Skip to content

Blog Szumana

Subiektywnie i na luzie wciskam kit, w który wierzę

Menu
  • Technologia
    • Audio i video
    • Fotografia
      • Aparaty
      • Obiektywy
      • Praktyka
      • Programowo
      • Rozkminy
      • Różne inne
      • Sprzętowo
      • Zdjęciowo
    • Internet
    • Komputery
    • Motoryzacja
    • Telefony i smartfony
  • Facet
    • Dom
      • Recenzje i testy
      • Remont
      • Triki i porady
      • Wyposażenie
    • Małżeństwo
    • Ojcostwo
    • Rodzina
  • Na luzie
    • Blog
    • Film
    • Humor
    • Komentarze do wydarzeń
    • Muzyka
    • Obserwacje
    • Porady
    • Refleksje
    • Sport
  • O blogu
    • Autor
    • Polityka cookies
    • Linki
    • Kontakt
Menu

Skuteczna dieta bez efektu jojo

Posted on 3 października 20141 grudnia 2014 by szuman

Kilka miesięcy temu opisałem dietę, dzięki której w trzy miesiące schudłem 20 kilogramów. Zrobiłem to bez głodówek i bez zwiększania aktywności fizycznej- po prostu zmieniając menu. Po publikacji tamtego wpisu wiele osób dopytywało mnie o szczegóły i o efekt jojo. Czy grozi on, czy się go nie boję itd.

Pytanie tak banalne, jak banalna jest na nie odpowiedź: nie, nie ma efektu jojo. I go nie będzie. Dlaczego? Dlatego, że to mądra, uświadamiająca i tak naprawdę niewymagająca dieta. Stosując ją trzeba być tylko świadomym tego, co się robi i jak to funkcjonuje.

 

Przestań żreć!

“Przechodząc na dietę” nie przestajemy jeść. Nie zaczynamy też żadnej diety, a jedynie ją zmieniamy. Chipsy, fastfudy, kokakole itd. to też jest dieta! Dieta śmieciowa, niezdrowa, tucząca, ale też dieta! Zawsze jesteśmy na diecie, bo zawsze mamy jakiś jadłospis.

Aby schudnąć i zostać przy nowej, niższej wadze, trzeba zmienić nawyki, nauczyć się żyć bez pochłanianych bez opamiętania tłuszczów, cukrów, kalorii. Co z tego, że na dwa miesiące przejdziesz na jakąś ekstremalną dietę, przymierając z głodu zrzucisz tyle, ile ci się marzyło, po czym pękając z dumy wrócisz do poprzedniego stylu życia i żywienia, które tak cię spasło?

 

Po schudnięciu przytyłem

I zrobiłem to celowo. Chciałem sprawdzić, na ile mogę sobie pozwolić po oczyszczeniu i odkwaszeniu organizmu. Pizze, hamburgery, dużo piwa i mnóstwo zakąsek do niego – naprawdę nie żałowałem sobie. Dopiero po dwóch miesiącach zobaczyłem, że pierwszy raz od dawna na wadze przybyło. Niewiele, ale przybyło i przez kilka tygodni nabiłem jakieś 3-4 kg, po czym przestałem się tuczyć i waga znowu zaczęła powoli lecieć w dół.

 

Wszystko pięknie

Trzymając się filozofii, że kiedyś to sam zmieniłem się w tucznika i nikt trzeci nie jest temu winny, kontynuowałem swój nowy, zdrowy kurs. Będąc “na diecie jaglanej” zrozumiałem, jakie procesy w organizmie się odbywają, czego są one wynikiem i czym skutkują. Nauczyłem się liczyć kalorie, także “na oko”, zacząłem jeść regularnie, bilansować posiłki i równoważyć kwaśne zasadowymi i odwrotnie.

Do zabawy, po latach przerwy, dorzuciłem rower, który niemalże sam pod dupę mi podjeżdża, gdy zdarzy mi się zaszaleć i napchać się czymś ponad potrzebę (czyt. wypady na piwo i pizzę, jakieś inne okazjonalne obżarstwa). Wiedząc to wszystko, co wbiłem sobie do głowy obserwując swój organizm podczas diety opartej na kaszy jaglanej i analizując efekty odżywiania się w przemyślany sposób, już nie umiem inaczej.

Nie umiem już jeść po to tylko, żeby jeść. Jem tyle, ile faktycznie potrzebuję, bo jedzenie jest potrzebne do życia. A nie odwrotnie, że życie jest potrzebne po to, żeby móc jeść. Bez bólu potrafię sobie w łatwy sposób odmówić czegoś, czego wcale jeść nie muszę i wiem też, kiedy jestem naprawdę głodny, a kiedy to tylko wyobraźnia – czasem dodatkowo stymulowana aromatami – sugeruje, że powinienem zatrzymać się, wstąpić i wpieprzyć jakiegoś burgera czy coś. Regularne posiłki doskonale tego uczą: ile i co potrzeba zjeść, żeby było dobrze.

