Kurde, nie wiem nawet, kiedy minęło tyle czasu od mojego ostatniego wpisu tutaj. Blog zdążył się mocno zakurzyć, internet kilka razy zmienił modę, a ja… wcale nie przestałem robić zdjęć. Wręcz przeciwnie – ostatnio dzieje się u mnie całkiem sporo, więc pomyślałem, że najwyższy czas wrócić tutaj i trochę o tym opowiedzieć.
Fotoreportaż – czyli jestem tam, gdzie coś się dzieje
W ostatnim czasie znowu na full wkręciłem się w fotografię reportażową, a tematy zdjęć zdominowały koncerty.. Coraz częściej możecie mnie spotkać na różnych wydarzeniach, gdzie obwieszony aparatami poluję na momenty, emocje i drobne historie, które dzieją się również między oficjalnymi punktami programu.
Jak dawniej, tak i teraz realizuję zarówno obszerne fotoreportaże, które pokazują wydarzenie szerzej i bardziej narracyjnie, jak i zwięzłe fotorelacje – krótsze, dynamiczne sety zdjęć podsumowujące dany event. To trochę jak różnica między filmem pełnometrażowym a dobrym trailerem — oba mają swoje miejsce i oba potrafią świetnie opowiedzieć historię, ale jedne obrszernie i nierzadko nieco subiektywnie, a inne zwięźle i bezstronnie.
Reportaż to dla mnie trochę jak polowanie na momenty: ktoś się śmieje, ktoś się zamyśli, ktoś właśnie opowiada coś bardzo ważnego, na to wszystko dochodzi gra światła, detali… no a ja próbuję być tam w odpowiedniej sekundzie i w tym czasie zauważyć, wycelować, ogarnąć i pstrykąć.
Portrety – spokojniejsza strona fotografii
Równolegle cały czas robię sesje portretowe — zarówno kobiet, jak i mężczyzn. To zupełnie inna energia niż reportaż. Zamiast łapać moment, można go spokojnie zbudować, zaplanować kadr, światło.
Cosplay – nowy rozdział
Jedną z ciekawszych nowości w mojej ofercie są sesje cosplayowe. Niedawno pewna dziewczyna zabrała mnie w swój cosplayowy świat, a że tam pasja aż kipi, to się dałem wkręcić. To coś zupełnie innego niż klasyczne portrety — więcej klimatu, więcej stylizacji, więcej zabawy konwencją.
Cosplay to świetna okazja do stworzenia naprawdę klimatycznych zdjęć i wejścia na chwilę w zupełnie inny świat. A dla mnie jako fotografa to też ogromna frajda, bo można trochę bardziej popuścić wodze wyobraźni.
Co dalej?
Mam nadzieję, że ten blog znowu trochę odżyje i od czasu do czasu będę tu wrzucał nowe wpisy — może jakieś historie z reportaży, kulisy sesji albo po prostu fotografie, które szczególnie lubię. Pewnie już nie tak często jak dawniej, ale za to bardziej regularnie.
Jeśli trafiliście tutaj przypadkiem — witajcie.
Jeśli wróciliście po latach — tym bardziej mi miło. :)

Mam nadzieję, iż będzie więcej starych dobrych wpisów niż tylko crosselling :)
Starych tematów w większości już nie będę ruszał, bo teraz inne w życiu dominują. Myślę, że w zamian OZE wezmę na ruszt ;)
Mi wystarczy stare pióro :), bo ja na pewno tu nie byłem dla rapu :D
OZE być, może w końcu uda mi się przepachać zwiększenie przyłącza do mieszkania, a jak nie to będę robił swoje OZE bez PF, by mieć powerbank i większą chwilową moc na instalacji.
Już nie mówiąc, iż taryfa dynamiczna też kusi.
Dla rapu może i nie, ale dla Joomla też nie? ;d
Teraz tego, co widzę, to teraz uciekają na jakieś stacic page bez systemu komentarzy i potem doklejają jakieś rozwiązania, które raz działają, a raz nie :/
Czyli internet zatacza koło. 20+ lat temu wyglądało to tak samo. Statyczna strona + inkludowane systemy komentarzy czasem oparte jeszcze na plikach tekstowych zamiast na bazach, ewentualnie jakieś księgi gości itp. od zewnętrznych dostawców usługi (i reklam przy okazji).
Ja bardzo lubiłem księgi gości, bo to naturalne cyfrowe przedłużenie Złotych mysli 🙄 Pamiętacie takie cudo?
Pewnie, że tak :) Pamiętam, jaki dumny byłem z siebie, gdy w końcu postawiłem pierwszą stronkę na php i księgę gości miałem “własną” :) Dane trzymała w pliku txt, bo na bazy danych jeszcze byłem za krótki, ale z tego co miałem cieszyłem się niesamowicie :D
[…] zdążyłem niedawno poznać na żywo :) ale jednak. I głos tej społeczności w komentarzu pod wczorajszym wpisem powiedział mi, co w moim blogu było dla niego fajne i czego nadal chciałby […]