęt – pod każdy jego element.

    Szuman napisał:
    „Mam zestaw programów, bez których pracy sobie nie wyobrażam. Mam kupę przyzwyczajeń, których zmiana na inne zajęłaby mi sporo czasu, podobnie jak dobranie zamienników dla pecetowego softu”

    Na 100 pro znajdziesz softowy odpowiednik programów windowsowych na maca lub ich wersję na osx.
    Kiedyś oglądałem na youtube test rendowania jakiegoś obrazu w programie w wersji na obydwa systemy. Komputery o tych samych parametrach nie rendowały jednakowo – mac był szybszy.

    Szuman napisał:
    „Ja jeszcze marzyłem, a Draqu już sobie kupił. Poprosiłem go wówczas o zrobienie screena mojego w bloga w Safari pod Mac OS X. I pierwszy zgrzyt: na screenshota musiałem poczekać do wieczora, bo pod Makiem nie wystarczyło wciśnięcie jednego guzika na klawie i zapisanie obrazka.”

    No cóż. Maca miałem kilka dni dopiero i nie zdążyłem nauczyć się skrótów klawiszowych (swoją drogą zajebiscie ułatwiają życie), więc nie wydaje mi się, żeby ten argument był powodem do rezygnacji z kupna tej świetnej maszyny.

    A teraz coś ode mnie:
    Nie namawiam ani Ciebie, ani nikogo innego do kupienia maczka. Podpisuję się jednak obiema rękami pod stwierdzeniem, że mac jest lepszy – ale dla mnie. Przez prawie rok użytkowania system nie zwiesił mi się ani razu, nie było BSOD, nie było dziwnych restartów. Raz powiesił mi się tylko program do tworzenia muzyki – ale i tak okazało się, że przyczyną był brak najnowszej wersji oraz jego nieoryginalność. Teraz kiedy już mam oryginalny system oraz program do miksowania problemy to coś czego nie znam. MOGĘ BEZSTRESOWO PRACOWAĆ.
    Szuman piszesz, że mac jest droższy (nie tylko Ty :P ) – porównaj sobie ceny firmowych komputerów do cen maca – różnicy nie zauważysz.
    Piszesz, że Jobs nie daje wsparcia dla tego, czy tamtego – prawdopodobnie mają w planach coś co znów będzie o krok przed Microsoftem orac pecetowymi-firmami – cierpliwości :)
    Jeszcze jedna kwestia dotycząca cen – PC którego kupiłem za ponad 2500 zł (sama paka) sprzedałem po niecałym roku za 600 zł. Mac’a którego kupiłem za 2000 zł teraz sprzedam maks 350 zł taniej. Maczki się tak nie „starzeją” jak PC. To tyle odemnie :)

    Pozdrowiska ze studia.

  2. Draqu ale z windowsem jest to samo co napisałeś, czyli piraty się wysypują, a oryginał ma najlepszą jakość. Wiem co piszę bo miałem pirata XP a po rzekomych nalotach policji kupiłem oryginał i na tym samym kompie zmiana o 180 stopni!! To samo się tyczy programów.
    Teraz mam Win7 i system zwala z nóg stabilnościa. Serio tobie to mówie że jeszcze nie widziałem tak bardzo dopracowanego systemu ktory od nowości działa idealnie. XP i Vista potrzebowały SP a 7 bez nich działa wyśmienicie :-) Jakbym mial chciec MACa to tylko dla bajerów wizualnych bo tak to nie przekonuje mnie zamkniętra narchitektura i to o czym tu napisano czyli widzimisie Jobsa. Ty wierzysz że tylko na MACu możesz bezstresowo pracowac, a ja ci powiem że na 7 od dokladnie 11 listopada pracuje bez stresowo. Czasami kompa nie wylaczam tydzien a nawet niektorych programow nie wylaczam a dziala wysmienicie. Chcialbym tylko taki dockbar jak ma Mac bo mial bym wszystko pod reka ale poza tym wole Windows.