Wiem też, że nie jestem skazany na wstrzemięźliwość i od czasu do czasu mogę sobie pozwolić na szaleństwo, bo wiem, co zrobić potem, aby wyjść “na zero” i wiem, że nawet jeśli to wszystko jakimś trafem zdarzy mi się zapomnieć, to taka jednorazowa wpadka łatwo i szybko rozejdzie się po kościach, bo organizm mam w zajebistej formie i doskonale poradzi sobie z takimi pojedynczymi bombami żywieniowymi.

 

Efekt jojo nie istnieje

Nie ma efektu jojo. Jest efekt powrotu do wpierdzielania i tuczenia siebie na nowo. Efekt jojo nie istnieje. Istnieje tylko u tych, którzy źle podeszli do odchudzania. Nie wolno się głodzić! Trzeba jeść, ale regularnie i mądrze, aby organizm trawił, rozkładał i nie odkładał. I od razu oswajać się z takim sposobem odżywiania. To przecież tak oczywiste jest, że wpieprzanie bez opamiętania – które raz skutecznie doprowadziło do nadwagi, czy nawet otyłości – zastosowane ponownie skończy się tak samo: zbędnymi kilogramami.

 

Odchudzanie jak rzucanie palenia

Odchudzanie śmiało mogę porównać do rzucania palenia: wymaga silnej woli i odbywa się przede wszystkim w głowie. Trzeba stare i złe nawyki zastępować nowymi, uczyć się w wielu sytuacjach odmawiać sobie tego, z czego przecież chce się zrezygnować i przyzwyczajać do nowego życia: zdrowego życia. Tylko wtedy uda się osiągnąć zamierzony efekt i tylko wtedy będzie on trwały.

Nie palę już prawie 8 lat (na początku grudnia rocznica), ważę najmniej od kilku lat i jestem żywym przykładem na prawdziwość tego, co piszę. To nie teoria. To praktyka. Trzeba myśleć i chcieć – chcieć i myśleć. A nie tylko myśleć, że się chce.

Powodzenia!

Subskrybcja
Powiadom o
guest

guest

3 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
Dora
Dora
8 października 2014 15:01

Jak się rzuca na diety 1000 kalorii od razu to nic dziwnego, że ludzie potem mają efekt jojo

0
Odpowiedz
Kobi-lighting
Kobi-lighting
8 października 2014 15:02

Wydaje mi się, że kluczowym przy diecie jest ruch

0
Odpowiedz
Grzegorz Klonek
Grzegorz Klonek
14 grudnia 2018 20:55

Rzeczywiście jest prawdą, że efekt jo jo jest przede wszystkim konsekwencją powrotu do dawnych nawyków żywieniowych po zakończeniu diety odchudzającej. A rozsądniej byłoby stopniowo zwiększać ilość kalorii, nadal zachowując zdrowe nawyki żywieniowe. Wtedy utrzymamy upragnioną wagę, a od czasu do czasu będziemy sobie mogli nawet pozwolić na okazyjne szaleństwo przy stole.

0
Odpowiedz

Najnowsze wpisy

asystent pasa ruchu

Nowy samochód chciał mnie zabić

13:34 28 mar 2026

Czy warto lać diesel Orlen Verva?

16:28 18 mar 2026

Nie chcę gonić za postępem

12:33 16 mar 2026
Fotografia reportażowa, sesje zdjęciowe

Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje

16:54 15 mar 2026

Fotografio, wróciłem!

16:24 02 lis 2024

Sanah i Igor Herbut „Mamo tyś płakała”

15:30 10 mar 2022

Co jest w życiu najważniejsze?

16:49 23 lut 2022

Najnowsze komentarze

  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • szuman on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Jakub Milczarek on Nie chcę gonić za postępem
  • Jakub Milczarek on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • SpeX on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Nowy samochód chciał mnie zabić – Blog Szumana on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • SpeX on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem

Popularne tagi

bezpieczeństwo w sieci blog boks ciekawostki ciekawostki komputerowe dębica film fotografia humor inne internet joomla komentarze linux motoryzacja mp3 muzyka na luzie nokia obserwacje olympus osobiste piłka nożna polecam porady porady windows programy windows recenzja filmu refleksje refleksyjnie o fotografii repra skrypty sport sposoby różne sprzęt szubrawstwo telefony test ubuntu windows wspomnienia wudeka zdrowie zrzędzenie życie w bloku
Inne moje strony
Fotograf Dębica

Na blogu:

Wpisów: 994
Komentarzy: 13,176
© 2026 Blog Szumana | Powered by Superbs Personal Blog theme
wpDiscuz
Strona korzysta z plików cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.