Ponad połowa Polaków (52%) nie chce, aby teren naszego pięknego kraju szpeciły antyrakietowe graty made in usa. Jak
donosi gazeta wybiórcza, negocjacje w sprawie tarczy załamały się, bo amerykańskie umysły jeszcze nie pojęły, że Polska najwidoczniej skończyła ze służalczą postawą i wreszcie poszła po rozum do głowy. No bo: komu bardziej zależy na tarczy: Amerykanom czy Polakom? Odpowiedź: tym pierwszym. Za rządów PiS-u było odwrotnie i ów rząd uniżenie, z uśmiechem wdzięczności przyjął łaskawą i zaszczytną propozycję USA. Teraz jest inaczej, a przynajmniej tak wygląda. Nie wiem, co było pierwsze: czy warunki postawione przez nas, czy wynik sondaży, ale fakt jest taki, że jedno z drugim ładnie się pokrywa. Jeśli Amerykanie chcą te swoje klamoty wcisnąć do naszego ogródka, to niech nam za to zapłacą. Słono.
Obywatele tarczy nie chcą, rząd poparcia stracić nie chce, więc niech robi tak, aby lud zadowolony był :) Lepszy rząd grający ku uciesze publiczności niż rząd, który po wyborach wypina się na wyborców i obietnice im złożone. Do tej pory tak było i to pewnie tłumaczy fakt, że dotąd kolejne wybory wygrywała opozycja. Tuskowi i jego rządowi zarzuca się wazelinę i dbanie tylko o PR: a czy to coś złego? Niech się głaska i robi się na fajnego: ludzie głupi nie są i z obietnic go rozliczą. Może się podlizywać i uprawiać marketing, ale bez konkretnych działań długo nie pociągnie. Platforma nie wygląda na pomieszanie debilizmu z głupotą, ale na właściwą ocenę rządów PO jeszcze przyjdzie pora; trzy miesiące z hakiem, to za wcześnie, aby psy wieszać.