Pokaż, żeś święty!

Kodeks współpracy z blogeramiMoże i za ten wpis zostanę zlinczowany, ale nie mogę powstrzymać się od kąśliwego komentarza na temat akcji “Kodeks współpracy z blogerami” :) Inicjatywę oczywiście popieram, ale im dłużej się zastanawiam, co na jej temat naskrobać, tym więcej uszczypliwych komentarzy mi się nasuwa. Ot, taka moja przekora, he! Bez wazeliny napiszę więc słów kilka na temat “Kodeksu współpracy z blogerami”, popierających go obywateli blogosfery, wodzących ich na pokuszenie kusicieli i wreszcie partnerów akcji. Szukających w tym wpisie sensacji ostrzegam: sensacji tu nie będzie, a jeśli czujecie nieodpartą potrzebę skonsumowania takowej, to biegusiem do kiosku po najnowszy “Fakt”. Tam najnowszych sensacji nie brakuje (sprostowań do dotychczasowych również…).
O nowej akcji w blogosferze dowiedziałem się od Rava, do którego zajrzałem jeszcze przed pójściem spać. Przeczytałem jego wpis, po czym zajrzałem na stronę KWzB, wrzuciłem ich bannerek na bloga (podstrona O blogu) i poszedłem grzecznie spać. Na stronie akcji, w formie wpisu, znajduje się lista tych, którzy udzielili wsparcia (wśród obecnych ja). Pod listą komentarze i w tychże komentarzach pobłogosławiłem wszystkich od Kodeksu, pomysł ów włączając. Dziś dostałem maila od jednego z organizatorów, któremu najwyraźniej samo błogosławieństwo nie wystarczyło. W sumie też na jego miejscu, zamiast krzyża na drogę, wolałbym dostać coś bardziej użytecznego :) W tym przypadku owym użytecznym czymś jest podlinkowanie strony akcji na blogu błogosławiącego. Podlinkowałem dużo wcześniej, ale pochwaliłem się tym panu dopiero w odpowiedzi na jego maila. Tym samym trafiłem na listę jednostek popierających całe zamieszanie.W tej całej zabawie chodzi o to, aby na swoim blogu umieścić straszak przeciwko diabłom kuszącym do uprawiania marketingu w nieetycznej jego formie. Kodeks, to zbiór kilku zasad, którymi powinni kierować się reklamodawcy (diabły) i reklamobiorcy (blogerzy). Przedstawiając sprawę w krzywym zwierciadle można powiedzieć, że chodzi o zmuszenie do uczciwości i umożliwienie chwalenia się nią :)

Zacznijmy może od tego, że uczciwością nie należy się chwalić. Uczciwość jest elementarną i obowiązkowa zasadą, której brak powinien być postrzegany jak brak głowy czy tułowia, a nie jako cnota, której posiadania godnymi mogą być nieliczni i którą można, a nawet trzeba się chwalić. No, chyba, że wszystko jest już tak przegnite oszukaństwem, krętactwem i innym moralnym gnojem, że de facto uczciwość staje się rarytasem, którym szpanować mogą nieliczni.
Jeśli ktoś zamierza kręcić, to żaden kodeks go przed tym nie uchroni. Cham to cham bez względu na ubiór i to, co ma w papierach. Wystawi jeden z drugim plakietkę, że popiera Kodeks, kryptoreklamę dalej będzie siekał – może nawet za większą kasę, bo dzięki znaczkowi jego wiarygodność wzrośnie ;)
Ten kodeks jest chyba dla tych, którzy z reklamodawcami gadać nie potrafią. A tacy, co gadać nie potrafią, moim zdaniem, za pisanie do tłumów brać się nie powinni. Nu, ale no co: kodeks jest i niczym krucyfiks odstraszał będzie wszelkiej maści piekielnych kusicieli. Blogowie odtąd mogą kopiować grafikę świadczącą o ich czystości, świętości i o tym, że ich posty są nieskalane wpływem ukradkiem schowanego pieniążka (tudzież gadżetu). I wszystko jest takie cacy :)

A co w takim razie z tymi, którzy pod akcją się nie podpiszą, bo ponieważ? Z urzędu dostaną etykietkę nieuczciwych, bo uczciwi są na liście? A co z tymi uczciwymi z listy? Jest gdzieś napisane, że pewnego dnia nie sprzedadzą się za kwotę tego wartą? Usuną znaczek, aby być w zgodzie z sumieniem blogosfery i jazda. Ten cały kodeks, to imo taka zabawa, która kiedyś się znudzi, ewentualnie ewoluuje do Kodeksu Posiadacza Aureoli Szeryfa Web 4.0. Były już siakie i owakie akcje organizowane przez znudzonych blogosferą blogerów, a teraz jest ta, a wkrótce będzie następna i następna i tak do usranej śmierci. Nowe domeny, grafiki identyfikujące ludzi o wspólnych poglądach na rzeczy ważne, mniej ważne i zgoła bezsensowne. Oto blogosfera, które egzystencja takim (mniej więcej) trybem się toczy :)

Tyle krzywego zwierciadła :) Słowem podsumowania: fajnie, że ktoś zebrał te wszystkie niepisane zasady, jakie powinny obowiązywać w relacjach blogger-kontrahent, ale po kiego od razu takie halo? Ja nie wiem.

