Nie besztać GG! To nie ono - wyjątkowo :) [update]

Gadałem sobie na GG, gdy nagle ikonka w tray’u zrobiła się czerwona. Po chwili sms od rozmówcy, w którym ów rozmówca napisał, że gadu mu zdechło. Cóż uczynić, skoro nie pierwszy to i nieostatni raz. W celu kontynuowania rozmowy przenieśliśmy się na googlowy czat. Żartowałem tam, że to pewnie spamerzy zarżnęli gadulca, bo teraz dużo więcej danych muszą przesyłać: dodatkowe spacje w linkach i numerach sms premium ;)

Jakoś tak bez trudu pogodziliśmy się z kolejną glebą komunikatora; pewnie przez to, że ten do takich sytuacji zdążył nas już przyzwyczaić. Poleciało parę wulgarnych synonimów “prostytutki” i “prącia”, po czym skupiliśmy się na czatowaniu via Gmail.

A może by tak zainstalować GoogleTalk i wygodnie gadać z pulpitu? Yeahhhh :) To małe okienko czatu, nieprzywykłego do takich polowych warunków mnie, z każdą minutą coraz bardziej frustrowało. Najoględniej mówiąc, bez przerwy kojarzyło mi się z tą taką maciupką, cieniutką samochodową zapasówką-dojazdówką, która niewiele miejsca w bagażniku zajmuje i służy tylko po to, aby jakoś dotoczyć się do najbliższego serwisu. A wielce wygodnicki, dzisiejszy_ja* wymagam pełnowartościowych narzędzi.

Wygodnicki dziś, ale co z tego, skoro nie znalazł się nikt chętny, kto by mnie wyręczył i zdarł dla mnie z neta instalkę GoogleTalk :) Kazał pan i musiał sam; wziąłem więc i osobiście wklepałem adres Dobrychprogramów, by stamtąd zassać exe komunikatora Google. Zonk: vortal nie działa. Ki czort? Ponownie Google (toto prawie nigdy nie zdycha) i szukanie innej składnicy programów. Kolejna z jakąś chwytliwą domenką również nie działała. Zacząłem się niecierpliwić, a w myśli zrodziło sie podejrzenie: „terroryści”? W końcu jednak pobrałem tego talka i zainstalowałem go. Wypierdzielił mi powiadamiacza o poczcie na Gmailu, ale wybaczyłem mu winę, bo sam zaofiarował się go zastąpić. Zalogowałem się i gadałem dalej. Prawie normalnie. Po chwili mniej prawie i jedyne, co mi jeszcze nie pasowało, to okienko rozmowy inne, niż zwykle. Wyłączyłem powiadomienia dźwiękowe oraz te wyskakujące okienka z nowymi wiadomościami i przestałem się przejmować. Komunikator znowu działał jak komunikator: ładnie i, przede wszystkim, skromnie wyglądał. Znowu mogłem się zrelaksować :)Między enterami kontynuowanej via GooglTalk rozmowy przeglądałem sobie net. Od linku do linku, wszedłem też na swego bloga – właściwie chyba tylko po to, aby go zobaczyć :) I zobaczyłem, że prawa kolumna z ostatnimi komentarzami nie chciała się ładować. Powód: widżet Blogvertising nieosiągalny, podobnie jak strona. Timeout i prawy box wyświetlił się – ale bez reklamowego dodatku.

Awaria jak się patrzy – myślę – łącza jakieś padły i spory kawał polskiego internetu diabli wzięli. Wiele stron przestało działać, część działających wczytuje się strasznie wolno (pewnie dlatego, że zapasowe łącza takie szybkie już nie są), a reszta witryn… normalnie. Zatem skoro padły łącza, to nie padło GG. Ciekawe tylko, ile osób zdaje sobie z tego sprawę :) Padu-Padu wyrobioną opinię ma i teraz zapewne gromy lecą na Bogu ducha winną (tym razem) spółkę GGNetwork.

A dobrze im tak. Gdyby wcześniej nie grzeszyli, dziś nie byliby głównym kandydatem na winnego niemożności korzystania z giegie. Ludzie pewnie siedzą i klną, na czym świat stoi, bo ich poGGaduchy zostały w brutalny sposób przerwane. I to nie pierwszy raz. Może czas na wyciągnięcie wniosków? Może najwyższa pora zapewnić sobie zapasowy kanał odbywania pogaduch? Róbta co chceta; ja mam Gmail, mam GoogleTalk i mam na liście osoby, z którymi w razie kolejnego padu gadu będę mógł spokojnie rozmawiać. Czerwone słoneczko obok zegarka już mi nie straszne, bo mam od gugla chmurkę.

A twórcom Gadu-Gadu znowu się oberwie – a tym razem za nic :) A ludzie są dziwni: a siedzą dalej na tym psami obwieszonym giegie, miast wziąć i poszukać czegoś, co po prostu działa. Przecież daleko szukać nie trzeba.

