Skip to content

Blog Szumana

Subiektywnie i na luzie wciskam kit, w który wierzę

Menu
  • Technologia
    • Audio i video
    • Fotografia
      • Aparaty
      • Obiektywy
      • Praktyka
      • Programowo
      • Rozkminy
      • Różne inne
      • Sprzętowo
      • Zdjęciowo
    • Internet
    • Komputery
    • Motoryzacja
    • Telefony i smartfony
  • Facet
    • Dom
      • Recenzje i testy
      • Remont
      • Triki i porady
      • Wyposażenie
    • Małżeństwo
    • Ojcostwo
    • Rodzina
  • Na luzie
    • Blog
    • Film
    • Humor
    • Komentarze do wydarzeń
    • Muzyka
    • Obserwacje
    • Porady
    • Refleksje
    • Sport
  • O blogu
    • Autor
    • Polityka cookies
    • Linki
    • Kontakt
Menu

Pierwszy samochód dla młodego kierowcy – jaki powinien być?

Posted on 28 maja 20203 czerwca 2020 by szuman

Egzamin na prawko zdany, więc pora rozejrzeć się za swoim pierwszym samochodem. Jakieś wyobrażenie o nim masz, a być może już nawet masz wybrany model, tylko jeszcze się wahasz, czy to aby na pewno dobry wybór. Skoro tu jesteś, to najpewniej szukasz jakieś porady, inspiracji, wskazania punktów, nad którymi warto się zastanowić przed podjęciem ostatecznej decyzji. Postaram się pomóc i ze swojej strony doradzić najlepiej, jak potrafię.

Jaka powinnna być pierwsza fura, aby pierwsze samodzielne kilometry pokonywać z radością, bez zbędnych obaw i z minimalną ilością stresu? Oto trzy cechy, które – według mnie – powinien mieć idealny kandydat na pierwszy samochód.

1. Nie większy niż “eLka”.

Jeśli masz obawy co do tego, czy poradzisz sobie podczas samodzielnego parkowania na zatłoczonych parkingach czy lawirowania w ciasnych uliczkach, to nie kupuj samochodu większego niż ten, na którym uczyłaś/eś się jeździć i zdawałaś/eś egzamin. Swój pierwszy samochód wybierz takiej samej wielkości albo nawet mniejszy, by nie tracić śmiałości na drodze i jeździć wszędzie, ucząc się samodzielności za kółkiem: właściwych zachowań, odpowiednich rekacji, płynności jazdy i budowania pewności siebie. Samodzielna jazda bez instruktora obok nie może być sparaliżowana przez myśl “nie ogarniam samochodu, nie wiem gdzie się zaczyna i gdzie się kończy, co się stanie gdy gdzieś wjadę albo nie wjadę i nie przejadę”.

2. Jaki silnik? Najlepiej benzynowy.

Zdecydowanie odradzam diesle, szczególnie turbodiesle. Twoi zmotoryzowani znajomi być może będą je doradzać jako te mocne, które majo kopa i zawijajo asfalt, ale uwierz mi: na początek znacznie lepszym wyborem będzie silnik benzynowy, najlepiej wolnossący (bez turbo). Dlaczego? Już tłumaczę.

Po pierwsze: pierwsze kilometry po zdaniu prawa jazdy będziesz pokonywać głównie na miejscu, jeżdżąc przeważnie na krótkich dystansach. Taka jazda szkodzi silnikom diesla (szczególnie tym z turbo). Silniki wysokoprężne (diesle) dłużej się nagrzewają i tym samym więcej czasu pod obciążeniem potrzebują, aby uzyskać optymalną temperaturę pracy. Notorycznie “niedogrzany” silnik, to degradacja właściwości oleju silnikowego, który odpowiada za smarowanie nie tylko silnika, ale też turbosprężarki. Częste rozruchy silnika i krótkie przejazdy mocno dają też w kość akumulatorowi i układowi ładowania, a rozruch diesla wymaga znacznie więcej prądu, niż rozruch benzyniaka.

