<?xml version="1.0" encoding="utf-8" ?>

<rss version="2.0" 
   xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"
   xmlns:admin="http://webns.net/mvcb/"
   xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
   xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
   xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
   xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
   >
<channel>
    <title>Marcin Szumański - Pozostałe</title>
    <link>http://szuman.eu/</link>
    <description>subiektywnie i na luzie...</description>
    <dc:language>pl</dc:language>
    <generator>Serendipity 1.5.1 - http://www.s9y.org/</generator>
    <pubDate>Sun, 14 Feb 2010 04:46:58 GMT</pubDate>

    <image>
        <url>http://szuman.eu/templates/default/img/s9y_banner_small.png</url>
        <title>RSS: Marcin Szumański - Pozostałe - subiektywnie i na luzie...</title>
        <link>http://szuman.eu/</link>
        <width>100</width>
        <height>21</height>
    </image>

<item>
    <title>Poczta Polska, awiza i moja skromna osoba</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/660-Poczta_Polska,_awiza_i_moja_skromna_osoba.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/660-Poczta_Polska,_awiza_i_moja_skromna_osoba.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=660</wfw:comment>

    <slash:comments>17</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=660</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Dostałem wczoraj awizo, które rozbawiło mnie bardziej, niż jakikolwiek dowcip do tej pory zasłyszany. Co takiego śmiesznego może być na zawiadomieniu o przesyłce oczekującej na odebranie w urzędzie pocztowym? Termin. Termin odbioru tzw. przesyłki listowej poleconej. Oto właśnie, czym grozi przyfikanie wyroczniom pracującym w pocztowych okienkach:&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 450px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;450&quot; height=&quot;644&quot; src=&quot;http://szuman.eu/uploads/poczta-polska-awizo-na-jutro.jpg&quot; alt=&quot;awizo poczta polska&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;&quot;Informujemy, że przesyłkę można odebrać w dniu dzisiejszym po godzinie JUTRO&quot;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Dzięki temu awizo poczułem się wyjątkowo niczym po cukierku Werthers Original. Standardem bowiem u nas jest, iż awiza można odbierać już tego samego dnia po godzinie 19. Skąd więc na moim zawiadomieniu wzięło się słowo „jutro”? Stąd, że tym pocztowym, okienkowym paniusiom dwa razy z rzędu zalazłem za skórę, za każdym razem starając się odebrać czekające na mnie przesyłki jeszcze tego samego dnia. Na dobrą sprawę każda z tych wizyt powinna kończyć się moją pisemną skargą adresowaną gdzie trzeba, ale że postanowiłem potraktować pocztę wyjątkowo ulgowo, to ta mnie teraz potraktowała wyjątkowo indywidualnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała historia swój zalążek ma w osobie osiedlowej listonoszki. Dostała kobieta ciężki rejon i czasem na jej widok to mnie współczucie ogarnia: ona sama jedna kontra spore osiedle. Do tego dochodzą różne warunki atmosferyczne, a ostatnie mrozy, to w dupę dawały wszystkim. Nie gniewam się przeto, że nasza pani listonoszka dużych i ciężkich kopert w ogóle nie zabiera, a miast nich od razu wypisuje awiza i zostawia je w skrzynce. Ciężko jest mi się o to gniewać. Wiem, że każdy list polecony powinienem dostać do ręki w drzwiach swojego mieszkania, ale naprawdę - w przypadku dużych, bąbelkowych kopert z zawartością ważącą po kilkaset gramów - mogę pójść na ustępstwo i z awizem w łapie podjechać, czy tam podejść sobie na pocztę, gdzie moje duże listy przez cały dzień leżą i na mnie czekają.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/660-Poczta_Polska,_awiza_i_moja_skromna_osoba.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Poczta Polska, awiza i moja skromna osoba&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Tue, 09 Feb 2010 10:09:00 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/660-guid.html</guid>
    <category>ciekawostki</category>
<category>humor</category>
<category>osobiste</category>

</item>
<item>
    <title>Rok temu mnie poniosło, dziś jest mi głupio</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/655-Rok_temu_mnie_ponioslo,_dzis_jest_mi_glupio.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/655-Rok_temu_mnie_ponioslo,_dzis_jest_mi_glupio.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=655</wfw:comment>

