Ślady


Komentarze do wpisu
Bardzo madry Text moim zdaniem. Zadko sie spotykalem z ludzmi ktorzy sa mojego zdania. Milosc zaczyna i budowana jest na przyjazni.

respekt :)
Nic dodac nic ująć! wspaniale zdefiniowales milość :) Zgadzam sie w 100% z tym co napisales, tylko szkoda, ze w zyciu ludzie nie stawiaja sobie tak wysoko poprzeczki tylko mowia "kocham" byle kiedy...
Świetne!!!! Wciągłam sie chociaż mi sie nie chciało czytać. A wielka szkoda, ze ludzie mówią kocham nic o tym nie wiedząc...ale takie życie i nikt tego nie zmieni. SZKODA. pozdrawiam! ;-)
Zgadzam sie z autorem tekstu. Skad u Ciebie taki wspanialy dobor słow bravo!!!!
avatarja wiem czy tak wspaniały? ;) sporo czytam, a to ponoć przekłada się na pisanie :D

Dzieki :-)
jak na tak młodego człowieka sporo wiesz o miłości. Trzymaj się tego. Pozdrawiam
Masz calkowita racje!! Milosc to nie tylko zaspokajanie potrzeb fizycznych!! Milosc glownie powinna opierac sie na przyjazni, zrozumieniu, wiernosci, zaufaniu, szacunku, poswieceniu!!! Dzieki tym cecha rodzi sie silna wiez miedzy partnerami, ktora pozwala na dluuugi, szczesliwy zwiazek!!! pozdrawiam i zycze wszystkim takiej spelnionej milosci :-) papa
ladnie piszesz... ciekawy filozof z ciebie :-) chcialabym przeczytac nowa notke o miłości za kilka lat... sadze ze punkt widzenia troszeczke sie zmieni - ale, owszem, moge sie i mylic.
niestety nie mozna napisac definicji miłości dla wszystkich - kazdy ma swoja definicje... i to przykre: kazda jest prawdziwa. Bo ten ktory uwarza ze jest mozliwa milosc do konca zycia - ma racje. i ten ktory twierdzi ze jej nie ma lub ze jest ulotna - rowniez ma racje.
Związek dwojga ludzi zbudowany z cegiełek psychicznych jest o wiele, wiele więcej wart niż ten, budowany na pożądaniu. - super, swietnie, racja!!! tylko to, ja nazwalabym przyjaznia (ale to ja!). miłość to fizycznosc i przyjazn w rownym procencie (50/50)
budujesz zwiazek na poczatku na rozmowie, wspolnych zainteresowaniach, przezyciach... czujesz ze ta osoba staje sie twoim przyjacielem, gadasz o wszystkim, ufasz, szanujesz, jestes zafascynowany tym samym kolorem cegielek psychicznych... czujesz ze to jest to... czas na fizycznosc, bo przeciez budujesz zwiazek, prawda... i czegos ci brakuje ... pozadania? no dobra, nie zawsze moze byc pieknie i kolorowo, nie mozna miec wszystkiego... ale w takim razie, co to jest przyjazn i fizyczny obowiazek, czy miłość? reasumujac pożądanie jest wazne! ale to tylko moje zdanie, po przezyciu zwiazku prawie "pieknego i kolorowego"..., ktory zaczal sie od przyjaźni i skonczyl sie na przyjaźni, bo zabraklo zdrowego pociagu fizycznego.
powodzenia w miłości i wiary w nia...
chociaz chce skomentowac ta definicje za kilka lat... :-)
avatarsugerujesz, ze nie wiem co mówię, że za kilka lat zmienię podejście... Niestety, nie zanosi sie na to, z czasem coraz bardziej sie w tym utwierdzam, a wniosek nie jest poparty bynajmniej jednym przelotnym zwiazkiem, ale wieloma i nie tylko moimi, nie tylko mlodzienczymi, ale takze obserwacja zwiazkow malznskich z wieloletnim stazem...
Hmm... nie sugeruję, że nie wiesz, co mówisz , jak i również, że na pewno zmienisz podejście do „miłości”. Mój komentarz był tylko osądem, na czas, w którym go czytałam, skwitowany niepewnością o jego prawdziwości „ale, owszem, moge sie i mylic” . moje wnioski są też „z życia wzięte” . Kiedyś miałam podobny punkt widzenia, co Ty : miłość powinna być budowana (w kolejności) na gruncie takim jak : podziw, przyjaźń, szacunek, a nie na kierowaniu się urodą czy pożądaniem – w zasadzie uważałam to za zbędne, bo fakt, kiedy nasze twarze zostaną naznaczone czasem, pozostanie nam tylko przyjaźń i szacunek. Jednakże budując związek kobieta-mężczyzna nie można zapominać o pożądaniu, namiętności, upominkach bez okazji, słodziutkich minach… bo to jest najpiękniejsze w miłości, że mimo upływu lat, nadal jest jak na początku – ciągle, oczywiście nie zapominając o pielęgnowaniu związku emocjonalnego z drugą osobą. Nie powinniśmy pozwalać, by miłość stawała się rutyną.
Zanim powiesz "Kocham" posłuchaj głosu rozsądku, nie serca... – grrrr, aż mnie ciarki przeszły, gdy przeczytałam to zdanie. Zanim powiesz „kocham”, owszem, zastanów się, ale nie słuchaj głosu rozsądku!!! Jeśli w danym momencie czujesz i jesteś pewny, że kochasz, powiedz to. To jest ten dany moment. Oczywiście, jeśli masz wątpliwości, co do tego, czy kochasz, wstrzymaj się od powiedzenia tych słów. Czy uważasz, że osoby, które wyznając sobie miłość, a po kilku latach rozstając się, nie kochały prawdziwie??? Czy nie uważasz, że słuchając głosu rozsądku, budujesz związek z rozsądku, a nie z miłości??? Czy chciałbyś usłyszeć słowa „kocham” od dziewczyny, która stwierdza, że rozsądnie jest je wypowiedzieć, słowa, które nie płyną z głebi serca??? Ale słowo „kocham” zobowiązuje – masz rację.
Owszem, obserwując małżeństwa w około zaczyna się wątpić – pożądanie, słowa rzucane na wiatr, seks, małżeństwo, a później żal i gorycz, bo brak gruntu szacunku, przyjaźni, zaufania. Ale jeśli jesteśmy na tyle dojrzali, żeby zbudować związek na przyjaźni i pożądaniu w równym stopniu, będziemy zwycięzcami. A wierzę, że to możliwe.
”Nie zgadzam się z Tobą, ale zawsze będę bronić Twojego prawa do własnego zdania”(Wolter)
Bo przecież każdy ma prawo do własnego zdania na każdy temat, prawda?!
Chociaż nie tak do końca nie zgadzam się z Tobą, bo zdanie:
„Starajmy się nie tracić czasu na przelotne związki: jeśli chcemy wejść w nowy związek zastanówmy się dłużej, czy warto: gdy przyzwyczaimy się do takich krótkich miłostek nasze szanse na prawdziwą miłość znacząco zmaleją. Przyzwyczajajmy się do stałości i wierności, bo to zaowocuje w dojrzałym uczuciu” jest jak najbardziej prawdziwe. Jak i również notki dotyczace innych dziedzin życia, o których piszesz w swoim blogu.
Moze i powtórzę się, ale chciałabym skomentować Twoją definicję miłości za kilka lat. Może stanie się tak, że zgodzę się z nią bez żadnego „ale”...
avatarwidzisz, mi juz pozostal rozsadek, bo na nim mozna polegac ;)

