Miszmasz czyli Kogel Mogel 3 - recenzja filmu

Miszmasz czyli Kogel Mogel 3 - recenzja filmu

Gdy dowiedziałem się, że niebawem na ekranach kin zagości trzecia część hitu sprzed lat, postanowiłem przygotować się należycie i przypomnieć sobie dwie pierwsze części dopełniającej się właśnie trylogii “Kogel Mogel”. Na trzecią część historii Kasi, Piotrusia, Wolańskich, Zawadów i reszty zakręconego towarzystwa mogłem więc wybrać się na świeżo, niczym na kolejny odcinek serialu emitowanego co tydzień.

“Miszmasz czyli Kogel Mogel 3” zaskoczył mnie zarówno pozytywnie, jak i rozczarował. I to w sposób naprawdę godny tytułu, bowiem rozczarowania i miłe niespodzianki wystąpiły w innych miejscach, niż bym się ich mógł spodziewać przed seansem.

Muszę się teraz mocno nagimnastykować, aby napisać coś o filmie bez spojlerów :) “Miszmasz czyli Kogel Mogel 3” na pewno nie nudzi. Dzieje się bardzo dużo i bardzo szybko, a do momentu zatrzymania Goździków przez Policję aż nazbyt dużo i szybko. W dodatku wątek z szarżami leciwego małżeństwa (i przyczyna tychże) jest w moim odczuciu zbyt mocno przerysowany, jak gdyby oparty był na stereotypach o działaniu marihuanen :) Dziwne odpały małżeństwa z sąsiedztwa można próbować tłumaczyć jedynie ich podeszłym wiekiem i faktem, że nigdy wcześniej z maryśką do czynienia nie mieli. Chociaż to ich marihuanowe dziewictwo wcale nie jest takie pewne… ;)

Wielkim plusem trzeciego kogla mogla jest bardzo duża ilość bohaterów poprzednich części trylogii. Brak tych paru nielicznych postaci jest sensownie wytłumaczony i nie przeszkadza – nie czuć pustki. Pojawiają się też nowi: bardzo dobrze zbudowani, barwni, pasujący, wnoszący sporo. Nie zabrakło też niespodzianek, np. gdy dupka zapadnięta w wygodny fotel kinowy sama zaczyna się ruszać w rytmach muzyki disco-polo, którego wiadro (i to spore) autorzy filmu postanowili wylać na widzów. Z jednej strony trochę za dużo, ale z drugiej strony ma to sens i absolutnie broni się – podobnie, jak wcześniejsze szaleństwa Goździków.

“Miszmasz czyli Kogel Mogel 3” zdecydowanie warto obejrzeć. Nie jest to już ten sam film, co dwa pierwsze z tej serii, ale osadzony w naszych czasach jest nimi mocno nasiąknięty i we współczesnym stylu. Daleko mu jednak do prostackich komedyjek, za których krytykę wytwórnie groziły łagrem, kamieniołomami i innymi kołchozami.

Przed filmem obawiałem się, że na tle dwóch pierwszych kogli mogli trzeci kogel mogel będzie wyraźnie spartolony – na szczęście nie był. To po pierwsze. Film jest spójny, bawi widza tak, jak ma bawić i oparty jest na obyczajach. Że kręcony współcześnie, to i na problemach współczesnych – z postępową i wyzwoloną Wolańską na czele :)

Po drugie starzy bohaterowie, ze wszystkimi swoimi znanymi nam już z poprzednich części przywarami, osadzeni się po latach we współczesnym świecie i w nim muszą się odnaleźć. Z lepszym lub gorszym skutkiem, ale jednak każdy jakoś tam sobie radzi. Dla niektórych z nas może to być bodziec do refleksji nad naszą przyszłością: czy z czasem będziemy otwarci na przyszłość i na zmiany, jakie w naszym wewnętrznym ładzie będzie ona wymuszać.

Tak naprawdę wszystkie pozytywne zaskoczenia i rozczarowania zrównoważyły się, a że w filmie działo się i bawiło, to z kina wychodziłem z niedosytem. Dla mnie film skończył się zbyt wcześnie i trochę tak, jakby na sam koniec brakło pomysłu na lepszy finał. Może producenci zdecydowali się nie zamykać wszystkich wątków, by po ewentualnym sukcesie “trójki” mieć możliwość nakręcenia “Kogel Mogel 4”? Czas pokaże :)

Czy warto obejrzeć “Miszmasz czyli Kogel Mogel 3”? Tak! Film zdecydowanie zasługuje na to, by poświęcić czas i parę złotych za seans. “Kogel Mogel” będzie kolejną trylogią, którą wrzucę na regał z płytami DVD. A teraz już wyczekuję kolejnej “trójki” – tym razem Planety Singli, której trzecia część ma mieć premierę w pierwszej połowie lutego.

