3

Nie cierpię, nienawidzę tańczyć!

Wiem to od dawna, ale dawno nie poczułem tego tak mocno, jak po obejrzeniu poniższego nagrania. Dokładnie tak w moich oczach wygląda „zabawa” pt. „tańczymy”. Ludzie połączeni w pary „bawiący się”, czyt. drepczący nóżkami wyuczony wzorzec, a wśród nich dziadzio, który pieprzy ten schemat „zabawy” i wali prawdziwego spontana. A czymże innym jest prawdziwa zabawa, jeśli nie prawdziwym spontanem? Ano! Właśnie ten dziadzio według mnie bawi się najlepiej!

Nigdy nie postawię znaku równości  między „tańcem towarzyskim” a „prawdziwą zabawą”. Czy to taniec sportowy, czy użytkowy, to każdy jednak jest spięty według konkretnych zasad i pewnego standardu. Tak, pozwala to od kopa zatańczyć nawet z zupełnie obcą osobą, ale według mnie prawdziwa zabawa ma miejsce tylko wtedy, gdy odrzucamy wszelkie szablony i ładujemy od serca, od flaków i od samego móżdżku coś, co w rytm muzyki właśnie zaczyna z nas wypływać.

Są tańce, które na to pozwalają i ogromnie się tym jaram, ale np. na weselach tańczyć nie potrafię. Wiem, że nie jestem w tym osamotniony i wielu z Was ma podobny problem: poszliby na wesele, ale nie mają ochoty tańczyć.

W oddzielnym wpisie zebrałem więc kilka sposobów na wymiganie się od tańca :) Zapraszam!

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

3 komentarzy

Comments are closed.