21

Eksperyment: urodziny na Facebooku

urodziny

„Dzięki za pamięć i życzenia” – standardowy post solenizantów adresowany do znajomych na Facebooku w podzięce za wpisy z urodzinowymi życzeniami. Zwykle życzeniami krótkimi, zdawkowymi, sprawiającymi wrażenie, jakoby były one kopią życzeń składanych w dniach poprzednich innym fejsbukowiczom.

Postanowiłem przeprowadzić pewien eksperyment. W ustawieniach swojego konta na fejsie całkowicie wyłączyłem powiadamianie (przypominanie) o moich urodzinach.

Doczekałem 10 listopada – dnia moich urodzin. I co?

Na fejsie cisza :) Do południa dwie prywatne wiadomości od brata, który pamiętał i od znajomej, która o moich urodzinach dowiedziała się przy okazji życzeń dla naszego wspólnego znajomego, który urodziny obchodzi tego samego dnia, co ja.

Po południu spotkałem się z koleżanką. Wręczyła mi flachę w podzięce za to, że poświęciłem trochę czasu jej netbookowi i przy okazji złożyła życzenia. Wiedziała, że mam urodziny, bo urodziłem się tego samego dnia, co jej przyjaciółka i ten fakt dobrze zapamiętała. Radocha!

Niedługo po tym zadzwoniła moja narzeczona. Przebywa obecnie w Anglii, ale nie mogła nie pamiętać :) Rozgadaliśmy się, ale w końcu z żalem musiałem kończyć, bo pasowało mi pakować się na sesję foto, na którą byłem umówiony tego popołudnia.

Po sesji suprise! Flacha! Kolejna! Wtedy zdradziłem, że to druga butla w dniu urodzin i przy tym niezwiązana z nimi :) No to sypnęły się życzenia od dwóch Agnieszek i to były ostatnie urodzinowe życzenia, jakie w realu otrzymałem tego dnia.

Kropkę nad i postawił Mirek – mój super kompan fotograficznej doli i niedoli, który sms-em zamknął krótką listę ludzi składających mi w tym dniu urodzinowe życzenia.

No, nie potrafię opisać, jaką radość sprawiła mi ta garstka osób, która szczerze, z roześmianymi oczyma i radosnym głosem składała mi życzenia wszelkich najlepszości i różnych fajnych rozmaitości.

A Facebook? Nie zmienię ustawień konta. Na tablicy mam porządek, miłe życzenia od kilku osób grzeją mnie mocniej, niż zdawkowe, wirtualne życzenia od setek osób, a te dwie flachy… Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek został jednego tak obdarowany bez poprawki na to, że mam urodziny. Genialnie!

Urodziny potrafią być zajebiste, nawet wtedy, gdy się samemu udaje, że ich nie ma :)

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

21 komentarzy

  1. To pokazuje jak mocno nasze życie zdominowane jest przez facebook. Przyzwyczailiśmy się do niektórych mechanizmów, które myślą albo pamiętają za nas. Trudno się temu dziwić, bo żyjemy w czasach, w których każdy gdzieś na złamanie karku goni, a po drodze zasypywany jest tonami informacji. Przyznam się że bez fejsa też bym nie pamiętał o urodzinach większości znajomych.

  2. Mnie zawsze zastanawia czy solenizanci czytają te wszystkie życzenia. Bo ja nie czytam hehe tylko po kilka najnowszych ;)

  3. @Zegan: Dokładnie, Facebook spowodował w naszych zachowaniach takie nawyki, że niejednokrotnie nie umiemy bez niego funkcjonować. Sztuką jest zatem pozostać sobą, kiedy wszystko zmierza wydaje się jednym, utartym nurtem.

  4. Jest w tym wszystkim trochę racji. Ale osobiście pamiętam o urodzinach tylko najbliższych. Z czego pamiętam to złe określenie. Wiem kiedy są – teraz lepiej. O reszcie informuje mnie fb. Przyznam że nie wyobrażam sobie pytania każdego nowego znajomego o to kiedy ma urodziny.

  5. Ciekawy eksperyment. Może i ja zobaczę kto z moim znajomych pamięta o urodzinach, a komu przypomina FB? :D Albo ile życzeń dostane jak wyłączę konto na fb na okres świąt? :D

  6. Chyba lepiej nie mieć styczności z FB, bo kiedy tylko jakiś procent posiadanych „znajomych” nam złoży życzenia, to można nie wyjść z szoku do końca życia.

  7. Spóźnione, ale szczere :)
    A poważnie to pamiętam tylko 3 (słownie trzy) daty: bitwa pod
    Grunwaldem (bo to przepis na doskonały bimberek), swoje urodziny i urodziny Koleżanki Małżonki, ale to z tytułu „prostoty” cyferek. Za cholere nijaką nie jestem w stanie zapamiętać dat, nr telefonów tudzież innych takich dupereli, ale za to giepes mam taki, że jak raz gdzieś pojadę, to po pewnym (nie dłuższym niż miesiąc) czasie jestem w stanie przejechać tą samą trasą bezbłędnie.
    A na flaszkęto się możemy kiedyś umówić, pod warunkiem, że mnie przeniosą gdzieś w Twoje okolice :D

  8. Być może to fakt, że mam dobrą pamięć do dat, ale zawsze raziło mnie to, że ktoś, czy coś musi przypominać mi o ważnych uroczystościach. Przy okazji warto sobie zadać pytanie, czy ważne jest coś czego nie możemy zapamiętać bez wsparcia różnych technologii?

  9. O! Zwróciłeś uwagę na ważną kwestię Suunto. Na ile jest coś dla nas ważne, właśnie, skoro nie możemy tego zapamiętać.

  10. A w ogóle to ja zawsze świętuję imieniny, a urodziny to mnie nieszczególnie interesują. Zawsze jest więcej okazji w roku do celebracji.

  11. Jest to jakaś metoda… Zawsze też można powiedzieć, że jest się po 143 imieninach. Brzmi od razu lepiej i trąci wielkim respektem.

  12. A oczywiście nawet kilka szczerych życzeń od najbliższych jest lepsze niż setki pisanych żeby napisać.

Comments are closed.