Subskrybcja
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
MatexCor

Heh, ja jakoś nie mam zbytniej chęci zamieszczać u siebie czegokolwiek na ten temat, trochu leniwy się stałem :P
No zobaczymy . . .

szuman

[b]MatexCor[/b], jak nie czujesz potrzeby, to nie zamieszczaj ;) Ja zamieściłem, bo raz, że w gruncie rzeczy inicjatywa na duży plus, a dwa, że najmądrzejsza w ostatnim czasie :)

rav

Wiedziałem, że wpisu na ten temat sobie nie odpuścisz :D

[i]Cham to cham bez względu na ubiór i to, co ma w papierach. Wystawi jeden z drugim plakietkę, że popiera Kodeks, kryptoreklamę dalej będzie siekał – może nawet za większą kasę, bo dzięki znaczkowi jego wiarygodność wzrośnie ;)[/i]

Też tak myślę. Ale jeśli to się wyda, to nie chciałbym być autorem tego bloga.

Jeśli ktoś nie rozumie dlaczego/po co, to polecam poczytanie komentarzy w podlinkowanych u mnie wpisach – część osób pewnie kodeksu nie zrozumiała/nie czytała, ale musiała dop*** że lans, że to do dupy itd.

szuman

[b]Rav[/b], dobrze wiedziałeś, temat od razu mnie nakręcił do pisania :) Szczerze mówiąc, to sam na początku nie do końca załapałem, o co w tym wszystkim chodzi i w takiej niewiedzy zacząłem tą notkę pisać, no ale. Na spokojnie jeszcze raz sobie poczytałem, zrozumiałem, jednak pomysł na komentarz w jaskrawych, przepalonych kolorach bardziej mi się podobał od suchej informacji w tonie przyklaskiwania :)

rav

Fakt, ja też próbowałem dodać coś od siebie, chociaż trudno to zrobić, gdy daną rzecz opisało już kilka innych osób :)

CoSTa

Jak by to powiedzieć… Jakoś nie wierzę w takie akcje. Nie ma nad tym żadnej kontroli, przypiąć se może znaczek każdy a to dewaluuje całą akcję. Znaczy jak ktoś chce, to niech sobie wstawia. Dla mnie nijak nie jest to wiarygodne ani miarodajne. Jeśli ktoś pisze porządnie – to wystarczy za wiarygodność i rekomendację. Znaczek tego nie zmieni.

szuman

[b]Rav[/b], zawsze można się wyłamać, w tym przypadku info o akcji można by było prezedstawić w formie historyjki “Przychodzi PR-owiec do bloggera…” ;)

[b]Costa[/b], otóż to :)

rav

Hmm…znaczka chyba nie trzeba w ogóle wstawiać, myślę, że wystarczy o tym coś naskrobać.

Dominik Koza

Macie sporo racji, naprawdę niemało. :)

Akcja ma za zadanie zainteresować tematem zarówno blogerów, jak i działy marketingu/PR, a nawet szczególnie te drugie. Nie po to, żeby dzięki temu zarabiać, bo osobiście bloga prowadzę okazjonalnie, ale blogi jako takie, w tym ze względu na moją pracę i zainteresowania, mnie po prostu ciekawią.

Świadomość na temat blogów jest wśród PR-u wbrew pozorom mała, będziemy mieli więc okazję zorganizować spotkania, porozmawiać na ten temat. Wklejki to małe piwo, reakcje są zrozumiałe i przewidywalne. Ważne jest to, żeby rozmawiać na ten temat i żeby odpowiednie osoby miały wiedzę i świadomość.

grzybu

Zobaczyłem wpis u całej akcji u Ciebie i sensowną w miarę akcję od razu zamieściłem notke u siebie na blogu.

Według mnie akcja tylko wtedy ma sens jeśli ktoś jest uczciwy i nie będzie ściemniał tzn. wstawił a i tak zrobi swoje.
poazdrawiam

szuman

[b]Rav[/b], cokolwiek, byle propagować akcję.

[b]Dominik Koza[/b], po pierwsze szacuneczek za całość; za chęci, działanie i za to, co już zrobiliście. Myślę, że jednak za mało się przyłożyliście do podania precyzyjnej definicji sensu tej akcji. Komentrze pokazują, że nie każdemu z łatwościa przychodzi załapanie, o co w tym wszystkim chodzi. Akcja ma sens, ale widziana jest przede wszystkim tak, jak ja to w jaskrawym świetle opisałem :)

[b]Grzybu[/b], bo dobre inicjatywy trzeba popierać :)