    <slash:comments>5</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=655</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Przed rokiem, w swoim stylu i pod wpływem impulsu, skrobnąłem wpis na temat książki „&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://www.krytykapolityczna.pl/Przewodniki-Krytyki-Politycznej/Paktofonika/menu-id-104.html&quot; title=&quot;Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej&quot;&gt;Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej&lt;/a&gt;”. Było to po tym, gdy gdzieś w sieci przeczytałem niusa o tym wydawnictwie - tak mi ciśnienie skoczyło, że od razu dałem temu upust. Co mnie tak wkurzyło? Ano to, że na długo po śmierci Magika ktoś nadal na jego osobie i twórczości zamierza zarabiać. Magika uważam za geniusza, a z kolei Rahim i Focus bardzo mnie rozczarowali swoimi produkcjami solowymi i jako Pokahontaz. Pożegnalny koncert Paktofoniki w katowickim Spodku jeszcze strawiłem - niech się pożegnają i zamkną rozdział, za którego głównego autora uważam Magika. Jednak dalsze żyłowanie tematu Magika cholernie mnie wkurzyło (dyplomatyczna wersja: wzbudziło moją najgłębszą dezaprobatę).&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;257&quot;  src=&quot;http://szuman.eu/uploads/ppkp-sprostowanie.jpg&quot; alt=&quot;sprostowanie&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;screen feralnego wpisu&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Na blogu piszę subiektywnie, językiem swoim i raczej potocznym; w takim też tonie utrzymany był wpis krytykujący pomysł na książkę „Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej”. Czułem, że czytających może to sprowokować do dyskusji, ale za bardzo pojechałem po bandzie. Dziś, po roku od publikacji tamtego wpisu i po ponownym przeczytaniu go, przyznaję Maciejowi Pisukowi rację: przesadziłem i szczerze za to przepraszam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maciej Pisuk jest autorem wspominanej tu książki o Paktofonice. Pod moim wpisem krytykującym jego dzieło zostawił komentarz, w którym wytknął mi moje grzechy. Przeczytałem swój wpis jeszcze raz - na zimno - i przyznaję Maciejowi rację. W emocjami napędzanym potoku myśli nie ważyłem słów, zapędziłem się i rzuciłem kilka zdań, których napisać nie powinienem. Mea culpa, biję się w pierś. Nie zamierzam się z nikim kłócić i bronić się, że taki mam styl pisania, a taki arsenał epitetów, bo przecież nikt nie ma obowiązku znać mojego pióra i klimatu pisania. Ci, którzy znają, to znają, a ci, którzy z moimi wpisami mają styczność po raz pierwszy, mogą nie odebrać mojego przesłania tak, jak bym sobie tego chciał. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/655-Rok_temu_mnie_ponioslo,_dzis_jest_mi_glupio.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Rok temu mnie poniosło, dziś jest mi głupio&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Mon, 01 Feb 2010 20:51:01 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/655-guid.html</guid>
    <category>blog</category>
<category>osobiste</category>

</item>
<item>
    <title>O co chodzi z tym śmierdzącym owadem?</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/653-O_co_chodzi_z_tym_smierdzacym_owadem.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/653-O_co_chodzi_z_tym_smierdzacym_owadem.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=653</wfw:comment>

    <slash:comments>32</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=653</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Nie wytrzymałem! Ciekawość mnie zjadła, więc zdecydowałem się publicznie zapytać: skąd to nagłe zainteresowanie śmierdzącym owadem? Każdego dnia statystyki mego bloga notują po 20-30 wejść będących efektem wpisania w wyszukiwarkę frazy „śmierdzący owad” itp. Chodzi o mój wpis z września 2006 pt. „&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/65-Smierdzacy_owad_powraca!.html&quot; title=&quot;Śmierdzący owad powraca&quot;&gt;Śmierdzący owad powraca&lt;/a&gt;”. &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 469px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;469&quot; height=&quot;417&quot;  src=&quot;http://szuman.eu/uploads/smierdzacy-owad-w-statystykach-27-stycznia.jpg&quot;  alt=&quot;statystyki słów kluczowych&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Dane za dzień wczorajszy (27 stycznia) - frazy z kluczem &quot;owad&quot;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Wiem, że na tę frazę od bardzo dawna rządzę w Google, ale cholernie dziwi mnie nagły wzrost zainteresowania tym robalem. W szkole jakiejś zadano rozpracowanie robala - śmierdziela? Wielu poszukujących swoje wprowadza bardziej precyzyjne zapytanie i wskazuje, że owad ma być z tarczówkowatych, przez co śmiem sądzić, że to właśnie o mojego robala chodzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie wytłumaczyć mi ten nagły skok zainteresowania moim śmierdzielem? I to w dodatku w zimie? &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/653-O_co_chodzi_z_tym_smierdzacym_owadem.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;O co chodzi z tym śmierdzącym owadem?&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Thu, 28 Jan 2010 19:55:26 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/653-guid.html</guid>
    <category>blog</category>
<category>ciekawostki</category>

