4

Aurora – przeglądarka przyszłości. Czy aby?

Mozilla Labs - AuroraOd razu mówię: ten projekt nie przejdzie. Z kilku powodów, ale… zaraz, zaraz, jaki projekt, co za projekt? Otóż: sezon ogórkowy w pełni, Firefox 3 jeszcze nie sczerstwiał, więc w Mozilli najwyraźniej się nudzą. Wymyślili sobie więc, że zabawią się na swój sposób, a jak już bawić się, to rzecz jasna: na całego :) „Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego”, dlatego też w zabawie Mozilli fantazji nie brakuje. Na jaki temat najłatwiej fantazjować? Chyba na temat przyszłości, czyli tego, co nieodgadnione, ale powstające na fundamentach teraźniejszości i z domieszką współczesnych marzeń. Spece od przeglądarki + fantazja na temat przyszłości = zabawa w wymyślanie przeglądarki przyszłości. Po prostu :) Mało tego: żeby było im raźniej, do zabawy zapraszają wszystkich, którzy łapią ich klimat. I tak oto Mozilla Labs zaprasza wszystkich do nadsyłania własnych wyobrażeń przeglądarki jutra, prezentując jednocześnie własną wizję dwóch przeglądarek: desktopowej o nazwie Aurora oraz przenośnej Firefox Mobile.
Pomysłu na mobilnego Firefoxa oszczędzę w swej krytyce, natomiast pogadam sobie o Aurorze. Nie wróżę jej niczego spektakularnego, poza porażką. Taka przeglądarka cieszyć się będzie dużym zainteresowaniem, będzie się o niej mówić i chcieć sprawdzić, ale rynku nie podbije. Stanie się gadżetem – zabawką, ale nie będzie pełnowartościowym browserem. Z paru powodów.


Aurora (Part 1) from Adaptive Path on Vimeo.
Gdzie prostota?
Na sukces skazane są rzeczy funkcjonalne, ale przede wszystkim proste. Ma być przejrzyście i intuicyjnie, a przy tym lekko dla naszego sprzętu. Nie wyobrażam sobie, aby Google mogło przegrać z wyszukiwarką, która gada, pokazuje miniaturki stron, kupę informacji o wynikach i to wszystko serwuje za pomocą jakiejś animacji. Przeglądarka i wyszukiwarka to rzeczy, które nie powinny odwracać uwagi użytkownika od tego, na czym on chce się skupić.

Wymagania
Wierzy ktoś w sukces Aurory w czasach, w których pojedyncze megabajty w RAM decydują o wyższości jednej przeglądarki nad drugą? Przeglądarka ma być okienkiem na wirtualny świat; taką lornetką, a nie kalejdoskopem. Wymagania sprzętowe: wielordzeniowy procek pow. 2 Ghz, min. 1 GB RAM, do tego jakiś GeForce albo Radeon ze wsparciem dla Bóg wie czego X… :)

Bezpieczeństwo
Wymyślili sobie, że w Aurorze będzie tak wirtualnie, że aż prawie realnie. Będzie można sobie manipulować wszystkimi elementami wyświetlanymi w Aurorze, zestawiać je ze sobą czy też nawet, pracując zdalnie, wymieniać się nimi. I tu psisko pogrzebane jest: w rurce umożliwiającej zdalną zabawę może wyskoczyć wieeele dziurek, na które będzie trzeba wieeeelu łatek. Nie prościej podesłać komuś link via. jakiś komunikator?

Przyzwyczajenie
Czynnik jak najbardziej ludzki, który przy odrobinie dobrej woli można przeskoczyć. Tylko czy komuś będzie się chciało zmuszać do polubienia czegoś, co ma cholerne wymagania, masę świecidełek i nie gwarantuje bezpieczeństwa?

Więcej informacji i filmików na blogu Mozilla Labs

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

4 komentarzy

  1. No wow wszystko robi wrażenie , ale ta przeglądarka podbije tylko serca gadżeciarzy, pokolenie emo, i wszystkich kidadult-ów, którzy są znudzeni życiem lub lubia zatruwać życie innym tekstami „Zobacz jaka mam zajebiaszczą przegloądarke ziom” coś w stylu filmiku , który tu już sie pojawiał o Firefoxie i IE gdzie IE robiło tylko „weeee” i głupio sie cieszyło. Przede wszystkim prostota, intuicyjność, szybkość, bezpieczeństwo. Dziwi mnie że akurat Mozilla wpadła na taki pomysł. Firefoxa uważam za udanego i nie potrafił bym sie go pozbyć.

  2. Mikelauri, mnie akurat nie dziwi to, bo jest lato, wakacje, FF3 zrobiony, więc się w Moizilli najwyraźniej nudzą ;)

Comments are closed.