Nie mam czasu pisać o tym

Ile czasu, uwagi i energii pochłania wczesne rodzicielstwo wiedzą tylko ci, którzy przez to przechodzą lub już przeszli. A że jestem ojcem dwójki maluchów – 2-letniego synka i 4 miesięcznej córci – to jestem w centrum czarnej dupy, jeśli chodzi o czas wolny dla siebie :)

Wszystkie pasje musiały pójść w odstawkę. Blog, fotografia, melomania, rower… Po prostu nie da się uprawiać tych wszystkich hobby, jeśli czasem nie ma się czasu dosłownie na nic. Jasiek przechodzi tatozę, więc gdy tylko mnie zobaczy, to wszystko ma robić tata, albo on z tatą albo sam, ale przy tacie. Na szczęście, gdy dzieci wcześniej pójdą spać, to zasiadam do kompa i wtedy na maksa wykorzystuję to upragnione okienko czasowe, płodząc krótkie, szybkie wpisy i ich szkice na zaś, które kiedy indziej kończę. Czasem robię to przy obiedzie, czasem w weekendy wtedy, gdy dzieci uskuteczniają popołudniowe drzemki, a same pomysły na wpisy notuję przy byle okazji :)

Patrzę jednak na te wszystkie kategorie wpisów na blogu i za głowę się łapię. Tyle tego jest! Tyle tematów, na które już nie mam czasu. Kiedy mam pisać o fotografii czy komputerach, skoro nie za bardzo mam kiedy przy tym kompie usiąść? Przecież nie będę zamykał tematu w dwóch-trzech akapitach zilustrowanych zdjęciem ze stocka, skoro moje dawne standardy wymagały wyczerpania tematu bez względu na objętość wpisu. Nie chcę obniżać lotu, choć i tak siłą rzeczy tak się stało.

Muszę coś zmienić. Tylko co? Może pisać zwięźlej? Może pisać na lżejsze tematy? Może zostawiać je otwartymi i do kontynuacji w komentarzach? Chodzi mi to po głowie od wielu miesięcy, by w jakich sposób zmienić tego bloga, aby nadal móc go prowadzić regularnie i tak, by pozostawał atrakcyjny dla Was.

Coś wykombinować muszę, bo po prostu chcę to robić dalej. Z głębi duszy nawet potrzebuję tego. Odkąd pamiętam, to praktycznie wszystkie moje hobby pełniły równolegle funkcję swego rodzaju wentylu, którym dawałem jakiś upust temu, co we mnie siedziało. Albo rozładowywałem nerwy i stres (rower czy wcześniej piłka), albo relaksowałem się (muzyka, fotografia, a przed nią rysunek), albo na blogu lub w rapowych tekstach dzieliłem się tym, co mi leżało w głowie, w sercu lub na przysłowiowej wątrobie.

Ubolewam też nad brakiem czasu na książki. Rumieniec wstydu oblewa me lica podczas lektury wpisów sprzed lat. Miało się wtedy lekkie pióro, oj miało. Teraz mam wrażenie, że piszę toporem, albo jeszcze czymś cięższym i bardziej tępym.

Ehh… życie. Nie można przez nie całe pozostać dzieckiem.

Subskrybcja
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
Waldek

Dzieciaki podrosną i wtedy wszystko nadrobisz :)

szuman

Obym wszystko spamiętał, co tam będzie do nadrobienia ;)