</item>
<item>
    <title>Nokia 2700 Classic - klawiatura</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/641-Nokia_2700_Classic_-_klawiatura.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/641-Nokia_2700_Classic_-_klawiatura.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=641</wfw:comment>

    <slash:comments>3</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=641</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Od dnia &lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/606-Nokia_2700_Classic_-_kupilem,_bo_promocja....html&quot; title=&quot;Nokia 2700 Classic - kupiłem, bo promocja&quot;&gt;spontanicznego zakupu Nokii 2700 Classic&lt;/a&gt; minął miesiąc. To wystarczająco dużo czasu, aby przy codziennym użytkowaniu wychwycić zarówno wady, jak i zalety sprzętu. W ocenie użyteczności czasem ciężko brać poprawkę na klasę sprzętu - tym trudniej, im bardziej upierdliwy ów sprzęt jest. Nokia 2700 Classic jest telefonem z niskiej półki; tanim i względnie dobrym. Ma kilka cech, które bardzo wysoko sobie cenię - także w wydaniu tego modelu Nokii, ale nie jest pozbawiona negatywów.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; src=&quot;http://szuman.eu/images/nokia-2700-classic/klawiatura/1.jpg&quot; alt=&quot;Nokia 2700 Classic test - klawiatura&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Nokia 2700 Classic - klawiatura&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Po miesiącu użytkowania telefonu Nokia 2700 Classic za największą jego wadę uważam klawiaturę. Gorszy zestaw przycisków miał chyba tylko Sony Ericsson T230, ale też klawiatur tych telefonów nie mam zamiaru porównywać: są dziadowskie każdy na swój własny sposób. W SE T230 przyciski był strasznie gumowe, z głębokim bagiennym skokiem, wąskie, wysokie, sterczące i strasznie niewygodne. Czasem kusiło mnie, żeby przejechać po obudowie żyletką i skosić je na równo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Klawiatura Nokii 2700 Classic dla odmiany jest plastikowa, płaska, z niskim, twardym skokiem i głośnym klikiem. Przyciski są ze sobą połączone i tworzą jednolitą płytkę, której powierzchnia nie jest idealnie gładka tylko dlatego, że dizajnerzy postanowili zaopatrzyć ją w rowki oddzielające w poziomie rzędy klawiszy numerycznych. Na obrzeżach klawiatury, między „trójką” i „szóstką” znajduje się mikrofon - na razie jeszcze się nie zapchał, ale nie chwalę dnia przed zachodem.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; src=&quot;http://szuman.eu/images/nokia-2700-classic/klawiatura/2.jpg&quot; alt=&quot;Nokia 2700 Classic test - klawiatura&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Nokia 2700 Classic - klawiatura&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Szybkie, płynne pisanie sms-ów na 2700 Classic uważam za niemożliwe. Klawiatura jest bezwstydnie mała - tak mała, że aż za mała. Także dla kobiet. 2,5 x 4 cm powierzchni, twarde przyciski wymagające mocnego i precyzyjnego wciskania skutecznie utrudniają sprawne wprowadzanie tekstu. Nokia 2700 Classic nie jest telefonem do sms-owania. Jak dotąd, najlepiej pisało mi się na Nokiach 3310, 8210, 2600 i 6610i. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/641-Nokia_2700_Classic_-_klawiatura.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Nokia 2700 Classic - klawiatura&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 03 Jan 2010 02:01:45 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/641-guid.html</guid>
    <category>nokia 2700 classic</category>

