6

Baba z brodą – skandal, gendery i inne, kurde!

Zamiast zagrać na muzycznych gustach zagrali na emocjach. Jeśli ktoś jeszcze wątpił w to, że konkurs Eurowizja można rozbić o kant dupy, to teraz chyba nie ma co do tego wątpliwości. Wygrała baba z brodą. W świetle blasku reflektorów i fleszy. A w świetle modnego ostatnio słowa „gender” wygrała ideologia.

Nie oglądałem, ale i tak miałem niezły ubaw obserwując falę oburzenia, jaka tuż po północy przetoczyła się przez fejsbuka. Czego ludzie się spodziewali? Szczerze? Nie wiem. Jeszcze kilka dni temu sądziłem, że wszyscy trzymają kciuki za naszych reprezentantów. Myliłem się jednak, bo im bliżej była meta konkursu, tym bardziej spychany na dalszy plan był wynik naszych i tym mocniejszy był antydoping dla brodatej gwiazdy tegorocznej edycji Eurowizji. Ciul tam z Cleo i z Donatanem, bo przecież baba z brodą prowadzi!

Zarośnięta zwyciężczyni Eurowizji 2014, austriaczka Conchita Wurst. Reprezentujący Polskę Donatan z Cleo zajęli 14 miejsce.

A na co, że tak spytam, liczyli? Że nasi wygrają? A kto się w głowę pukał albo za nią łapał w geście zdziwienia i niedowierzania, że to właśnie Cleo z Donatanem będą nas reprezentować na Eurowizji? Ano właśnie! Tacy oni słabi, taka nędzna piosenka, taki szajs, a jak przyszło do konkursu, to prawie każdy gdzieś tam po cichu zaczął liczyć na sukces naszych. Aż pojawiła się brodata Austriaczka i wszystko zepsuła, bo na sobie zogniskowała uwagę kibiców znad Wisły.

Że Cleo z Donatanem słabo? Nieważne, kurde! Ważne, że ku zgorszeniu Polaków Eurowizję wygrywa gender!

Zluzujcie galoty. Eurowizja to nie idea, a jeśli nawet kiedyś nią była, to od dawna już nie jest.

Pamiętajcie: wszędzie, gdzie widz głosuje za pomocą sms-ów, wygrywa show. Tam zawsze gra się na emocjach, by jak najmocniej nakręcić zbaraniałych telewidzów do oddawania głosów. Tak było i tu, dlatego tegoroczny show pt. „Eurowizja” można uznać za wyjątkowo udany. Ludzie jeszcze długo po nocach spać nie będą, bo baba z brodą…

Tylko jak długo jeszcze tak Eurowizja pociągnie? Rozmaite telewizyjne programy, w których dano sms-om widzów jakąś rolę, szybko padają, bo „wyczerpuje się formuła”. Taki zwykły program można zastąpić innym i tak zagospodarować najlepszy czas antenowy praktycznie tym samym show, ale czym zastąpić leciwą Eurowizję?

Coś mi się zdaje, że niedługo ten konkurs całkiem ukatrupią. Wróć! Coś mi się zdaje, że niedługo trup Eurowizji całkiem się rozsypie.

Chyba, że tzw. telewidzów uda się do czasu następnej edycji Eurowizji jeszcze mocniej ogłupić i kolejny show znowu dobrze się sprzeda. Kto będzie jego gwiazdą? Stawiam na wymalowanego chłopa z krowimi wymionami. A Wy? Macie jakieś swoje typy? ;)

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

6 komentarzy

  1. dlaczego w XXI wieku wszysko jest robione pod publikę?? ciekawe czy wygrala głosami telewidzów czy była to ustawka??

  2. My Polacy już tak mamy, ze musimy znaleść obiekt, do którego się przypierdo**my i będziemy go atakować, bo taka nasza ntura i już. Tu padło na babę z brodą, która całkiem fajnie zaśpiewała. A co by było gdyby ta baba nie miała brody a wygrała? Trudno powiedzieć a tak to przynajmniej kozła ofiarnego nie musimy szukać i możemy się na niem wyżyć :-)

  3. W kwestii estetycznej – jak ktoś postanawia być kobieta to mógłby się jednak ogolić ;)

    Na szczęście dla moich nerwów absolutnie mnie to nic a nic nie obchodzi (piosenek nawet nie słuchałem i jakoś ochoty nie mam), nie od dziś wiadomo ze ten „festiwal” to jeden wielki cyrk ustawiony politycznie i kupiony sponsorsko. Mniej więcej z tych samych powodów nie oglądam meczów piłki nożnej, wole kibicować tam gdzie są chociaż przesłanki na fair play (czyli daleko od telewizora);)

  4. Moje dzieci miały problem: tato, czy to jest pani z brodą czy pan w sukience? Przedszkole ich na to nie przygotowało.

  5. Mnie najbardziej ubawiło, że naprawdę serio ludzie nie wiedzieli czy to facet czy baba, choć wystarczyło jedno pyknięcia w guglach by mieć pewność, że to stuprocentowy mężczyzna o skłonnościach homoseksualnych, na dodatek żyjący w stałym związku. Cała zabawa polegała na tym, że założył kieckę i szpilki ;)

Comments are closed.