W skrócie: niejaki pseudoaraper z pseudohiphopowej Grupy Operacyjnej znany jako Mieszko raczył nam publicznie sparodiować przemiłych (do bólu i mdłości) braci Mroczków. Mroczkowie: do niedawna gwiazdy (głównie) serialu "M jak miłość", a od nie dawna wszelkiej maści tanecznych show w TV. Bracia M. - przefajni, przemili i przede wszystkim przezadufani w sobie. Swego czasu jakiś portal zorganizował czat z którymś z Mroczków (albo nawet z obydwoma), i tam jeden Mroczek pucował się, jakim to on aktorem nie jest. W sumie odnosiło się to do obydwu, a jakimi oni aktorami są - chyba każdy wie: aktorami z castingu, którzy wypłynęli przy sprzyjającym wietrze mody na bliźnięta. Jeśli oni (sami) zwą się "aktorami", to kim są Ci wszyscy tu_nazwa, którzy pokończyli szkoły teatralne i rozmaite inne związane z tym fachem?
Mieszko. Wykonawca hiphopowanej muzyki pop, który razem z kumplem z zespołu Grupa Operacyjna, Ziemowitem, zahiphopowali kawałek o Kononowiczu. Podpadli mi nie dlatego, że mienią się raperami (nie oni jedni tacy), ale tym, że dla własnego biznesu ciągnęli dalej wątek Kononowicza (w skrócie: szkoda mi gościa, banda debili zrobiła sobie z niego pośmiewisko). No i pewnego dnia Mieszko z Ziemowitem dostali propozycję kręcenia jakiegoś programu na antenie polskiej Vivy, którym to owa stacja będzie karmić namiętnie ich oglądających. Program zwał się będzie "Fristajlo" (geneza tytułu w internecie na Youtube ;)) i w owym programie Miszko z tym drugim będą parodiować znanych i (nie zawsze) lubianych. Na pierwszy ogień poszli Mroczkowie - decyzja dla mnie bardzo zrozumiała. Bracia z "M jak miłość" nie wymagają zbytniego kunsztu od osoby parodiującej ich, dlatego takiemu Mieszkowi całkiem nieźle to poszło: zagrał pewnie nie gorzej, niż Mroczki w pierwszych odcinkach swojego serialu :)
Ciąg dalszy "M jak Mieszko, D jak Dekiel"