14

Jak nie tańczyć na weselu? Jak się od tańca wymigać?

Wiele osób nie cierpi zabaw weselnych z obowiązkami tanecznymi na czele. Sam też ich nie znoszę, dlatego postanowiłem skrobnąć małe how-to, aby każdy, kto szuka u mnie strategicznego wsparcia i rad, jak wymigać się od tańczenia na weselu, znalazł coś dla siebie i był usatysfakcjonowany. Oto kilka porad.

1. Kontuzja, czyli noga w gipsie

Bardzo skuteczny sposób na wymiganie się od parkietu. Na kilkanaście dni przed weselem ładujesz nogę w gipsową „skarpetę” i czekasz. Możesz to zrobić na dzień przed weselem, ale taka przypadkowość może wzbudzić podejrzenia. Łapiesz więc kontuzję jakiś czas przede weseliskiem i spokojnie czekasz dnia, w którym taniec ci się upiecze. Zamiast usztywniającego opatrunku gipsowego możesz założyć opaskę ortopedyczną, ale taka „kontuzja” może nie przekonać wszystkich.

Plusy rozwiązania:
– główny cel osiągnięty: parkiet Ci nie grozi
– dostaniesz wygodne miejsce przy stole
– możesz biesiadować do woli
– wiele osób wypije nie tylko zdrowie młodych, ale i Twoje
– nikt nie będzie próbował zrobić z Ciebie szofera

Minusy rozwiązania:
– kilka tygodni spędzisz z usztywnioną nogą. Krócej nie możesz, bo spalisz metodę i przy kolejnym weselu tak łatwo nie pójdzie
– wiele osób ze zwykłej troski będzie przeszkadzało Ci w piciu weselnej, przypominając o Twojej biednej nodze i o tym, że po alkoholu problemy z poruszaniem się będą jeszcze większe
– trudności przy wkładaniu i zdejmowaniu spodni (w przypadku mężczyzn)
– zagrożenie ze strony wstawionych dalekich wujków próbujących magicznym dotykiem ulżyć nodze
– głupi wygląd

 

2. Jestę fotografę

Jeśli nie masz lustrzanki, to ją od kogoś pożycz, a jeśli masz to super. Weź ze sobą aparat i z największym – choćby udawanym – zapałem wciel się w rolę fotografa. Co z tego, że na weselu jest już zawodowiec wynajęty przez młodych? Ty też masz aspiracje, by zrobić porządne zdjęcia. Że nie umiesz? A kto Ci to udowodni? Pomysł głupi? A właśnie, że nie, bo fotograf ślubny sporo zarabia, a od czegoś trzeba zacząć, by mieć co pokazać potencjalnym klientom, dlatego wszyscy odejść i nie przeszkadzać!

Plusy rozwiązania:
– masz niekwestionowane prawo być jak najbliżej głównych wydarzeń
– możesz robić swoje przy stole, a aparat uwieszony na ramieniu nie będzie przeszkadzał dłoniom w trzymaniu kieliszka i literatki
– oczepinowe zabawy też Ci nie grożą – Ty je musisz sfotografować!

Minusy rozwiązania:
– w kościele nie posiedzisz: musisz być na posterunku i pstrykać, by wszyscy zobaczyli, że z tą fotografią, to tak na poważnie
– jeśli komuś wpadnie do głowy wyciągać Cię na parkiet, musisz na chwilę odpuścić swoje właściwe weselne powinności i akurat pędzić coś szczególnego fotografować. Oczywiście o tańczeniu akurat właśnie nie ma mowy
– po weselu będą pytać o zdjęcia. Pasuje więc, żebyś jakieś zrobił. Że kiepskie? To nic, każdy kiedyś się uczył. Na kolejnym weselu zrobisz lepsze, m.in. dlatego, że mniej wypijesz. Oczywiście.

 

3. Bądź szoferem

Nikt nie chce na weselu robić za jelenia, ale ktoś w końcu się zgadza i wozi. Zaskocz więc młodych i sam zaproponuj, że chętnie będziesz woził uczestników imprezy tam i z powrotem. Po weselu oczywiście, ale w trakcie wesela też, jeśli ktoś będzie potrzebował się przebrać albo coś zrobić w domu. Jeśli nie będzie żadnego kursu i ktoś właśnie zechce wyciągnąć Cię na parkiet? Oj, przepraszam, właśnie jadę komuś zamknąć okna, by komary się nie pchały. Albo po pieluchę dla dziecka. Albo po cokolwiek komukolwiek, byleby gdzieś jechać. Kto się skapnie, że pojedziesz za najbliższy zakręt? Oczywiście możesz też tłumaczyć, że musisz oszczędzać nogi, by nie odmówiły posłuszeństwa, gdy będziesz jeździć. Wszak jazdy przed Tobą dużo.

