9

Nokia Here na bezdrożach

Kiedy tylko mam możliwość (czyt: dostęp do internetu) korzystam z nawigacji Google. Zdarzają się jednak miejsca, w których bycie on-line jest bardzo utrudnione i na tę okoliczność postanowiłem sprawić sobie nawigację potrafiącą pracować offline. Wybór padł na Here darmową apkę od NokiiŚciągnąłem, zainstalowałem, doinstalowałem mapę Polski i czekałem na okazję przetestowania jej w boju.

Wczoraj zrobiłem sobie dłuższą wycieczkę rowerową po okolicznych lasach. Na jednym z rozstajów dróg zatrzymałem się, by zerknąć na mapę i sprawdzić, która droga dokąd prowadzi. Włączając Mapy od Google obserwowałem, jak zmienia się ikona połączenia z internetem. Ubywa kresek, H+ zamienia się w 3G, gdzieś tam mignęło jeszcze R i w końcu czerwony trójkąt z krzyżykiem w środku informujący, że jest lipa na całego.

Włączyłem Here, a ta na temat mojego położenia powiedziała mi jeszcze mniej, niż już wiedziałem i jedynie potwierdziła to, co mówił czerwony trójkąt: „Stary, gówno się dowiesz”.

Screenshot_2015-03-29-16-26-13

Bez posiłkowania się mapą – no bo jak? – wybrałem jedną z dróg i pojechałem. Ta się jednak skończyła (po drodze super błotko – poszalałem :)), więc postanowiłem wrócić do rozwidlenia i wyruszyć przed siebie drogą, której poprzednio nie wybrałem. Wracając wymyśliłem ten wpis. Postanowiłem więc znowu zatrzymać się tam, gdzie wcześniej nie miałem zasięgu i zrobić screeny. Gdy się zatrzymałem, zasięg już był. Widocznie telefon w międzyczasie zdążył przyssać się do innego nadajnika, którego wcześniej nie znalazł. Trudno. Na zrzutach ekranu nie będzie trójkąta i szarego pola w miejscu obrazu z satelity w Mapach Google, ale w zamian będzie można porównać, jak wiele o tym samym położeniu mówi Google i Nokia.

Screenshot_2015-03-29-16-26-40

 

Na bezdrożach Nokia Here sromotnie przegrywa z Mapami Google. Nie tylko przez ilość pokazywanych informacji, ale również w kwestii wytyczania trasy. Nawigacja Nokii ma ubogą bazę tras ograniczającą się do ważniejszych dróg. Pieszy poza miastem nie ma co liczyć na spacer polnymi czy gruntowymi drogami. Here go tak nie poprowadzi, tylko każe iść asfaltówkami (o ile je ma w bazie, bo np. z drogami serwisowymi wzdłuż A4 jest w Here biednie).

Do miasta Here jest spoko, sprawdziła się. Gdybym chciał oszczędzać ilość danych, to w miejskiej dżungli śmiało wspomagałbym się aplikacją Nokii. Jadąc samochodem nie byłbym taki pewien, bo spore braki stwierdziłem w bazie Here, skutkujące znacznie dłuższymi trasami, ale ostatecznie – grunt, to dojechać do celu.

Sam jednak pozostaję przy Google Maps, w których – na wszelki wypadek – wybrane mapy będę sobie teraz zapisywał, aby móc z nich korzystać w trybie off-line. Dla potrzeb pieszych i rowerowych wycieczek przyjrzę się jeszcze bliżej nawigacji Androzic, która po pobieżnym sprawdzeniu – tak mi się wydaje – jest pomiędzy Mapami Google a Nokia Here.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

9 komentarzy

  1. A nie lepiej korzystać z OSM? Co prawda w routingu konkurencja bije apk z OSM, ale na wypady piesze i rowerowe w trybie offiline idealnie się nadaje.

    • O widzisz, dzięki za sugestię. Przetestuję, gdy się poprawi pogoda. Androzic trochę ciężki mi się wydaje, ale jego mapy dość obiecująco wyglądają. Masz jakieś doświadczenia z nim i mógłbyś porównać do OSM?

      • Zwykle korzystam lub edytuję stacjonarne mapy. Na aplikacje raczej nie spoglądam – mam dość dobrą orientację w terenie.

    • Popieram @SpeXa – ja również używam OSM specjalnie przygotowanych do działania w Locusie. W mojej ocenie to jest obecnie najlepsza aplikacja do map na Androida. Swoją drogą idealnie sprawdza się też przy zabawie w OpenCaching lub Geocaching :)
      PS. Cieszę się, że wróciłeś drogi Szumanie!

      • Też chciał bym by wrócił do starej formy (wpis co tydzień, w dobrych czasach to chyba było co 2-3 dni). Ale wiem, iż prób powrotu było już kilka i jakoś pary brakowało. Może to przez fakt, iż się strasznie rozdrobnił. Ile w tej chwili masz blogów? 2-3 + portfolio?

        Przy czym, Jakub i ciebie też ostatnio nie ma za dużego ruchu w interesie :P Gdzie, co miesięczne słowa kluczowe itp :D

    • A co do mojej formy, to kiedyś pisałem o wszystkim, co mi na wątrobę siadło i robiłem to na bieżąco – wtedy jakaś ciągłość i konsekwencja były. Obecnie zdominowany innymi sprawami nie mam tyle czasu, więc prowadzę selekcję tematów na bloga. Zwykle wygląda to tak: albo „eeee, to za słabe” albo „o, super temat”, po czym – w celu uzupełnienia/weryfikacji informacji – googluję i wtedy okazuje się, że temat wcale nie jest tak świeży/unikalny/nieomówiony, by o nim na blogu klepać ;)

Comments are closed.