Po drugie: pierwsze kilometry to również doskonalenie techniki jazdy, do której należy też operowanie sprzęgłem. Samochody z dieslem przeważnie wyposażone są w dwumasowe koło zamachowe, które jest wrażliwe na nieumiejętne obchodzenie się z nim (zbyt gwałtowne sprzęganie napędu) i na jazdę z niewłaściwie dobranym przełożeniem (zbyt wysoki bieg i tym samym za niskie obroty silnika powodujące duże wibracje). Wymiana “dwumasy” jest dość kosztowna, dlatego myślę, że środki, które mogłaby pochłonąć, lepiej będzie przeznaczyć na benzynę/lpg i dzięki temu, zamiast naprawiać sprzęgło, lepiej będzie więcej pojeździć w ramach nauki i doskonalenia siebie, jako samodzielnego kierowcy :)

3. Tani w zakupie i eksploatacji

Ze swoim pierwszym samochodem być może szybko się rozstaniesz. Albo i nie :) Tak czy inaczej na pierwszy samochód sugeruję wybrać popularny samochód z silnikiem o niewielkiej pojemności. Eksploatacja takiego samochodu nie zrujnuje Twojego budżetu: mniejsze pojemności to niskie oc, prostota konstrukcji i popularność modelu gwarantuje tanie części zamienne i łatwość w znalezieniu mechanika, który samochód ogarnie. Do tego dochodzi łatwość w odsprzedaży: niewielkie, tanie (w zakupie i utrzymaniu), popularne samochody zawsze znajdą chętnego na odkupienie od Ciebie. Ludzie, nawet wtedy, gdy mają fajne, duże i mocne samochody, na dojazdy do pracy często wybierają zwykłe “wozidła”, które tanio i bezproblemowo zawiozą ich z punktu A do punktu B i nie będą śnić się w nocnych koszmarach jako ofiary obcierek, wgniotek i itp. zdarzeń parkingowych. Na takie samochody zawsze będzie popyt.

Na co warto zwracać uwagę przy zakupie?

Kiedyś pewnie rozwinę ten temat w odrębnym wpisie i podlinkuję go tutaj, ale na razie w skrócie napiszę: przede wszystkim patrz na stan blacharki. Progi, podłoga, podłużnice – one muszą być całe i zdrowe. One są kluczowe dla bezpieczeństwa Twojego i innych, bo to one chronią Ciebie i to do nich mocowany jest napęd i zawieszenie. Silnik, napęd, zawieszenie, hamulce elektrykę i wszystko inne można ogarnąć większym lub mniejszym kosztem, gdy w jakiś sposób niedomaga, ale gdy już samochód jest blacharsko zapuszczony, to lepiej go sobie odpuścić.

Nie bój się też wysokiego przebiegu. Jeśli auto ma swoje lata, a jego właściciel zachwala, że wszystko jest jeszcze fabryczne, to powinna zapalić Ci się w głowie czerwona lampka: skoro przez lata nic nie było robione, to wkrótce będzie tego wymagało. Węże, uszczelki, tuleje w zawieszeniu – to wszystko z biegiem czasu będzie wymagać wymiany nawet wtedy, gdy samochód w ogóle nie jeździł. Po prostu guma się starzeje, parcieje i traci swoje właściwości, pęka. Lepiej więc kupić samochód z większym przebiegiem, ale z możliwie dobrze udokumentowaną historią serwisową. Wtedy będziesz mieć pewność, że samochód jeździł, był serwisowany i mimo natrzaskanych kilometrów jego części są świeże i nie rozsypią się wkrótce ze starości.