"Czy uważasz, że osoby, które wyznając sobie miłość, a po kilku latach rozstając się, nie kochały prawdziwie???"
takie rozstanie nie musi oznaczac konca miłości, bo skoro prawdziwie sie kochaly, to musialoby sie jedno z nich zmienic i stracic to, co ta druga osoba kochala...

"Czy nie uważasz, że słuchając głosu rozsądku, budujesz związek z rozsądku, a nie z miłości???"
Sam rozsądek - nieeee... Serce niech podpowiada, rozum niech decyduje...

"Czy chciałbyś usłyszeć słowa „kocham” od dziewczyny, która stwierdza, że rozsądnie jest je wypowiedzieć, słowa, które nie płyną z głębi serca???"
Nie wiem co dokladnie masz na mysli... Czy chodzi Ci o wyrachowanie, nieszczerze wyznanie miłości? Jesli tak, to nijak sie to ma do mojej definicji, bo takich klamstw jest wiele takze wsrod tych, ktorzy inaczej pojmuja miłość. Jesli zas chodzi o wyznanie w pelni przemyslane, poparte rozsadkiem, to wolalbym takie, niz wyznanie milosci wypowiedziane na pierwszej czy drugiej randce

"Zanim powiesz „kocham”, owszem, zastanów się, ale nie słuchaj głosu rozsądku!!! Jeśli w danym momencie czujesz i jesteś pewny, że kochasz, powiedz to"
Miłość chwilowa, rodzaca sie w sytuacji? Wiele jest uczuc i emocji, pod wplywem ktorych ludzie mowia "kocham" (pozadanie, rozczulenie, chec pocieszenia... ) Nie, niczego rodzacego sie w chwili nie jestem pewien, tym bardziej, ze sam jestem z natury impulsywny, moge kogos w jednej chwili pokochac, by juz kolejna chwila stanela pod znakiem niesmaku (zeby nie powiedziec "pogardy") czy wrecz znienawidziec. Dlatego stawiam na rozsadek. Milosc to wielkie slowo i lepiej gleboko przeanalizowac to, co sie czuje, niz bez zastanowienia rzucic wyznanie miłości, ktore kazdemu trafia w serce
"Czy uważasz, że osoby, które wyznając sobie miłość, a po kilku latach rozstając się, nie kochały prawdziwie???"
takie rozstanie nie musi oznaczac konca miłości” – a jeśli oznacza ???

