Czy kawiarka jest bezpieczna?

Czy kawiarka jest bezpieczna?

Kawiarka jest urządzeniem ciśnieniowym. Gdy stoi ona na ogniu i woda w zbiorniczku doprowadzana jest do stanu wrzenia, wewnątrz powstaje ciśnienie. Pod wpływem tego ciśnienia woda wypychana jest przez rurkę do sitka z kawą, gdzie przeciska się przez zmielone ziarna kawy, po czym przepływa przez kolejne sitko – to w dzbanku – i dopiero wtedy wypływa na zewnątrz, wypełniając dzbanek.

Co może pójść nie tak?

Kawiarka może wybuchnąć. Serio. W pojemniku na wodę (tym na dole), pod wpływem rosnącej temperatury powstaje ciśnienie, które – gdy wszystko przebiega prawidłowo – znajduje ujście w dzbanku (tej górnej części kawiarki). Po prostu: ciśnienie rośnie, kawa wypływa, a miejsce wody w zbiorniczku zajmuje powietrze. Proste.

Jeśli jednak powstałe ciśnienie z jakiegoś powodu nie znajdzie ujścia razem z kawą, to kawiarka może powinna w inny sposób ulżyć czajnikowi i uwolnić go od rozsadzającego go nadmiaru ciśnienia. Może odbyć się to w miarę spokojnie poprzez uszkodzenie uszczelki, natomiast w wersji bardziej hardkorowej kawiarka najzwyczajniej w świecie może wybuchnąć.

Przyczyny wybuchu kawiarki

Przyczyną gwałtownych akcji ze strony pracującej kawiarki jest brak drożności, czyli zatkanie się. Kawiarka może zatkać się przez:
– zbyt drobno zmieloną kawę (zatykają się otwory w sitku)
– zbyt mocno ubitą kawę (woda nie może swobodnie przepływać, bo zamiast kawy napotyka kawowy “korek”)
– połączenie dwóch powyższych

Kawy w kawiarce nie powinno się ugniatać, ale doskonale wiemy, że wsypana luzem nie da tak mocnego efektu, jakiego oczekujemy :) Dlatego chyba każdy z użytkowników kawiarek delikatnie, ale jednak, ugniata kawę, aby gotowy eliksir miał odpowiednią siłę i moc; kopał, poniewierał i w ogóle dawał pałera do przenoszenia gór i niespania przez tydzień.

Wielu z nas próbuje coraz bardziej zbliżać się do granicy ubicia zmielonej kawy, której to granicy przekraczać się nie powinno. Igrając z ogniem musimy uważnie obserwować pracę kawiarki, by wyczuć punkt, w którym stanęliśmy na tej granicy i powinniśmy zawrócić.

Jeśli za bardzo się rozpędziliśmy we “wzmacnianiu” naszych epsresso i granicę siły ugniecenia kawy w pojemniczku nieopatrznie przekroczyliśmy w stopniu wyraźnym, skórę, sprzęty, ściany i ogólny ład i porządek w kuchni uratować nam może

zawór bezpieczeństwa

Wyposażona weń jest każda porządna kawiarka każdego szanującego się producenta tychże. Zawór, umiejscowiony na boku czajnika, przy nadmiarze ciśnienia powstałego wewnątrz zbiornika z wrzątkiem powinien otworzyć się i dać ujście powstałemu w nadmiarze ciśnieniu. Kawy może i nie będzie, ale przynajmniej nic na kuchence nie pieprznie.

Dlatego kupujcie tylko i wyłącznie dobre kawiarki, gdzie zawór jest zaworem i w razie potrzeby zadziała prawidłowo. Podróbki markowych produktów, tanie i kiepsko wykonane kawiarki mogą mieć nieodpowiednie zawory lub – o zgrozo – tylko ich atrapy. Warto więc nie januszować, tylko kupić porządny sprzęt, który da nam nie tylko pyszną kawę, ale też zagwarantuje bezpieczeństwo podczas użytkowania.

Skąd więc zdjęcie ilustrujące ten wpis?

Nieszczęście w szczęściu

Zapchałem swoją kafeterkę zbyt drobno zmieloną kawą (Davidoff Espresso57) i do tego ugniotłem mocniej, niż poprzednio. Gdy z kawiarki zaczął dobiegać dźwięk zwiastujący rychłe wrzenie wody, podszedłem bliżej, by obserwować, czy wszystko jest ok.

Jednak zamiast bulgotu wlewającej się do dzbanka kawy słychać było syk zaworu bezpieczeństwa. Kawa – powoli, ale miarowo – wypływała, więc postanowiłem poczekać, choć najwyraźniej przedobrzyłem zasypując kawiarkę. Zawór bezpieczeństwa ciągle pracował, kawy przybywało, aż wreszcie przestało – tak przynajmniej sugerował brak odgłosów towarzyszących “wypluwaniu” kawy do dzbanka.

Nie zdejmując kawiarki z palnika podniosłem pokrywkę dzbanka, by zajrzeć do środka i zobaczyć, ile to kawy udało mi się wycisnąć z tego zbyt mocno ugniecionego ładunku i czy może coś jeszcze…W tym momencie coś się gwałtownie odetkało w sitku na wlocie do dzbanka i ciśnienie z impetem wypchało drobiny kawy z resztką wody. To “kichnięcie” z dużą siłą uderzały w powierzchnię kawy, czernianiącej się i mieniącej w dzbanku.

Efekt tego taki, jak na zdjęciu :) Na szczęście rozbryzg nie dosięgnął ścian i mojej twarzy, a jedynie osiadł na powierzchniach, które łatwo umyć. No, naleśniki, zupa i ryż do niej zostały pięknie skropione piekielnie mocnym i aromatycznym – i w ogóle piekielnym – espresso, ale to już szczegół.

Ważne, że żyję. Przynajmniej do powrotu żony :)

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
SpeX

Czyli co? Kawiarka powinna mieć zakrętkę dla dolnej części, dzięki której można by przetestować zawór bezpieczeństwa?

PS. Nie boisz się, iż żona czyta?

szuman

To nie jest głupi pomysł z zatkaniem dołu żeby sprawdzić, czy zawór zadziała. Ale niesie ze sobą spore ryzyko w przypadku nie zadziałania ;)

Bloga co jakiś czas, ale już wyczaiła na Instagramie :)

SpeX

Taka zakrętka powinna mieć zawór bezpieczeństwa, tylko o większych (później reagująca) parametrach niż ten “fabryczny”.