Skip to content

Blog Szumana

Subiektywnie i na luzie wciskam kit, w który wierzę

Menu
  • Technologia
    • Audio i video
    • Fotografia
      • Aparaty
      • Obiektywy
      • Praktyka
      • Programowo
      • Rozkminy
      • Różne inne
      • Sprzętowo
      • Zdjęciowo
    • Internet
    • Komputery
    • Motoryzacja
    • Telefony i smartfony
  • Facet
    • Dom
      • Recenzje i testy
      • Remont
      • Triki i porady
      • Wyposażenie
    • Małżeństwo
    • Ojcostwo
    • Rodzina
  • Na luzie
    • Blog
    • Film
    • Humor
    • Komentarze do wydarzeń
    • Muzyka
    • Obserwacje
    • Porady
    • Refleksje
    • Sport
  • O blogu
    • Autor
    • Polityka cookies
    • Linki
    • Kontakt
Menu

Jak nie tańczyć na weselu? Jak się od tańca wymigać?

Posted on 10 listopada 201425 listopada 2018 by szuman

Wiele osób nie cierpi zabaw weselnych z obowiązkami tanecznymi na czele. Sam też ich nie znoszę, dlatego postanowiłem skrobnąć małe how-to, aby każdy, kto szuka u mnie strategicznego wsparcia i rad, jak wymigać się od tańczenia na weselu, znalazł coś dla siebie i był usatysfakcjonowany. Oto kilka porad.

1. Kontuzja, czyli noga w gipsie

Bardzo skuteczny sposób na wymiganie się od parkietu. Na kilkanaście dni przed weselem ładujesz nogę w gipsową “skarpetę” i czekasz. Możesz to zrobić na dzień przed weselem, ale taka przypadkowość może wzbudzić podejrzenia. Łapiesz więc kontuzję jakiś czas przede weseliskiem i spokojnie czekasz dnia, w którym taniec ci się upiecze. Zamiast usztywniającego opatrunku gipsowego możesz założyć opaskę ortopedyczną, ale taka “kontuzja” może nie przekonać wszystkich.

Plusy rozwiązania:
– główny cel osiągnięty: parkiet Ci nie grozi
– dostaniesz wygodne miejsce przy stole
– możesz biesiadować do woli
– wiele osób wypije nie tylko zdrowie młodych, ale i Twoje
– nikt nie będzie próbował zrobić z Ciebie szofera

Minusy rozwiązania:
– kilka tygodni spędzisz z usztywnioną nogą. Krócej nie możesz, bo spalisz metodę i przy kolejnym weselu tak łatwo nie pójdzie
– wiele osób ze zwykłej troski będzie przeszkadzało Ci w piciu weselnej, przypominając o Twojej biednej nodze i o tym, że po alkoholu problemy z poruszaniem się będą jeszcze większe
– trudności przy wkładaniu i zdejmowaniu spodni (w przypadku mężczyzn)
– zagrożenie ze strony wstawionych dalekich wujków próbujących magicznym dotykiem ulżyć nodze
– głupi wygląd

 

2. Jestę fotografę

Jeśli nie masz lustrzanki, to ją od kogoś pożycz, a jeśli masz to super. Weź ze sobą aparat i z największym – choćby udawanym – zapałem wciel się w rolę fotografa. Co z tego, że na weselu jest już zawodowiec wynajęty przez młodych? Ty też masz aspiracje, by zrobić porządne zdjęcia. Że nie umiesz? A kto Ci to udowodni? Pomysł głupi? A właśnie, że nie, bo fotograf ślubny sporo zarabia, a od czegoś trzeba zacząć, by mieć co pokazać potencjalnym klientom, dlatego wszyscy odejść i nie przeszkadzać!

Plusy rozwiązania:
– masz niekwestionowane prawo być jak najbliżej głównych wydarzeń
– możesz robić swoje przy stole, a aparat uwieszony na ramieniu nie będzie przeszkadzał dłoniom w trzymaniu kieliszka i literatki
– oczepinowe zabawy też Ci nie grożą – Ty je musisz sfotografować!

Minusy rozwiązania:
– w kościele nie posiedzisz: musisz być na posterunku i pstrykać, by wszyscy zobaczyli, że z tą fotografią, to tak na poważnie
– jeśli komuś wpadnie do głowy wyciągać Cię na parkiet, musisz na chwilę odpuścić swoje właściwe weselne powinności i akurat pędzić coś szczególnego fotografować. Oczywiście o tańczeniu akurat właśnie nie ma mowy
– po weselu będą pytać o zdjęcia. Pasuje więc, żebyś jakieś zrobił. Że kiepskie? To nic, każdy kiedyś się uczył. Na kolejnym weselu zrobisz lepsze, m.in. dlatego, że mniej wypijesz. Oczywiście.

