Skip to content

Blog Szumana

Subiektywnie i na luzie wciskam kit, w który wierzę

Menu
  • Technologia
    • Audio i video
    • Fotografia
      • Aparaty
      • Obiektywy
      • Praktyka
      • Programowo
      • Rozkminy
      • Różne inne
      • Sprzętowo
      • Zdjęciowo
    • Internet
    • Komputery
    • Motoryzacja
    • Telefony i smartfony
  • Facet
    • Dom
      • Recenzje i testy
      • Remont
      • Triki i porady
      • Wyposażenie
    • Małżeństwo
    • Ojcostwo
    • Rodzina
  • Na luzie
    • Blog
    • Film
    • Humor
    • Komentarze do wydarzeń
    • Muzyka
    • Obserwacje
    • Porady
    • Refleksje
    • Sport
  • O blogu
    • Autor
    • Polityka cookies
    • Linki
    • Kontakt
Menu

Świąteczne śniadanie

Posted on 26 grudnia 2013 by szuman

Przez lata, jak tylko mogłem, unikałem przesiadywania przy świątecznych stołach. Taki dzikus byłem. Rok w rok, konsekwentnie, aż powoli zaczynałem zapominać, dlaczego właściwie to robię. W tym roku, na sam jego koniec, postanowiłem zbastować i posiedzieć przy stole nie tylko podczas wigilii, ale i po niej, a przede wszystkim w kolejne dni świąt. Jak zwyczaj każe.

24 grudnia minął jak z płatka. Pyszne, niezbyt ciężkie wigilijne menu, które bardzo lubię.

25 grudnia też zleciał, jak z bata strzelił – choć jeszcze weselej i jeszcze dłużej.

26 grudnia – po przebudzeniu kierunek kuchnia, by jakieś śniadanko zmajstrować. Otworzyłem lodówkę i solidnie pociągnęło mnie na wymioty: wędliny, ciasta, kiełbasa… Zamknąłem ten widok i przepiłem go mineralną. Poczułem wtedy, jaki jestem pełny, jak na nic jadalnego nie mam ochoty, jak mnie mdli. Miałem jedynie ochotę na kawę, ale pod nią zwykłem robić jakiś podkład. Co więc?

Ponownie otworzyłem lodówkę, od razu wzrokiem omijając “najgorsze” półki. Namierzyłem puszkę groszku – tego zielonego, konserwowego. Widelcem wyłowiłem tyle kulek, ile zmieściło się i powtórzyłem tę operację raz jeszcze. Zauważyłem ogórki kiszone. Tak, one będą do kanapek! Jak zawsze na śniadanie wyjąłem trzy kromki chleba, lecz tym razem jedną od razu schowałem. Nie dziś. Posmarowałem pozostałe dwie kromki cieniutko smarowidłem do chleba – ale tak cienko, żeby tylko dziurki w pieczywie pozatykać – po czym pokroiłem cieniutko ogóreczka na plasterki i ułożyłem je na pieczywie.

Zrobiłem herbatę (dziś wyjątkowo bez cukru) i kawę (taką, jak zawsze) i zasiadłem do tego śniadania. Ogóreczki były strzałem w dziesiątkę. Geniuszem jest ten, kto je wymyślił. Dla niektórych, w zestawieniu z czekoladą, są symbolem ciąży, ale dla chopów są też świetnym antidotum na kaca! Zjadłem, smakowały, nie cofało, na koniec wypiłem kawę. Dalej jednak odbija mi się wczorajszym ciastem. Pieprzone, świąteczne obżarstwo. Jeszcze jeden dzień, a mnie się chce rzygać na samą myśl o tym, co czeka na stołach i jaki to ma zapach. Tak, już na samą myśl o zapachach mdli.

Jeśli jeszcze przedwczoraj miałem wątpliwości, po co właściwie unikałem świątecznych posiadówek przy stołach, to mijając powoli, tegoroczne Boże Narodzenie dobitnie mi to przypomniało. Nienawidzę żreć, nienawidzę żreć za dużo, nienawidzę żreć, kiedy nie chcę, nienawidzę żreć słodkiego i nienawidzę żreć, bo trzeba!

Spróbowałem znowu tradycyjnych świąt i mam dość. Skąd ta tradycja żarcia? Może dawniej, gdy nie było lub brakowało, to właśnie w święta się objadało i nadrabiało w tym temacie zaległości? Teraz jednak na co dzień jem tyle, ile potrzebuję i nie muszę niczego odbijać sobie teraz, czy też na Wielkanoc. Fajnie spotkać się w święta, odetchnąć trochę od pracy, ale po kiego od razu tak się tuczyć?

To nie jest tylko mój problem, bo przy okazji każdych świąt powracają te same tematy: jak szybko spalić kalorie po świętach, jak radzić sobie z przejedzeniem, jak do przejedzenia nie dopuścić, gdzie szukać pomocy w przypadku przejedzenia, zatrucia itd itd. Święta coraz bardziej przypominają problem. Najpierw przygotowania: mnóstwo pieczenia, gotowania, sprzątania, kupowania (nawet kredyty durnie biorą!), a później żarcie, żarcie, żarcie, a po świętach…

Nie występuję przeciwko świętom, ale przeciwko stylowi ich obchodzenia. Jeszcze te się nie skończyły, a ja już na jedzenie patrzyć nie mogę. Bo postanowiłem nie bronić się przed stołami, tylko siedzieć jak trzeba, jak wypada, bo święta i dużo jedzenia i żeby się nie zmarnowało, bo szkoda i w ogóle i po prostu: wpieprzaj, bo święta.