    Co do markowych komputerow to nikt normalny tego nie kupuje. Chyba tlyko firmy.
    Po 1. niektore podzespoly w takim kompie od razu chcial bym wymienic na dobre a jak to zrobie to mam po gwarancji.
    Po 2. nigdy taki komp nie jest tak zlozony jak by mi odpowiadalo.

    Oczywiscie jakby mi ktos sprezentowal MACa to bym sie nie obrazil tylko bym obadal co i jak i najwyzej sprzedal ale kase na teraz to chetniej w ulepszenie PC bym zainwestowal albo kupil bym notebooka albo bym sie poprostu za to zabawil.

  3. @Draqu, odpowiadając na moje cytaty w niczym nie zachwiałeś moich przekonań :) Nadal jestem bardzo zadowolony z tego co mam i nadal uważam Maka za przereklamowanego pasożyta porftelowego, w dodatku oferującego mniej, niż konkurencja ;)

    Bym się chyba załamał, gdybym wpakował tyle kasy w kieszeń jednej osoby i nie dostał z jej strony wsparcia dla podstawowych technologii, a w zamian niejasną obietnicę bliżej nieokreślonego czegoś, co byś może będzie lepsze – i jeszcze miałbym się z tego cieszyć. Nie ma Flasha, to co jest? Jak nie ma nic to oddawać kasę!

    Naprawdę nigdy bym się nie zgodził na takie traktowanie, choć co ja mogę o tym wiedzieć, skoro nie złapałem się jeszcze na jabłko ;)

    [quote]mają w planach coś co znów będzie o krok przed Microsoftem orac pecetowymi-firmami – cierpliwości :)[/quote]

    i co z tego, że kiedyś? Inna sprawa to to, że te 10% użytkowników Maków dostanie coś niekompatybilnego z resztą – 90% komputerów? Taki szybki przykład: Jobs sobie wymyśla koniec wsparcia dla AVI, bo wpadł mu do głowy pomysł na nowy format. Użytkownicy Maków w swoim hermetycznym świecie będą sobie mieć ten jeden pobłogosławiony przez Jobsa format video, podczas gdy 9 razy więcej ludzi korzystać będzie z przykładowego AVI, którego Steve nie będzie lubił. A zanim dostaną jobsowe rozszerzenie plików filmowych, przez kilka lat muszą kombinować, jak otworzyć najzwyklejszy film, który pecetowcy z palcem w dupie odtwarzają na czym popadnie.

    Nie mam nic przeciwko innowacjom z Apple, ale niech do cholery nie robią cyrków z odcinaniem swoich dojnych krówek od technologii, z których 90% świata korzysta normalnie. Najpierw niech Apple wymyśli i wprowadzi coś nowego, lepszego, a dopiero później niech głosi o tym, że starsze rozwiązania są do bani.

  4. Oj, stąpasz po kruchym lodzie z tym postem Szuman. Targasz się na konsumpcyjne świętości i sprowadzisz na siebie fale polemiki. Powinieneś wiedzieć, że Steve Jobs jest szefem Apple właśnie dlatego, że lepiej od użytkowników wie czego potrzebują ;)

    A moje zdanie na temat Maców jest takie:
    -ładnie wyglądają
    -ładnie wyglądają
    -naprawdę ładnie wyglądają ;)
    -mają całkiem niezły system

    Ale:
    -są za drogie w stosunku do możliwości
    -nie są za drogie dla mnie ale, porównując: jak wiem, że dobry chleb kupie już za 3 złote to nie kupuje innego za 6 tylko dlatego, że mnie na niego stać (i żeby się ewentualnie pochwalić jaki to wypasiony, drogi chlebek sobie wcinam)
    -jak powiedziałeś są hermetyczne, a nie zamierzam słono płacić za coś co mnie w jakimkolwiek stopniu ogranicza (programy, gry)
    -są synonimem (przynajmniej w Polsce) tzw. „lansu”, a ja jestem uczulony na tego typu pustogłowie

    Jakiś czas temu zastanawiałem się nad wyborem laptopa na przyszłość i z powodu wyżej wymienionych z pewnością nie będzie to komputer Apple. Jeśli będę brał z wyższej półki to już o wiele prędzej Sony Vaio.