</item>
<item>
    <title>Kobieta samochód tankuje - to chyba jej pierwszy raz ;)</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/640-Kobieta_samochod_tankuje_-_to_chyba_jej_pierwszy_raz_;.html</link>
            <category>Humor</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/640-Kobieta_samochod_tankuje_-_to_chyba_jej_pierwszy_raz_;.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=640</wfw:comment>

    <slash:comments>10</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=640</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Wygląda na to, że to był jej pierwszy raz na stacji paliw - wnioskuję to z jej zachowania przy dystrybutorze. Podjeżdża, wysiada i uwagę skupia na automacie z wężem. Jeśli to jej pierwszy raz, to musiała być podenerwowana. W końcu sięga po węża i wkłada go do wlewu w swoim samochodzie. Zerka na cyferki w dystrybutorze, a te się nie zmieniają. Zdenerwowanie wzrasta. Przypomina sobie o tym, że w pistolecie trzeba nacisnąć wajchę, co też czyni, zapewne trzęsącymi się ze zdenerwowania łapkami. Zerka na cyferki: zmieniają się, czyli bak napełnia się paliwem! Uff, to takie stresujące - trzeba trochę się uspokoić. Jak i z jakim efektem? O tym na filmiku :)&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;object width=&quot;525&quot; height=&quot;421&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/CEHK14tINqU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/CEHK14tINqU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;421&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Joga wydaje się być bardziej bezpieczną opcją na stres.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Z kolei inna internetowa gwiazda stacji paliw zasłynęła swoim podziwu godnym uporem :) &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/640-Kobieta_samochod_tankuje_-_to_chyba_jej_pierwszy_raz_;.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Kobieta samochód tankuje - to chyba jej pierwszy raz ;)&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sat, 02 Jan 2010 18:54:44 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/640-guid.html</guid>
    <category>humor</category>

</item>
<item>
    <title>Witajcie w drugiej dekadzie trzeciego tysiąclecia</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/637-Witajcie_w_drugiej_dekadzie_trzeciego_tysiaclecia.html</link>
            <category>Komentarze do wydarzeń</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/637-Witajcie_w_drugiej_dekadzie_trzeciego_tysiaclecia.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=637</wfw:comment>

    <slash:comments>6</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=637</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Cholera, ależ zleciało! Widmo milenijnego krachu jeszcze z pamięci się nie ulotniło, a tu pierwsza dekada nowego tysiąclecia do historii przeszła. Starzejem się szybciej, niż myślim, a świat na nas nie czeka. Nowy rok i jakieś postanowienia? Po co? Żeby raz do roku coś sobie ustalić, a jak nie wypali, to z kolejnym celem czekać do kolejnego 1 stycznia? Bezsens, choć wielu go potrzebuje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wczorajszy dzień - wieczór - noc również celebrowałem, ale bynajmniej nie z powodu funkiel nowego kalendarza na ścianie. 31.12 /1.01 to dla mnie data ważna z powodu takiego, iż na tę noc przypada rocznica związku, który prawie rok temu wszedł w fazę narzeczeństwa :) O ślubie póki co nie myślę, bo nie potrzebuję obrączek, by kochać. Ale nie powiem, fajnie by było mężem czyimś być :) Może na przyszły rok powezmę takie postanowienie, ale pozwólcie, że tę kwestię zdejmę z bloga i włożę w segregator z etykietką „prywatne”. Jestem szczęśliwym narzeczonym i kropa + toast za to jutro albo pojutrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Gdzie spędziliście Sylwestra?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja w domu, z kobietą, filmem, winem i własnej roboty przekąską na drobiowym mięsie opartą. Wiele znajomych par taką formę spędzenia ostatniej grudniowej nocy wybrało, a single płci męskiej postawili raczej na we własnym gronie chlanie i ewentualne na singielki polowanie. Na Rynek mieli pójść, o ile obchodzenie Sylwestra nie zakończą nieco wcześniej i nieco bliżej miejsca imprezy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dębickim Rynku sylwestrowy event jak zwykle sponsorowały nuda, żenada i lipa. Według niektórych, którzy mimo złych doświadczeń jednak na Rynek poleźli, impreza miejska przybrała (jak co cztery lata) postać wiecu wyborczego władzy obecnie w mieście trującej. VIP-y gadali, kapela grała, a policji i służb ochrony było od groma - ot, uroki małych miast derbowych. Fajerwerków tak niewiele, że nawet nie żałowałem, że nie zdecydowałem się urządzić sylwestrowemu niebu sesji fotograficznej. Kusiło to trochę, ale lepsza ku temu okazja będzie na przełomie sierpnia i września, kiedy to miasto, jak co roku od lat kilkunastu, żegnać będzie wakacje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z okna wypatrywałem czegoś fajnego, bo ode mnie sporo widać - lecz nie w tym roku. Niczego nie zobaczyłem, bo niczego nie było. Się znaczy coś z pirotechniki latało, ale niewiele. I dobrze - przynajmniej do oglądania filmu mogliśmy szybciej wrócić. Sąsiad jeden był dobry: ma taką małą, na oko dwuletnią, córeczkę i już przed 18-tą zorganizował dla niej specjalny pokaz sztucznych ogni. Tym samym podsunął mi znakomity pomysł: za rok, jeśli będę miał na to ochotę (i nie zapomnę ;)) sam sobie zrobię pokaz fajerwerków taki, jaki chcę sfotografować i o takiej porze, jaka mi najbardziej odpowiadać będzie.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/637-Witajcie_w_drugiej_dekadzie_trzeciego_tysiaclecia.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Witajcie w drugiej dekadzie trzeciego tysiąclecia&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Fri, 01 Jan 2010 17:55:46 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/637-guid.html</guid>
    <category>osobiste</category>
<category>świńska grypa</category>

