Nasz mały PRL. Pół roku w m-3 z trwałą, wąsami i maluchem

Nasz mały PRL. Pół roku w m-3 z trwałą, wąsami i maluchem

Nasz mały PRL. Pół roku w m-3 z trwałą, wąsami i maluchem
“Nasz mały PRL. Pół roku w m-3 z trwałą, wąsami i maluchem.” – Izabela Meyza, Witold Szabłowski

Grubo ponad rok temu usłyszałem o projekcie małżeństwa dziennikarzy, które postanowiło “przenieść się w czasie” do ostatniego dziesięciolecia PRL-u. Jak niby mieli to zrobić? Ano odtwarzając warunki życia z tamtego okresu. Zaintrygował mnie ten pomysł, a w pewien sposób zazdrościłem im. Może nie samego eksperymentu, ale możliwości przeprowadzenia go.

Kiedy Izabela Meyza z mężem Witoldem Szabłowskim powrócili z 1981 roku do teraźniejszości, a wraz z nimi powrócił do mediów temat ich eksperymentu, pojawiły się zapowiedzi rychłej premiery ich książki. Postanowiłem więc ustawić się w kolejce po nią. Cierpliwie czekałem, aż rzucą ją do księgarń. No, nie tak dosłownie :) „Nasz mały PRL” zamówiłem na Empik.com, by w dniu jej premiery odebrać w salonie.

Chciałem ją przeczytać jak najszybciej, ale nie miałem czasu się za to zabrać. Czytać miesiącami po cztery strony dziennie? To nie dla mnie. Książka musiała cierpliwie czekać na półce, aż jej właściciel będzie mógł połknąć ją tak, jak dawniej połykał inne książki. W końcu nadarzyła się okazja. Zachorowałem.

Przed rozpoczęciem lektury „Naszego małego PRL-u” na rozgrzewkę przeczytałem inną książkę traktującą o tamtym okresie: „Absurdy PRL-u. Antologia”. Przeczytałem w całości, po drodze śmiejąc się i zachodząc kaszlem. Czyta się to jak książkę z dowcipami, albowiem jest to zwykły zbiór wierszyków, kawałów i rozmaitych cytatów ukazujących absurdy życia w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

„Nasz mały PRL. Pół roku w m-3 z trwałą, wąsami i maluchem”

300 stron opowieści o życiu młodego małżeństwa z dzieckiem w odtworzonej w 2011 roku rzeczywistości sprzed lat trzydziestu. Bohaterowie musieli znaleźć mieszkanie w odpowiednim miejscu i o odpowiednim, peerelowskim, standardzie. Mieszkanie, w którym spędzą sześć peerelowskich miesięcy. Mieszkanie, w którym zapomną o internecie, telefonach komórkowych, telewizji, egzotycznych owocach i ulubionych potrawach, o markowych ciuchach i kosmetykach.Znajdują to mieszkanie i znajdują ludzi, którzy w swoich rodzinnych lamusach znajdują rekwizyty z tamtej epoki: sprzęt RTV i AGD, a także odzież, meble, dekoracje i mnóstwo innych drobnych, ale ważnych detali.

Iza z Witkiem starają się żyć tak, jak żyli ich rodzice, kiedy oni sami byli w wieku swojej córeczki, Marianny. Rezygnują z kapitalistycznych produktów i utrudniają sobie dostęp do tych artykułów, którymi mógł cieszyć się człowiek w czasach PRL-u (zarówno artykułów żywnościowych, jak i przemysłowych), nie zapominając o „kartkach”. Starają się też postępować wedle obyczajów obowiązujących w latach, do których postanowili się przenieść.

Już na początku lektury przekonałem się, że moje wcześniejsze wyobrażenia o tej książce były mylne. Spodziewałem się bogatej w szczegóły relacji z ich życia w PRL-u – relacji prowadzonej niemalże dzień po dniu, swoistego pamiętnika. W tej kwestii mocno się zawiodłem. Ale z drugiej strony spotkało mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Wróć. Ale z drugiej strony książka dostarczyła mi powodów do zachwytu! Zachwyciły mnie refleksje, którymi poprzeplatane są epizody z życia w tym półrocznym PRL-u. Refleksje stanowią większą część książki i są po prostu świetne!

Autorzy książki postawili na konfrontację dwóch światów: socjalistycznego i kapitalistycznego i, między opisami swoich przeżyć, znakomicie punktują obydwa te światy, bez ceregieli ukazując zalety i wady tak jednego, jak i drugiego. Napisałem „autorzy”, bowiem narrację prowadzą obydwoje: opowiadają na zmianę, w pierwszej osobie i zdecydowanie subiektywnie.

Myślałem, że tę książkę będę polecał – o ile będę polecał – jedynie osobom mocno interesującym się poprzednim ustrojem. Myliłem się. Tę książkę z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim: zarówno zatopionym w nostalgii za czasami PRL-u, jak i bezgranicznie rozkochanym w kapitalizmie. Książka dyskretnie, ale zdecydowanie zmusza do refleksji nad własnym życiem w świecie wolnego rynku, żądzy posiadania, mass mediów i komunikacji elektronicznej.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • email

15
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Arek
Gość
Arek

Dla mnie ta książka to jest skok na kasę. Nastała ostatnio moda na PRL i wielu chce na tej modzie zarobić coś dla siebie.

Okładka trąci tandetą. Skoro przenieśli się do 1981, to dlaczego na okładce jest “maluch” z XXI wieku?

