Marazm... Czy to już koniec?

Na zegarze 2:38. Noc. Półtorej godziny temu położyłem się spać, ale nie zasnąłem. Mam doła. Leżałem i myślałem nad minionym rokiem. Myślałem nad nowym. Sięgnąłem pamięcią wstecz do 2005. Sięgnąłem po telefon i przejrzałem listę numerów i dosięgły mnie myśli bezsennej nocy. Już wiadomo, że prędko dziś nie zasnę. Cóż, jak za dawnych dobrych czasów pogram w Need for Speed
W marcu kończy się domena, chwilę później serwer. Myślałem o zmianie serwera, myślałem o zakupie nowej domeny dla bloga, myślałem… Chciałem. Czas przeszły. Teraźniejszy: nie chcę. Przyszły: nieznany. Czuję się tym wszystkim zmęczony. Nie wypalony, ale zmęczony. Nie mam zamiaru mówić “żegnam, odchodzę”, ale “kochani, wyjeżdżam na urlop”.Coraz częściej łapię się na tym, że się do czegoś zmuszam. Tak być nie może! Zmuszanie się, to działanie wbrew własnej woli, co w efekcie jeszcze bardziej zniechęca. Długo płonąłem gwałtownym płomieniem… dziś jest mnóstwo popiołu, którego się uzbierało i zaczął przyduszać płomień, który jednak wciąż ma się czym palić. Lepiej teraz pozbyć się popiołu, niż gdy będzie za późno i ten zdusi ten płomień.

Spakuję manatki, zabezpieczę je przed kurzem, by kiedyś nadawały się do użycia. Zedrę całą zawartość serwera + bazę danych i nagram na płytę, by kiedyś móc z tym powrócić. Ciekawe jak duża będzie luka w czasie między ostatnim wpisem czy komentarzem. O odwiedzających się nie martwię. Będzie ich mniej, a ci którzy odwiedzają regularnie moją stronę pewnie powrócą. Jeśli zrobię sobie przerwę, to strona zniknie… zniknie z Google, znikną linki na innych stronach.. Nie martwi mnie to. Najcenniejsi są dla mnie stali czytelnicy, niż przelotni, przypadkowi obywatele tego wirtualnego świata.

Jeśli wezmę urlop… długi urlop… jeśli zdecyduję się na ten urlop, to na pewno odpocznę. Od nerwów, tempa, od ciągłego wyścigu z czasem i tym, co jeszcze jest do zrobienia. Naprawdę ostatnio coraz mniej czasu miałem i coraz mniej sił, by się z nim ścigać. Cała ta nerwówka mnie zmęczyła. Chciałbym wreszcie zająć się na spokojnie tym, co najbardziej kocham: muzyką. Dostałem też poważną propozycję od pewnego popularnego serwisu: propozycję pisania dla nich – odpłatnie.

Czemu by nie? Kolejne wyzwanie dla mnie… Muzyka.. nie mam nawet sił, by zrobić podkład. Każda próba kończy się tak, jak wszystko inne: zmuszam się – z różnym skutkiem. Przebudowa strony Wudeka. Zacząłem i kurwica mnie trafia, bo dzisiaj chciałem to skończyć, a okazuje się, że coś z ustawieniami serwera jest nie tak, bo jeden ze skryptów nie chce działać… W subdomenie działa, a w domenie głównej już nie. Napisałem z tym do BOK’u, ale już jakoś wali mnie to, co odpiszą.

Pamiętam, jak potrafiłem nie spać 2, 3 a nawet 4 doby, byleby skończyć to co zacząłem – np stronę. Pamiętam, gdy już miałem odsypiać jakąś zarwaną noc, kiedy okazało sie, że zarwę kolejną – Turcy się włamali. Dziś bym zwyczajnie wrzucił pusty index.html i poszedł spać. Tak bardzo chciałem zmienić top swojej strony. Nawet grafikę potrzebną do tego skompletowałem. I co? I “nie teraz, innym razem”…

, Nawet nie wiem, ile z numerów w telefonie jest dziś jeszcze aktywnych. Nigdy nie miałem czasu zadzwonić, napisać sms… Zawsze coś ważniejszego było na uwadze i jeśli nawet pomyślałem o takim sms’ie do kogoś, do odkładałem napisanie go na później “jak skończę”. Użeranie się z plagiatami też sporo nerwów mi zjadło. I choć teraz zaczynam lać na to – a niech se kradną – to jednak straconych nerwów nikt i nic mi już nie zwróci.