</item>
<item>
    <title>&quot;Pamiętnik Planktona&quot; - kawał świetnej literatury!</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/636-Pamietnik_Planktona_-_kawal_swietnej_literatury!.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/636-Pamietnik_Planktona_-_kawal_swietnej_literatury!.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=636</wfw:comment>

    <slash:comments>9</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=636</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Zacznę od pytania: znajdzie się ktoś, kto jeszcze tego nie czytał? Tak, na pewno znajdą się tacy, co jednak nie znaczy, że pytanie pozbawione jest sensu. Historia Planktona otoczona jest swoistym kultem tych, którzy za sprawą lektury jego pamiętników poznali go, jego rodzinę, kumpli i psa oraz wszelkie tajemnice wcześniej wymienionych. Jeśli ktoś tego jeszcze nie czytał, niech przeczyta, bo warto! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W „Pamiętniku Planktona” dzieją się rzeczy niesłychane. Miłość do żony i tęsknota za nią, pod jej nieobecność chlanie z kumplami na umór i rozpierdol nie tylko w mieszkaniu, ale i na osiedlu. Czarnoskóry francuz, bójki, mecze w Canal+, beczki spirytusu, porwania, teściowa, lewe interesy, śliczna studentka, zadymy na osiedlu, wyprawa starym Polonezem do Francji i podbój Paryża, wypadek, śpiączka i pobyt w szpitalu, Boże Narodzenie w kraju ze starą ekipą, czyli świat Planktona w pigułce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia spisana w „Pamiętniku Planktona” jest podana tym ciekawiej, iż przewijają się w niej wydarzenia znane wszystkim: m.in.  zamachy w USA z 11 września (pamiętnik Planktona startuje trzy dni później), ówczesna sytuacja Cracovii, czy też pamiętne mecze polskich klubów w europejskich pucharach skomentowane przez głównego bohatera w jego własnym stylu. Całość pisana jest cholernie lekkim piórem, nie brakuje świetnych skrótów myślowych, barwnych opisów i soczystych komentarzy i „głębokich” refleksji Planktona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez cenzury pokazany świat mieszkającego w Nowej Hucie 27-letniego Ryśka C, męża Joasi, kumpla swoich kumpli, kibica Wisły, wroga Lwa - pieska Joasi i pupila swojej teściowej. Akcja  wartka i arcyciekawa, całość czyta się właściwie jednym tchem :) Gorąco polecam - &lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/downloads/pamietnik-planktona.zip&quot; title=&quot;Pamiętnik Planktona download&quot;&gt;do ściągnięcia w PDF stąd&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapiski Planktona czytałem w całości 4 razy i drugie tyle wyrywkowo dla ulubionych fragmentów. Do historii dołączone było krótkie przedstawienie bohaterów, ale o istnieniu tegoż dowiedziałem się już po przeczytaniu „Pamiętnika Planktona” w całości. Z samej historii można się połapać, kto jest kto, ale dla ciekawych (lub niezdecydowanych) w dalszej części wpisu zamieszczam ową listę głównych postaci. Miłej lektury! &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/636-Pamietnik_Planktona_-_kawal_swietnej_literatury!.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;&amp;quot;Pamiętnik Planktona&amp;quot; - kawał świetnej literatury!&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Wed, 30 Dec 2009 14:18:32 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/636-guid.html</guid>
    <category>humor</category>
<category>polecam</category>

