Odwołanie i reklamacja uwzględnione. Ponoć...

Wesołej historii wadliwej kanapy ciąg dalszy. Jak pamiętacie, po odrzuceniu reklamacji przez producenta kanapy “Hip-Hop” udałem się po poradę do Rzecznik Konsumenta. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy i jeszcze tego samego dnia naskrobałem odwołanie od negatywnej dla nas decyzji komisji jakiejś tam, która to zasłaniając się atestami odmówiła uznania zgłoszonej przez nas reklamacji. Odwołanie spod mojego Entera przyniosło oczekiwany skutek: reklamacja została rozpatrzona raz jeszcze, tym razem również w świetle naszych racji zawartych w odwołaniu.

Nasze odwołanie wysłane zostało dnia 4 września listem poleconym. Do dnia dzisiejszego nie doczekaliśmy się pisemnej odpowiedzi (mea culpa, bo mogłem w odwołaniu zażądać takowej), więc oblubienica ma kobieta zadzwoniła przed południem pod numer telefonu podany w pierwszym piśmie. Przygotowała sobie te wszystkie papierki związane z kanapą, żeby w razie potrzeby podać ID reklamacji, numery pism, daty itp. Jakież było jej zdziwienie, kiedy okazało się, że nawet przedstawiać się nie musi, bo do identyfikacji jej wystarczyło podanie miasta, z którego dzwoni :) Kierownik, który własnoręcznie podpisał pismo o nieuznaniu reklamacji, nie dopuszczał jej do słowa. Gadał, że wie o co chodzi, że o kanapę i o odwołanie, które sam nazwał “humorystycznym”. W bardzo miły sposób oznajmił, iż po naszym odwołaniu sprawę rozpatrzono jeszcze raz i tym razem z pomyślnym dla nas efektem, czyli krótko mówiąc: przyznano nam rację i uznano reklamację. ALE!!! to jeszcze nie wszystko… Nie dostaniemy nowego stelaża produkcji seryjnej, ale specjalnie dla nas zostanie wykonany stelaż nowy, o wzmocnionej konstrukcji!!! :) Jeśli to wszystko prawda, to wielkie brawa i wyrazy szacunku, Panie Kierowniku! Wielkie brawa i wyrazy szacunku za to, iż nie pozostawał pan głuchy na nasze argumenty. Teraz, bliscy pełni zadowolenia, czekamy na nowy stelaż :)Ciekawi jesteście, co takiego napisałem w odwołaniu, że poskutkowało? ;)

Odwołanie od decyzji o odrzuceniu reklamacji ID ***** z dnia 28.07.08 r. dotyczącej wygięcia się metalowego ramiaka w stelażu do kanapy „Hip-Hop”.
W odpowiedzi na pismo Nr akt **/****/**, które otrzymałam 1.09.08 r. informuję, iż nie zgadzam się z decyzją o odrzuceniu reklamacji, jak również z jej argumentacją. Jednocześnie wnoszę o uchylenie tej decyzji i ponowne rozpatrzenie reklamacji.

