Jestem tatungiem :)

Jestem tatungiem :)

Na każdego potwora przychodzi pora. Mi przyszło na nią czekać do trzydziestego szóstego roku życia. To chyba ostatni moment na to, aby wyglądać na ojca, a nie na dziadka swojego dziecka. Choć kiedyś tam, w zamierzchłych czasach, normą było, że facet dojrzałość i gotowość do założenia rodziny osiągał dopiero w połowie czwartej dekady swojego życia. I żenił się taki z o połowę młodszą od siebie dziewoją, która właściwie do jego śmierci mogła rodzić mu dzieci :)

Ostatnie chwile na szpitalnym parkingu i powrót do domu po raz pierwszy w składzie 2+1 :)

Dziś faceci zaczynają wcześniej, ale i z różnym tego skutkiem. Za to w moim wieku facet (choć też nie każdy) ma już sporo poukładane i w głowie i w życiu i często bardzo świadomie i z niecierpliwością czeka na to maleństwo, które jego geny poniesienie dalej w świat.

Tak było i ze mną. Mam wspaniałą żonę i z nią wspaniały czas, a teraz również wspaniałego syna. Jasiek jutro skończy sześć tygodni, ale dla nas już teraz jest duży, wspaniały i jest z nami od dawna :) Może przez to, że przez większość ciąży miał już imię, a my – jego rodzice – każdy kolejny rozpoczęty tydzień ciąży zaczynaliśmy od lektury o zmianach i rozwoju naszego nienarodzonego jeszcze maleństwa… :)

Wreszcie przyszła TA noc i TA gonitwa do szpitala. Zdecydowaliśmy się rodzić w Dębicy, w miejscowym szpitalu i to był strzał w dziesiątkę. Gdybyśmy wybrali modne i popularne w ostatnim czasie placówki w Tuchowie lub w Rzeszowie (Pro-Familię), to najprawdopodobniej poród odbierałbym sam, gdzieś na poboczu drogi… Jasiek bowiem przyszedł na świat ekspresowo :)

Mąż fotograf, to i żona potrafi :)

Jeszcze na dobre do mnie nie dotarło to, że to prawda: zostałem ojcem, a to maleństwo w beciku, to mój syn, a już trzeba było przywieźć skarby ze szpitala. I wtedy, na własnej skórze przekonałem się, że koledzy, którzy wcześniej niż ja zostali ojcami, nie żartowali mówiąc, że teraz, to już prędko się nie wyśpię.

Ale takie niewyspanie, a konkretnie jego powód, to prawdziwe szczęście!

Jestem cholernie szczęśliwy i tym szczęściem pragnę się dzielić z całym światem. Oczywiście pilnując, aby nie przekraczać granicy prywatności naszej trzyosobowej, kochającej się rodzinki. Nie wiem jeszcze, czy poprzestanę tylko na nowym dziale na tym blogu, czy może pójdę na całość i powstanie zupełnie nowy pamiętnik, poświęcony tylko i wyłącznie mojemu byciu ojcostwu.

Tyle na razie. Muszę kończyć ten wpis, bo Jasiek się obudził. Żoneczka pichci pyszną kolację, więc moja kolej przy łóżeczku. Tzn. w łóżku, bo Jasiek już odkrył, że nasze wyro czymś góruje nad jego spaniem. I może jak syn podrośnie, to nam wytłumaczy w czym, bo na razie tego nie wiemy ;)

5 komentarzy
  1. Gratulacje! :D <3 Wspaniały czas dla Was więc korzystajcie i delektujcie sie nim :D Nawet gdy snu troszkę za mało ;)

  2. “Tatungiem” pierwszy raz słyszę takie określenie :D Widać i czuć, że będziesz dobrym i kochającym “tatungiem”. Zdrówka dla maluszka i rodziców :)

  3. Tylko nie nowy blog, bo one raczej szybko zanikają w swojej aktywności. Z tego co widzę, blog o aktywności weselnej już chyba znikł – albo ja go nie potrafię na nowo znaleźć.

    1. Na Trzynastego brakło czasu i inspiracji. Tzn. pomysły były i będę je realizował tutaj, ale zaraz po ślubie ciąża, równolegle przygotowania do remontu i sam remont pochłonęły nas całkiem. Nowy blog o ojcostwie chcę pisać szybko i na bieżąco, a główna inspiracja prędko nie wyrośnie ze swojej roli, więc myślę, że zaryzykuję kolejną domeną :)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *