Niechże w końcu ktoś na głos wypowie pytanie, które ja zadaję sobie od pierwszych doniesień o masowych zatruciach w Niemczech. Niech ktoś wreszcie zechce sprawdzić, czyimi ofiarami są ci wszyscy zmarli i przebywający w szpitalach: czy ofiarami przypadku, czy ofiarami terroryzmu?
Czy to przypadek, że akurat tak groźna bakteria zaatakowała w krajach, które jeszcze niedawno mocno robiły w portki na myśl o planowanych na ich terenie zamachach terrorystycznych?
Przecież zamach bronią biologiczną jest genialnym posunięciem! Wąskowidzące służby mające za zadanie zwalczać terroryzm szukają bomb na lotniskach, dworcach i we wszystkich możliwych zakamarkach, dlatego ja – będąc na miejscu terrorystów – uderzyłbym tym, na co nikt się nie przygotował!
Zamach doskonały
Nie dość, że są ofiary w ludziach, to jeszcze budżet pieprzonego zachodu cierpi. Ogórki na stos za to, że ogórkami są, odszkodowania dla hodowców, ogólna histeria i perspektywa horrendalnych cen za mizerię, korniszony i inne, jeśli ludzie do reszty dadzą się zwariować.
Tak właśnie można przywalić Europie. Niech się boją bomb i niech się boją jedzenia. Niech ze strachem wychodzą na ulice i niech robią rachunki sumienia przy każdym z posiłków.
Zamach doskonały.
Jeśli przyjdzie nam zdechnąć, to zdechniemy bez względu na ogrom środków, jakie podejmiemy, by przeciwstawić się przeznaczeniu. Można walczyć ze znanymi zagrożeniami, ale obronić się przed atakiem nieznanym, w dodatku dokonanym znienacka – no nie da się.
Unijni, czy tam niemieccy, eksperci niech dalej grzebią w ogórkach, kiełkach, korzonkach czy w czym tam jeszcze gmerają. Ja wracam do pracy, bo w ostatnim czasie mam jej od zajebania. Niespełna miesiąc temu byłem tak zawalony robotą, a dziś już nie pamiętam, co robiłem wtedy. Nie pisałem bloga, to poszło w zapomnienie. Jak zwolnię tempo, to się przypomni.
Teraz notuję, że ostatni tydzień z hakiem upłynął mi pod znakiem fotografii, a miniony weekend, to już w ogóle. Od piątku do poniedziałku zasuwałem ze zdjęciami, na zmianę robiąc je i wywołując. W piątek i sobotę fotografowałem 2. Dębica Open Festival, a w niedzielę musiałem jeszcze wyskoczyć na trochę zrobić zdjęcia grupie tanecznej Ladies Dance Crew, działającej pod skrzydełkami Akademii Rozwoju Artystycznego ARA.
W poniedziałek po południu skończyłem te zdjęcia, by wtorek i środę poświęcić zarządzaniu zasobami fotograficznymi – że tak to nazwę :) Sortowanie i przygotowywanie zdjęć na potrzeby poszczególnych adresatów i takie tam. Na Wsubiektywie.pl możecie obejrzeć dwa sety z minionego weekendu:
To tyle na tę chwilę. Spadam się zrelaksować trochę, bo w piątek znowu aparat w dłoń, w sobotę weselicho (nienawidzę wesel), a w niedzielę mam nadzieję odpocząć przy grillu - o ile pogoda dopisze.
środek dnia...
a Szuman nie daje znaków życia...
???
Jak było wesele to wiadomo o co chodzi ;-)
Postraszyłeś nas tym terroryzmem więc byliśmy pełni obaw o efekty niedzielnego grilla :D
Bardziej wchodzi mi na psychikę to,jak potężną władzę mają media i Ci którzy za nimi stoją.
Bo przeciez zawsze można podać w mediach jakieś przypuszczenia a potem się z nich wycofać.
Ale złego wrażenia tak łatwo się już nie zmyje.
Jak dla mnie to jakieś ogórkowe polityczne zagranie.Tylko kto na tym zyskał?
I tu się mylisz, bo ceny ogórków poszły w górę :(
Mniej ludzi kupuje więc na swoje trzeba wyjść.