    Nie jestem gadżeciarzem, a moje decyzje konsumenckie dyktuje czysty pragmatyzm, a nie fascynacja produktem.

  5. Jeszcze raz piszę – nie mam zamiaru nikogo przekonywać do mac’a :) Ja jestem z niego 100 pro zadowolony i to się dla mnie liczy.

    Zgodzę się, że winda pracuje okej na oryginale…. nie mówię nie.

    Jakiś czas temu wgrałem sobie przez „parallels desktop” windowsa, bo chciałem włączyć jakąś aplikację z cyklu H2O :P, wgrało się okej, działało okej, ale po pół godziny utwierdziłem się w przekonaniu, że wygląd windows XP jest ohydny, a 7 to nieudana kopia osx :)

    Ktoś powyżej pisze, że są za drogie w stosunku do możliwości – nic bardziej mylnego!!! Używałeś maca? Ja na macu o słabszych parametrach zrobiłem identyczną sesję jak na PC który miał mieć lepsze parametry. To chyba coś znaczy?

    Porównywanie maca do pc na badziewnych częściach, które ciągle się gryzą ze sobą jest nie na miejscu. Jeszcze raz – proszę sobie porównać do pc firmowego, zaręczam, że nie tylko firmy je kupują :)

    Tyle.Bye.

  6. Przeoczyłeś ostatni wyczyn Jobsa. Na pytanie, dlaczego bawi się w cenzora i DOROŚLI użytkownicy AppStore nie mogą sobie pooglądać pornografii, odparował: od tego kupcie sobie sprzęt z Androidem.
    No pewnie tak zrobię, jak będę wybierał, chociaż akurat pornografii nie potrzebuję.

  7. Mac nie ma aktualnie nic do zaoferowania. System uniksowy to za mało ponieważ jest Linux i FreeBSD. Do pewnego momentu atrakcyjna była platforma oparta o PowerPC(dla tych, którzy mieli dość x86), a teraz to zwykły pecet…

    System wydaje się dobry o tyle, że jest dopracowany i np. Babcia/Dziadek/Pracownik powinni mieć radochę. Ale jak to ktoś już wspomniał nawet używane Mac-i są drogie.

  8. To może i ja dorzucę od siebie trzy grosze.

    Po pierwsze zgadzam się z autorem artykułu, że użytkownicy powinni mieć dostęp do wszystkich popularnych technologii, bo na tym polega interoperacyjność i w tym jest sens tworzenia oprogramowania i treści. Apple powinno wspierać zarówno flasha, ponieważ tego chcą użytkownicy końcowi. Jakimś kuriozum jest argumentacja Jobsa, że niby flash sprawia problemy w jego komputerach. Dla mnie znaczy to tyle, że z komputerami Apple’a musi być coś nie w porządku, bo u innych flash może działać dobrze, a nawet na linux’ie, którego podobno nikt nie chce wpierać i ze sterownikami są problemy. Moim zdaniem działa to dobrze, czyż więc w Mac’ach flash aż tak kuleje, że powinno się go zabronić?

    Z drugiej strony hermetyczny (jak przedmówcy wspomnieli) świat Apple jest nastawiony na własne rozwiązania. Ta polityka może i jest słuszna, ale trochę mija się z celem, albo i brak konsekwencji w jej realizowaniu. Uważam, że jeżeli Apple chce zamknąć się na zewnętrzne rozwiązania i oprzeć tylko na swoich, to powinien zrobić to bardzo zdecydowanie. Póki co wygląda, jakby się wahał i (co też zostało już powiedziane) sam niczego lepszego nie jest w stanie w tym momencie zaoferować, to jeszcze utrudnia korzystanie z takiego np. flasha.

    Blue-ray już powoli odchodzi do lamusa, bo powstało o kilka lat za późno. Trwałość płyt B-R (jak i każdych innych) jest kolosalnie mniejsza od kart pamięci, pamięci USB i zewnętrznych dysków twardych. W nich właśnie widzę przyszłość i moim zdaniem płyty B-R są ostatnim tego typu nośnikiem danych.

