21

Kategorycznie zakazać trzymania psów w blokach!!!

A przede wszystkim suki. Za nieprzestrzeganie karać, a za cieczki podwójnie. Ku*wicy można dostać z wyjącymi pod klatkami i w klatkach psami, z psami zamkniętymi w mieszkaniach, z psami szczekającymi z balkonów za innymi psami, z psami srającymi na trawnikach, z psami gryzącymi się… Po prostu z psami!

Jest dziesięć po drugiej w nocy, wstałem wcześnie i położyć się chciałem wcześnie, by móc wcześnie jutro wstać. I co? I jakaś psia menda napieprza swój koncert raz pod oknem, a raz w klatce. Bo w klatce dwie suki i jak nie jedna z cieczką lata, to druga. Korków w uszy nie wsadzę, bo budzika nie usłyszę. A wstać rano chcę.

Tylko jakiś kundel sukcesywnie zakłóca mi odpoczynek. A raczej próby, jakie podejmuję w tym celu. Może inni są głusi, ale nie mogą być głupi, by nie wiedzieć, że powinni żyć w symbiozie z tymi, którzy słuch mają wrażliwy. A ja do tej drugiej grupy należę. I choć ze zmęczenia ryj mi leci na klawiaturę, to na każde „hauu” przechodzące w „auuu” czuję niemal fizyczny ból, a kotłujące się w głowie przekleństwa przeplata szczere „ałłł”.

Sterylizować? Zakazać? Psów? Tylko suk zabronić? Nie obchodzi mnie to. Każdy ma konstytucyjne prawo do odpoczynku i ja pragnę z tego prawa korzystać. To nie moje widzimisię. To naturalna potrzeba organizmu. I chcę spać, ale ta pieprzona szczekająca franca skutecznie mi to uniemożliwia. I zamiast spać i ładować akumulatory na nowy pracowity tydzień, siedzę grubo po północy i klepię ten wpis.O, znowu sprzed klatki wlazł do klatki, ale płyty swojej nie zmienił i jak wcześniej, tak i teraz nadaje na cały regulator. Niech go szlag trafi, i to zanim trafi mnie!!!

Do miłośników psów w blokach:
Na wszelkie inwektywy jestem tak odporny, że wręcz głuchy. Argumenty, że „piesek – przyjaciel człowieka” w kontekście mieszkania w blokach uważam za chybione. Podobnie ja te o zabawach i bezpieczeństwie. Psy srają i gówna walają się po trawnikach, psy są hałaśliwe i żadnego z nich pożytku na osiedlach. Jak macie jakieś mądre argumenty za kiszeniem psa na kilkudziesięciu metrach kwadratowych na entym piętrze, to proszę bardzo – te chętnie wysłucham.

PS. Jedynym akceptowalnym wyjątkiem jest dla mnie pies-przewodnik osoby niepełnosprawnej (niewidomej lub słabo widzącej). Za to wszystkie punie, feflusie i inne maskotki – wiadomo.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

21 komentarzy

  1. Przyzwyczaisz się :-) Ja za oknem mam agregaty Centrum, od czasu do czasu „kocie idy marcowe” i koncerty psiaka wyjącego z samotności piętro wyżej :-)

  2. Ja do psów na blokach mam neutralne podejście, ale muszę powiedzieć, że ciężko mi znaleść jakieś mądre argumenty „za”. Argumentów „przeciw” jest więcej i myślę że powinno się je dawać pod mocną rozwagę każdemu komu przychodzi chęć posiadania pieska…

  3. Obiło mi się o uszy, iż rząd chce wprowadzić ustawowy zakaz trzymania dużych psów na blokach. No właśnie… „dużych”. A ludzie najchętniej trzymają małe, które są bardziej hałaśliwe, niż duże. I może tu tkwi haczyk autora wpisu z akceptowalnym psem „opiekunem” ;) Takim zazwyczaj jest labrador, a taki dobrze wyszkolony na pewno nie będzie kłopotem. A wręcz odwrotnie :)

    @Mariusz: przyzwyczaić się można do czegoś, co je w miarę regularnie, a jeśli takie psie „serenady” zdarzają się raz na kilka miesięcy (jak się mylę, to przepraszam) i w takiej sytuacji trudno przywyknąć, skoro przez większość czasu ma się spokój od tego „zjawiska”.

  4. Odwieczna wojna posiadacze psów kontra sąsiedzi ;-) Jeden drugiego nie zrozumiał, nie rozumie i nie zrozumie więc ta wojna będzie trwać i trwać i trwać… ;-)

  5. Obowiązkowa sterylizacja i po kłopocie. Z kotami tak się robi nie tylko dlatego, żeby kotka małych nie przyniosła do domu ale i po to aby kocury w marcu nie szalały.