Subskrybcja
Powiadom o
guest

guest

11 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
Fiodor
Fiodor
11 stycznia 2014 21:55

Rozumiem ze autor obchodzi chrzescijanskie swieta w sposob kulinarny, byc moze dlatego “sa one problemem”, szczegolnie gdy sprowadza sie je do przymusowego(?)jedzenia. Swieta przezywa sie duchowo, no ale w niektorych domach kolend sie nie spiewalo juz od 1945 kiedy to zaczeto prac mozgi czego efeky widzimy. A co kolega jadl na Haloween? Pumpkin soup bo tak wypada?, litosci ;)

0
Odpowiedz
portfele damskie
portfele damskie
30 stycznia 2014 19:18

Smutne to trochę.. Z jednej strony poddanie się całkowitej komercjalizacji Świąt, z drugiej chęć zmiany ich obchodzenia i bezsilność spowodowana tym, że nie wypada się sprzeciwiać. Ale cóż, nie jesteś sam. Jakieś 20 lat temu było inaczej, trochę biedniej (przynajmniej w moim przypadku), ale najważniejszy był czas spędzany z rodziną. Święta się odczuwało, cieszyło się nimi. Dziś już tylko nerwy, zgaga, ból brzucha i pusty portfel, a u niektórych niezły debet na karcie.

0
Odpowiedz
kala
kala
14 lutego 2014 10:32

Całkowicie się zgadzam.

0
Odpowiedz
obrazki
obrazki
7 kwietnia 2014 14:34

Święta sprowadzają się niestety w 80% POLSKICH domów do wyżery… smutne to.

0
Odpowiedz
eggg
eggg
16 kwietnia 2014 09:21

Ale kto ci każe żreć ???? Najważniejsze jest przebywanie z rodziną

0
Odpowiedz
kalinas
kalinas
29 kwietnia 2014 12:29

ciągle o jedzeniu

0
Odpowiedz
Maciek
Maciek
1 maja 2014 15:16

Nie widzę Pana aktywności na tym blogu… zaniedbuje go Pan trochę.

0
Odpowiedz
Marecka
Marecka
7 maja 2014 08:33

Blog chyba zakończył już działalność.

0
Odpowiedz
szuman
szuman
7 maja 2014 19:44

@[b]Marecka[/b], świadomie czy mimowolnie użyłaś “chyba” w swoim komentarzu? ;)

Gwoli wyjaśnienia: nie zrezygnowałem z pisania na tym blogu, ale obecnie pochłaniają mnie inne obowiązki, a na boku szykuję migrację z obecnego CMS na WordPressa. Będzie to skomplikowane z uwagi na ilość postów, użytych w nich grafik i własnych rozwiązań. Ręcznie nie chce mi się tego wszystkiego przenosić, więc w wolnych chwilach majstruję przy znalezionym w sieci konwerterze, aby mógł więcej przenieść na nową platformę.

Fajnie, że się odezwaliście, bo to dodatkowo motywuje.

0
Odpowiedz
SpeX
SpeX
7 maja 2014 23:46

No w końcu migracja na WordPress :P

0
Odpowiedz
szuman
szuman
8 maja 2014 00:57

:D Swoją drogą ten RSS sypie mi się właśnie przez te własne rozwiązania. Nie wiem jednak, jak to zrobić, bo nic nie usuwam, a jedynie dodaję i widocznie coś tam się gryzie…

0
Odpowiedz

Najnowsze wpisy

asystent pasa ruchu

Nowy samochód chciał mnie zabić

13:34 28 mar 2026

Czy warto lać diesel Orlen Verva?

16:28 18 mar 2026

Nie chcę gonić za postępem

12:33 16 mar 2026
Fotografia reportażowa, sesje zdjęciowe

Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje

16:54 15 mar 2026

Fotografio, wróciłem!

16:24 02 lis 2024

Sanah i Igor Herbut „Mamo tyś płakała”

15:30 10 mar 2022

Co jest w życiu najważniejsze?

16:49 23 lut 2022

Najnowsze komentarze

  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • szuman on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Jakub Milczarek on Nie chcę gonić za postępem
  • Jakub Milczarek on Metry kurzu na blogu… a u mnie się dzieje
  • SpeX on Nowy samochód chciał mnie zabić
  • Nowy samochód chciał mnie zabić – Blog Szumana on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem
  • SpeX on Nie chcę gonić za postępem
  • szuman on Nie chcę gonić za postępem

Popularne tagi

bezpieczeństwo w sieci blog boks ciekawostki ciekawostki komputerowe dębica film fotografia humor inne internet joomla komentarze linux motoryzacja mp3 muzyka na luzie nokia obserwacje olympus osobiste piłka nożna polecam porady porady windows programy windows recenzja filmu refleksje refleksyjnie o fotografii repra skrypty sport sposoby różne sprzęt szubrawstwo telefony test ubuntu windows wspomnienia wudeka zdrowie zrzędzenie życie w bloku
Inne moje strony
Fotograf Dębica

Na blogu:

Wpisów: 994
Komentarzy: 13,176
© 2026 Blog Szumana | Powered by Superbs Personal Blog theme
wpDiscuz
Strona korzysta z plików cookies. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.