6

Witalij Kliczko vs. Albert Sosnowski – 29 maja 2010

Informacja o zakontraktowaniu Alberta Sosnowskiego jako kolejnego rywala Witalija Kliczki w świecie boksu wywołała prawdziwe tornado. Kurz już i emocje towarzyszące tej sensacyjnej wieści już znacznie opadły, ale te największe emocje jeszcze przed nami!

29 maja na stadionie Arena auf Schalke w Gelsenkirchen Albert Sosnowski stanie przed szansą odebrania pasa WBC ukraińskiemu mistrzowi kategorii ciężkiej, starszemu z braci Kliczko, Witalijowi. Znawcy boksu, krytycy i spece szans na wygraną Polakowi nie dają. Temat tego, co Albert może zaprezentować w ringu, skupia się na sposobie jego porażki, a w kategoriach sukcesu traktowana jest opcja dotrwania Sosnowskiego do półmetka walki. Jak będzie naprawdę? Sądzę, że do czasu rozpoczęcia pojedynku to nieistotne.

Po odejściu Andrzeja Gołoty ze świata wielkich walk o najważniejsze pasy, wielu narzekało, że takich emocji w boksie mieszkańcy kraju leżącego nad Wisłą mieć już nie będą. Jest Tomasz Adamek – bardzo waleczny i charakterny zawodnik (24 kwietnia walczy z Arreolą), ale to nie to samo, co wielka niewiadoma Gołoty. Andrew był zagadką; nikt nie był w stanie przewidzieć scenariusza, jaki w ringu zaprezentuje Andrzej. Wielki talent, wielka wytrzymałość i siła i jeszcze większa nadzieja – największa z niespełnionych. Przed walką Gołoty każdy wiedział, że może stać się wszystko: każdy całym sercem był za nim, choć wspomnienie niechlubnych występów Polaka powinno ten entuzjazm studzić. Jednak pomimo zaprzepaszczonych szans setki tysięcy widzów potrafiło zasiadać w nocy z soboty na niedzielę, by na żywo oglądać transmisje walk Andrzeja toczonych za oceanem. Nikt nigdy nie wiedział, co się stanie, każdy wiedział, że może stać się najgorsze, a mimo to zaciskał kciuki i sercem był za Gołotą.

Tomek Adamek nie zawodzi, przez co jego walki są przewidywalne – o ile wynik do samego końca nie jest przesądzony, o tyle pewnym jest, iż Adamek tanio skóry nie sprzeda i zawsze zrobi wszystko, aby pojedynek wygrać. Kibice mają ten komfort, że są spokojni o to, że ich pupil wstydu na pewno nie przyniesie – nawet jeśli przegra.

Walka Sosnowskiego z Kliczką bardziej przypomina mi gale z udziałem Gołoty. Wielki przeciwnik, szansa na pokonanie go, ale też olbrzymia niewiadoma, która mieści w sobie wszystkie możliwe scenariusze – włącznie z szybką, wręcz kompromitującą klęską w pierwszej rundzie.

Polak ma szansę, Polak potrafi, Polak będzie wierzył do końca, bo jego matka – nadzieja – zawsze umiera jako ostatnia. Oto nieoficjalna zapowiedź majowej walki Alberta z Witalijem:

Zapowiedź walki: Witalij Kliczko – Albert Sosnowski

Jak już wcześniej wspominałem, nie uważam za sensowne ocenianie szans obydwu bokserów przed rozpoczęciem ich walki. Przygotowania trwają, obydwaj ciężko pracują, ale może być naprawdę różnie. Mistrz może znaleźć się w kryzysie, skazywanemu na pożarcie pretendentowi może wyjść walka życia – rozstrzygnięcie naprawdę może być każde. Jeden cios – jeden dobrze wyprowadzony i celnie ulokowany cios może pozamiatać. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma super odpornych bokserów, a jedynie są źle trafieni. Prawda w tym być musi, bo nieraz w walce lecą grady bomb, a goście stoją, a nokautującym okazuje się być zupełnie niewinne uderzenie, które jednak trafia w kluczowy punkt i zamyka kolejny rozdział w karierze pięściarzy.

Można typować, ale wtedy zalecam daleko idącą asekurację i dystans do swoich prognoz. Opieranie się na dotychczasowych walkach może nie być tak miarodajnym źródłem wiedzy na temat aktualnych możliwości bokserów, jak by się chciało. Można poznać styl i charakter pięściarzy, ale wyrokowanie „ten wygra z tym, po ten przegrał z tym, który z tamtym wygrał, a przegrał z onym” jest głupie.

Mistrzem i zdecydowanym faworytem jest Kliczko, a kopciuszkiem Sosnowski, jednak daleki jestem od skreślania Alberta. Wierzę w niego i w to, że pokaże charakter i wolę zwycięstwa. Wierzę, że da z siebie wszystko i dostarczy powodów do dumy nawet wtedy, jeśli przegra. Bo wygrać z Kliczkami? Cóż, mocnych na nich póki co nie ma. Bracia wygrywają z każdym, najlepiej przed czasem, walcząc schematycznie, wręcz nudnie, ale skutecznie.

29 maja walka Witalij Kliczko – Albert Sosnowski o pas WBC. 29 maja mam wesele szwagierki. Do 29 maja mam czas, aby znaleźć jakiś sposób na obejrzenie tej gali, a przynajmniej najbardziej interesującej mnie walki. I bez tego nie lubię wesel.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

6 komentarzy

  1. Nie nadaję się do niczego, na nic nie mam ochoty, wszystko jest nudne, bezbarwne, nijakie i wymagające pokazania w innym wymiarze i na innej płaszczyźnie, by wzbudzić moje zainteresowanie. Zima srogo tym razem po dupie dała: nie dość, że mrozu i śniegu na

  2. Trochę się o Sosnowskiego boję. Mu też pewnie nie jest łatwo, bo jakoś świat bokserski specjalnie nie wierzy w jego szanse. No, ale gdyby mu się udało, wszyscy powiedzą „ja wierzyłem, ja wiedziałem”. Trzeba wierzyć w chłopaka, może poczyni niespodziankę.

  3. Zdominowany przez doniesienia ze Smoleńska weekend spędziłem w Krakowie. Od dawna z Kobietą mą Oblubienicą planowaliśmy taki kilkudniowy wypad do szwagierki i jej narzeczonego, z którym za niespełna dwa miesiące przed ołtarzem powiedzą sobie owe słynne, s

Comments are closed.