
Kolejny odcinek z cyklu "Warte polecenia alternatywy" zacznę krótko: TEN odtwarzacz mnie ujął!!! Szacuneczek, bracia Rosjanie, za tego plejera! 2,6 MB instalka, 5 MB RAM podczas słuchania - brzmi to jak szajs, co nie? No to wymieniam, co w tym siedzi: podwójna wizualizacja (oscyloskop + wskaźniki wychyłowe), animowana skórka z płynnie tonowanym zabarwieniem, nagrywanie radia, konwerter plików muzycznych, wyłącznik czasowy, equalizer + zmiana prędkości, echo, reverb, lista odtwarzania z zakładkami i szczegółami, rejestrator dźwięku, do tego kupa lokalizacji (w tym bolsza). Nie wiem jak inni, ale ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego grajka: kilkanaście minut wystarczyło, aby z Program Files wyleciały trzy inne: Winamp, konwerter audio i wyłącznik czasowy ;) Ciekawe, jak ruscy upchali tyle do tego niewielkiego programu, bo zrobili to znakomicie: w jednym, niewielkim cacku mam 100% tego, czego potrzebuję, a do tej pory musiałem szukać w trzech oddzielnych aplikacjach. Teraz jak szefu szefów załączam sobie muzyczkę, ustawiam wyłącznik i idę kimać, a pełnoekranowa wizualizacja tych cyfrowo-analogowych wskazówek jest lepsza na zaśnięcie, niż wyobrażanie owieczek.
Dotąd do słuchania muzyki używałem Winampa2. "Piątki" nie wpuszczałem na dysk, bo to taka przekarmiona i rozpieszczona krowa, a ja nie mam zamiaru z mojego kompa urządzać pastwiska. "Dwójka", z kolei nigdy do końca nie spełniała wszystkich moich oczekiwań, ale w gruncie rzeczy przestało mnie to interesować z chwilą przeprowadzki na Linuksa. Tam niepodzielnie panuje
Audacious. Jednak na jakiś czas musiałem przeprosić się z Windowsem*, toteż zainstalowałem i zabrałem się za szykowanie gniazdka. Pomyślałem: ale czemu znowu Winamp? Może jest coś mniej popularnego, a świetnego tak, jak na Linuksie Audacious zamiast wszechpolecanych:
Amaroka i XMMS-a. Szukajcie, a znajdziecie, mawiają śledczy: pierwszym i, jak się później okazało, ostatnim znalezionym był AIMP. Wymiata. Pierwsza skórka (u góry po lewej) jest domyślną, ta pod nią z kolei wzorowana jest na domyślnej z wersji 1.x. Domyślnymi kolorami odtwarzacza jest czerń i pomarańcz, ale ja ustawiłem sobie niebieską zajawkę ;)Widoczny obok okna odtwarzacza Menedżer zadań nie kłamie (ponoć): zaledwie 5MB pamięci zjada ten potwórW ustawieniach można majstrować przy sposobie podawania listy odtwarzania: szczegóły pliku, nagłówek listy, zakładki plejlist (w sumie tego jeszcze nie rozkminiałem :))Każdą skórkę można zabarwić na dowolny kolor - prawie, jak w Windows Media Playerze. Prawie, jak powszechnie wiadomo, robi sporą różnicę i nie inaczej jest w przypadku AIMP2: można wybrać kolor, ale opcji wyboru nasycenia już brak. W wersji 1.x AIMP nie ma tego bajeru: są gotowe kolorki do wyboru z listy (od kilku do kilkunastu opcji). Oto jedno z najczęściej używanych przeze mnie narzędzi :) Ten konwerter pozwala na mielenie piosenek między czterema formatami: wav, mp3, ogg i wma (dla każdego dodatkowo można dobrać ustawienia jakości pliku wyjściowego, ale to akurat w tego typu programach jest już standardem). Konwerter pozwala na przerabianie pojedynczych plików lub też wielu jednocześnie na podstawie playlisty.
Początkowo zainstalowałem AIMP w stabilnej linii 1,x i tym programem zacząłem się bawić: podobał mi się do momentu, aż zacząłem testować wizualizacje. Ostatnia na liście mnie rozwaliła - nie piszę jaka, bo jest obecna na wszystkich screenach :) Wydedukowałem też, że skoro tyle wodotrysków toto ma, to może warto dokładnie zwizytować download na stronie projektu. Kolejne zauroczenie: skórka (również dominująca na screenach). Tyle, że z nią nie było tak łatwo, bo wszystko, co w pobieralni, dedykowane jest plejerowi w wersji drugiej (jeszcze w fazie testowej). No to ściągnąłem wersję drugą: jak się bawić, to się bawić :) Jeszcze muszę się nieco przyzwyczaić, dokładnie do jednego focha tego programu: mianowicie minimalizacja kończy się tray'em, skurczeniem okna programu do wersji mini i zniknięciem z paska zadań. Niby nic poważnego, ale dla mnie to nowość, z którą muszę się oswoić. Aha, skróty klawiszowe muszę opanować, bo są inne niż w Winampie. Jeśli nauka będzie mi opornie szła, to pójdę na łatwiznę i pozmieniam ustawienia :) A a propos ustawień: miejscami mało intuicyjnie jest to okno konfiguracji poukładane, ale tragedii znowu nie ma: imo za dużo kategorii, a za mało w nich podkategorii. Tak czy owak program naprawdę świetny jest, polecam i zainteresowanych odsyłam na
stronÄ™ projektu ----------------------------------------------------
*Ubuntu, będący w zastępstwie Debiana, się mi wysypał. Na dopieszczanie Debiana czas będę miał dopiero po nowym roku, a do tego czasu Ubuntu jeszcze 4-5 razy zdążyłby się zepsuć, więc postanowiłem przeczekać to na Windowsie :) Nie wiem, czemu to Ubuntu się tak u mnie sypie, widocznie zbyt kruche dla mnie...