    Pewnie ciekawi jesteście jakiego systemu używam ;-) Ubuntu, moi drodzy, bo mi się podoba. Komputer jest moim oknem na świat, nie narzędziem pracy, więc mogę sobie pozwolić na darmowy system, który w pełni zaspokaja moje potrzeby.

    Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących i jeszcze słówko do Draqu’a:

    porównujesz możliwości zrobienia sesji na Macu (wypada lepiej) i Windowsie (wypada gorzej), ale sam wcześniej napisałeś, że dopiero w Macu dorobiłeś się oryginalnego oprogramowania. Jeśli dobrze rozumuję, to na Windowsie używałeś pirackiego, o którym już napisano wyżej, że stabilność nie jest jego mocną stroną. Trochę nie fair w stosunku do „okienek”.

    Ponadto Windows 7 nie miał być i nie jest kopią Mac OS X. Nie wiem skąd Ci to przyszło do głowy :-) Jeśli już ktoś zarambolił coś z Mac’a, to twórcy środowiska graficznego GNOME, a ostatnio także Ubuntu (m.in. przyciski po lewej stronie paska, sklep na wzór AppStore).

    Pozdrowiska
    Szymek

  9. Sesje testowe które robiłem na tych systemach, były robione w darmowym programie dostępnym na obie platformy – Reaper (lepsze wsparcie ma na PC), tak więc jak najbardziej fair.
    Jeśli chodzi o 7 to jest sporo rzeczy z osx, ale nie będę się tutaj bawił w wyliczanki i kłócił o to, który jest lepszy, bo to nie ma sensu.
    Ja lubię Leoparda na maćku. Jest stabilny, jest standardem w branży którą się zajmuję i pod OSX jest lepsze wsparcie dla softu który używam – ProTools, więc czego chcieć więcej?

    Każdy ma swoje potrzeby i według nich dobiera sobie maszynę. Ja się obejdę bez wsparcia dla flasha, bo jak będę potrzebował to sobie przekonwertuję do innego formatu i obejrzę. Nie potrzebuje też oglądać na AppStore pornografii. Pozdri.

  10. odpowiem napytanie z tytułu: biorąc pod uwagę cenę „jabłuszek” na pewno są, w szczególności przyszłe ;)

  11. @Szymon; Akurat min pamięci USB i karty pamięci całkowicie zastąpią po dyskietkowy przekaz danych, jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie. Co prawda takie pamięci są pewniejsze od CD/DVD/BR. Ale jeszcze stosunek ceny za jeden 1gb zapisanych danych jest za duży by nadawały się jako materiał archiwizujący.

  12. Hmmm… Właśnie przed chwilą oglądałem ładny streaming czyniony Flashem na swoim iMaku więc nie wiem o co Ci chodzi z tym brakiem Flasha. Że na telefonie komórkowym nie ma? O, z tego to się akurat bardzo cieszę. Widziałem jak wygląda na telefonach i sorry ale nie tędy droga. Że na iPadzie nie ma? Z tego to się akurat niezbyt cieszę.

    Wtyczkę Flash pisze Adobe a nie Apple i przez lata nie potrafi jej napisać dobrze, tak by nie obciążała systemu ponad miarę. Adobe mogłoby przestać olewać użytkowników innych systemów niż Windows i napisać porządnie swój soft. Od lat nie mogą się o to doprosić użytkownicy Linuksa i Mac OS X.

    Brak Blu-ray – też tego nie rozumiem. Odpowiedź Jobsa to jakaś groteska.

    Co do reszty wpisu – sorry ale to jakiś bełkot człowieka, który musi sobie udowadniać, że zrobił sobie dobrze. Jesteś szczęśliwy ze swoimi zabawkami? To się nimi chłopie baw ile wlezie! Nikt nie ma zamiaru Ci ich odebrać, serio. I nikt nie każe Ci kupować innych.

  13. @Tomahawk
    akurat jestem daleki od porównywania Mac OS X od darmowych Unixów. Chociaż nie przeczę,że rodowód mają jeden.

