Co sprawia, że samochód ma duszę?

Co sprawia, że samochód ma duszę?

Nigdy nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie, choć często je sobie zadawałem. Szukałem odpowiedzi, ale bez skutku i w końcu zwątpiłem w prawdziwość słów, które padły w Ewangelii wg św. Mateusza: “szukajcie, a znajdziecie”. 

Aż w końcu odpowiedź przyszła sama i zrobiła to nieoczekiwanie. Klepałem w klawisze produkując komentarz do wpisu na pewnym blogu, gdy wreszcie napisałem zdanie, którym niechcący dotknąłem kwestii posiadania duszy przez samochód. I to w najwłaściwszym miejscu dotknąłem, ponieważ od razu w głowie zadzwoniła mi odpowiedź na zadane w tytule pytanie.

Kiedy samochód ma duszę?

Uważam, że samochód ma duszę wtedy, gdy:
– pochodzi z poprzedniej epoki (motoryzacyjnej oczywiście)
– jest starannie utrzymany
– jest zachowany w oryginale (żadnych modyfikacji, udziwnień, “ulepszeń”)
posiada fabryczne radio

Radio! To jest sedno. Radio ma być takie, jakie było wtedy, gdy samochód opuszczał fabrykę. To ono stanowi o tym, czy samochód ma ducha, czy go nie ma. Wieloma fajnymi, starymi samochodami jeździłem, ale zawsze najlepszy klimat panował właśnie w tych, w których grało oryginalne radio.

Wiem, bo kolega też miał

Na przełomie wieku XX i XXI mój kolega jeździł Fiatem 125p, tzw. “dużym” lub też “kredensem”. Nie on jeden na osiedlu takiego miał, ale tylko o jego fiacie mówiliśmy, że ma duszę. Co tego jego fiaciora wyróżniało? Ano właśnie stare, oryginalne radio, które wciąż działało.

Podczas, gdy inne, te bezduszne kredensy z osiedla miały pomontowane nowoczesne radyjka i dołożone głośniki w tylnej półce, u tego kolegi ciągle przez centralnie umieszczony fabryczny głośnik rzępoliło fabryczne radio na kasety. To takie charakterystyczne, z dwiema gałkami i skalą częstotliwości pomiędzy. Ależ to robiło klimat! Ten wygląd i ten dźwięk!

Możesz mieć i Ty

Jazda leciwym, ale w pełni sprawnym samochodem daje mnóstwo frajdy tym, którzy cenią ducha “tamtych” czasów. Jazda takim, zachowanym w oryginale pojazdem pozwala przenieść się w czasie do lat, w których ten samochód był nowy. “Tak się wtedy jeździło” będzie dzwoniło gdzieś z tyłu głowy. “Taki wtedy był klimat”.

Siedząc w tym skansenie na kółkach, wyrwany z nowoczesności, ale wciąż z widokiem na nią masz odczucie, jakbyś przenosił się w czasie. Wrażenie, jakbyś wchodził do kapsuły, która zabiera Cię do innej epoki i mechanicznymi siłami tej epoki przemieszcza po tej współczesnej, w której na co dzień funkcjonujesz. Wiernie, posłusznie i najlepiej jak potrafi wiezie Cię po komfortowych drogach, sama pamiętając jeszcze te z minionych dziesięcioleci.

Kuźwa, jak ja kocham tą moją osiemnastolatkę! Porobiłem w niej kupę rzeczy, kilka jeszcze do zrobienia zostało, a do tego pewnie w międzyczasie jeszcze coś wyjdzie, ale tak to już jest z samochodami z duszą. Jest klimat, a samochód od czasu do czasu ma coś do powiedzenia i trzeba go posłuchać :) Na szczęście wiele tematów można omówić z nim osobiście i nie trzeba z każdą pierdołą jechać do serwisu.

Staram się dbać o swój najlepiej jak umiem, by woził mnie tak jak wtedy, gdy był nowiutkim autem. Ciągle jest bardzo zadbany, ale jednak już nie jest nowy. W samochodzie obecny jest duch końcówki XX wieku i ten duch będzie już tylko coraz starszy i coraz mocniej odczuwalny. 

Kto ceni samochody posiadające ducha, kto chce takim samochodem jeździć, niech spróbuje tego ducha wywołać dając wiekowemu samochodowi to, co należało do niego od nowości. Wygląd zewnętrzny, wygląd wewnątrz, wyposażenie. 

Podsumowując:

Co trzeba, aby samochód miał duszę?

Trzeba dbać o samochód i oto, aby wszystko w nim było takie, jak fabryka kazała. Łącznie z radiem. 

PS. Jadąc do ślubu przepięknie utrzymanym Fiatem 500 z przełomu lat 60 i 70 ubiegłego wieku byłem tak podjarany, jak w żadnym innym dotychczas prowadzonym samochodzie! Wszystko w nim było toporne i – z perspektywy dzisiejszej motoryzacji – beznadziejnie prymitywne, ale jakże wspaniale się czułem prowadząc ten samochód! 

5
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Przemo
Przemo

Wizualnie uwielbiam amerykańskie ściagacze z przełomu lat 60 i 70. Camaro, SS, Mustang – te samochody mają niesamowity charakter. Generalnie modernistyczna myśl w projektowaniu, czyli nieco kanciaste, ostre, charakterne ale równocześnie zrównoważone bryły, stworzyła najpiękniejsze pojazdy w dziejach motoryzacji. Nawet taki stary WV golf jest dla mnie ładniejszy, niż to co obecnie jeździ po drogach. Nie mogę przeżyć, że od ponad dwóch dekad wszystkie samochody wyglądają tak samo, jak to zwykłem mawiać “jak mydelniczki”. Czekam i czekam aż ten trend sie odwróci i jakaś firma zaryzykuje powrót do modernistycznego wzronictwa. Choć im więcej czasu upływa tym bardziej zaczynam w to… Czytaj więcej »

PAWEŁ
PAWEŁ

Jest taki jeden samochód, który od początku produkcji zbyt wiele się nie zmienił :-) To Mercedes G klasa :-)

szuman

W trakcie pisania tego wpisu wielokrotnie w wyobraźni siadałem w Golfie II :)

Pod słowami o zatarciu się różnic między samochodami mogę się tylko podpisać. Jeszcze z 15 lat temu na pierwszy rzut oka, z daleka i bez widocznego znaczka na grillu można było bezbłędnie rozpoznać, co to za samochód. Teraz to już wszystko jeden ciul – i technologicznie i wizualnie.

hanys
hanys

LOL… jak opel może miec dusze? xD no chyba ze chodzi o odglosy jak go ruda chrupie xD

szuman

Auto zardzewiałe nie wyjeżdża z salonu. Jeśli zamiast w dbanie o stan auta wolisz kasę włożyć w audio zagłuszające odgłosy remizy, pod którą sobotnimi wieczorami stajesz, to nie dziwię się opinii, jaką byłeś uprzejmy wygłosić. Jedna marka będzie ci rdzewieć, w drugiej zawieszenie będzie do bani (ah te tanie zamienniki albo szroty z odzysku), w trzecim napęd kijowy itd. Grunt, że bas i decybele się zgadzają, a ledy walą w ślipia ;)

Jak dbasz, tak masz.