Skip to content

Blog Szumana

Subiektywnie i na luzie wciskam kit, w który wierzę

Menu
  • Technologia
    • Audio i video
    • Fotografia
      • Aparaty
      • Obiektywy
      • Praktyka
      • Programowo
      • Rozkminy
      • Różne inne
      • Sprzętowo
      • Zdjęciowo
    • Internet
    • Komputery
    • Motoryzacja
    • Telefony i smartfony
  • Facet
    • Dom
      • Recenzje i testy
      • Remont
      • Triki i porady
      • Wyposażenie
    • Małżeństwo
    • Ojcostwo
    • Rodzina
  • Na luzie
    • Blog
    • Film
    • Humor
    • Komentarze do wydarzeń
    • Muzyka
    • Obserwacje
    • Porady
    • Refleksje
    • Sport
  • O blogu
    • Autor
    • Polityka cookies
    • Linki
    • Kontakt
Menu

Yamaha A-500

Posted on 7 października 201411 maja 2020 by szuman
Yamaha A-500
Yamaha A-500

W moje ręce w końcu wpadła Yamaha A-500. Mały-wielki wzmacniacz stereo produkowany w Japonii na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Napisałem “mały-wielki”, ale równie dobrze mogę napisać: “ciepły-zimny”. Tak, trochę sprzeczności tu jest, ale to właśnie one sprawiają, że sprzęt ma charakter i nie jest nijaki.

 

Budowa

Nie, nie będę rozpisywał się na temat budowy A-500. Ograniczę się do krótkiego opisania wrażeń “organoleptycznych”. Metalowa obudowa z grubym przednim panelem sprawia super wrażenie. Żadnej tandety. Wzmacniacz waży nieco ponad 7 kilogramów. Podczas trzymania w rękach najbardziej ciąży część z transformatorem, która mocno ciągnie w dół. To chyba najsłabiej wyważony wzmacniacz, z jakim miałem do czynienia. No, ale to szczegół bez żadnego znaczenia. Ot, ciekawostka.

Na przednim panelu znajdują się przyciski i potencjometry. Wszystkie sprawiają solidne wrażenie. Potencjometr wzmocnienia (Volume) porusza się płynnie z “miękkim” oporem (trochę jak gałka strojenia analogowych odbiorników radiowych), z kolei regulacja barwy dźwięku (tonów niskich, wysokich i filtru “loudness”) odbywa się “skokowo” – wszystkie wymienione pokrętła poruszają się ze skokiem o jedną pełną wartość na skali. Regulacja balansu działa płynnie.

Wszystkie przyciski posiadają raczej wysoki skok i – podobnie jak przełącznik wyjścia REC OUT – działają z pewnym oporem (najmniej siły wymagają przyciski “Subsonic filter”, “Stereo/Mono” i “Phono MM/MC”).

Yamaha A-500
Yamaha A-500

Dane techniczne

Maksymalny pobór prądu: 380W

Maksymalna moc wyjściowa: 70W na kanał przy 8Ω

Damping factor: powyżej 50

Zniekształcenia harmoniczne: 0,005%

Wymiary: 435 x 112 x 327 mm (szerokość x wysokość x głębokość)

Waga: 7,3 kg

 

Brzmienie

Ciepło-zimne i twardo miękkie. Tu trzeba się troszkę rozpisać :)

Tony wysokie są odrobinkę szorstkie i nieco wycofane, ale czasem zdają się być jednak nieco miękkie (tu chyba kwestia nagrania, choć jeszcze trochę muszę z tym wzmacniaczem pobyć). Delikatniejsze wysokie dźwięki, np. subtelne trącenie hi-hatu potrafi nie wybrzmieć wystarczająco i zginąć w lawinie innych dźwięków, więc aby wszystko było jak należy i w dobrych proporcjach, wzmacniacz powinien grać z jasnymi kolumnami, albo regulator “Treble” powinien być ustawiony nieco na “+”. W moim przypadku sprawę załatwiają kolumny z mocną “górą”, przy których na innych wzmacniaczach skręcałem “Treble”, by nie syczały i/albo szurały. Z Yamahą A-500 świetnie się dogadały.

Tony średnie bardzo bogate. Średnica w A-500 jest bardzo detaliczna, pełna klasy, smaczków i zdecydowana. Napisałbym, że może momentami nawet zbyt zdecydowana, ale wiem, że za kilka dni się przyzwyczaję, a zalety tej cechy już zdążyłem docenić przy kilku nagraniach :) Średnie tony w A-500 są raczej chłodne, ale też nie tak do końca. Taki metal powleczony zamszem, z delikatnie zaokrąglonymi kantami? Chyba też nie. Na pewno nie jest to zimna stal, ale też nie jest to kaloryfer wypełniony ciepłą wodą. Muszę jeszcze sporo posłuchać, aby tutaj jakiś fajny i trafny opis sklecić. Środek w A-500 bywa bardzo mocny, ale jednocześnie nie boli. Po prostu mocno dotyka, kiedy trzeba. Im bliżej niskich tonów tym jest cieplej, a im bliżej góry, tym bardziej surowo.

Tony niskie można słuchać jakby oddzielnie. Bardzo ładnie prowadzone, ocieplone (czy to aby na pewno Yamaha?), pięknie kontrolowane nie wylewają się z głośników. Czy to wyższe partie basowe, czy niskie, czy krótkie impulsy basowego bębna, czy długo wybrzmiewające struny kontrabasu, czy też mieszanka – nawet dynamiczna – wszystkich, to Yamaha A-500 wysyła je w membrany niczym wytrawny treser swoich podopiecznych na pokaz: maszerują równiutko, z gracją, zdyscyplinowane i każdego tak samo dokładnie można podziwiać z osobna.

