7

Ubuntu vs. Windows – dogrywka po latach

Kiedy kilkadziesiąt miesięcy temu publikowałem ostatni wpis traktujący o systemie spod znaku Pingwina nie sądziłem, że po latach Linux powróci tu i to z tak szerokim uśmiechem na mej gębie.

Gdybym chciał powędrować w skrajność, to napisałbym – i nie byłoby to nieprawdą – że żałuję, iż kupiłem Windows. Bo w tej chwili Linux – a konkretnie Ubuntu, którego używam na netbooku – jest na tyle dojrzałym i dopracowanym systemem, że Windowsa naprawdę nie potrzebuję.

Późną jesienią 2014 roku – niejako zrządzeniem losu – zostałem właścicielem netbooka Acer Aspire ZG-5. Nigdy nie byłem zwolennikiem piractwa, dlatego na wspomnianym ejserku, który wcześniej pracował pod kontrolą Windowsa XP, zainstalowałem Ubuntu. Ubuntu 14.04 LTS.

Ubuntu, Unity… Ubuntu, a po nim Debiana w moich złotych i radosnych, linuksowych czasach praktykowałem ze środowiskiem Gnome 2. A teraz jest Unity… Chyba dobrze. Gdy już wywaliłem z głowy wspomnienia i doświadczenia związane z Gnome, to Ubuntu z Unity jawi mi się w oczach jako uniwersalny system, który niczego nie udaje. Jest inny. Jest Ubuntu. I jest łatwy.

Doinstalowałem programy, których w standardzie nie dostałem: Filezillę, Chromium (i zsynchronizowałem z Chrome z Windowsa), bardziej lubiane odtwarzacze multimedialne i wiecie co?

Komputer stacjonarny, na którym mam zainstalowanego Windowsa z zastępem komercyjnych programów i który to komputer jest nieporównywalnie mocniejszą maszyną od słabiutkiego netbuka Acer Aspire ZG5, komputer ten coraz częściej przegrywa z Ubuntu na ZG-5!

IMG_20150510_245923478Coraz rzadziej włączam stacjonarnego PC i coraz częściej robię to tylko wtedy, kiedy mam na nim coś do zrobienia i praca ta wymaga zewnętrznego, dobrego i sprawdzonego monitora oraz programów, w których formatach zapisane mam projekty. I za które zapłaciłem.

Wszystko inne chętniej wykonuję na Ubuntu, który ze słabiutkim sprzętem radzi sobie lepiej, niż Windows XP (i 7 też – testowałem), a który działa na tyle płynnie, że…

…że korciłoby mnie, żeby zainstalować Ubuntu na tym samym komputerze, na którym mam Windows 8.1. Korciłoby, gdyby Windows nie działał na tym sprzęcie szybko i płynnie. A Windows śmiga na nim bardzo, bardzo szybko, znacznie szybciej, niż moja granica uczucia komfortu, dlatego nie czuję potrzeby instalowania na tym komputerze Ubuntu.

Ubuntu cieszę się na Acerze Aspire ZG5, którego może i demonem prędkości nie uczynił, ale dał mu drugie, lepsze życie i da się tego netbooka nadal używać. W przeciwieństwie do windowsów (XP i 7) Ubuntu sprawia wrażenie szybszego i wydajniejszego, bardziej responsywnego i lepiej zarządzającego pamięcią (uwaga! nie popieram tego zdania żadnymi testami, benchmarkami itp – tylko subiektywne odczucia).

Gdybym jednak na podsumowanie tego wpisu miał pogdybać, to gdybym nie kupił Windowsa i programów doń, to z powodzeniem używałbym:
Ubuntu zamiast Windowsa
– Darktable (lub RawTherapee) zamiast Adobe Lightroom 5
– Gimp zamiast Corel Paint Shop Pro
– zamiast komercyjnego pakietu Internet Security… może coś oprócz konfiguracji wbudowanego firewalla? Jest sens?

Tyle z płatnych programów, natomiast odtwarzacze multimedialne na obydwu platformach mają dość odpowiedników, żebym każdy z każdej platformy mógł sobie dopasować na nowej w sposób w pełni satysfakcjonujący, natomiast pakiet biurowy OpenOffice/LibreOffiice, którego używam na Windows, na Ubuntu działa co najmniej tak sprawnie, jak w Windows.

Ubuntu bardzo dojrzał. W tym momencie jest dla mnie pełnosprawną alternatywną dla komercyjnego zestawu z platformy Windows, na której pracuję. Więc jeśli do pracy mi Ubuntu jest w stanie wystarczyć, to co dopiero do codziennego, rekreacyjnego użyszkodnikowania polegającego na przeglądaniu internetu, wysyłaniu maili i rozmaitych wiadomości za pośrednictwem rozmaitych komunikatorów oraz okazjonalnej edycji dokumentów biurowych i plików graficznych?

