Kawiarko, o cudna kawiarko!

Głupi byłem, że tak długo czaiłem się z nabyciem kawiarki. Zamiast od razu wziąć kupić i wypróbować, zalewałem kolejne fusy, co jakiś czas urozmaicając sobie życie rozpuszczuchą. I cieszyłem się, że stawia na nogi. Mi, amatorowi zwykłej fusiary zalewanej wrzątkiem, przez lata w głowie się nie mieściło samo wyobrażenie o

Czytaj dalej