Marzy mi się to, jak było kiedyś. Tęsknię za tym. Niczym się nie przejmować, robić to, co najważniejsze, a wolne chwile wypełniać przyjemnościami. A wiecie, że takie przyjemności mogą stać się utrapieniem, jeśli jest ich zbyt dużo? Wiecie. Bombonierką łatwo się zasłodzić wpieprzając garściami naraz wszystkie czekoladki. Lubię robić rap, lubię strony robić, zmieniać itd. lubię pisać, lubię… ale lubię móc, chcieć, ale nienawidzę musieć. Kasę, którą miałem przeznaczoną na utrzymanie stron przeznaczę na modernizację komputera. Dokupię pamięci RAM albo lepszą kartę graficzną. Niech pieniądze nie leżą, bo zwietrzeją ;)

Jeśli wezmę ten urlop, a po nim powrócę, to mam nadzieję, że powrócicie? Dam wam znać na forach (m.in. Joomla, KCS), czy też na gg. Ostatecznie założę jakiegoś bloga na jakimś Onecie, Blog.pl czy czymś w tym rodzaju, żeby od czasu do czasu coś nabazgrolić, ale moje oczko w głowie – moja strona była, jest i będzie. Sam jeden wiem ile pracy w nią wpakowałem, ile godzin ślęczałem produkując kolejne linijki w edytorze tekstu… Nie potrafiłbym teraz tego po prostu skasować.

Jeśli mi się nie odmieni, to właśnie tak zrobię – zniknę na czas jakiś z sieci. Gdy powrócę, będę świeży, pomysły będą świeże, odświeżona będzie pewnie grafika strony… Szkoda tych wysokich pozycji w wyszukiwarkach, szkoda linków prowadzących do mojej strony… Pożyjemy, zobaczymy jak będzie.. Dziś potrzebuję trochę odpocząć od tych zdychających serwerów, kłótni z BOK’iem, plagiatów, a chcę zająć sie tym, co zaniedbałem (a najbardziej, to chyba szkołę zaniedbałem), a było dużo wcześniej. Chcę nagrać jakiś kawałek i puścić go mail’em do znajomych, a nie wrzucać na serwer i podawać linki. Z resztą.. chcę, żeby przez chwilę było inaczej, bym złapał oddech i zregenerował siły. Zastępstwa raczej nie znajdę

Subskrybcja
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Wbudowane komentarze zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
ania

złap oddech

dottka

taak dupcio, tak najlepiej zrób! jesli juz nie masz sily.. i nie chcesz zeby móc itd..ale chciec, to zrób sobie tak jak mowisz “urlop”! tak jak napisales.. tez bym tak zrobila! bede tesknic!! buziam :*:*

szuman

staram się

szuman

odpoczne i wracam, bo jakos nie wyobrazam sobie, zeby tego bloga mialo nie byc :) za bardzo to lubie, ale nie w tym tempie i z tyloma sprawami naraz. Tez tesknie :D Wpadnij na Wielkanoc do rodzinki, to wyskoczymy na jakis browarek :D

dottka

dupooo.. pewneee ze wpadne.. :D przeca bede wtedy bede u babuni i dziadziuna xD :D :*:* napisze eska:*

wojtass

Uuu powiało pesymizmem mimo to w zupelnosci Cie rozumiem i wiem, ze na dobrze wyjdzie Ci ta rozkmina! Mialem mowic, ze duzo czasu przed kompem spedzasz zamiast ze zgredami z pustkowa, a wiesz co?? Binia przyjezdza za miesiac na 2,5 tygodnia i ja sobie tez biore urlop na studiach… na 2,5 tygodnia!:))) Licze, ze sie przylaczysz do nas bo swawole beda kozackie.

sojer_mmg

Normalką jest że przychodzi tzw. “zmęczenie materiału” kiedy nie możesz patrzeć na coś za co normalnie dałbyś się pokroić. Też tak mam co jakiś czas, ale to przechodzi :) kiedy zaczyna cię nosić i stwierdzasz że czegoś ci brakuje :) Mam nadzieję że ci przejdzie bo często wpadam poczytać co znów spłodziłeś. Pzdr :)

szuman

“zmęczenie materiału” – trafne określenie :) pzdr ;)

markus

urlop musi byc – nie dajmy sie zwariować

Blog Szumana

Oooo taaaak… ufff… jak Bosko!!! Cel osiągnięty i jest: pełen relax & satysfakcja milion. Niechaj trwa ten stan jak najdłużej!!! Bo tak to się musiało skończyć… Wraz z wiosennym przesileniem dopadła mnie zamuła w najgorszym jej gatunku. Brak we