Dwa cholernie wkręcające filmy

Dwa cholernie wkręcające filmy

Lubię takie filmy, po recenzjach których wiele sobie nie obiecuję, a które okazują się być świetnymi umilaczami czasu. Droga do przebaczenia (dramat kryminalny z thrillerowym zacięciem) i Projekt Monster (horror s-f) takimi filmami są: recenzje blade, a filmy barwne. Polecam obydwa!
Project Monster and Droga do przebaczenia

Projekt Monster
Project Monster

Jako pierwszy obejrzałem w sobotę Projekt Monster. Film na wypróbowanym patencie zdjęć kręconych za pomocą amatorskiej kamerki video. Taa… wszyscy oglądali “The Blair Witch Project”. Wszyscy z wyjątkiem mnie, bo do filmu miałem dwa podejścia i obydwa zakończyły się tak samo: zasypiałem dotrwawszy najdalej do momentu, kiedy w tym lesie zginęła im mapa :) Nie wiem, co w tym filmie takiego było, że mnie usypiało, cholera, może jakiś hipnotyczny podprogowy przekaz, na który moja podświadomość reagowała kołysanką? Mniejsza o to, odbiłem od tematu. Projekt monster to mieszanina kilku sprawdzonych patentów na film: wspomniany już The Blair Witch Project, Godzilla, King-Kong i coś tam jeszcze było, co mi po głowie latało jedynie w trakcie oglądania filmu.
O czym jest? Grupka przyjaciół organizuje pożegnalną imprezkę dla swojego ziomka, który dostał posadę w dalekiej Azji i musi tam wybyć. W trakcie imprezy zaczyna się coś dziwnego dziać: drgania, przerwy w dostawie prądu… Okazuje się, że to jednak nie trzęsienie ziemi, tylko wielki pokraczny sobowtór prehistorycznego stwora w mieście urządza sobie zabawę w psucie, niszczenie i mordowanie. Wszystko, do ostatniej chwili rejestruje amatorska kamera video.
Film, jak na mój gust, dość mocno przebajerzony. Nie znoszę takich bajeczek, ale ta podana z jednej kamery smakuje wyśmienicie. Ani przez chwilę się nie nudziłem. No, może poza początkiem, kiedy to trwała sielanka mająca na celu m.in. przyzwyczaenie widza do obrazu z ręki.

Droga do przebaczenia
Droga do przebaczenia

Wczoraj natomiast zaliczyłem świetny dramat Droga do przebaczenia. Film nominowany do Oscara, ale o tym dowiedziałem się dopiero przed chwilą, gdy po necie szukałem plakatu :) W trakcie oglądania czuć, że film robiono dla widza, a nie dla samego gatunku dramatu. Trochę nieprawdopodobieństw i wrażenia nieścisłości, ale wszystko to usprawiedliwione miejscem akcji: małym miasteczkiem, w którym każdy zna każdego, lub przynajmniej ma wspólnych znajomych. Jak na dramat z rysowanymi grubą kreską portretami psychologicznymi, Drogę do przebaczenia cechuje bardzo wartka akcja. Właściwie przez cały czas coś się dzieje na wysokich obrotach, dzięki czemu film wsysa. Mocno.
O czym jest?. Rozwiedziony ojciec wraca z meczu ze swoim synem, którego musi odstawić do zniecierpliwionej matki. Zapieprzają tym samochodem ile fabryka dała i na łuku drogi zabijają stojącego na poboczu chłopca. Z miejsca wypadku uciekają. Dalej… Matka tego zabitego szuka spokoju i próbuje zapomnieć, natomiast ojciec szuka zemsty – tak z pomocą policji, jak i na własną rękę. Do pomocy wynajmuje też prawnika, którym jest… zżerany wyrzutami własnego sumienia sprawca wypadku.

Subskrybcja
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
przemo

-“Lubię takie filmy, po recenzjach których wiele sobie nie obiecuję, a które okazują się być świetnymi umilaczami czasu.”- Niestety u mnie to nie działa :)Na własnej skórze przekonałem się że ‘zawodowi narzekacze’ jak recenzenci, zwykle mają rację kiedy mieszają dany film z błotem albo zarzucają przeciętność. Dotyczy to niestety większości filmów. I jeśli fabuła jest drętwa to choćby pełno było akcji to ziewam z nudy. I na odwrót: jeśli fabuła jest ciekawa to choćby pozornie nic się nie działo śledzę film z uwagą. Ostatnio bardzo mało filmów dostaje 5 lub ew. 4 gwiazdki na pięć ale jeśli tylko się taki… Czytaj więcej »

mariuusz85

nasuwa się jeden wniosek po filmach Projekt Monster i The Blair Witch Project – aby podczas takich sytuacji być operatorem kamery, ponieważ osoba ta żyje najdłużej :)