Skip to content

Blog Szumana

Subiektywnie i na luzie wciskam kit, w który wierzę

Menu
  • Technologia
    • Audio i video
    • Fotografia
      • Aparaty
      • Obiektywy
      • Praktyka
      • Programowo
      • Rozkminy
      • Różne inne
      • Sprzętowo
      • Zdjęciowo
    • Internet
    • Komputery
    • Motoryzacja
    • Telefony i smartfony
  • Facet
    • Dom
      • Recenzje i testy
      • Remont
      • Triki i porady
      • Wyposażenie
    • Małżeństwo
    • Ojcostwo
    • Rodzina
  • Na luzie
    • Blog
    • Film
    • Humor
    • Komentarze do wydarzeń
    • Muzyka
    • Obserwacje
    • Porady
    • Refleksje
    • Sport
  • O blogu
    • Autor
    • Polityka cookies
    • Linki
    • Kontakt
Menu

Co Was relaksuje?

Posted on 22 grudnia 201819 stycznia 2019 by szuman

Zacznę od prośby. Upewnij się, że masz teraz chwilę spokoju. Nie chcę, aby lektura tego wpisu odbywała się w pośpiechu. Jeśli właśnie jesteś między jednym zadaniem a drugim, każdy kolejny kwadrans mija Ci jak minuta, a telefon dzwoni jak szalony, to bardzo proszę – odłóż ten wpis na później. A gdy wrócisz, to ten akapit możesz pominąć :)

Są takie chwile, że nic tak dobrze człowiekowi nie robi, jak porządne odprężenie. Odciąć się od nerwów, od presji i życia na musiku, od bodźców typowych dla otoczenia, w którym czujemy, jak stale zwiększa się nasze wewnętrzne napięcie i jak rośnie zmęczenie.

Sobota i niedziela. Te dwa dni w tygodniu mam wolne od pracy w firmie. Weekendy zwykle spędzam z żoną na ogarnianiu spraw domowych. Sprzątanie, większe zakupy, czasem jakieś majsterkowanie, w końcu przyjemności: spotkania z bliskimi, a czasem po prostu wieczór we dwoje; przy dobrym filmie przepijanym czymś równie dobrym :)

Ale to ciągle nie jest ten mój najgłębszy relaks, jakiego czasem skołatane nerwy i zmęczona ciągłym myśleniem na najwyższych obrotach głowa potrzebuje. Tak już mam, że aby naprawdę się zresetować, muszę odpłynąć. Nie w alkohol, ale na trzeźwo i zalać wszystkie zmysły nie alkoholem, ale doznaniami zupełnie przeciwstawnymi do tych, które stymulowały moją świadomość przez długi czas.

Jest sobota. Żona w niektóre weekendy pracuje i ten weekend właśnie taki jest. Pojechała do pracy, a ja zostałem w centrum dowodzenia z kilkoma wsadami prania, listą zakupów i obiadem do odgrzania :) Pierwszą kawę wypiliśmy razem, a drugą w ten weekend mamy dla siebie.

Nie płukałem kawiarki po porannej wspólnej małej-czarnej, tylko wypełniłem sitko i czajnik na nowo i postawiłem na palniku. Zanim z dzbanka wydobyły się pierwsze charakterystyczne dźwięki zwiastujące rychłe wypełnienie się zbiornika aromatycznym, pełnym kofeiny eliksirem, przygotowałem sobie stanowisko do relaksu. Przy fotelu ustawiłem stolik na kawę, a w odtwarzaczu umieściłem płytę, która wypełni mi czas między rozwieszonym przed chwilą praniem, a kolejnym, walającym się już w bębnie pralki.

Kawa gotowa. Poczwórne espresso. Mniam :) Zasiadłem w fotelu, nogi wyciągnąłem na pufie, filiżankę ustawiłem w zasięgu ręki, popoprawiałem się jeszcze tak, aby było mi wygodnie tak bardzo, jak to tylko możliwe i wreszcie zrobiłem to: wcisnąłem magiczny przycisk z ikonką trójkąta, którego jeden z kątów skierowany jest w prawo.