    @SpeX, palenie DVD owszem, opłaca się z punktu widzenia wydatków na materiał potrzebny do zarchiwizowania 1GB. Ale płyty mają fatalną trwałość.

    @CoSTA
    dla Ciebie bełkot, a dla mnie celne pokazane, jak userzy są traktowani przez szefostwo Apple i jak decyzje szefostwa mogą być niedorzeczne, ale gro użytkowników i tak się będzie z tego cieszyć. Flash, o którym mowa, dotyczy iPada, a wystarczyło, żebyś wszedł w link podany w zdaniu.

  14. @Dominik
    Z oczywistymi głupotami jabłka się zgodziłem. Sam znam je najlepiej bo Maka mam Ale to: „Nie będzie Blu-ray w Makach, bo nie będzie i walcie się wszyscy, całujcie mnie w dupę i czcijcie dalej, a filmy HD, to se na dyskach zewnętrznych noście, bo z łaski mojej USB 2.0 macie. Albo napęd odpowiedni wam zrobię – na USB, za jedyne 599$ – oczywiście kolor srebrny i z jabłuszkiem, za dodatkowe 79$ wersja ze skrytką na pilota, który opcjonalnie, za jedyne 119$… ” to już jest bełkot.

  15. @CoSTa, bełkot nie. Szyderstwo, ironia, drwina, kpina, sarkazm – które wolisz. Nie pisałem tego jako rzecz poważną, a że widocznie tak to odebrałeś – trudno.

    Owszem, to Adobe pisze Flasha i może nawet, jak sam Steve twierdzi, Flash na maku kuśtyka (choć Ty twierdzisz, że jest inaczej i raczej ku Twojej opinii się skłaniam). Jednak z obecną polityką Apple wypięcia się na Flasha trudno liczyć na jakąkolwiek poprawę – tym samym na korzyść dla końcowych użytkowników jabłek. Bo Jobs ma takie parcie na innowacje, że olewa to, co jest teraz.

  16. hahahahaha wyskoczyc z 2 tysi i nie moc se pornuska ogladnac hahahaha ;D;D;D ja wam powiem ze dla mnie najlepszy jest Xp z sp3 i nie ma bata na niego ;D a kompa mam poteznego i nie jednego Makintosha bym mogl za niego miec ale pytam sie „po co”? Mam rakiete, ktora sam sobie zlozylem i gazu starczy jeszcze na parych ladnych latek a Visty i Sewenow nie instaluje bo nie potrzebuje ;D

    Ale jedno wam powiem jak chcecie rwac laski to zainwestujcie w macbooka i wbijajcie tam gdzie najwiecej studentek ;D Niektore leca na to jak pod remiza malolaty na czarne bmw ;D jest opcja dla ubozszych czyli jakis bialy laptok ale to sukcesu nie gwarantuje a najwyzej dobre pierwsze wrazenie ;D

    A co do tematu to ja wiem jedno a mianowicie to, ze kazdy powinien miec wybor czego chce uzywac. Trpche nie podoba mi sie to, ze facet chce narzucac ludziom swoja wole ale to juz ich sprawa, ze sie na to zgadzaja. W sumie jak ktos zabulil za Apple to raczej nie wyrzuci teraz maka zeby znowu kupic pc ;D

    PS. mam pytanko do Linuxowcow: jakiego Linuxa byscie polecili mi to szpanowania przed znajomymi? ;D;D chodzi o to zeby zajebiscie wygladal i mial bajerki ktore z miejsca beda zwalac z nog ;D Najlepiej zeby mial od raz jak najwiecej bajerow bo nie jestem specem od tego (ale mialem kiedys Ubuntu chyba 7.4 albo 7.10) wiec jakies podstawy znam ;P

    PS. 2. Sorry za to ze bez polskich znakow ale nie amm polskiej klawy (UK i te sprawy).