A z tymi wykrzyknikami jeśli to prawda, a nie np. jakiś błąd w druku, to nieźle dali ciała.

shad
Gość

Znajomy to czytał i mówił, że niezłe. Wkurzał się tylko na jakiś fragment o Jaruzelskim, ale nie wiem o co dokładnie chodzi.

m
Gość
m

Jeśli stawiamy wykrzyknik, to tylko pojedynczy!
W naszym języku znaki interpunkcyjne zawsze występują w pojedynkę.
Wielokropek mimo, że składa się z trzech kropek też jest jednym znakiem interpunkcyjnym.

szuman
Gość

@m, mnie uczono, że potrójny wykrzyknik stawiamy tylko tam, gdzie chcemy “wyjątkowo głośno zakrzyczeć”. Nie jest “wielokrzykiem” jak trzy kropki wielokropkiem, ale można w takiej potrójnej postaci stosować wykrzyknik i ma to swoją regułę. W przeciwieństwie do emotikony “!!”. Być może to jakaś stara szkoła, ale tak mnie nauczono i zawsze się tego trzymałem. O ile mnie pamięć nie myli, było to omawiane razem ze stawianiem pytajnika z wykrzyknikiem.

Jakub Milczarek
Gość

Słyszałem o eksperymencie ale potem jakoś nie śledziłem efektów. Dziękuję za przypomnienie – pewnie sięgnę po tę książkę!
Mam dwie uwagi do Twojego opisu:
– nie żyjemy niestety w kapitalizmie, więc Oni mogli porównywać socjalizm PRLowski do aktualnego socjalizmu lub jak kto woli korporacjonizmu
– to samo tyczy się wolnego rynku, którego również nie mamy, chociażby ze względu na system zezwoleń i koncesji ale to długi temat…

szuman
Gość

@Jakub, “kapitalizm” – terminologia z książki, którą chciałem pokrótce opisać, a nie z nią dyskutować. A ustrój, moim zdaniem, jest nijaki. Pomieszanie wszystkiego. Nie dorośliśmy do kapitalizmu, nie wyrośliśmy z socjalizmu, daliśmy żreć korporacjom. To ogólnie, bo jeśli się tak zagłębić, to są obszary, gdzie jest, jak piszesz. Ale są też rynki, gdzie każdy może tak samo, to samo i tyle samo. Mamy tu misz-masz, z którego można czerpać na długie dyskusje.

Sławek
Gość

Straszna moda na PRL ostatnio nastała. Nie wiem skąd się to bierze… Mi by się nie chciało w takie coś bawić, gdybym chciał “powąchać” komuny. Już lepiej pojechać do Korei Północnej i zobaczyć, jak to wygląda w pełnej krasie.

Andrzej
Gość
Andrzej

Witam. Czytałem tą książkę i również spodziewałem się więcej z codziennego życia Izy i Witka. Mimo to nie czuję się rozczarowany, bo książka skłoniła mnie do zastanowienia się nad życiem i nad tym, jak wiele tracimy poddając się konsumpcjonizmowi. Bardzo polecam lekturę tej książki. Pozdrawiam

Jakub Milczarek
Gość

@Szuman – Kiedyś wreszcie trzeba będzie spotkać się na te długie dyskusje :)

szuman
Gość

@Jakub, jeśli nic się nie zmieni, to w przyszłym tygodniu (bodajże w piątek) będę w Krakowie i będę miał kilka wolnych godzin “na mieście”. Nie wiem jeszcze, o której dokładnie, ale jeśli u Ciebie piątek byłby jako tako luźny, to odezwę się, gdy dowiem się, w jakich godzinach :)

anoriell
Gość

Koniecznie muszę przeczytać w wolnej chwili.

Ostatnio (nie wiedziałam, że to jakaś moda) nadrabiam swoje braki w oglądaniu około PRLowych filmów i seriali, więc książka będzie całkiem niezłym dopełnieniem nowego doświadczenia ;)

szuman
Gość

@Anoriell, ooo taaak! Też tę drogę przeszedłem, a właściwie nadal nią kroczę :) Po komediowych klasykach teraz najbardziej pociągają mnie obyczajowe – w nich jest klimat!

Ćwiczenia
Gość

Czytalem to, na prawde polecam kazdemu

TeddyBoys98
Gość
TeddyBoys98

Dziwi mnie koloryzowanie totalitarnego systemu jakim byl komunizm – nostalgia nie przysloni ofiar komunistow jak Nil Fieldorf, Pilecki czy Popieluszko. O nich nie poczytamy zbyt wiele bo jest to temat niewygodny dla postkomuszej spolecznosci mentalnie teskniacej za PRL. Taki ksiazki maja na celu przesolniece prawdy o komunizmie w Polsce – zrobienie z tych strasznych czasow jakiejs sielankowej kolorytowej krainy gdzie nikt nie jest torturowany, bity i zastrszany. Na szczescie mlode pokolenie sie budzi i wie ze musi dokonczyc lustracji zbrodniczego komunizmu, dlatego fani Slaska Wroclaw, Lecha czy Legii tak wytrwale na oprawach upominaja sie o prawde o komunizmie i rozliczenie… Czytaj więcej »

Kolorysta
Gość

Nie sądzę żebyście tak chcieli zobaczyć jak wyglądała komuna. Dla młodych dzisiaj to sformułowanie jest śmieszne, ale tak naprawdę za tym szły ludzkie tragedie…