rozsądna miłość ... nigdy nie chcę takiej doświadczyć.
Każde słowo – jeśli płynie z głębi człowieka – jest prawdziwe, czy to w chwili pożądania, rozczulenia, chęci pocieszenia, niesmaku. nie tylko słowa wyznania miłości. Czy jesteś w stanie zapewnić osobę, której wyznajesz miłość- po uprzednim przeanalizowaniu tego przez rozsądek, że będzie ona trwała wiecznie i niezmiennie? Ja sądzę, że nie! W żadnym wypadku. Nawet kiedy wstępujesz w związek małżeński.
Kiedy ktoś mówi mi że mnie kocha (nie mówię tu o pierwszej czy drugiej randce ) ,a czuję że te słowa są szczere, wierzę mu – ale zdaję sobie również sprawę, że może przyjść taki dzień, że przestanie to czuć i np. mnie znienawidzi – właśnie tu potrzebny jest rozsądek. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że relacje i uczucia międzyludzkie, tudzież między mężczyzną a kobietą zmieniają się.
avatar"– a jeśli oznacza ??? "
odpowiedź juz padla zaraz po tym, co zacytowalas ;)


"rozsądna miłość ... nigdy nie chcę takiej doświadczyć. "
rozsądna - nie! prawdziwa - tak, to pasuje. Wydaje mi sie, ze ty przez slowo "miłość" rozumiesz cos, co jest ulotne i napawa nas szczesciem. Ja to nazywam zauroczeniem i dla mnie jest to wstep do glebszego uczucia, jakim jest milosc :) kiedy mija takie zauroczenie, stan, kiedy bezkrytyczni jestesmy jak rzadko, wtedy mozna probowac odpowiedziec sobie co dalej. W zauroczeniu mozna zyc nie majac ze soba nic wspolnego; nie rozumiejac sie wzajemnie, nawet nie rozmawiajac; Szalejace serce i tak dojdzie do glosu. Ale to nie milosc.

"Czy jesteś w stanie zapewnić osobę, której wyznajesz miłość - po uprzednim przeanalizowaniu tego przez rozsądek, że będzie ona trwała wiecznie i niezmiennie?"
a czy ty bylabys w stanie w to uwierzyc? Jesli pokochalbym ta osobe prawdziwie, to naprawde musialaby sie bardzo postarac, zeby to uczucie zabic.

"Kiedy ktoś mówi mi że mnie kocha (nie mówię tu o pierwszej czy drugiej randce ;) ) ,a czuję że te słowa są szczere, wierzę mu"
ja tez wierze, bo te slowa szczere: tak szczere jak spontaniczne. Trafiaja w serce mimo tego, ze sam dopowiadam sobie "pozyjemy zobaczymy" :P Wiesz ostroznosc i odpowiedzialnosc... Slowo kocham jest pelne oddania, a sa osoby, ktore wyznaniem milosci mozna skrzywdzic: twoja "milosc" sie skonczy, a taka osoba np. zakoduje sobie, ze ty juz jestes jego i nie pogodzi sie z tym, ze juz nie. Widzisz, ja milosc przeogromnie cenie, nie szqastam tym slowem, bo nie chce go degradowac: zbyt duza wartosc ma.

"Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że relacje i uczucia międzyludzkie, tudzież między mężczyzną a kobietą zmieniają się. "
oczywiscie, ze sie zmieniaja, bo milosc jest tak rozna, jak rozni sa ludzie i rozne sytuacje w zyciu, ale milosc to więź, ktora sama w sobie rzadko sie zmienia.
Pełna, perfekcyjna definicja miłości...joł :)
Moja definicja jest taka :Na milosc trzeba sobie kazdego dnia zasluzyc ... jedynie milosc do dziecka zostaje zawsze taka sama co kolwiek by zrobilo !
To boli... :-( Nie wiem czemu ale nagle zabolało mnie serce i wszystko stało sie dziwne... Dleczego tak jest? Dlaczego czasem nie wiemy czego tak naprawde chcemy? Ja sobie chyba z tym nie poradze...
ja chyba nie jestem zakochana ale mam dopiero 10 lat a wydaje mi sie ze kocham 17 latka i mowie ze to pierwsza milosc ale jak si on podobal to nie moglam przzestac myslec o nim i ja juz nie wiem :(
mariusz lechwar wydaje mi sie ze go kocham
Teks jest w***y w butow! Czytam i placze... Dziekuje bardzo. Za mocnooo :-)
jest to bardzo mądry tekst!
Teraz wiem jak mam postepować z nią! Że zanim sie z kimś zwiaże najpier będe musiała sie przekonać czy nasz zwiazek nasze uczucie ma sens!
Dziękuje temu kto to napisał!
witam!Czytając wasze komentarze na temat MIŁOŚCI jestem pełen podziwu dla autora,który tak pięknie opisał to uczucie.Sam bym lepiej tego nie zrobił. POZDRAWIAM.
super opisałeś to uczucie. Jestem pod wrażeniem.Jeszcze nigdy nie spotkałam chłopaka który tak jak ty pisał o miłości.Mam nadzieje że ułozy Ci sie w miłości i ze ta osoba zktóra bedziesz da ci wiele szczescia ANIA jesli chcesz pogadac to mój numer gg 287922
Chylę czoło przed Tobą! Ten tekst jest najpełniejsza definicją miłości jaką miałam okazję przeczytać. Zgadzam się jak najbardziej z Twoimi słowami :)) Brawa należą się za ten tekst! Pozdrawiam gorąco :))
avatarMarcinku w 100% się z Tobą zgadzam...Widać że dużo wiesz o życiu i będę się kierować Twoimi słowami...pozdrówka...
koleś zaimponowałeś mi tym tekstem... widać że znasz sie na rzeczy i że wiele Cie w zyciu spotkało.. pieknie to wszystko ująłeś i w miare nie duzo miejsca Ci to zajęło..
no spoko text taki malo przyziemny aczkolwiek fantastyczny tyle ze nie da sie tak latwo przestawic i zaczac dzialac jak piszesz
avatarMam prośbę pomużcie mi proszę znam takiego Norberta ktorgo kocham a on mnie nie co mam zrobic zeby mnie pokochal ale on iwe ze ja go kocham on mysli ze jestem jakas nie teges prosze pomuzci Podzrawiam Ola
Miłość to stan, którego możemy szukać całe życie i nawet jeśli go nie odnajdziemy to to życie nie będzie zmarnowane.
Hmm.. Madrze piszesz... duzo racji jest w tym.. ale tez prawda ze tak Ty sadzisz.. kazdy ma inne wyobrazenie milosci.. . Ogolnie zgadzam sie z Toba.. jednak.. jest cos co mnie zastanawia. Piszesz ze po latach przestana cieszyc pary jakies mile slowka usmiechy prezenciki.. zaniknie namietnosc,, To nie prawda tu zalezy tylko od partnerow.. bo i to moze nie zaniknac..
avatarTak z całą pewnoscią masz duzo racji w tym co piszesz z 90 % zeczy sie z godze w twoim tekscie "Miłosc ze wszystkich wiecznych zeczy trwa najkrucej ale chcesz aby ta chwila trwała"
chciala bym umieć tak kochać ale to nie jest takie łatwe tekst jest super ;{ ;{
mam wspaniałom dziewczyne :D
avatarCzlowieku zostan poeta swietnie zdefiniowales MILOSC naprawde
To wszystko to zupełna prawda...ale nie jest tak prosto teorię przenieść na nasze współczesne życie :/ A szkoda bo to co napisaleś rozwiązałoby wiele problemów :(
Ten tekst powinien byc oznaczony znaczkiem 'TYLKO DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH'. Poryczałam się jak dzieciak. Świetnie piszesz (powtarzam to, co już wiesz). Ja sama na szukanie definicji miłości zgłębiłam się w to, co pisali wielcy ludzie i nawet oni (tj. np. pisarze) nie potrafili ując tego tak dokładnie.
Żeby napisac taki tekst trzeba dużo przeżyc. Ja swoją miłośc straciłam (prawie dosłownie... ; cud, że ON jeszcze żyje...). Przeżyłam piękne chwile, które przeminęły i nigdy nie wrócą (szczerze: nie chcę żeby wróciły, bo zbyt często były zbyt bolesne) ale na zawsze zostaną w mojej pamięci.
Jeszcze raz gratuluję tekstu.
lepszej definicji milosci nigdy nie czytalam nigdy :) pozdrowienia dla tego kto ja napisal :)
Super! Gratulacje za ten tekst :)
nic dodac i nic ujac :) genialny tekst podsumowujacy milosc :) dwa razy go przeczytalam i chyba sobie go wydrukuje :) A ty Ewka nie rycz bo nie ma nad czym :) Milosc w swoim zalozeniu powinna byc radosna a ty placzesz :(
ile ludzi na świecie, tyle definicji miłości. Każdy na swój sposób pojmuje miłość: często błędnie, a często górnolotnie. Ta defincja, którą miałem przyjemność (tak właśnie: przyjemnośc przez duże "P") czytać, jest świetna z psychologicznego punktu widzenia. Z pewnością osoby interesujące i zajmujące się psychologią przyznają mi rację. Zarówno kościół, jak i inne środowiska inaczej pojmują miłość, ale to właśnie psychologia jest niezaprzeczalna. Psychika człowieka gra główną rolę w każdym aspekcie życiowym i żaden inny element nie jest w stanie z nią wygrać.
avatarMiłość - to coś najpiękniejszego w życiu.
Miłość - to coś, co sprawia, że człowiek dostrzega coś poza swoim czubkiem nosa - dostrzega drugiego człowieka.
Miłość - to uczucie które sprawia, że chcemy żyć a czasem nawet umrzeć.
Miłość - jest jak dzień i noc, woda i ogień.
Miłość - to tak naprawdę coś czego nie można zdefiniować, bo tylu ilu ludzi na Ziemi tyle może być jej definicji.
Osoba, która podejmuje to wyzwanie (zdefiniowania miłości) może zajść w ciemny zaułek.
Lecz nie będę podcinać nikomu skrzydeł. PRUBUJCIE bo tylko wtedy można czegoś dokonać.
tylko ten naprawde kocha
kto potrafi leczyc rany
mimo że sam w duszy szlocha
avatarale czy miłość jest tylko uczuciem? gdyby miłość była tylko uczuciem to matka nie wstawałaby w środku nocy do płaczącego dziecka! tak więc miłość to cos więcej niż tylko uczucie... można powiedzieć, że miłość jest uczuciem (w okrojonym tego słowa znaczeniu), ale nie, że uczucie jest milością! pomyśl o tym:P
avatarMeg, bo miłość to też poświęcenie...

