AROX - pułapka na muszki owocówki - tę polecam!

AROX - pułapka na muszki owocówki - tę polecam!

Starsi czytelnicy mojego bloga być może jeszcze pamiętają, jak 8 lat temu psioczyłem na muszki owocówki i nieskuteczną nań pułapkę produkcji Bross. Tutaj znajdziecie ów wpis.

Przez kilka kolejnych lat udało mi się żyć bez owocówek, ale na początku tegorocznych wakacji przeprowadziłem się na wieś i temat wnerwiających Drosophila melanogaster) powrócił.

Udałem się więc do jednego z marketów budowlanych w poszukiwaniu oręża, z którym będę mógł wypowiedzieć wojnę owocówkom i z tej wojny wrócić z tarczą. Z takich patentów na półce znalazłem dwa produkty, obywa oparte na tym samym patencie: plastikowa obudowa z płynem wabiącym w środku.

Dobrze mi znany Bross i obok niego kompletnie anonimowy dla mnie Arox. Z racji tego, że Brossa znałem już tak dobrze, że aż źle (nie sprawdził się u mnie), sięgnąłem po konkurencyjny produkt.

Arox proponował pułapkę w kształcie jabłka i gruszki. Wybrałem gruszkę. Nie wiem czemu. Może dlatego, że większa? Może. W zestawie, oprócz samej pułapki, była mała buteleczka z płynem wabiącym (15 ml), który – wedle informacji na opakowaniu – powstał wyłącznie z naturalnych składników.

Calutki płyn wlałem do swojej gruszki, zakręciłem ją i obwąchałem. “Zajebiście pachnie! Jak zgniłe owoce! Słodko-kwaśno i z fermentem. Bingo! Chodźcie, frańce!”

Pułapkę ustawiłem obok patery z owocami. Nie musiałem długo czekać na pierwszego gościa, bowiem już po kilkunastu minutach przez dziurkę w górnej części pułapki przeszła pierwsza owocówka. Trochę tam połaziła, schodząc niżej i niżej… Przyleciała kolejna.

Oddaliłem się, żeby nie przeszkadzać. Po kilku godzinach wróciłem i nie mogąc powstrzymać ciekawości odkręciłem górę pułapki. Zajrzałem do środka i zobaczyłem, jak w jej wnętrzu pływa już z dziesięć owadów. Gęba cieszyła mi się, jak głupiemu do sera.

Po około dwóch tygodniach płyn był już czarny od muszek, które się w nim utopiły. Pułapka zdała egzamin. Pojechałem więc do tego samego sklepu po uzupełniającą buteleczkę płynu wabiącego. Taka zapasowa butelczynka jest dwa razy większa (30 ml) od tej dołączonej w zestawie z pułapką, a co za tym idzie, wystarcza na dwa razy. Na upartego może i na trzy by ją człek podzielił, ale po co? Żeby się truchła owocówek nie mieściły? ;)

Ciągle zapominam zrobić zdjęcie zawartości pułapki w momencie opróżniania zużytego płynu. Czarno i gęsto od zneutralizowanych muszek-owocówek robi wrażenie. A zużycie płynu wabiącego polega na tym, że:
a) wypełnia się on zwabionymi muszkami
b) zmienia zapach na taki bardziej winny, mniej świeży i kuszący

Pułapkę Arox oczywiście mocno i gorąco polecam. Wybaczcie, że dopiero teraz – u schyłku lata – ale przecież test musiał nieco potrwać. Na koniec zdjęcie, na którym widać, jak do pułapki – kilka minut po wymianie płynu wabiącego na nowy – wlazła owocówka :)

5 komentarzy
  1. Bez urazy ale dla mnie obecność owadów = syf w kuchni. Zamiast kupować dziwne wynalazki nie lepiej posprzątać kuchnię należycie? ;-)

  2. To ja mam inny problem mianowicie z faraonkami. Zna ktoś jakiś skuteczny patent na te cholerstwo?? Próbowałem już chyba wszystkiego co dostępne w sklepach i najwyżej co mogę to je wyłapywać. A to nie o to chodzi, bo wchodzą dalej do domu jak wściekłe i nawet nie wiem którędy….

    1. Są takie specjalne kredy ze środkiem odstraszającym mrówki. Taką kredą rysujesz granice których mrówka ma nie przekraczać i ona głupia zatrzyma się przed kreską :D to dość skutecznie działa :D Ale musiał byś wiedzieć którędy ci włażą…

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *