Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy

Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy

Nieważne kiedy i gdzie, ważne że w ogóle ta historia się wydarzyła. Miałem czas się z nią oswoić przed opisaniem jej na blogu, ale wierzcie mi – dalej moja głowa nie jest w stanie tego pojąć. Co we łbie trzeba mieć, aby tak sobie poczynać, zamieszkując jedno z najwyższych pięter bloku i mając pod sobą wielu sąsiadów. Oto co się wydarzyło:

Dzwonek do drzwi na jednym z środkowych pięter. Kobicina otwiera, a na wycieraczce stoi facet. Sąsiad z góry. Skrępowany mówi:

– Ja chciałem odkupić pani pościel. Albo zapłacić za nią. Bo wylewałem przez okno zupę i dziś taki wiatr… No i na pani pościel na balkonie poszło.

Baba w szoku, no ale trudno. Przyszedł, przyznał się, dogadali się, zapłacił. Pełna kultura, nie? :)

 

Gdyby to przed moimi drzwiami stanął sąsiad z taką nowiną, to najpewniej w pierwszym momencie zaśmiałbym się jak z niezłego żartu, a później rozejrzał po klatce w poszukiwaniu ekipy realizującej jakąś “ukrytą kamerę”.

Ale to nie była wkrętka i nie było to w drzwiach mojego mieszkania. Ten facet przed tą kobitą stał naprawdę, naprawdę zalał jej pościel wylewając przez okno zupę i naprawdę trzymał w ręku portfel chcąc odliczyć gotówkę, gdy tylko ta babina wyceni straty.

Ciekaw jestem, czy ta wpadka czegoś go nauczy i uświadomi mu, że nie mieszka w chałupie, gdzie pod parapetem ma prywatny trawnik, na który może wylewać pomyje, ale mieszka w bloku, gdzie pod parapetem ma mnóstwo innych parapetów, które nie należą do niego.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • email

16
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
SpeX
Gość

Dobra, ale po co nawet na wsi wylewać zupę za okno. Byłem nie raz u znajomych na mniejszej czy większej wsi. Ni nigdy pod oknami (w szczególności kuchni) nie było jakiegoś celu by akurat tam wylewać zupę – to chyba by robić sobie syf pod oknem.

Bo rozumiem zanieść to potem do jakiś świn, kur czy dla psa. Ale za okno tak bez celu? No chyba iż zupa była niedobra :D

Sławek
Gość

Na wsi za okno rzucało się z myślą o tym, że kury albo inny żywy inwentarz zagrody to zje.

Ale tego żeby wylewać zupę przez okno mieszkając na blokach nieważne na którym piętrze to się w głowie nie mieści…

Lolo
Gość
Lolo

a nie było to tak że najzwyczajniej na świecie miał bliżej do okna niż do kibla i najwyraźniej poleciał paw a nie zupa?

Champion
Gość

Też mi coś… nie takie zupy się wylewało na sąsiadów. Baa… zazwyczaj był to jakiś treściwy barszczyk ;)

Sz. A.
Gość

Z wpisu wynika przekaz – ten ze wsi zachował się jak … bo wylewał zupę przez okno. Moją uwagę zwróciło co innego. Iluż “miastowych” po wyrządzeniu szkody bliźniemu, przyjdzie do niego z przeprosinami z chęcią naprawienia tej szkody.

Chiny
Gość

@ Sz. A. zwróciłeś uwagę na jakże istotny i często zapomniany fakt. Nie sztuką jest narobić głupot, ale wyjść z tego z przeprosinami i przyznać się do własnego błędu.

Suunto
Gość

Przykładów na takie nadużycia jest co dzień pełno, ale ten z wylewaniem zupy to bardzo jaskrawy dowód na to, że bardzo często nie potrafimy się zachować. Ważne jest także to, co mówili poprzednicy – przyznanie się do błędu.

Erp
Gość

Ja mam sąsiada, który co chwila coś maluje na balkonie i już kilka razy pochlapał mi pranie, ale pan uważa, że wszystko jest spoko i to tylko i wyłącznie moja wina, że suszę pranie na balkonie.

Transsyberia
Gość

Rozwiązanie jest proste – likwidacja balkonów przyczyną eliminacja chamskiego zachowania u sąsiada.

Uzbekistan
Gość

A może likwidacja sąsiadów??

Rent a car
Gość

Sam w krytycznych momentach usunąłbym niektórych z mojego otoczenia :)

Wonglik
Gość
Wonglik

To to jest nic, mój sąsiad wyrzucając peta z balkonu trafił tym właśnie pociskiem w pościel sąsiadki po czym poszedł oglądać spokojnie TV. Po około 2-5 min pod oknami siwo, po 7-8min po pościeli został popiół ( nadmienie tylko,że owa sąsiadka nie mieszka pod nim lecz obok niego O.o )

Salomon
Gość

Wow, niezły odlot. Swoją drogą ciekawie to musiało wyglądać – jakby ktoś robił wielkie ognisko na balkonie.

Victorinox
Gość

Śmiechy, śmiechami, ale takie jednostki żyją obok Ciebie, Ciebie… i Ciebie też.

Campus
Gość

Właśnie, i to jest najgorsze. Swoją drogą statystyka mówi, że któryś z komentujących także zachowuje się w ten sposób.

jasio
Gość
jasio

Moim zdaniem zdaniem to takiej wsi jak w mieście to niema nigdzie. Wszędzie zakapturzone świry z pseudo raperskich środowisk. Agresywne bolki kipiące marychą. Osiołki nie odróżniające trzmiela od bąka. Zero logicznego myślenia i poszanowania dla drugiego człowieka. Na wsi nikt nie wylewa zupy za okno a w mieście i owszem są tacy paranoicy.