Na przedzakupowe oględziny weź ze sobą zaufaną osobę, która zna się na motoryzacji i pomoże wybrać odpowiedni egzemplarz. Szukając konkretnego modelu z konkretnym silnikiem dobrze jest obejrzeć kilka egzemplarzy i porównać je do siebie (wizualnie i podczas próbnej jazdy). Nie zwracaj uwagi na błyszczący lakier, naczernione opony czy wyperfumowane wnętrze. Pamiętaj, że z samochodami jest jak z kobietami: odpowiednim makijażem i ciuchem można zdziałać cuda, ale to wciąż będzie tylko fasada. A przecież najważniejsze jest to, co pod nią – czyż nie? Wiedzą o tym obie płcie i naprawdę nie potrafię wskazać, która wie lepiej :)

Subskrybcja
Powiadom o
guest

guest

6 komentarzy
Waldek
Waldek
28 maja 2020 23:52

Moim zdaniem ustawowo powinna być narzucona maksymalna moc silnika dla nowicjuszy. Tak jak jest w przypadku motocykli na kat B. NIe żadne zielone listki na szyby bo to nonsens.

0
Odpowiedz
SpeX
SpeX
Odpowiedź do komentarza   Waldek
29 maja 2020 18:21

Katalogowa moc, czy realna? Chodzi mi bez opcji na wszelkie warsztatowe zwiększanie mocy czy swapy?

0
Odpowiedz
Waldek
Waldek
Odpowiedź do komentarza   SpeX
29 maja 2020 22:08

Realna i katalogowa. Za tuning i podnoszenie mocy kary jak za kręcenie licznika.

1
Odpowiedz
SpeX
SpeX
29 maja 2020 18:27

Ja przy wyborze swojego pierwszego auta (choć służbowym jeździłem już z 3 lata) właśnie wybrałem model, który ma więcej plastików na karoserii – choć auta były bliżniakami – Suzuki SX4 vs Fiat Sedici. Nie w aspekcie tego, iż nie umie parkować – bo przez te 3 lata zdobyłem chyba tytuł tetrisowego mistrza na parkingu. Ale o to, iż na mieści (szczególnie na wszelkich parkingach) jest pełno wszelakich słupków czy barierek. I gdyby nie one to już bym miała przynajmniej raz robić cały bok karoserii i dodatkowe jeszcze raz przednie drzwi.

0
Odpowiedz
Krzysiek
Krzysiek
16 lipca 2020 15:30

Ja po zdaniu prawka jeździłem Toyotą Yaris. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego auta na start. Nie do zdarcia! :)

0
Odpowiedz
Ania
Ania
Odpowiedź do komentarza   Krzysiek
26 października 2020 14:46

Ja również jeździłam Toyotą Yaris zarówno na prawku jak i po prawku. Ogólnie chyba wszystkie auta Toyoty są nie do zdarcia

0
Odpowiedz

Najnowsze wpisy

asystent pasa ruchu

Nowy samochód chciał mnie zabić

13:34 28 mar 2026

Czy warto lać diesel Orlen Verva?

16:28 18 mar 2026

Nie chcę gonić za postępem

12:33 16 mar 2026
Fotografia reportażowa, sesje zdjęciowe

Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje

16:54 15 mar 2026

Fotografio, wróciłem!

16:24 02 lis 2024

Sanah i Igor Herbut „Mamo tyś płakała”

15:30 10 mar 2022

Co jest w życiu najważniejsze?

16:49 23 lut 2022

Najnowsze komentarze

  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • szuman on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Jakub Milczarek on Nie chcę gonić za postępem
  • Jakub Milczarek on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • SpeX on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Nowy samochód chciał mnie zabić – Blog Szumana on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • SpeX on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem

Popularne tagi

bezpieczeństwo w sieci blog boks ciekawostki ciekawostki komputerowe dębica film fotografia humor inne internet joomla komentarze linux motoryzacja mp3 muzyka na luzie nokia obserwacje olympus osobiste piłka nożna polecam porady porady windows programy windows recenzja filmu refleksje refleksyjnie o fotografii repra skrypty sport sposoby różne sprzęt szubrawstwo telefony test ubuntu windows wspomnienia wudeka zdrowie zrzędzenie życie w bloku
Inne moje strony
Fotograf Dębica

Na blogu:

Wpisów: 994
Komentarzy: 13,160
© 2026 Blog Szumana | Powered by Superbs Personal Blog theme
wpDiscuz
Strona korzysta z plików cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.