6

W modlitwie o opóźnienie sygnału tv

Dziś, na Stadionie Narodowym, odbył się mecz o wszystko piłkarskiej reprezentacji Polski. Tym razem był to mecz eliminacyjny do przyszłorocznych mistrzostw świata. Zgodnie z planem nie oglądałem. Kaszanę może i grają od dawna, ale ta kaszana pod wodzą Fornalika wyjątkowo mi nie smakuje. Drużyna bez jaj, bez polotu, grająca na jednobramkową przewagę, drużyna grająca tak, że każdy mecz rozgrzewa mnie tak samo – bez względu, czy jest to sparing, mecz o punkty czy mecz o wszystko – jak dzisiaj. A gdy nie ma emocji, to i motywacji do oglądania brak.

U teściów zerknąłem na tv w 12 minucie, gdy było już 0:1. Po chwili cieszyłem się z wyrównującego gola. Ale nie dlatego, że jest po jeden, ale dlatego, że Robert w końcu nam się przełamał. Mógłby to być gol na 1:8, a cieszyłby tak samo. Po hektolitrach słów krytyki, bo tysiącach kubików pomyj wylewanych na niego za marną skuteczność w reprezentacji w końcu udało mu się trafić z gry. Po tym golu wróciłem do domu, ale telewizora nie włączałem. Co jakiś czas zerkałem tylko na internetową transmisję tekstową, coby być na bieżąco. Ale wynik pozostawał bez zmian, więc po obczajeniu wyniku w 89 minucie meczu stwierdziłem, że końcowy wynik usłyszę dopiero w wiadomościach radiowych.

Aż tu nagle jak osiedle nie ryknie! Jak zsynchronizowane, krzykiem wspólnym obwieściło zdobycie zwycięskiej bramki. Włączyłem transmisję no i jest 2:1. W tej samej chwili mocny tupot pięt o podłogę u sąsiada z góry zasygnalizował, że albo transmisję ma on z opóźnieniem, albo coś na boisku jest nie tak. Ryczące przed chwilą osiedle wolałoby, żeby to transmisja opóźniona była. Niestety, nie była. Na stronie z wynikami też na powrót z 2:1 zrobiło się 1:1, a po chwili rozległ się gwizdek kończący spotkanie.Szanse na awans jak zwykle: matematyczne, iluzoryczne, czyli teoretyczne. Waldek Fornalik out. Nie za brak wyników, ale tę mamałygę, jaka przychodzi mi na myśl na widok gry jego drużyny. Grają jak cioty, taktyka jak dla ciot i wyniki godne najwyżej ciot. No dobra, mecz w Czarnogórze grzał dupę, ale już nie urywał – urywałby, gdybyśmy tamtą bitwę wygrali. Z Anglią dobrze? Tak sobie, bo Anglia też tak sobie. No, ale Fornalik out. Kto na jego miejsce? Albo obcokrajowiec, albo Adam Nawałka. Choć biedny będzie Górnik bez niego.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

6 komentarzy

  1. Ja uważam, że nie zmiana selekcjonera a sposób wynagrodzenia, tylko za wygrane mecze i w końcu będzie jakaś motywacja.

  2. Popieram przedmówcę. Tylko system motywacyjny z jakąś tam minimalną podstawą i skończą się wieloletnie „etapy budowy drużyny” a zacznie się gra o wyniki.

  3. Też bym był za Nawałką. Ma jaja i ma szacunek i posłuch u zawodników. Żadnej gwiazdeczce nie da sobie wejść na głowę. A do tego b.dobry trener co pokazują jego wyniki z G.Zabrze. A zarząd Górnika powinien zrozumieć że Nawałka nie będzie tam wiecznie i nie zawsze będzie się dało grać słabymi i przeciętnymi grajkami o czub tabeli.

Comments are closed.