PS. Prywatnie dla mnie największym zaskoczeniem był ministrant asystujący księdzu podczas otwarcia “Paradise”, ponieważ zagrał go syn mojego kuzyna :) Może rośnie nam w rodzinie gwiazda? ;)

15
Co o tym myślisz? Skomentuj:

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
ann
ann

Znajomi byli na premierze w czwartek, a w przyszłym tygodniu wybieramy się my :) Od niech też słyszeliśmy, że spoko i warto pójść. Podobno Mucha słabo wypadła? Potwierdzisz?

szuman

Za mało tam było scen z Muchą, żeby jej grę oceniać. Podobna do innych swoich ról, taki styl. Pewnie miała pomysł na swoją postać, ale nie miała czasu go rozwinąć. Jej występ nie ma wpływu na odbiór całego filmu, a emocjonować może jedynie fanów lub hejterów Anny :)

ann
ann

I dobrze, bo nie cierpię jej :P

leon
leon

Byłem i widziałem tłumy ludzi na tym filmie. Jeden, drugi, trzeci seans i pełna sala. Wygląda na to, że POLACY powiedzieli wyraźnie DOŚĆ tandetnym, prostackim, plugawym i wulgarnym komediom dla imbecyli z rynsztoku. POLACY CHCĄ KINA NA POZIOMIE I ROZRYWKI KULTURALNEJ. A nie chamstwa na ekranie jak za rządów platformy. Chyba pójdę jeszcze raz żeby podpić statystyki i zamanifestować jakie kino POlska chce oglądać.

PAWEŁ
PAWEŁ

Sorry, ale co ma polityka i partia rządząca do takich komedii?

leon
leon

Ma to, że dany film powstaje w danym okresie czyli w danym ustroju podczas którego jakaś partia rządzi. PiS obudził w narodzie ducha i ludzie znowu wiedzą co jest ważne i dobre, a nie dają sobie wciskać upadlającej i urągającej intelektowi papki wzorowanej na zgniłym zachodzie.

artur
artur

Palin sie w glowe pisiaru .co ma piernik do wiatraka

ann
ann

Jeszcze ciekawostkę podam, bo autor o tym nie napisał. Otóż książka Wolańskiej pt. “Jak znalazłam swój punkt punkt G” naprawdę istnieje :) Została wydana dwa dni przed premierą filmu i jest już do kupienia :D

szuman

O, nie wiedziałem :) Sprytnie to urządzili.

leon
leon

To sobie kup.

wojtek
wojtek

Byłem widziałem i dla mnie słabizna. Powielone schematy, skopiowane suchary jak ten z giblartarem, o dzialaniu marichuany chyba nikt tam nie miał pojęcia no i disco polo na dokładkę żeby grało i huczało. Tania rozrywka dla gawiedzi, nic więcej. Zawiodłem się.

szuman

Też tak myślałem, ale zastanów się: czym w filmie kręconym pod koniec drugiej dekady XXI wieku są marihuana czy disco-polo? Albo dowcipy, które już spowszedniały? Są obyczajami, a że film jest komedią obyczajową, to z definicji musi w sobie takie motywy zawierać. Bez nich byłby tylko komedią. Wiesz ile filmów obyczajowych (nie tylko komedii) sprzed kilku dekad obejrzałem tylko po to, aby przenieść się do czasów, w których działa się akcja? Kiedyś takimi wehikułami czasu dla naszych dzieci i wnuków będą filmy obyczajowe, które kręcimy dzisiaj.

leon
leon

Słabizna to twój komentarz! Takie coś za 20 gr chłopie… Jak tak dalej pójdzie to na pewno kariery nie zrobisz.

Tomek
Tomek

Na wtorek mam bilet i już się nie mogę doczekać :D Podobno niezły polew jest :D

Arek
Arek

“Komedia taka jak dawniej” bezczelnie zerżnięte z lodów Koral :/