Buddy - pies, który sprowadził pomoc na miejsce pożaru

Buddy, pięcioletni owczarek niemiecki, sprowadził pomoc na miejsce pożaru. Historia miała miejsce w USA, w stanie Alaska, a pożar wybuchł w warsztacie niejakiego Bena Heinrichsa. Benowi, właścicielowi Buddyego, od ognia zajęło się ubranie; poparzony powiedział psu, że trzeba sprowadzić pomoc. I pies ruszył przed siebie, by po drodze natknąć się na policyjny radiowóz.

Pies zwrócił na siebie uwagę policjanta swoim zachowaniem – Buddy zdawał się eskortować radiowóz biegnąc przed nim, po każdym zakręcie oglądając się za siebie, jakby sprawdzając, czy wóz policyjny nadal za nim podąża. Tym sposobem doprowadził policjanta na miejsce pożaru, dzięki czemu udało się uratować dom, który – jak widać na poniższym filmiku – stoi tuż obok płonącego warsztatu. W radiowozie zepsuty był GPS, przez co komunikat alarmowy do policjanta nie dotarł.

Buddy prowadzi policyjny radiowóz na miejsce pożaru

Pies za swoją postawę został nagrodzony przez policję stalową kością z wygrawerowanym na niej słowami „za pomoc i pracowitość”, a ja zastanawiam się nad paroma maleńkimi szczegółami, które zdają się podważać autentyczność tej historii.Dziwnie musi działać system powiadamiania o pożarach. Ben nie mógł po prostu skorzystać z telefonu i zadzwonić po straż pożarną? A może zrobił to, decyzję podejmując na głos, co pies usłyszał i podchwycił? Ale czemu przez GPS powiadamiają policję o pożarach, a nie przez radio?I czemu nie wspomniano nic o strażakach? Czyżby policjant sam gasił ten pożar, tym samym ratując dom? Czym gasił? Wiaderkiem czy szlauchem? Pomagał mu ktoś, a jeśli tak, to kto? Buddy, Ben? Jeśli jednak zepsuty GPS nie zaalarmował policjanta, choć zaalarmować powinien, to znaczy to tyle, że pomoc już była wezwana. Pies z policjantem jedna spili śmietankę, bo byli pierwsi, a media dokonania tego duetu odpowiednio opisały i mamy urzekającą historię o bohaterskim psie i bystrym policjancie :)

Subskrybcja
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
SpeX

Ew chodzi o to iż ktoś próbował wezwać straż (w sumie to się chyba u nich załatwia wszystko pod jednym numerem 911). I pewnie centrala mając głuche wezwanie wysłała radiowóz by to sprawdził. Ale tam miał zepsuty GPS tak więc nie mógł trafić na miejsce. I tu wchodzi pies jako “GPS”, który sprowadził pomoc.

szuman

Powiem Ci, że niegłupia teoria. Mimo wszystko szkoda, że w informacji o tym wydarzeniu nie podano takich szczegółów.