</item>
<item>
    <title>Jak puścić kuchnię z dymem? (znowu frytki smażyłem)</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/635-Jak_puscic_kuchnie_z_dymem_znowu_frytki_smazylem.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/635-Jak_puscic_kuchnie_z_dymem_znowu_frytki_smazylem.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=635</wfw:comment>

    <slash:comments>17</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=635</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;strong&gt;Sąsiady, czytać to!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
25 miesięcy temu, &lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/297-Jak_wysadzic_dom_w_powietrze.html&quot; title=&quot;Jak wysadzić dom w powietrze?&quot;&gt;smażąc frytki, omal nie spowodowałem eksplozji gazu&lt;/a&gt;. Nie przypuszczałem wówczas, że podobną akcję zdołam kiedyś powtórzyć. I tak, dokładnie tydzień temu, we wtorek, 22 grudnia bieżącego roku pańskiego, niewiele brakło, a moja kuchnia poszłaby z dymem, zanim frytki zdążyłyby się zarumienić tak, jak to lubię najbardziej. Tak, jak dwa lata temu moje kulinarne wyczyny mogły zakończyć się wybuchem, tak tegoroczne frytkowanie skutkować mogło pożarem. I znowu uratowała mnie potrzeba fizjologiczna: przed wybuchem gazu uchroniło mnie cholerne burczenie w brzuchu (z głodu), a tym razem ratunek przyszedł pod postacią pełnego pęcherza moczowego. &quot;Ratunek&quot; nie w takim znowu dosłownym znaczeniu - o czym za moment ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwielbiam frytki domowej roboty. Nie te z fastfoodów i restauracji, ani też nie mrożone i ewentualnie podsmażane, które dostać można w marketach. Moje frytki robię sam: ziemniaczek po ziemniaczku obieram dokładnie, wycinam każdą plamkę, która podejrzanie mi wygląda, później kroję na takie kawałki, na jakie mam ochotę (mniej lub bardziej grubsze od kupnych), a na koniec smażę według własnego sposobu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wtorek, 22 grudnia, wzięło mnie na frytki wyjątkowo wcześnie, bo jeszcze przed pierwszą kolacją. Było coś po 17-ej, kiedy skończyłem kroić frytki i poćwiartowane w specjalnym koszyku wsadziłem do gara z olejem. Nie przykrywam na czas smażenia, bo pokrywka lubi zjeżdżać i jak to zrobi, to kosz się przechyla i z jednej jego strony frytki wychodzą niedosmażone. Bulgoczący olej ma to do siebie, że chlapie na wszystkie strony - wziąłem się więc na sposób i dookoła rozkładam papierowe ręczniki: na szafkach, podłodze i na uchwycie drzwiczek od piekarnika. Otwieram też okno, coby zapachy zbyt mocno się nie kumulowały w kuchni, bo później wszystko daje ciężkim smrodkiem tłuszczu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie powyższe ceremoniały wykonałem i opuściłem kuchnię. Frytki smażę nie krócej, niż 35 minut (czas smażenia w dużej mierze zależy od świeżości oleju), toteż postanowiłem sobie, że dopiero za jakieś pół godzinki wyjdę z pokoju do kuchni zobaczyć, co tam u frytek moich, co z ich rumieńcem i skorupką. Po paru minutach jednak zachciało mi się do kibla. Strasznie rozprasza mnie dopominający się respektowania swoich praw pęcherz, toteż wziąłem, od kompa wstałem i pomaszerowałem w kierunku klopa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mijając kuchnię rzuciłem okiem na drzwi od niej: światło było zgaszone zarówno w przedpokoju, jak i w samej kuchni. Drzwi kuchenne mają wprawioną szybę i w niej zobaczyłem mocne, pomarańczowej barwy migotanie. „Pługopiaskarka pewnie parking przed blokiem odśnieża, że tak jasno świecą jej koguty” - pomyślałem, ale... - „pługopiaskarka z dachem kabiny na wysokości trzeciego piętra?”. Wparowałem do kuchni i zobaczyłem kontur gara z frytkami, a za nim ogień! Dużo ognia! &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/635-Jak_puscic_kuchnie_z_dymem_znowu_frytki_smazylem.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Jak puścić kuchnię z dymem? (znowu frytki smażyłem)&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Tue, 29 Dec 2009 02:35:30 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/635-guid.html</guid>
    <category>osobiste</category>