Plusy rozwiązania:
– wielka wdzięczność nowożeńców okazana w weselnych przysmakach i alkoholu
– na pewnym etapie wesela stajesz się najważniejszą postacią
– wyczaisz, gdzie mieszka ta laska, która wpadła Ci w oko

Minusy rozwiązania:
– nie bierzesz aktywnego udziału w zabawie przy stole. Wtrącisz ciepły posiłek, chapsniesz ciastko, zagryziesz winogronem, popijesz napojem, zrobią Ci kawę, ale alkoholu nie tkniesz
– musisz kombinować, aby nie tańczyć: tłumaczyć się troską o kondycję nóg lub udawać jakieś kursy i nabijać niepotrzebne kilometry

 

4. Za zdrowie młodych! – dużo i szybko

Chcesz na wesele iść w komplecie obuwia, nie pstrykać zdjęć i nikogo nie odwozić, a przy tym mieć z głowy taniec i urżnąć się jak świnia? Oto właśnie sposób! Z piciem startujesz od razu! Mylisz kieliszek z literatką i 100 ml wódki popijasz 25 ml napoju, szybko starasz się poprawić, ale niestety – znowu pomyłka. Jeśli zadbasz o to, by Twoje pragnienie tego dnia było dobrze widoczne, to szybko zapewnisz sobie komfort bycia nie nękanym zaproszeniami do tańca. Oczywiście po paru dobrych strzałach, kiedy lica Twe się zaczerwienią a język zacznie poniewierać, wódkę możesz zastąpić mineralną niegazowaną, by nie dobić się zbyt szybko. Tylko czy będąc w takim stanie starczy Ci na to sił? Na pewno jednak nie wystarczy ich do tańca: problemy z równowagą, gumowe nogi plączące się nawet przy dwa na jeden… Nie, tego dnia nie potańczysz.

Plusy rozwiązania:
– szybko osiągnięty rausz
– nie będziesz musiał się bronić przed tańcem, bo na Twój widok nikomu nie przyjdzie do głowy, by Cię na parkiet gonić
– niewykluczone, że nagle staniesz się ofiarą cudu i z własnej niewymuszonej woli zaczniesz podbijać parkiet, stając się maskotką wesela i bohaterem filmu z wesela i wspomnień na długi czas

Minusy rozwiązania:
– prawdopodobnie nie doczekasz drugiego ciepłego posiłku
– możesz szybko stracić nad sobą kontrolę, a wtedy kontrolę nad sobą może stracić też Twoja partnerka i wesele skończy się dla Ciebie jeszcze szybciej
– swoim stylem zabawy raczej nie zjednasz sobie ludzi, a wręcz przeciwnie: będą stawiać Cię za (ledwo) żywy przykład buractwa i degeneracji
– na kolejnym weselu dostaniesz miejsce przy stole dla dzieci

 

5. Zostań w domu

Najprościej i bez żadnego ryzyka, że jakaś kreatywna ciotka lub wujek rozgryzie Twój plan i zagoni Cię w taki róg, z jakiego już nie będziesz mieć wyjścia i zatańczysz. A tego przecież nie chcesz. Dlatego nie kombinujesz, nie korzystasz z zaproszenia i masz święty spokój. No, prawie.

Plusy rozwiązania:
– gwarancja, że nikt Cię na parkiet nie wciągnie
– calutki dzień masz dla siebie i możesz go spożytkować w taki sposób, na jaki tylko przyjdzie Ci ochota
– pieniądze zwyczajowo wywalane w przygotowanie siebie i koperty na wesele zostają w kieszeni. Szczytem głupoty byłoby przecież wydawać kasę na coś, czego się żywcem nienawidzi

Minusy rozwiązania:
– ryzyko, że się młodzi obrażą
– nie nażresz się tak, jak na weselu
– nie pośmiejesz się z nawalonych wujków i kuzynów mierzących się ze sobą w oczepinowych konkurencjach
– nie wyrwiesz pocieszysz żadnej laski, której chłopak przyszedł na wesele z zamiarem uskutecznienia planu nr 4

 

To tyle ode mnie. Jeśli macie jakieś swoje, niewymienione tutaj metody na uniknięcie tańczenia na weselu, to śmiało! Dzielcie się nimi w komentarzach i stwórzmy bazę patentów, jakimi można się wybronić od dziwnych zwyczajów weselnych. Zwolenników tańca weselnego uprasza się o nienawracanie niewiernych, bo tak, jak pierwsi nie rozumieją tych drugich, tak i drudzy nie rozumieją pierwszych.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

14 komentarzy

  1. Taaa… sposób na fotografa najlepszy. Być może dlatego, że go niejednokrotnie stosuję. W końcu jest się fotografę, nie?

  2. A to… nie mogę tańczyć, bo jestem tancerzem zawodowym i boję się, że ktoś mnie podepcze. Wyobrażacie sobie, że Ronaldo, czy Messi grają w piłę z chłopcami z podwórka? No właśnie!

  3. Wczoraj żenił się Artur Jędrzejczyk a kto śledzi wydarzenia w naszej piłkarskiej reprezentacji wie, że Artur ma zerwane więzadła i na własnym weselu za wiele raczej nie potańczył. Czyli poniekąd zastosował sposób na 1 pytanie tylko, czy był z tego zadowolony ;-)

  4. Jak czytam wpisy na tej stronie zaczynając od skrzypiącej wersalki i kończąc na tym poradniku to czuje jakbym czytał swój życiorys :D

  5. Mam 6. sposób! Gra aktorska. Udawaj że kompletnie tanczyć nie umiesz. Odmawiaj ile wlezie a gdy już jesteś na parkiecie, udawaj gościa, który przewraca się lub nogi mu sie plączą

Comments are closed.