Uzasadnienie
W uzasadnieniu decyzji z dnia 22.08.08 r. napisano, iż wygięcie się metalowego ramiaka nastąpiło wskutek niewłaściwego użytkowania kanapy. Absolutnie nie mogę się z takim uzasadnieniem zgodzić, gdyż łóżko od dnia zakupu było wykorzystywane w sposób właściwy, zgodnie ze swoim przeznaczeniem.
Kopie atestów dołączone do pisma również mnie nie przekonują. Są to atesty, których nie przeprowadza się na każdej kanapie z osobna, a najwyżej na kilku egzemplarzach, wybranych specjalnie w celu sprawdzenia wytrzymałości i określenia parametrów użytkowych danego produktu. Atesty nie wykluczają ani wad występujących w użytych materiałach, ani wad powstałych w trakcie montażu kolejnych sztuk stelaża. Nie można zatem wykluczyć sytuacji, w której do sprzedaży trafia mebel wadliwy, o wytrzymałości mniejszej, niż ta podana w parametrach technicznych, popartych stosownymi atestami.
Ramiak stelaża nie wygiął się z dnia na dzień, ale był to proces postępujący od dnia zakupu i trwa nadal. W dniu zgłoszenia reklamacji wygięcie było mniejsze, niż podczas oględzin przez pracowników serwisu. Decyzję o udaniu się do salonu sprzedaży w celu zgłoszenia reklamacji podjęłam, gdy odkształcenie zaczęło być widoczne „na pierwszy rzut oka”. Obsługa sklepu zasugerowała, że wygięcie mogło nastąpić w wyniku użycia przez montażystów np. niewłaściwych śrub. Skoro więc sam sprzedawca ma wątpliwości odnośnie jakości mebli wytwarzanych przez Waszą firmę, to co ma myśleć klient, któremu na oczach psuje się niemal nowy mebel?
Za pośrednictwem internetu udało mi się dotrzeć do innych posiadaczy modelu kanapy „Hip-Hop”, którym, pomimo prawidłowego użytkowania, stelaż wygiął się w podobny sposób. Serwisanci podczas oględzin mebla stwierdzili, iż uszkodzenie powstało „na skutek skakania po łóżku”. Dodam, że wspominane łóżko należy do pewnego małżeństwa w średnim wieku. Z kolei pracownicy serwisu, którzy przybyli w reakcji na moje zgłoszenie uznali, że „wygięcie się stelaża w mojej kanapie nastąpiło w wyniku seksu uprawianego w nieprawidłowy sposób”. Tak fachowe i przenikliwe opinie pozostawię bez komentarza.
Wskazując na powyższe, oznajmiam, iż decyzja o odrzuceniu reklamacji, jak również jej uzasadnienie jest dla mnie nie do przyjęcia. Kategorycznie się z nią nie zgadzam i w związku z tym wnoszę o ponowne przeanalizowanie sprawy mojej kanapy, uwzględniając przy tym informacje zawarte w tym piśmie. W trosce o zachowanie dobrej opinii o produktach i usługach Waszej firmy, proszę o pomyślne rozpatrzenie niniejszego odwołania.

Takie pismo otrzymał pan kierownik, który dziś drogą telefoniczną przekazał nam radosną dla nas nowinę. Szczerze, to wolałbym mieć jego słowa na piśmie, ale chyba nie blefował. Tak nam się wydaje (wniosek z jego telefonicznej gadki).

Nie ukrywam satysfakcji. Cieszę się bardzo, że zwyciężył zdrowy rozsądek, bo dzięki temu obydwu stronom uda się zaoszczędzić mnóstwa czasu i nerwów. Odpuszczenie sprawy nie wchodziło w grę, bo to nie był byle pierwszy lepszy mebelek, ale wyro, na które niektórym ludziom miesięczne wynagrodzenie mogłoby nie wystarczyć. Poza tym pieniądze to po pierwsze, bo po drugie: zasady. Nawet jeśli gra toczyłaby się o 100 czy nawet 50 zł, to walczyć o swoje trzeba. Odpuszczając dajemy sobą pomiatać i utrzymujemy przy życiu taki model relacji producent – konsument, jaki mamy obecnie. My, konsumenci, mamy swoje prawa i dobrze jest je znać, bo polskie prawo naprawdę stoi po naszej stronie. Trzeba tylko orientować się, bo nieznajomość przepisów – co wiadomo nie od dziś – słono nieraz kosztuje.

W razie problemów z zakupionym wadliwym towarem śmiało walcie do swoich rzeczników konsumenta. Koniec końców to my wszyscy ich zatrudniamy :)

Subskrybcja
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
ALEX

Hmm… ahh te perypetie z tym Hip-Hopem waszym całym :D

Tylko Hip-Hop i Hip-Hop…

Upsss… to o łóżko chodzi a nie o kulture Hip-Hop :D

Beke miałem jak mi to na żywo przedstawiałeś 1 września :D

I dobrze, że wywalczyłeś swoje :)

BoDeK

no to gratulować szuman! mało jest takich ludzi co walczą do końca o swoje :D jak Ci wymienią to wyrko to daj znać, tylko żebyście znowu nieprawidłowo go eksploatowali :P