Play

Z głośników popłynęła muzyka. Nie za cicho i nie za głośno. Tak w sam raz i odpowiednio, by zagłuszyć dźwięki otoczenia, ale nie spowodować nadmiaru decybeli. Jak za głośno, to boli łeb – wiadomo. I nie jest też tajemnicą to, że zbyt duży poziom głośności utrudnia delektowanie się nagraniami i tymi wszystkimi smaczkami błąkającymi się pomiędzy dominującymi dźwiękami. I w ogóle za głośno to nie jest fajnie. Kropka.

Wszystko wyszło idealnie. Ostatnią dolewkę kawy dopijałem przy dźwiękach piosenki zamykającej tracklistę, a gdy membrany głośników zamarły w bezruchu, z łazienki dobiegły odgłosy rozpoczynającego się wirowania. Uśmiechnąłem się do siebie, bo tak pięknego finiszu tej przerwy dla siebie nie spodziewałem się i gdybym nawet chciał go tak zaplanować, to pewnie wyszłoby gorzej.

Relaks, odpoczynek, chillout, reset – jak zwał, tak zwał – niejedno ma oblicze. Dla mnie jest nim odpowiednio celebrowana uczta muzyczna. Nieważne, czy słucham jazzu, bluesa, klasyki, rocka, popu czy innego gatunku i nieistotne jest też to, czy popijam kawą, winem, whisky czy innym trunkiem. Podstawą dobrego relaksu jest dla mnie jego potrzeba i odpowiedni na to moment. Jeśli chcieć, móc i zrobić to wypadnie w jednym czasie, wtedy jestem szczęśliwy. I zrelaksowany.

A jak z tymi sprawami jest u Was?

Macie podobnie jak ja czy udaje się Wam żyć bez takich odskoczni od rzeczywistości? Jakie macie sposoby na podładowanie akumulatorów i zresetowanie nerwów?

Jeśli mój wpis w jakimś stopniu natchnął Was do urządzenia sobie chwili odprężenia we właściwy dla Was sposób, to może i Wy podzielicie się w komentarzu własnym przepisem na relaks? Zachęcam do tego :) Niech czytający ten wpis i Wasze komentarze pod nim też nabiorą ochoty na odprężenie swoich ciał i dusz. Może o takiej potrzebie zdążyli już nawet zapomnieć…

Subskrybcja
Powiadom o
guest

guest

11 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
Arek
Arek
22 grudnia 2018 17:00

Mnie skutecznie relaksuje 0,7 na dwóch :D

0
Odpowiedz
hanys
hanys
22 grudnia 2018 17:14

Mnie chilluje wieczorna albo nocna jazda samochodem bez celu. koniecznie przy dobrej muzie…
Spoko post.

0
Odpowiedz
Betty
Betty
22 grudnia 2018 17:33

Mi największe odprężenie przynosi oglądanie starych filmów czarnobiałych, do tego wielki i grubaśny kubek herbaty z gruszką, pomarańczą, cynamonem i miodem i najlepiej jeszcze jak jest zimno stopy w skarpecie elektrycznej

0
Odpowiedz
Tomek
Tomek
22 grudnia 2018 19:15

Jak chcę się zrelaksować to uwielbiam coś polerować. Wiem że brzmi to dziwnie ale rewelacyja jak mnie odpręża jak nadaję czemuś połysk. Może to być szkło z witrynki, biżuteria, buty albo nawet samochód w sezonie.

0
Odpowiedz
Obieżyświatka
Obieżyświatka
22 grudnia 2018 20:09

Kubek gorącej herbaty. Nawet przez kilka minut – wystarczy, aby się odprężyć w zabieganiu. Ale warunki są takie, że to naprawdę musi być gorąca, wrząca prawie, czarna herbata, a kubek nie pierwszy-lepszy, tylko jeden z ulubionych, no i koniecznie musi parzyć w dłonie.
A dłuższe odprężenie to wędrówki po górach i różnego rodzaju szlakach, ale codziennie nie ma możliwości ;)
O.