"to nie takie proste umieć leczyć rany kochanej osoby samemu będąc o wiele bardziej rannym."
@meg
nie chce sie wtrącać ale to jest definicja miłości tej miedzy kobietą a mężczyzną a nie miłości macierzyńskiej :P
avatarNo, cóż nic dodać nic ując. Myślę, że prawidłowo zdefiniowałeś miłość. Ja też tak uważam, dlatego mój ostatni związek rozpadł się z mojej inicjatywy, bo niestety oparty był tylko na miłości fizycznej. Nie mogłam przełamać betonu uczuciowego mojego partnera. Dziś wiem, że traktował mnie przedmiotowo. Przyznał się zresztą , że spotyka się ze mną tak rzadko ponieważ nie chce zeby seks mu spowszechniał.Chciałam być kochana nie tylko fizycznie, niestety nie trafiłam na tego właściwego mężczyznę. Rozstanie bolało bardzo, ale dziś wiem, że nie warto było tracić czasu przy takim kimś kto nie potrafi naprawdę kochać.
Wielu próbowało zdefiniować miłość i zwykle kończyło się na jakiś przebąkiwaniach o wieczoności :D Ta definicja jest naprawdę świetna. Pozdro dla autora
owszem, bardzo ciekawa jest ta definicja, ale również nie do końca pełna. Nie wspomniano bowiem o Boże Łasce, bez której nic nie ma prawa bytu.
avatarLOL zamurowało mnie... Takiego tekstu jeszcze nie czytałem, naprawdę poruszający, i zgadzam się w 100% z tym co piszesz... Sam z doświadczenia wiem, że słowo "kocham" jest nadużywane, i wcale nie ma tej wartości którą powinno mieć... Mało kto zna jego prawdziwe znaczenie... Szkoda, że w dzisiejszych czasach ciężko spotkać takich ludzi, którzy myślą w ten sposób jak Ty...

A to jest naprawdę piękne:
"to nie takie proste umieć leczyć rany kochanej osoby samemu będąc o wiele bardziej rannym"

Muszę sobie to gdzieś zapisać ;)

P.S. Przy tym tekście to każdy poeta romantyczny wymięka ;)
avatar@MatexCor, dzięki, ale to naprawdę nic wielkiego ;) Po prostu miałem wenę, zebrałem do kupy różne swoje rozkminki na ten temat i spisałem to ;)
Widzisz... TV i kolorowa prasa lansują zupełnie inny model miłości i ja z tym tekstem nie mam szans się przebić ;) Mówi się: postęp, cywilizacja :)
avatarJa mam gdzieś taki postęp i cywilizację... Ludzie, z upływem lat, rozwojem cywilizacji i świata, zdobywaniem coraz to nowszych doświadczeń zamiast pielęgnować i udoskonalać te przecież najważniejsze dla człowieka sprawy związane z uczuciami zachowują się jak zwierzęta, żeby tylko było miło i pa pa, zero odpowiedzialności. Wg. mnie to chore pojmowanie świata. No ale niestety, tak jak wspomniałeś prasa, TV itp. kreują taki schemat, im więcej partnerów tym lepiej. Niestety, w dzisiejszych czasach trzeba wykazać się umiejętnością wyselekcjonowania tego co dla nas najlepsze, a nie tego co nam narzucają media...
avatarzgadzam się:
"w dzisiejszych czasach trzeba wykazać się umiejętnością wyselekcjonowania tego co dla nas najlepsze"
tylko problem w tym, że większość nie ma pojęcia, co jest dla niego najlepsze, bo różne media lansuja różne modele na styl życia, różne filozofie itp...
avatarTo fakt... No niestety, chyba jesteśmy zdani na siebie, i na swój rozsądek, w telewizji i prasie nie znajdziemy przepisu na życie, sami musimy podejmować decyzje i wybierać to co wg. nas jest odpowiednie...
avatarja powiem przewrotnie ;)