</item>
<item>
    <title>Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/634-Kazdy_ma_takie_chwile,_ze_w_duszy_deszcz_pada.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/634-Kazdy_ma_takie_chwile,_ze_w_duszy_deszcz_pada.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=634</wfw:comment>

    <slash:comments>13</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=634</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Korzystając z okazji... wróć. Korzystając z mojego zjebanego nastroju pragnę obwieścić, że wszystko, kurwa, jest super. Wszystko jest zacne i fajne, a kluczowym tego czynnikiem jest nastawienie człowieka. No bo bez pozytywnego myślenia nie ma pozytywnych zdarzeń. Ke? A ja, proszę ja Was, tego nastawienia dziś nie mam. Kompletnie. Nic. Zero. Null. Lipa na całej linii. Nic, tylko poharatać sobie tętnice niczym bezpłciowe emo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiecznie żywy tekst kawałka „Każdy ma chwile” (Grammatik and Fenomen) płynie z głośników przy akompaniamencie bitu z pianinkiem. Coś dziś pękło we mnie, co sprawiło, że znowu spotkałem tę smutniejszą twarz życia. Jakoś tak samo z siebie i nieoczekiwanie. Nie wiem, może nie może być roku bez takiego stanu? Bo to chyba pierwszy taki mój emocjonalny dołek od czasu, kiedy napisałem kawałek „&lt;a href=&quot;http://www.wudeka.net/index.php?option=com_weblinks&amp;task=view&amp;catid=22&amp;id=61&quot; title=&quot;Nowy dzień - download&quot;&gt;Nowy dzień&lt;/a&gt;”. Możliwe, że przynajmniej raz do roku trzeba (najlepiej pod koniec kalendarza) złapać inne częstotliwości i wobec nich pewne rzeczy sobie przemyśleć i poukładać? Taki rachunek sumienia przed wejściem w nowy rok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyznam, że nie spodziewałem się takiego stanu. Cały rok minął w sumie zajebiście - do tego wręcz stopnia, że zapomniałem o tym, że można czasem mieć gorsze chwile. A dziś, od kilku już godzin sam sobie siedzę, co jakiś czas wracam na kilka przesłuchań do wspomnianego wałka „Każdy ma chwile” i rozmyślam sobie nad wszystkim. Chyba jest mi to potrzebne; wyczuwam już ulgę, którą dostanę w nagrodę, gdy ten duchowy czyściec się skończy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;center&gt;&lt;script type=&quot;text/javascript&quot; src=&quot;http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9ajtEm2fP7I&amp;login=neely1&amp;width=500&amp;bg=ffffff&quot;&gt;&lt;/script&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;
Wahałem się, czy pisać o tym na blogu. Tak osobistych tekstów nie zwykłem tutaj zamieszczać, ale pal licho. Nie jestem w końcu żadną maszyną, wiecznie zadowoloną i pełną energii. Jestem tylko człowiekiem, który może mieć czasem gorszy nastrój i potrzebę dania upustu negatywnym emocjom, które gdzieś w głębi jego duszy zdążyły się nagromadzić. Jestem tylko człowiekiem, choć chyba w pogoni za czasem zdarzało mi się o tym zapominać. Mijający rok nie był łatwy; właściwie był jednym z najtrudniejszych dla mnie w ostatnich kilku latach. Teraz dopiero to czuję - chyba przez te święta i kupę wolnego czasu z nich wynikającego mogło to złe ze mnie wypłynąć i dotrzeć do świadomości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to dobrze, że akurat teraz. Miałem okazję pobyć sobie sam i jestem z tego rad, bo lepsze są takie rozkminy w samotności, niż trucie innym życia swoją kwaśną miną. Tym bardziej, kiedy nie czuje się potrzeby wyspowiadania. Tak już jest, że &quot;nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć&quot;. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/634-Kazdy_ma_takie_chwile,_ze_w_duszy_deszcz_pada.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 27 Dec 2009 03:08:49 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/634-guid.html</guid>
    <category>osobiste</category>