0
Odpowiedz
Wiktoria
Wiktoria
22 grudnia 2018 21:41

A ja uwielbiam jak mnie ktoś głaska i po plecach i nic przy tym nie mówi. Zamykam oczy i odpływam gdzieś myślami. Tylko jedna osoba umie tak głaskać, żeby mnie nie wyrwać z błogiego stanu ^_^

0
Odpowiedz
Luk
Luk
22 grudnia 2018 21:55

Wypad na rybki mnie relaksuje jak nic innego na tym ziemskim łez padole :)))

0
Odpowiedz
Anka
Anka
22 grudnia 2018 22:24

Poczekam az doczekasz sie dwojki dzieci conajmniej i potem spytam sie “masz czas na relaks”? ?

JEDNAK czasem jest to możliwe wyskoczyć na jakiS dobry film wybrac na basen lodowisko czy na kawke z kims bliskim sercu, mozna tez udac sie na fajny koncert a najbardziej relaksuje mnie ADORACJA PANA JEZUSA ! NIC NIE DAJE TEGO SPOKOJU JAKI DAJE ON..

1
Odpowiedz
Jaworowicz
Jaworowicz
3 stycznia 2019 18:38

Może to głupie, ale kiedy potrzebuje się zrelaksować po ciężkim dniu to relaksuje mnie… zmywanie naczyń, a ze standardowych sposobów to chyba to co większość – filmy, seriale, kino :)

0
Odpowiedz
szuman
szuman
Odpowiedź do komentarza   Jaworowicz
4 stycznia 2019 09:40

Właśnie uświadomiłeś mi, że mi też lepiej się robi, gdy umyję naczynia :)
Tylko czy to relaks, czy po jedynie ulga, że nic brudnego już nie zalega? ;)

0
Odpowiedz
Jaworowicz
Jaworowicz
Odpowiedź do komentarza   szuman
10 stycznia 2019 21:52

Oj – zmywanie naczyń z fajnymi piosenkami na słuchawkach działa terapeutyczne cuda ^^

0
Odpowiedz

Najnowsze wpisy

asystent pasa ruchu

Nowy samochód chciał mnie zabić

13:34 28 mar 2026

Czy warto lać diesel Orlen Verva?

16:28 18 mar 2026

Nie chcę gonić za postępem

12:33 16 mar 2026
Fotografia reportażowa, sesje zdjęciowe

Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje

16:54 15 mar 2026

Fotografio, wróciłem!

16:24 02 lis 2024

Sanah i Igor Herbut „Mamo tyś płakała”

15:30 10 mar 2022

Co jest w życiu najważniejsze?

16:49 23 lut 2022

Najnowsze komentarze

  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • szuman on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Jakub Milczarek on Nie chcę gonić za postępem
  • Jakub Milczarek on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • SpeX on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Nowy samochód chciał mnie zabić – Blog Szumana on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • SpeX on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem

Popularne tagi

bezpieczeństwo w sieci blog boks ciekawostki ciekawostki komputerowe dębica film fotografia humor inne internet joomla komentarze linux motoryzacja mp3 muzyka na luzie nokia obserwacje olympus osobiste piłka nożna polecam porady porady windows programy windows recenzja filmu refleksje refleksyjnie o fotografii repra skrypty sport sposoby różne sprzęt szubrawstwo telefony test ubuntu windows wspomnienia wudeka zdrowie zrzędzenie życie w bloku
Inne moje strony
Fotograf Dębica

Na blogu:

Wpisów: 994
Komentarzy: 13,176
© 2026 Blog Szumana | Powered by Superbs Personal Blog theme
wpDiscuz
Strona korzysta z plików cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.