  17. @Dominik; Ale nawet jak nagram to samo na 2-3 DVD to wychodzi o wiele taniej niż usb/karty pamięci. Przy cenie dobrej płytki 1-2zł, 1GB USB/karta pamięci za ok 20zł. To prawie 80-100x przebitka na cenie za jeden GB danych.

    @Costa, Szuman; Ad Blu-ray; Nie jestem pewien, ale chyba przecież w każdej chwili można podpiąć nie MACowski zewnętrzny czytnik. Jak dobrze pamiętam Costa, przez jakiś czas działał tak na zewnętrznej nagrywarce DVD. Czyli de facto kłopotem jest interfejs USB, a dokładniej jego przepustowość.

  18. @Szuman
    Warto się zastanowić, co jest teraz. Teraz jest „standard”, który kontroluje jedna firma, do którego playery pisze jedna firma (abstrahuję od OO rozwiązań, które były przy wtyczce Adobiego po prostu biedne i wydajnościowo, i jakościowo) i ta jedna firma obsługuje znakomitą większość streamingu oraz aplikacji w necie. TO jest chora sytuacja. Microsfot powolutku się ze swoim Silverlightem przebija ale idzie to jak po grudzie. Niezależnie od tego, czy korzystasz z Win, z Lin czy OSX nie masz znaczniejszych alternatyw niż rozwiązanie od Adobe.

    Mam nadzieję, że HTML5 to zmieni w temacie streamingu i że powstanie jakaś alternatywa dla Flasha jako środowiska dla aplikacji internetowych. Taka, która zaistnieje nieco szerzej – jako otwarty standard.

    Tu nie chodzi tylko o to, żeby Adobe pisało lepszy soft (byłoby miło) ale by uniezależnić firmy i użytkowników od rozwiązań jednej tylko firmy. Zgadzam się, że Jobs robi w najgorszy możliwy sposób ale coś przynajmniej robi w tym temacie, dzięki czemu mamy ruch w kwestii HTML5, kodeków itd.

    @SpeX
    Mac OS X nie obsługuje Blu-ray – nie odtworzysz w tym systemie filmów w tej technologii. Płytę spalisz (zewnętrznym oprogramowaniem i na zewnętrznej nagrywarce) ale o oglądaniu zapomnij. Totalne kuriozum. Gdyby nie to, że z płytek w zasadzie już nie korzystam wcale a do oglądania mam PS3, pewnie nie inwestowałbym dalej w sprzęt od jabłka bo to po prostu ślepy zaułek w tym momencie dla kogoś, kto wypalać chce/potrzebuje/lubi/ma kaprys.

  19. @CoSTa; Ale przecież BR działa w oparciu o h.264, a „to jest format” apple, Tak więc czemu niby miał by nie odpalić film z BR na zewnętrznym odtwarzaczu?

  20. Kolejny bardzo dobry wpis. Mi również ciśnienie na Maca spadło. Chwilowo dałem się wkręcić w ten marketing, przekonanie, że praca z Mackiem to prestiż, komfort. Ta ekskluzywność to bujda. Tak jak piszesz. Mac to szpan. Jest dla szpanerów.

  21. Szaleństwa Jobsa – jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. W tym szaleństwie jest metoda.

    „PS. mam pytanko do Linuxowcow: jakiego Linuxa byscie polecili mi to szpanowania przed znajomymi?”
    Każdego, no prawie ;-)

  22. Szuman, ale z tym flashem to Jobs zrobił genialną rzecz (z punktu widzenia Apple, ale nie tylko). Dlaczego? Dlatego, że wszystko, do czego stworzono Flasha można, albo niebawem będzie można zrobić w HTML5. Warto zauważyć że HTML5 to juz nie tylko język znaczników, ale także wyjebane API… :)

    Adios, Adobe! a jabłkownicy tradycyjnie próbują sprzedać coś, co już jest i tak naprawde nie jest ich zasługą :) mówię o HTML5, tak samo było z ideą iPada, IPhone’a i reszty złomu…

  23. Masz duzo racji w tym artykule ale trzeba przyznac ze wszyscy podazaja za apple. Pojawia sie iphonewszyscy robia smartphony dotykowe, pojawia sie ipad pojawia sie galaxy,hp cos wypuszcza i dell. Moze i duzo sobie wola Jobs za toi wymysla z flashem itp ale trzeba przynac ze niezle chodzi ten sprzet w porownaniu do konkurencji. Mankamentjeden to to ze drozszy od innych i dlatego niektorzy kupuja apple tylko ze wzgledu na to ze drogi nie potrafiac wykorzystac tego co oferuje. A oferuje o wiele wiecej niz inni.