</item>
<item>
    <title>No to żeś się, Kochanowski, wkopał</title>
    <link>http://szuman.eu/archives/633-No_to_zes_sie,_Kochanowski,_wkopal.html</link>
            <category>Komentarze do wydarzeń</category>
    
    <comments>http://szuman.eu/archives/633-No_to_zes_sie,_Kochanowski,_wkopal.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://szuman.eu/wfwcomment.php?cid=633</wfw:comment>

    <slash:comments>14</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=633</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich z błogosławieństwa PiS-u, swój debiut na moim blogu ma już za sobą. Swoje pięć minut dostał, gdy straszył minister zdrowia, Ewę Kopacz, doniesieniem na nią do prokuratury, jeśli ta nie ugnie się pod jego żądaniami i nie podejmie natychmiast decyzji o zakupie niesprawdzonych szczepionek przeciwko A/H1N1. Rzeczony wpis „Rzecznik Praw Obywatelskich straszy minister zdrowia” znajdziecie &lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/580-Rzecznik_Praw_Obywatelskich_straszy_minister_zdrowia.html&quot; title=&quot;Rzecznik praw obywatelskich straszy minister zdrowia&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minister Kopacz wykazała się nie lada jajami i nie ugięła się pod naciskami. Szczepionek nie kupiła, a czas pokazał, że była to słuszna decyzja, bowiem pandemia świńskiej grypy skończyła się razem z niewiedzą społeczeństwa na tema powiązań koncernów farmaceutycznych z ludźmi z WHO. Świńskogrypowe czołówki wszelakich serwisów informacyjnych poznikały jak ręką odjął; jak gdyby temat nowej, stuletniej grypy, był jedynie złym snem, z którego właśnie świat się wybudził.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co się jednak okazało, pozostał taki Janusz Kochanowski, który tak zaciekle bronił teorii śmiertelnego zagrożenia, jakie sprowadza na Polskę mister zdrowia. No, chłop najnormalniej w świecie wyszedł na głupka i siewcę paniki. A/H1N1 znikło z mediów, nikt nie umiera, spektakl się skończył... To znaczy, że Kopacz miała rację? Niedoczekanie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Kazał pan, musiał sam&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ludzie nie chorują i nie umierają, a media temat morderczej, świńskiej epidemii porzuciły w cholerę, więc nie pozostaje nic innego, jak wziąć sprawy w swoje ręce. Jak inni nie potrafią, to trudno się mówi: cokolwiek stać by się miało, trzeba udowodnić Kopaczowej, że zlekceważyła zdrowie narodu, zignorowała śmiercionośnego wirusa A/H1N1 i nie zaszczepiła lewymi szczepionkami milionów rodaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pojedyncze przypadki A/H1N1 nadal są diagnozowane, ale media już ich nie nagłaśniają. Trzeba coś z tym zrobić i przywrócić świńską grypę do łask dziennikarzy. Poświęcić się i zachorować, a później nagłośnić. Niech widzą, do czego doprowadziła Ewa Kopacz! I stało się: &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article513049/Janusz_Kochanowski_zlapal_swinska_grype.html&quot; title=&quot;Janusz Kochanowski złapał świńską grypę&quot;&gt;Rzecznik Praw Obywatelskich, Janusz Kochanowski, na świńską grypę zachorował&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/633-No_to_zes_sie,_Kochanowski,_wkopal.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;No to żeś się, Kochanowski, wkopał&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sat, 26 Dec 2009 12:45:00 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://szuman.eu/archives/633-guid.html</guid>
    <category>komentarze</category>
<category>świńska grypa</category>

</item>

</channel>
</rss>