 

3. Bądź szoferem

Nikt nie chce na weselu robić za jelenia, ale ktoś w końcu się zgadza i wozi. Zaskocz więc młodych i sam zaproponuj, że chętnie będziesz woził uczestników imprezy tam i z powrotem. Po weselu oczywiście, ale w trakcie wesela też, jeśli ktoś będzie potrzebował się przebrać albo coś zrobić w domu. Jeśli nie będzie żadnego kursu i ktoś właśnie zechce wyciągnąć Cię na parkiet? Oj, przepraszam, właśnie jadę komuś zamknąć okna, by komary się nie pchały. Albo po pieluchę dla dziecka. Albo po cokolwiek komukolwiek, byleby gdzieś jechać. Kto się skapnie, że pojedziesz za najbliższy zakręt? Oczywiście możesz też tłumaczyć, że musisz oszczędzać nogi, by nie odmówiły posłuszeństwa, gdy będziesz jeździć. Wszak jazdy przed Tobą dużo.

Plusy rozwiązania:
– wielka wdzięczność nowożeńców okazana w weselnych przysmakach i alkoholu
– na pewnym etapie wesela stajesz się najważniejszą postacią
– wyczaisz, gdzie mieszka ta laska, która wpadła Ci w oko

Minusy rozwiązania:
– nie bierzesz aktywnego udziału w zabawie przy stole. Wtrącisz ciepły posiłek, chapsniesz ciastko, zagryziesz winogronem, popijesz napojem, zrobią Ci kawę, ale alkoholu nie tkniesz
– musisz kombinować, aby nie tańczyć: tłumaczyć się troską o kondycję nóg lub udawać jakieś kursy i nabijać niepotrzebne kilometry

 

4. Za zdrowie młodych! – dużo i szybko

Chcesz na wesele iść w komplecie obuwia, nie pstrykać zdjęć i nikogo nie odwozić, a przy tym mieć z głowy taniec i urżnąć się jak świnia? Oto właśnie sposób! Z piciem startujesz od razu! Mylisz kieliszek z literatką i 100 ml wódki popijasz 25 ml napoju, szybko starasz się poprawić, ale niestety – znowu pomyłka. Jeśli zadbasz o to, by Twoje pragnienie tego dnia było dobrze widoczne, to szybko zapewnisz sobie komfort bycia nie nękanym zaproszeniami do tańca. Oczywiście po paru dobrych strzałach, kiedy lica Twe się zaczerwienią a język zacznie poniewierać, wódkę możesz zastąpić mineralną niegazowaną, by nie dobić się zbyt szybko. Tylko czy będąc w takim stanie starczy Ci na to sił? Na pewno jednak nie wystarczy ich do tańca: problemy z równowagą, gumowe nogi plączące się nawet przy dwa na jeden… Nie, tego dnia nie potańczysz.

Plusy rozwiązania:
– szybko osiągnięty rausz
– nie będziesz musiał się bronić przed tańcem, bo na Twój widok nikomu nie przyjdzie do głowy, by Cię na parkiet gonić
– niewykluczone, że nagle staniesz się ofiarą cudu i z własnej niewymuszonej woli zaczniesz podbijać parkiet, stając się maskotką wesela i bohaterem filmu z wesela i wspomnień na długi czas

Minusy rozwiązania:
– prawdopodobnie nie doczekasz drugiego ciepłego posiłku
– możesz szybko stracić nad sobą kontrolę, a wtedy kontrolę nad sobą może stracić też Twoja partnerka i wesele skończy się dla Ciebie jeszcze szybciej
– swoim stylem zabawy raczej nie zjednasz sobie ludzi, a wręcz przeciwnie: będą stawiać Cię za (ledwo) żywy przykład buractwa i degeneracji
– na kolejnym weselu dostaniesz miejsce przy stole dla dzieci

 

5. Zostań w domu

Najprościej i bez żadnego ryzyka, że jakaś kreatywna ciotka lub wujek rozgryzie Twój plan i zagoni Cię w taki róg, z jakiego już nie będziesz mieć wyjścia i zatańczysz. A tego przecież nie chcesz. Dlatego nie kombinujesz, nie korzystasz z zaproszenia i masz święty spokój. No, prawie.

Plusy rozwiązania:
– gwarancja, że nikt Cię na parkiet nie wciągnie
– calutki dzień masz dla siebie i możesz go spożytkować w taki sposób, na jaki tylko przyjdzie Ci ochota
– pieniądze zwyczajowo wywalane w przygotowanie siebie i koperty na wesele zostają w kieszeni. Szczytem głupoty byłoby przecież wydawać kasę na coś, czego się żywcem nienawidzi

Minusy rozwiązania:
– ryzyko, że się młodzi obrażą
– nie nażresz się tak, jak na weselu
– nie pośmiejesz się z nawalonych wujków i kuzynów mierzących się ze sobą w oczepinowych konkurencjach
– nie wyrwiesz pocieszysz żadnej laski, której chłopak przyszedł na wesele z zamiarem uskutecznienia planu nr 4

 

To tyle ode mnie. Jeśli macie jakieś swoje, niewymienione tutaj metody na uniknięcie tańczenia na weselu, to śmiało! Dzielcie się nimi w komentarzach i stwórzmy bazę patentów, jakimi można się wybronić od dziwnych zwyczajów weselnych. Zwolenników tańca weselnego uprasza się o nienawracanie niewiernych, bo tak, jak pierwsi nie rozumieją tych drugich, tak i drudzy nie rozumieją pierwszych.