"w telewizji i prasie przepisów na zycie jest tak dużo, że nie można się zdecydować" ;)
avatarhehe można i tak ;)
Ale myślę, że szukanie przepisu na życie w telewizji czy prasie mija się z celem ;)
avatarwiesz, jeśli by ludzie tak tępo nie wchłaniali tego, czego "uczą" media, tylko wyciągali własne wnioski, to nie byłoby tak źle ;)
avatarDokładnie...
Swoją drogą to czasami dziwię się dlaczego ludzie właśnie tak "wchłaniają" to wszystko co dostarczają media...
Myślą, że to im w życiu pomoże??? Moim zdaniem raczej nie :/
avatarto już raczej pytanie do socjologów ;) bo można zrozumieć "pokolenie bravo": młode, głupie i zmanipulowane, ale żeby tak dorośli? ;)
avatarWow:) Ciekawa definicja Miłości. Ale musze przyznać, że się z nią w niektórych kwestiach zdadzam:)niestey:( zwłaszcza w kwestii rozczarowania i bólu:/ Ale i tak uważam, że miłość to coś najcudowniejszego w życiu:)
avatarPaolka, najcudowniejsze jest dobre piwo ;) Śmiejesię ;) To wspaniałe uczucie, bez którego żyję już dobre 2 lata ;)
super to opisałes naprawde nie wiem co powiedziec... jestem pod ogromnym wrazeniem...
avatardzięki, miło słyszeć... a jeszcze bardziej miło mi będzie, jeśli ten tekst na coś Ci się przyda ;)
avatarmiłość: 'być, a nie mieć'
...tekst dobry, chociaż nie zgadzam się z nich w 100%
avatartylko żeby to było takie proste jak napisać :(
avatarCzym jest miłość... wciaż zastanawiamy sie:(
avatarCo do miłości swojego życia... niedawno sobie uświadomiłem co to jest, a w zasadzie kto... :)

Oby ten związek trwał wiecznie!
avatar@ALEX, oż kur... takiej deklaracji się po Tobie nie spodziewałem, tym bardzej tutaj... :D Mówisz o K.B.?
avatarMówię o K.B. To prawda... Tyle!
avatargratki i o nic więcej nie pytam ;)
avatarehhhh...żeby każdy do tematu miłości podchodził w tak odpowiedzialny sposób to świat byłby lepszy :( gratukuję tekstu dla tego, kto go napisał
avatar@Ala, gdyby ludzie nie byli głupi, to na świecie nie byłoby głupoty, a bez plusa nie byłoby minusa, więc wiesz.. coś musi być złe, żeby coś mogło być dobre ;)
avatarmoja definicja milosci jest bardzo prosta: milosc to tymczasowy stan utraty zodlnosci logicznego analizowania faktow.
proste i prawdziwe.
pozdrawiam :)
avatar@dzidzia, ja to nazywam zauroczeniem ;)
szuman- odezwal sie w Tobie wewnetrzny romantyk? czlowieku- daj na wstrzymanie- szkoda zycia :PP
avatar"romantyk", to niewłaściwe słowo. Realista - to bardziej odpowiednie.
avatarU niektórych romantyzm skończył się wraz ze streszczeniem Pana Tadeusza ;)
A tak poważnie: romantyk to imho ktoś kto poddaje sie permanentnie sferze uczuć, natomiast to że ktoś stara sie tę sferę analizować nie oznacza że jest romantykiem.

@szuman dopóki nie zaczniesz wzdychać do portretu Dody elektrody to raczej romantyczna melancholia ci nie grozi (jaki ładny obrazek, aż sobie to wyobraziłem xD)

PS. Tematy na twoim blogu zdają się żyć swoim dłuuugim życiem ->29.04.2006, nieźle ;)
avatar@przemo, wiesz, kiedyś w sercu nosiłem platoniczną miłość do Dody, ale wypychając się silikonem zabiła to uczucie :(

ad PS. to chyba dowód, że te wpisy są stare, ale jare - co mnie, rzecz jasna, cieszy ;)
avatarczemu czuje sie wysmiana?
@przemo- jezeli juz zbaczamy na tematy zwiazane z literatura romantyczna- Pan Tadeusz byl fajny- ja nie przebrnelam przez Cierpienia mlodego Wertera... ale to tak tylko na marginesie :D
a co do daty- no wiesz, bywa, ze ktos przez przypadek trafia w jakies miejsce- wszak w Internecie wszystko mozliwe jest :P
avatarhej....dużo prawdy jest w tym co napisałeś.Może gdybym pokierowała się w życiu rozsądkiem to byłoby mi teraz łatwiej.Ale nie może być za dobrze...Ja zawsze w swoje związki wkładałam całe swoje serce ...I zawsze po jakimś czasie te uczucia zaczęły gasnąć,bo nikt nie potrafił tak kochać jak ja....Napisałam mnóstwo wierszy o tej szczęśliwej Miłości i nie.Dlaczego tak się dzieje,ze gdy oddajemy całe swoje serce i wszystkie swoje uczucia to związek się burzy?Chciałabym znać odpowiedż na pytanie co trzeba robić,żeby Miłość w związku wraz z czasem wzrastala a nie znikala.....;-(Dziękuje za Twoje słowa....Pomogły mi w podjęciu pewnej decyzji....
avatar@Poprostu Angela;-), to, że Ty się całym sercem angażujesz, dajesz całą siebie i wszystko co masz nie znaczy, że on tego chce ;) Może on nieco luźniej (albo inaczej: trzeźwiej) traktuje związek i po prostu przerażają go wszystkie "zawsze", "na zawsze", "wszystko" i "wszędzie". Serio, można kogoś wystraszyć swoimi wyznaniami.. ;)
avatarJa nie mogę, ale polewa ;D Chyba najśmieszniejszy z wpisów, jeśli chodzi o komentarze...

