16

Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy

Nieważne kiedy i gdzie, ważne że w ogóle ta historia się wydarzyła. Miałem czas się z nią oswoić przed opisaniem jej na blogu, ale wierzcie mi – dalej moja głowa nie jest w stanie tego pojąć. Co we łbie trzeba mieć, aby tak sobie poczynać, zamieszkując jedno z najwyższych pięter bloku i mając pod sobą wielu sąsiadów. Oto co się wydarzyło:

Dzwonek do drzwi na jednym z środkowych pięter. Kobicina otwiera, a na wycieraczce stoi facet. Sąsiad z góry. Skrępowany mówi:

– Ja chciałem odkupić pani pościel. Albo zapłacić za nią. Bo wylewałem przez okno zupę i dziś taki wiatr… No i na pani pościel na balkonie poszło.

Baba w szoku, no ale trudno. Przyszedł, przyznał się, dogadali się, zapłacił. Pełna kultura, nie? :)

 

Gdyby to przed moimi drzwiami stanął sąsiad z taką nowiną, to najpewniej w pierwszym momencie zaśmiałbym się jak z niezłego żartu, a później rozejrzał po klatce w poszukiwaniu ekipy realizującej jakąś „ukrytą kamerę”.

Ale to nie była wkrętka i nie było to w drzwiach mojego mieszkania. Ten facet przed tą kobitą stał naprawdę, naprawdę zalał jej pościel wylewając przez okno zupę i naprawdę trzymał w ręku portfel chcąc odliczyć gotówkę, gdy tylko ta babina wyceni straty.

Ciekaw jestem, czy ta wpadka czegoś go nauczy i uświadomi mu, że nie mieszka w chałupie, gdzie pod parapetem ma prywatny trawnik, na który może wylewać pomyje, ale mieszka w bloku, gdzie pod parapetem ma mnóstwo innych parapetów, które nie należą do niego.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

16 komentarzy

  1. Dobra, ale po co nawet na wsi wylewać zupę za okno. Byłem nie raz u znajomych na mniejszej czy większej wsi. Ni nigdy pod oknami (w szczególności kuchni) nie było jakiegoś celu by akurat tam wylewać zupę – to chyba by robić sobie syf pod oknem.

    Bo rozumiem zanieść to potem do jakiś świn, kur czy dla psa. Ale za okno tak bez celu? No chyba iż zupa była niedobra :D

    • Na wsi za okno rzucało się z myślą o tym, że kury albo inny żywy inwentarz zagrody to zje.

      Ale tego żeby wylewać zupę przez okno mieszkając na blokach nieważne na którym piętrze to się w głowie nie mieści…

  2. a nie było to tak że najzwyczajniej na świecie miał bliżej do okna niż do kibla i najwyraźniej poleciał paw a nie zupa?

  3. Z wpisu wynika przekaz – ten ze wsi zachował się jak … bo wylewał zupę przez okno. Moją uwagę zwróciło co innego. Iluż „miastowych” po wyrządzeniu szkody bliźniemu, przyjdzie do niego z przeprosinami z chęcią naprawienia tej szkody.

  4. @ Sz. A. zwróciłeś uwagę na jakże istotny i często zapomniany fakt. Nie sztuką jest narobić głupot, ale wyjść z tego z przeprosinami i przyznać się do własnego błędu.

  5. Przykładów na takie nadużycia jest co dzień pełno, ale ten z wylewaniem zupy to bardzo jaskrawy dowód na to, że bardzo często nie potrafimy się zachować. Ważne jest także to, co mówili poprzednicy – przyznanie się do błędu.

  6. Ja mam sąsiada, który co chwila coś maluje na balkonie i już kilka razy pochlapał mi pranie, ale pan uważa, że wszystko jest spoko i to tylko i wyłącznie moja wina, że suszę pranie na balkonie.

  7. To to jest nic, mój sąsiad wyrzucając peta z balkonu trafił tym właśnie pociskiem w pościel sąsiadki po czym poszedł oglądać spokojnie TV. Po około 2-5 min pod oknami siwo, po 7-8min po pościeli został popiół ( nadmienie tylko,że owa sąsiadka nie mieszka pod nim lecz obok niego O.o )

  8. Właśnie, i to jest najgorsze. Swoją drogą statystyka mówi, że któryś z komentujących także zachowuje się w ten sposób.

  9. Moim zdaniem zdaniem to takiej wsi jak w mieście to niema nigdzie. Wszędzie zakapturzone świry z pseudo raperskich środowisk. Agresywne bolki kipiące marychą. Osiołki nie odróżniające trzmiela od bąka. Zero logicznego myślenia i poszanowania dla drugiego człowieka. Na wsi nikt nie wylewa zupy za okno a w mieście i owszem są tacy paranoicy.

Comments are closed.