*dzisiejszy_ja – autor tego bloga, który ostatniej nocy spał zdecydowanie za krótko i w dodatku źle, rankiem brutalnie wyrwany ze snu, wstał lewą nogą i od rana do późnego wieczora był drażniony przez wszystko i wszystkich.

Update
2:54 – wszystko wróciło do normy. Idę spać – najwyższy czas…

Subskrybcja
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
SpeX

O której to taka awaria sieci była? A czemu nie zakładasz iż to Multimedia nie miała awarii z jakąś krajową bramką. I ruch albo się nie odbywał, albo szedł przez zagranicę? Bo ja szczerze nie zauważyłem dziś jakiegoś padu sieci.

szuman

a Multimedia to nie sieć? :) Wiem, że coś padło, wiem, że nie GG, ale też nie wiem co. Mój rozmówca był podpięty do tepsy i też mu zdechło. Zapewne Multimedia też jest w to wplatana, bo przez proxy wszystki mi działa :)

pit2001

ale faktem jest, że serwery GG są grymaśne i często siadają.
Ja przeskoczyłem na Tlena (teraz też na Linuksie i OSX) i jak chce (i mogę) to gadam z GG-gatkami no i mam dostęp do utleniaczy.

O poczcie dostępnej z poziomu komunikatora nie wspomnę.

Ogólnie świat nie kończy się na GG, czego część użytkowników internetu nie dostrzega. Mamy masę polskich komunikatorów, które w 99% obsługują protokół GG.

Jagbyś

Moim zdaniem najlepiej mieć AQQ, a w środku Jabbera, gg i co tam sobie tylko zapragniesz ;). Nie można narzekać ;).

PrzemCio

A ja uważam, że najprostsze rozwiązania są najlepsze :) a odkąd mam nową wersję Kadu, gdzie nie ma już problemu (jak się okazało związanego z softem) niewykrywania połączenia… no cóż, jest ok :)

Szkoda, że Pidgin jest taki toporny do konfiguracji.

Krzysiek

To, że ludzie są dziwni i dalej siedzą na tym gg, na które tak narzekają, to moim zdaniem wina całego pokolenia gimnazjalistek i kilku innych grup społecznych które komunikatora potrzebują, ale pojęcia nie mają ze istnieje cokolwiek innego (a jak już mają pojęcie, to nie umieją włączyć, albo im się nie che). To napędza popularność i nawet jak człowiek używa czegoś innego, to niech ma to “wbudowaną obsługę protokołu gg”, bo inaczej z niektórymi znajomymi nie pogada.
Ja oprócz gg używam też skype’a, no i zawsze mogę uruchomić jakiś skrypt php z czatem.

Mrt

Ludzie tak bardzo korzystają na gadu gadu (nie tylko na klienta, ale również na protokół), ale nie założą sobie konta Jabber, czy AIM.

Michał Czuba

Szczerze mówiąc korzystałem dawniej z tlenu, ze Stefana od Interii i chwaliłem sobie to rozwiązanie. Teraz niestety jestem “zmuszony” korzystać z oryginalnego GG, bo zachciało mi się tanich rozmów VOIP -> tel. właśnie poprzez GG. Mają całkiem dobre stawki i jest to całkiem wygodne więc … jakoś tak przywykłem do używania oryginalnego GG ;).

SpeX

@PrzemCio: Nie mogę się doczekać jak w końcu wyjdzie nowa wersja Kadu z obsługą protokołu xmpp.

@pit2001 by jeszcze Tlen wzorem GTalka pozwolił na połączenia s2s z innymi sieciami xmpp.

@Jagbyś: niech tylko wprowadzą grupy kontaktów jako zakładki, a nie rozwijane listy to się od ręki przesiadam (Konnekt > AQQ)

Jakub Milczarek

@Jagbyś – też używam od wielu lat AQQ (wcześniej wapstera) i bardzo sobie chwalę, ze względu na: możliwość zintegrowania jabbera (AQQ), GG, tlena i przyjemnego modułu do wysyłania SMSów (płatnych). Dla mnie jedyną wadą jest to, że od początku nowej wersji 2.x za dużo jest upychane funkcjonalności bez dobrych testów i co jakiś czas program wywala u mnie błędy… A poza tym AQQ 1.x było dla mnie lepsze bo proste, skromne i lekkie…

szuman

@[b]Jakub Milczarek[/b], na temat AQQ mam trochę podobne zdanie :) Wersji 1.x używałem przez kilka miesięcy i bardzo dobrze ją wspominam. Przed paroma tygodniami zainstalowałem 2.x – wywaliłem po kilku minutach. Wodotryski przerosły mnie, już bardziej wolę Pidgina :)