No cóż, miłość...ludzie w moim wieku szukają jej w internecie, a niestety, miłość na odległość to nie jest nic dobrego, jeżeli się wcześniej nie znało w realu...
avatar@rav: Fakt... "miłość" przez internet to nic dobrego, raz spróbowałem i więcej tego nie zrobię... ale miłość na odległość, owszem może przetrwać, ale tylko wtedy jeśli obydwie osoby bardzo tego pragną, z resztą sam jestem takim przypadkiem ;)
avatar@ALEX
Ja też spróbowałem i również tego nie zrobię.

Miłość na odległość - ok, ale jeżeli wcześniej znałeś tą osobę. A jeśli wasza znajomość zaczęła się od "CzE PoKlIkAsH?" to raczej nie macie szans. No i pod uwagę trzeba wziąć, że większość dziewczyn w gimnazjum jest...jakby to łagodnie powiedzieć...niedorozwiniętych. Szukają chłopaka nie po to, by kochać, ale po to, by mieć.
avatar@rav, co do beki z komentarzy, to żałuj, że nie byłeś świadkiem flejmu fanów Tokio Hotel z "antyfanami" Tokio Holtel :D Tam, to dopiero beka odchodziła ;)
zajebisty tekst wciągnął mnie stasznie i pewnie coś zmieni w moi życiu dzieki :)
avatarDobrze jest wiedzieć, że jest jeszcze paru ludzi, którzy wierzą w tych kilka życiowych prawd. Dziękuję, potrzebowałam tego tekstu :)
avatarwitam! przeczytałam właśnie Twoją definicję miłości, trafiłam na nią przypadkowo; czy to pojawienie się osoby, z którą jesteś Ci to uświadomiło, czy wcześniejsze niewłaściwe ulokowanie uczuć? wiem,że bardzo osobiste pytanie, ale zastanawiam się, czy można dojść do takich wniosków bez zawodu uczuciowego;
avatarChcesz poznać imię sympatii Twoich znajomych? A może dziewczyna lub chłopak Cie zdradza? Za pomocą tej strony poznasz całą prawdę:

http://www.myloove.yoyo.pl/

Warto :)
avatarPodziwiam to co napisałeś. Pierwszy raz przeczytałam wypowiedź faceta, który w sposób tak intymny a zarazem oczywisty pisze o wielkim uczuciu. Jestem przykaładem dziewczyny, która ma na swoim koncie kilka związków. Ale ze wstydem mogę stwierdzić że sama kierowałam słowo kocham do chlopaków z których znałam 2 tygodnie, poprostu po bardzo krótkim czasie twierdziłam że to właśnie to. A dopiero potem okazywało się że tak naprewde ich nie znam i stawali się dla mnie osobami zupełnie obcymi...Miałam przyjaciela, od kilku wspaniałych lat,zdążyłam poznac go na wylot. Powiezaliśmy sobie swoje najskrytsze sekrety, oboje doradzaliśmy w sprawach sercowych, oboje czulismy się przy sobie cudownie. I dopiero po pewnym czasie, niepowodzeniach w związkach, w kręgu znajomych doszliśmy do wniosku ze ta druga połówka jest na wycianięcie ręki...Boże to było cudowne, ludzie patrza na nas z podziwem. Nie jesteśmy kolejną parą sknerusów, nasze relacje nie opierają się jedynie na seksie...My żyjemy razem, uzupełniamy się na wzajem a jak ktoś nas pyta "Masz przyjaciela" to patrzymy na siebie:)A miłość, miłość to nasze uczucie które musiało dojrzec, przejść na kolejny etap.
Pozdrawiam cieplutko:)
avatar@Ana, witaj w klubie :) Przyjaźniliśmy się przez dobrych 6 lat, a dziś jesteśmy szczęśliwym narzeczeństwem :) Tak to już w miłości bywa ;)
avatarMarcinie, naprawdę wiele tu mądrych wniosków, ale o wiele łatwiej kochać patrząc na Krzyż, wtedy gdy osoba nawet najbliższa zada Ci ranę - Chrystus, który nas odkupił zagoi te rany, przytuli i będzie cementował waszą ludzką miłość, która jest tyko cząsteczką, pyłkiem i maleńkim śladem Bożej miłości w nas ! BO ON JEST ŹRÓDŁEM - im więcej więc czerpiemy z Miłości Jezusa tym więcej potrafimy dać jej drugiej osobie :) Życzę wam prawdziwej miłości opartej na Bogu, bo tyko ten fundament się nigdy nie zawali !
avatar"opartej na Bogu, bo tyko ten fundament się nigdy nie zawali !"

