Dwa tygodnie bez smartfona

Dwa tygodnie bez smartfona

Wczoraj minęły pełne dwa tygodnie od momentu, w którym wyłączyłem smartfona, a wyjętą z niego kartę SIM zapakowałem do pełnoletniej Nokii 8210. Po co? Chciałem odpocząć od smartfona i przekonać się, jak bardzo zdominował on moje życie, wgryzł się w różne czynności i czy teraz jestem w stanie funkcjonować bez niego. Pierwsze wnioski z odwyku od smartfona spisałem tutaj.

Dwa tygodnie próby minęły jak kilka godzin. Bardzo szybko zapomniałem o dobrodziejstwach telefonu z Androidem, bo lukę po nim momentalnie wypełniły bodźcie z otaczającego mnie świata. Więcej widzę i więcej słyszę, bo smartfon już nie skupia mojej uwagi na sobie.

Świat jest piękny i ciekawy.

Wróć. Świat jest piękniejszy i ciekawszy, niż pokazuje to fejs, instagram i inne soszjale z fotkami! Nieważne, jak piękne i szczegółowe zdjęcia publikują znajomi i obserwowani. Ważne jest, by czuć zapachy, temperaturę, móc dotknąć i polizać. Tego smartfon nie daje, a wręcz przeciwnie: karmi nas wyjałowionym i zniekształconym obrazem świata, rozleniwia i odciąga do życia w realnym świecie.

Wiecie co? Wcale już nie tęsknię za smartfonem. Maleńka Nokia 8210 jest tak zajebista, jak kiedyś! Krótka, smukła i leciutka. Przeurocza w tym swoim designie sprzed dwudziestu lat.

Co ze smartfonem?

Smarfona noszę przy sobie w saszetce, razem z innymi podręcznymi drobiazgami. Jest wyłączony. Traktuję go teraz jak podręczny komputer umożliwiający wykonywanie niezbędnych czynności, gdy zajdzie taka konieczność. A przez te dwa tygodnie użyłem go w tym celu dokładnie 0 razy. Słownie: zero.

Jednego dnia natomiast robił mi za nawigację, gdy musiałem trochę pojeździć po nieznanych terenach. Leżał sobie obok, na fotelu pasażera, bo komunikaty głosowe były na tyle jasne i precyzyjne, że nie potrzebowałem w swoim polu widzenia świecącego ekranu z mapą.

Czy tęsknię za smartfonem?

Nie. Może, gdyby przy swojej specyfikacji (pamięć, procesor, układ graficzny) miał wyświetlacz o przekątnej nieprzekraczającej 4″, to jeszcze bym się zastanowił. Ale teraz miałbym wracać do takiego byka, takiej cegły? Ludzie kochani!

Po dziesięciu dniach obcowania z maciupeńką Nokią 8210 wyjąłem tę androidową dachówkę z saszetki i nie mogłem się nadziwić, jak mogłem przez tyle czasu taszczyć ze sobą takie bydle. No jak? Co z tego, że jest ono płaskie, skoro długie i szerokie, przez co i tak rozpycha kieszenie. Fajnie, że ma wszystko w jednym, ale czy tego wszystkiego tak naprawdę potrzebuję przez cały czas i muszę to bez przerwy nosić przy sobie włączone?

Ja nie muszę. I nie odkryłbym tego, gdybym nie spróbował :)

Subskrybcja
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
Chomik

Gratuluję samozaparcia i świetnego telefoniku :) Miałem taki tylko w bordowej wersji, a później zmieniłem obudowę na grafitową :) Jedyną wadą modelu były problemy z wyświetlaczem a dokładnie z gumką przewodzącą. U ciebie chyba też już zaczyna się to dziać (dolny lewy kąt ekranu).