Tasior

brawo! oby jak najwięcej takich przykładów że można skutecznie egzekwować swoje prawa. Jeśli takich świadectw będzie przybywać to ludzie może w końcu uwierzą i przestaną pozwalać soba pomiatać. Odwołanie bardzo fajnie napisane, podoboba mi się. Lekkie, konkretne i jednocznieśnie mocne. Gratuluję pióra :) Szkoda tylko że przez telefon nie poprosiliście o przysłanie pisemnej decyzji.

szuman

[b]Alex[/b], hehe beke to musieli mieć w tej firmie, jak czytali odwołanie :L A co do 1 września, to w pamięci utkwiły mi trzy motywy z tego dnia: 1) baba światła przejechała “żabką” :D 2) gość w Vobisie do mnie “Mogę pana spytać co pan wtedy palił?” :D 3) osa w ogródku piwnym :D [b]BoDeK[/b], ma być mocniejsze, więc nawet nieprawidłowa oksploatacja nie powinna mu za bardzo zaszkodzić ;) [b]Tasior[/b], no, nasza strata. Ale wiesz, moja do pracy się spieszyła, gość nie dopuszczał jej do słowa, więc myślała tylko jak tą rozmowę szybko skończyć. Na jej miejscu pewnie sam bym… Czytaj więcej »

Jagbyś

Czytałem od samego początku historię Twojego wyrka, ale nigdy jakoś nie miałem nic szczególnego do powiedzenia w tym temacie ;), ale pogratulować zawsze można. Oby Wam dali nowe wyrko lub też oddali kaskę. Nigdy nie miałem takiego przypadku, ale pewnie nie miałbym tyle siły, żeby tak walczyć, choć nie wiem bo to kupa kasy ;). Jedynie raz oddałem buty na gwarancję, przyjęli je bez problemy, a w zamian mogłem wybrać sobie nowe (z nową gwarancją) lub też pieniądze. Wybrałem tę pierwszą opcję ;)

ALEX

Szuman, pamietam wszystko to, co mi wymieniłeś… ale pamiętam też więcej…

1) Opowieść o jakimś tam typie co zna parafrafy :D
2) Bankomat, który mnie wydymał :P
3) Łażenie po Plusach :D
4) Stanowisko prawie siedzące przy loży vipów :D

Pozdro!

AdamDuma

Szuman, no to się cieszę i wierzę w ten hip hop. Przy okazji, wyślę Ci zaraz mail z zapytaniem odnośnie WUDEKA. Pozdro.

szuman

[b]Jagbyś[/b], nowe, mocniejsze ma być, bo inaczej będzie granda na całego :) A co do butów, to swego czasu (a z roczek temu) moja reklamowała w Deichmann’ie buty aż trzy razy. Ten sam model, za każdym razem dostawała nowe, aż wreszcie zdecydowali się tamte wycofać i zaproponowali jej inne. Do dziś je ma :)

[b]Alex[/b], bez kitu, taki krótki dzień, a tyle wspomnień :D

[b]AdamDuma[/b], wcześniej nie dałem rady odpisać, ale ogarnąłem się i odp. już masz :)

kama

przed swietami kupiłam dziecku upragniona ,zabawkowa kuchnie w caerfoourze.Pudełko było rozerwane,ale cóż,kupiłam.Wróciłam do domu obkleiłam tasmą,zapakowałam i byłam szczęsliwa że moje dziecko sie ucieszy z oczekiwanego,wymarzonego prezentu.W wigilię rozpakowalismy feralny prezent i wtedy okazało sie ze brak jest akcesorjów,a miało być 16 szt,brak srubek do skręcenia kuchni i najważniejsze,brak podstawowej cześci zabawki,czyli palników,zlewu i kranu…dziecko rozczarowane,ja zła na siebie,że mogłam sprawdzić w sklepie wszystko…No tak ,mogłam ale,mam małe dziecko i nie bardzo było gdzie i jak bo zakupowy szał ogarnoł ludzi i był scisk w markiecie.Wypatrzyłam upragnioną zabawke i ufałam że bedzie ok.Niestety,zapodziałam gdzieś paragon zakupu….. jutro ide do tego… Czytaj więcej »