Ogólnie wszystko razem brzmi bardzo ciekawie. Im niżej, tym cieplej, a im wyżej, tym więcej chłodu. Wzmacniacz precyzyjnie buduje szeroką i głęboką scenę, dzięki czemu nawet w małym pomieszczeniu jest w stanie zrobić mnóstwo zamieszania i ruchu. Dynamicznie zrealizowane nagrania brzmią kapitalnie! Fortepian? Chopin zmartwychwstał! Gitary? Rozwalają na łopatki! Lee Litenour, Jeff Beck i inni – już wkrótce odkryję Was na nowo! :)

Wątpliwości mam co do wokali, więc z końcową oceną ich reprodukcji wstrzymam się do czasu, aż się trochę osłucham A-500. W tym momencie nie waham się jedynie z oceną klasyki: arie operowe brzmią bardzo żywo! Nie wiem natomiast, jak wzmacniacz poradzi sobie z bardziej aksamitnym śpiewaniem. Mam trochę płyt jazzowych i soulowych, do których chętnie wracam, więc w któryś jesienny wieczór spędzę z nimi trochę czasu, gdy już bardziej oswoję się z tą Yamahą.

 

Yamaha A-500 – czy warto?

W internecie jest trochę opinii o tym wzmacniaczu, więc nie zaszkodzi się z nimi zapoznać. Warto jednak brać poprawkę na to, że różni ludzie mają różne preferencje co do brzmienia oraz różne warunki odsłuchowe: inne pomieszczenia, inne kolumny, a wszystko to ma wpływ na ocenię brzmienia wzmacniacza.

Osobiście uważam Yamahę A-500 za wartą swojej ceny. Sprawną i w ładnym stanie wizualnym można ją kupić za 250-270 zł i taki wydatek na pewno zapewni mnóstwo frajdy i nowych wrażeń z słuchania muzyki – także dobrze już znanych nagrań. Wzmacniacz nie jest duży, w kolorze czarnym świetnie się prezentuje (po srebrnym jakoś bardziej widać wiek tej konstrukcji), ma dużo mocy i duży zapas prądowy, dzięki czemu nigdy nie braknie mu “pary”.

Brzmienie A-500 jest na wysokim poziomie, choć trudne do zaszufladkowania. Przyjemny, ocieplony bas, ogromny zapał w średnicy i spokój, czasem może nawet nieśmiałość w owianych chłodem wysokich tonach. Yamaha A-500 daje pożyć kolumnom i pomieszczeniu: gra z rozmachem, potrafi przywalić z impetem, a pracująca cicho jest doskonałym towarzyszem na długie godziny słuchania radia czy muzyki w tle. W tym przypadku największym plusem są właśnie lekko cofnięte i nieco powściągliwe wysokie tony, które nie wylewają się z kolumn i nie zassssypują piassskiem uszu słuchacza.

Polecam!

Subskrybcja
Powiadom o
guest

guest

4 komentarzy
Zeus
Zeus
11 października 2014 16:03

Ładny sprzecik i extra się prezentuje jak na swoje lata. Z jakimi kolumnami gra u ciebie?

0
Odpowiedz
szuman
szuman
Odpowiedź do komentarza   Zeus
17 października 2014 12:18

Radiotehnika S-50B :)

0
Odpowiedz
Silvercar
Silvercar
5 listopada 2014 15:36

Bucha z tego tekstu ewidentna wierność Twojej osoby szuman ku Yamasze. Aż by się chciało zacytować klasyków… Jomaha, jomasoł, a kip ju szanin ewry łej a goł :D

0
Odpowiedz
level42
level42
17 stycznia 2015 20:05

Odłączyłem kable od Polarisów 300 z Radmora wieża 5512B i podpiąłem pod Yamahę a-500 ( leżała 15 lat na strychu ) – i się zdziwiłem, moc, fajnie sterowalna z polarisami, gra superancko. A godzinkę wcześniej wziąłem od syna na chwilę Yamahę ax-450 i niestety gra gorzej nawet od Diory ws-704.
Yamaha a-500 ma duuużą siłę – należy wcisnać MUTE i nie potrzebuje EQ.

0
Odpowiedz

Najnowsze wpisy

asystent pasa ruchu

Nowy samochód chciał mnie zabić

13:34 28 mar 2026

Czy warto lać diesel Orlen Verva?

16:28 18 mar 2026

Nie chcę gonić za postępem

12:33 16 mar 2026
Fotografia reportażowa, sesje zdjęciowe

Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje

16:54 15 mar 2026

Fotografio, wróciłem!

16:24 02 lis 2024

Sanah i Igor Herbut „Mamo tyś płakała”

15:30 10 mar 2022

Co jest w życiu najważniejsze?

16:49 23 lut 2022

Najnowsze komentarze

  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • szuman on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Jakub Milczarek on Nie chcę gonić za postępem
  • Jakub Milczarek on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • SpeX on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Nowy samochód chciał mnie zabić – Blog Szumana on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • SpeX on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem

Popularne tagi

bezpieczeństwo w sieci blog boks ciekawostki ciekawostki komputerowe dębica film fotografia humor inne internet joomla komentarze linux motoryzacja mp3 muzyka na luzie nokia obserwacje olympus osobiste piłka nożna polecam porady porady windows programy windows recenzja filmu refleksje refleksyjnie o fotografii repra skrypty sport sposoby różne sprzęt szubrawstwo telefony test ubuntu windows wspomnienia wudeka zdrowie zrzędzenie życie w bloku
Inne moje strony
Fotograf Dębica

Na blogu:

Wpisów: 994
Komentarzy: 13,117
© 2026 Blog Szumana | Powered by Superbs Personal Blog theme
wpDiscuz
Strona korzysta z plików cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.