u mnie juz sie zawalil ze nawet slad po nim nie pozostal ;p teraz wole swoje uczucia koncentrowac na ukochanym niz na bostwach i nie ma mowy o wyrzutach sumienia bo kocham szczerze i tylko jego ;*
avatarŚwietny tekst... Myślę o miłości w ten sam sposób. Ale.... Jestem w związku i nie wiem czy kocham :( Skąd mam to wiedzieć - ja, jako dziewczyna? Wiem, że on mnie kocha, ale po czym poznać, że ja go też kocham? Czasem mi się wydaje, że powinnam bardziej o niego dbać. Nie wiem. Czy uważasz, że związek bez pożądania ma szanse na miłość? Zapraszam do mojego topiku na forum, może się wypowiesz: http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4246391&start=0
avatarno i się popłakałam... ;-((
avatarSkąd mam wiedzieć, czego chcę...? Co będzie dla mnie najlepsze? Wciąż jestem za młoda, za krnąbrna, zbyt uparta na to, aby uczyć się na cudzych błędach... Zbyt uparta na to, aby przyznać rację temu, który kocha prawdziwie i wciąż czeka pomimo krzywdy... Zbyt uparta na to, aby odpuścić tego, z którym rozumiem się bez słów, a którego nie jestem pewna... Czuję się jak g***o...
avatarPo pierwsze trzeba miec dużo cierpliwosci
avatarJak mówi stare filodendryckie przysłowie:
„Choćbym posiadł wszelkie bogactwo,
a miłości bym nie miał,
byłbym jako banknot szeleszczący,
wszyscy by mnie wielbili.”
avatarŚwietny tekst! Według mnie doskonałe pojęcie o temacie a może to raczej odpowiednie podejście mężczyzny? Oby wszyscy podchodzili w ten sposób do tego wspaniałego "tematu" :) Duży szacunek dla autora. Pozdrawiam
avatarNaprawdę pięknie to ująłeś. Chyba sporo wiesz o miłości ale każdy człowiek inaczej patrzy na miłość i definicję kiłości a po za tym kto we współczesnym świecie nie patrzy na urodę chyba nikt. Ja np. Kocham albo wydaję mi sie, że kocham przyjaciela mojego brat, kumpla z mojej klasy i jeszcze trzeciego faceta i nie weim którego z nich tak naprawdę kocham. Myślę, że ostatnich dwóch to tylko zauroczenie a więc zostaje przyjaciel mojego brata. Poradźcie mi co mam robić.
avatarPodziwiam. Nie czytałam wszystkich komentarzy, ale to co zdążyłam przeczytać... to widzę że wszyscy się z Tobą zgadzają...

I ja się zgodzę.

Już od samego początku mojego dojrzewania, chciałam takiej miłości, ale nie było mi pisane..
Słowo Kocham jest dla mnie czymś niesamowitym,
żeby kochać trzeba wiele innych rzeczy,
Tak samo jak i sam pocałunek jest dla mnie czymś niezwykłym, nigdy nie całowałam się z pierwszym lepszym napotkanym chłopakiem...
Jest to przeznaczone jedynie dla osoby do której będę czuć choćby to tzw. zauroczenie.
Ale jeszcze wtedy powinnam być z nim..

Tak łatwo jest mówić komuś kocham...
ale nie każdemu... u mnie w rodzinie nie mówi się tego często. Ostatnio była taka okazja "dzień matki" słowo kocham brzmiało tak pięknie, że aż łzy same cisy się do oczu...


Mam chłopaka, który dał mi tyle szczęścia, który tak wiele poświęcił dla mnie, który tak bardzo się zmienił. Dał mi to czego tak bardzo chciałam.
Rozumie mnie, pociesza i ja tak samo...
Mam nadzieję że się to nigdy nie zmieni, nie wyobrażam sobie życia bez niego... on zresztą beze mnie też.
Budujemy fundamenty już od ponad pół roku... jeszcze nie było między nami żadnej kłótni takiej żebyśmy się pogniewali czy coś takiego...
zresztą ja tak nie umiem...

Nasz związek jest młody, mimo to nazywam go miłością... Umiemy oprzeć się pokusie jakim jest seks, nie trzeba się z tym śpieszyć...
umiemy sobie zaufać na tyle, że każde z nas mogło by samo wyjść gdzieś ze znajomymi,
ale gdy już się wychodzi gdzieś nie razem a osobno, to jest takie uczucie tęsknoty, że chciało by się być z tą osobą.
Widujemy się co tydzień, dzieli nas spora odległość, ale to też nas umacnia.

Czasem właśnie rozstanie umocni związek, o ile jest on właśnie budowany na tym wytrzymałym fundamencie.
Tyle ode mnie.pozdrawiam i życzę wszystkim wspaniałego życia oraz wielkiej miłości,takiej na jaką sobie zasłużył...
avatarchcialabym wiedziec jaka jest definicja zaborczej milosci tej chorej... bo prawdziwa milosc ujeta jest rewelacyjnie czy ktos odwazy sie opisac ta druga?? pozdrawiam

Dodaj komentarz
Chcesz mieć własny avatar przy komentarzu?
BBCode format dozwolony