  24. No ja cały czas prowadzę dyskusję z narzeczoną ( posiada iMac-a ), że to rupieć i wynalazek dla burżuazji ale niestety muszę przyznać, że posiada parę trafnych rozwiązań. Jest wydajny i praktyczny. Szczególnie jak się patrzy na niektóre edycje windowsa :/
    Tak czy inaczej cena wysoka, ale jeśli miałbym kupować komputer, który będzie bardziej niezawodny do zastosowań „LIVE” np: do kontroli sprzętu w trakcie koncertu na żywo jednak brał bym Mac-a.

  25. Bitwa na mietły, windziarze kontra makowcy. Bez sensu. Zasadniczo wszystko co zrobisz na macku, zrobisz też na pc. Jeżeli Swojego pc składałeś sam, i wiesz co w nim mieszka to śmiem przypuszczać, że będzie minimalnie mniej wydajny od macka. Co do OS, jeżeli skonfigurowałeś i dbasz o swój ms windows (nie instalujesz wszystkiego jak leci i dbasz o system)to on działa bez zarzutu. Moja instalacja ma dwa lata a działa jak zainstalowana wczoraj. Faktem jednak pozostaje że Mack jest świetnym stołem graficznym czy mikserem w studiu nagrań. Osobiście nie widziałem pro tools na windows. Jeżeli Pro tools to twoje podstawowe narzędzie, kupuj macka albo zmień zawód. Pakiet Adobe ponoć stabilniej chodzi na macku. Zresztą formaty .Ps oraz .Ai tworzone na pc, świrują czasem na macku i odwrotnie. Więc jeżeli masz powiedzmy biuro projektowe idziesz albo w macki albo w pc. Idąc w pc musisz się liczyć z ewentualnością, że ktoś gdzieś na jakimś macku nie otworzy, bądź też nieprawidłowo otworzy twój projekt i stracisz kase. Co do ceny sprzętu, jeżeli Wywalasz 2000zł na tablet, 1000 zł na pełen próbnik paskowy pantone i ze 4000 do 6000 na pakiet Adobe to , wydanie 8000 tysi na jabłko żeby mieć święty spokój to już pestka. Jeszcze jedna rzecz, nie mam pojęcia czy mack ma w zestawie monitor graficzny do zastosowań dtp, jeśli nie płacimy od 3000 do 12000 za graficzne szkiełko eizo. Monitor za 12 koła to w 90% fanatyzm w pozostałych 10% pragmatyzm i konieczność. Podsumujmy 2000(tablet)+1000(pantone)+6000(adobe)+3000(monitor najtańszy)= 12000 i to przy tanim monitorku i zanirzonej cenie całego pantone. Razem z mackem 20000. Jeżeli masz średniej wielkości firmę, jedno , dwa zlecenia i koszt się, zwraca. Wniosek biorąc pod uwagę fakt , że cały soft adobe jest robiony pod jabłuszko to co się robi na winde traktowane jest troszkę po macoszemu, nie będziesz ryzykował z pecetami. Osobiście uważam, że olewanie użytkowników pc to chamstwo. Sam osobiście używam pc, pracując głownie na windowsie, ale gdybym miał biuro projektowe na pewno nie stało by na pcetach tak samo jak serwera w życiu nie postawił bym na windowsie i lub macku z leopardem (widziałem takie cuda).
    Pracowałem, i będe pracował na pc + win bo jako free lancer ciułacz, nie potrzebuje super sprzętu do robienia grafiki, ale jak by mi ktoś dał macka ze wszystkim to bym się nie obraził.

Comments are closed.