Z wykrywaniem sprzętu i sterownikami do niego nie stwierdziłem żadnych problemów. Dość wspomnieć o zdziwieniach, jakie zaliczałem to w trakcie instalacji samego systemu, kiedy na wyświetlaczu w ramce zdjęcia profilowego pojawiała się moja gęba widziana przez wbudowaną i prawidłowo wykrytą kamerkę, czy przez wykrycie prostej myszy bezprzewodowej (razem z odczytem np. stanu jej baterii), do której nawet sam producent nie dał mi sterowników pod Windows.

received_bWVzc2FnZV9ibG9iX2F0dGFjaG1lbnQ6OTg3NTMwODY3OTMxMjM1

Nie wiem, co napisać w podsumowaniu. Nie chcę na chama zachęcać do próbowania Ubuntu, nie chcę też gasić (także na siłę) entuzjazmu co do tego, jak bardzo Ubuntu przez lata wyewoluował. Jeśli mogę coś napisać do Was – Czytelników – to jedynie słowo zachęty do przyjrzenia się temu systemowi. Ubuntu naprawdę jest w stanie zastąpić komercyjne platformy pod warunkiem, że te platformy nie są okopane w specjalistycznych, komercyjnych programach.

Dla mnie – fotografa i niedzielnego grafika – Ubuntu w tej chwili oferuje wystarczającą ilość narzędzi na poziomie wyższym, niż wystarczający. Sęk w tym, że sam się wcześniej okopałem w komercyjnych rozwiązaniach, z których szkoda mi teraz wychodzić, bo jednak trochę ciężko zarobionych pieniędzy poszło na zakupy licencji.

Ubuntu doskonale sprawdza się na netbooku Acer Aspire ZG-5, na którym stwarza mi warunki do przyjemnego „zwykłego” korzystania z komputera – za darmo i legalnie. ZG-5 zabieram też na wszystkie swoje zawodowe wyjazdy, gdzie jest dla mnie szerszym oknem na świat (niż telefon) i przy tym stanowi pojemny magazyn na zdjęcia w formacie RAW.

Dzięki Ubuntu!

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

7 komentarzy

  1. Ja mam tylko jedno ale, 9″ to chyba strasznie nie wygodny format (mały). Według mnie, 8-9″ to fajny format dla tableta, coś pomiędzy strasznie małym panoramicznym 7″, a na dużym 10″.

    Na netbooki fajny format to 13″. Jest to wielkości zeszytu A4, więc spokojnie wszędzie się zmieści.

    • Netbook 13″ to dla mnie za dużo, w takiej sytuacji już bym wolał małego laptopa. Z kolei tablet jest mi niepotrzebny, dublowałby smartfona, a nie mógłby być bankiem na zdjęcia. ZG5 jest dla mnie optymalny, co prawda trochę brakuje mi w nim rozdzielczości (1024×600), szczególnie po krótszym boku, ale jeśli miałbym zmieniać, to na coś podobnie małego. Może tylko SSD mu dam, bo czasem za długo gmera po talerzach, a z 1 GB ramu i Atomem n260 robi się wtedy… dłuższa chwila na refleksję ;)

      • Tz, nie wiem czy jest coś po środku. Ale wiem, iż 10″ netbook, to jednak ciut za mało. Może jest coś większego 11-12″, ale wiem na pewno iż 13″ jest i nawet spokojnie na tym się pracuje.

        Znajomy miał też, jakiś fajny kwadratowy ~13″, po leasingowy (chyba IBM) i też wydawał się fajny – jak by go trochę odświeżyć.

  2. Z tego co rozumiem to windowsa kupiłeś sam, czyli to był twój własny wybór. A co mają mówić ci co kupili preinstalowanego i choć nie planowali to szkoda im go usuwać, bo w końcu za niego zapłacili. To dobra taktyka aby trzymać użytkowników przy sobie ;) Zgadzam się że do podstawowych czynności linux jest wystarczający ale schody zaczynają się przy specjalistycznych zastosowaniach…

  3. Mnie tam nigdy linux nie przekonał. Windows mimo wielu niedociągnięć jest znacznie przyjaźniejszy dla przeciętnego użytkownika i jak na razie nie myślę o przesiadce.

    • Tak największy mit i wierutna bzdura że Windows jest łatwiejszy dla użytkownika. Już w samym tekście masz podane, że to nie jest prawdą – sterowniki, antywirusy, centrum oprogramowania, bez dodatkowych dodatków do dodatków programów. Nawet głupia mysz bezprzewodowa nie działała w pełni na widnows, kiedy na linuxach działa bez problemu. O wirusach, trojanach i innych syfach nie pamiętasz, bo nie musisz. Z instalowanymi programami nie instaluje się 5 innych niechcianych programów. itd. A to wszystko to dopiero wierzchołek góry. Dłuuuugo jeszcze windows nie będzie przyjaźniejszy dla przeciętnego użytkownika.

  4. Z linuksa korzystam od wersji redhata jeszcze w wersji 5.2 :) obecnie gównie Debiana i o ile w źyciu nie zamieniłbym go na inny system na serwerach, a tym bardziej jakiegoś Window$a, to niestety w domu na stacjonarce nie zdecydowałbym się na samego linuksa, a to że lubię sobie czasem pograć i nie wszystkie gry chcą dobrze współpracować z Wine muszę mieś winde :)
    Na komórki natomiast i tablety, to tylko android (cokolwiek oparty na jądrze linuksa ale w efekcie to twa różne systemy operacyjne). Obecnie każdy system ma swoje miejsce na rynku i swoja niszę, w której się najlepiej sprawdza i trochę bez sensu je ze sobą porównywać.

Comments are closed.