8

Adamek vs. Szpilka – krótki komentarz po walce

 

Szpilka-vs-Adamek

To była jedna z tych walk, których rezultat był mi obojętny. Chociaż nie, to złe słowo. Nie był mi obojętny, ale ani nie grzała mnie wygrana jednego przy porażce drugiego, ani wariant odwrotny. Po prostu. I wkurzało mnie pompowanie atmosfery wokół tego pojedynku, jako nie wiadomo jak ważnego i historycznego dla polskiej wagi ciężkiej.

Polskiej wagi ciężkiej nie ma. Jest gdzieś II i III liga, ale nie ma jej na poziomie światowym. Mówi się o światowym kryzysie wagi ciężkiej. Tęskni się za zawodnikami pokroju Lewisa, Holyfielda, Tysona i innych ikon złotych lat 90. Skoro więc w heavyweight jest taka lipa, to gdzie tak naprawdę jesteśmy my, skoro do ścisłej światowej czołówki nam daleko?

Szpilka pokonał Adamka jednogłośnie na punkty. Werdykt jak najbardziej sprawiedliwy i Adamek zasłużenie przegrał ze świeżakiem, który – jak sam „Góral” podkreślał – w poprzedniej walce przegrał z półamatorem (Brayantem Jenningsem)…

Pojedynek prawdy wygrał Artur Szpilka. Cieszę się, bo wkurzało mnie zarozumialstwo Adamka. I cieszę się, bo Szpilka zasłużył na wygraną. Pokonał samego siebie, swoje nawyki i pewne naturalne odruchy, które w dotychczasowych walkach były przyczyną jego kłopotów. Każdemu, kto potrafił pokonać siebie, zawsze należą się słowa największego uznania.

Ale gdyby zwycięzcą dzisiejszej (w sumie już) potyczki był Adamek, to też bym się cieszył. Nie widzę w Szpilce kandydata na pięściarza takiego formatu, jakim był Andrzej Gołota. Szpilka nie ma na to papierów. Kilka fajnych pojedynków jest w stanie dać, ale kompletnie nie dostrzegam u niego atutów, które pozwoliłyby mu wygrywać konfrontacje z obecną czołówką królewskiej kategorii.

Jednak chętnie odszczekam to, jeśli Szpila nadal będzie tak mocno i zawzięcie pracował, jak zasuwał przed walką z Adamkiem. Powtarzam: pokonał samego siebie i za to bardzo, bardzo go cenię. To jego największy sukces, a sama wygrana z Adamkiem jest dla niego najlepszym dowodem na to, że właśnie tędy jest droga do sukcesów.

Niechaj pracuje, a może pewne braki nadrobi pracusiostwem, jak to czyni choćby jego poprzedni rywal, półamator z USA. Adamkowi życzę jubileuszowej, pięćdziesiątej wygranej w jakimś pożegnalnym pojedynku. Zasłużył na to swoimi niesamowitymi walkami, jakie toczył w niższych kategoriach. Na temat walki ze Szpilką nie będę gdybał. Obóz do tej walki miał jaki chciał i na tym poprzestańmy.

Proksa i Kostecki – ich porażki też mnie nie zmartwiły. Szkoda Chudeckiego; może nie samej porażki, ale sposobu, w jaki nastąpiła. Mam nadzieję, że się chłopak nie załamie i dalej będzie dawał emocjonujące walki.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

8 komentarzy

  1. Adamek jeszcze wróci :) Rogerowi szkoda będzie cieplej posadki u boku Tomasza więc go przekona że dalej jest szybki, bije jeszcze mocniej a słabsza dyspozycja w walce ze Szpilką wynikała z krakowskiego smogu do którego Szpilka jest przyzwyczajony a pochodzący z gór Adamek nie ;)

    Pozdro dla kibiców boksu

  2. A czego można było się spodziewać po Adamku ? Nieudana walka w wyborach, nie dostał się na ciepłą posadkę to trzeba było gdzieś sięgnąć po kasę.

  3. A mnie się wydaje, że walka nie była tak jednoznaczna jak orzekli sędziowie. I nie chodzi wcale o to, że kwestionuję wynik, bo uważam że Szpila był lepszy, ale miał też wiele szczęścia.

Comments are closed.