Subskrybcja
Powiadom o
guest

guest

13 komentarzy
Ebro
Ebro
10 listopada 2014 19:22

Wszystkie rady wydają się być równie dobre – czasem tak jest, że po prostu się nie chce :)

0
Odpowiedz
Gopro
Gopro
17 listopada 2014 13:42

Kapitalne i humorystyczne (jak zawsze) spostrzeżenia szumanie :) Szczególnie podoba mi się sposób na fotografa :)

0
Odpowiedz
Champion
Champion
2 grudnia 2014 15:14

Taaa… sposób na fotografa najlepszy. Być może dlatego, że go niejednokrotnie stosuję. W końcu jest się fotografę, nie?

0
Odpowiedz
Chiny
Chiny
11 grudnia 2014 15:10

Nie mogę tańczyć, bo prowadzę… jeszcze nogę zwichnę i będzie… zawsze działa :)

0
Odpowiedz
Suunto
Suunto
15 grudnia 2014 13:44

A to… nie mogę tańczyć, bo jestem tancerzem zawodowym i boję się, że ktoś mnie podepcze. Wyobrażacie sobie, że Ronaldo, czy Messi grają w piłę z chłopcami z podwórka? No właśnie!

0
Odpowiedz
Ania
Ania
18 grudnia 2014 14:40

Przyda się już niebawem, chociaż faceci chyba mają lepiej pod tym względem :D

0
Odpowiedz
Sławek
Sławek
28 grudnia 2014 01:30

Wczoraj żenił się Artur Jędrzejczyk a kto śledzi wydarzenia w naszej piłkarskiej reprezentacji wie, że Artur ma zerwane więzadła i na własnym weselu za wiele raczej nie potańczył. Czyli poniekąd zastosował sposób na 1 pytanie tylko, czy był z tego zadowolony ;-)

0
Odpowiedz
Mateusz
Mateusz
5 stycznia 2015 02:33

Stosowałem niedawno metodę nr 2 i 4. Coś mi jednak nie wyszło. Raz byłem na parkiecie.

0
Odpowiedz
Softshell
Softshell
14 stycznia 2015 11:26

U mnie nie sprawdziła się z kolei metoda nr 2, bo kilka razy mnie wykorzystywano na scenie.

0
Odpowiedz
Wonglik
Wonglik
6 lutego 2015 02:56

Jak czytam wpisy na tej stronie zaczynając od skrzypiącej wersalki i kończąc na tym poradniku to czuje jakbym czytał swój życiorys :D

0
Odpowiedz
Fiesta
Fiesta
12 marca 2015 09:36

Sposób na fotografa najlepszy :)

0
Odpowiedz
6mxk
6mxk
30 lipca 2015 23:20

Mam 6. sposób! Gra aktorska. Udawaj że kompletnie tanczyć nie umiesz. Odmawiaj ile wlezie a gdy już jesteś na parkiecie, udawaj gościa, który przewraca się lub nogi mu sie plączą

0
Odpowiedz
Advife
Advife
5 sierpnia 2015 10:21

Zależy też kto się hajta i na ile można sobie pozwolić na nie tańczenie, ale pomysły bez kitu dobre. ;)

0
Odpowiedz

Najnowsze wpisy

asystent pasa ruchu

Nowy samochód chciał mnie zabić

13:34 28 mar 2026

Czy warto lać diesel Orlen Verva?

16:28 18 mar 2026

Nie chcę gonić za postępem

12:33 16 mar 2026
Fotografia reportażowa, sesje zdjęciowe

Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje

16:54 15 mar 2026

Fotografio, wróciłem!

16:24 02 lis 2024

Sanah i Igor Herbut „Mamo tyś płakała”

15:30 10 mar 2022

Co jest w życiu najważniejsze?

16:49 23 lut 2022

Najnowsze komentarze

  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • szuman on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Jakub Milczarek on Nie chcę gonić za postępem
  • Jakub Milczarek on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • SpeX on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Nowy samochód chciał mnie zabić – Blog Szumana on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • SpeX on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem

Popularne tagi

bezpieczeństwo w sieci blog boks ciekawostki ciekawostki komputerowe dębica film fotografia humor inne internet joomla komentarze linux motoryzacja mp3 muzyka na luzie nokia obserwacje olympus osobiste piłka nożna polecam porady porady windows programy windows recenzja filmu refleksje refleksyjnie o fotografii repra skrypty sport sposoby różne sprzęt szubrawstwo telefony test ubuntu windows wspomnienia wudeka zdrowie zrzędzenie życie w bloku
Inne moje strony
Fotograf Dębica

Na blogu:

Wpisów: 994
Komentarzy: 13,117
© 2026 Blog Szumana | Powered by Superbs Personal Blog theme
wpDiscuz
Strona korzysta z plików cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.