  6. @Mariusz, wiele razy do wielu różnych warunków się przyzwyczajałem (w tym spanie w drewnianym domu z powojenną stolarką 7 metrów od E40) i da się w kilka dni przywyknąć i spać jak przysłowiowy suseł. Ale tak jak Sławek zauważył: do stałego, jednostajnego hałasu łatwo się przyzwyczaić, ale ten pies nie wpisuje się w ten szablon. Hałasuje dziwnie, różnie, o różnych porach, w różnej częstotliwości i w różnym poziomie głośności.

    @Sławek, trzymanie dużych psów na blokach to barbarzyństwo. Słodkie bernardyny, husky i inne takie męczą się. One potrzebują przestrzeni na wybieganie się. Popieram ten zakaz, ale rozszerzyłbym go o niewysterylizowane suki (dobra sugestia Arka).

    @Damian, tak jak fotograf ślubny i kamerzysta ;)

    @Arek, good idea!!! :)

  7. [b]@Szuman: [b] Akurat agregaty Centrum nie wydają jednostajnego hałasu o znośnej częstotliwości. Najgorsze są te odpalania silników na wyższe obroty. Najchętniej obłożyłbym to wszystko plastikiem i detonował w kosmos :-) Tę zimę jeszcze przeżyję. Ale na wiosnę jak sytuacja będzie taka samą jak w tym roku zgłaszam to do Sanepidu i WIOŚ. Niech kontrolują. Już zdecydowanie wole psy i koty. Jak mówisz zdarza im się to na jakiś czas. Zwierzę si też kiedyś zmęczy i pójdzie spać, albo da sobie siana. A maszyneria? Psuje, zużywa się i głośniej hałasuje. nawet jak się przyzwyczaisz to gorzej się wysypiasz, wpływa to na zdrowie i długość życia.

  8. Przede wszystkim w blokach powinien być kategoryczny zakaż HODOWLI psów. Niestety mam sąsiadów z parką psów z tych niebezpiecznych którzy mieszkają w 4-5 osób na ~40m2 i do tego hodują psy, więc nie raz mają ich 2+(2-3). I niestety takie natłoczenie psów ma swoje konsekwencje, już nie wspominając o tym iż niejednokrotnie nie zdążyły wyjść na dwór by odlać się :/

  9. @SpeX to gdzie się odlewały jak nie zdążyły na dwór? Jak w windzie, na klatce to można to zgłosić do spółdzielni a jak np. w domu i przeciekło do ciebie to już w ogóle.

    Mnie też denerwuje ludzka bezmyślność i egoizm (żeby nie powiedzieć że chamstwo). Zachowują się jakby sami mieszkali w całym bloku i kupują psy, które hałasują i którymi srają po trawnikach i piaskownicach, a raz nawet widziałem na własne oczy, jak baba swojego pekińczyka wysrała na środku chodnika, bo na trawniku było trochę śniegu i pewnie żeby piesia w sweterku się nie zaziębiła w łapki. Wziąć i natrzeć właścicielowi mordę tą kupą, to może na następny raz posprzątał by po swoim pupilku i dwieście razy zastanowił by się przed zakupem kolejnego. Nic nie mam do tych, którzy sprzątają, ale to są wyjątki i chyba nawet nie da się ich policzyć w procentach, a co najwyżej w promilach.

  10. @Mariusz, wiele razy wieczorem lub nocą przechodziłem/przejeżdżałem między Twoim blokiem i delikatesami i nie uważam częstotliwości dźwięku emitowanego przez agregaty za jakąś uciążliwą. Umiarkowanie niski dźwięk i jedynie, czego mógłbym się czepić, to jego głośność. Jak masz możliwość zgłoszenia tego gdziekolwiek, to dziwi mnie, że jeszcze tego nikt nie zrobił.

    @SpeX, no to „wesoło” macie. Swoją drogą nie wiem, co trzeba mieć we łbie, żeby na czterdziestu metrach i pięciu domownikach urządzać jeszcze hodowlę dużych psów.

    @Shad, na moim osiedlu dokładnie jeden raz widziałem, jak ktoś posprzątał kupę po swoim psie. Jak mawia znane porzekadło: jedna jaskółka wiosny nie czyni.

  11. Może wypróbuj rozwiązanie z filmu „Job, czyli ostatnia szara komórka”. Jest tam motyw z „niereformowalnym” psem.
    Tylko nie traktuj tego na poważnie.

  12. Mam to samo tylko że więcej suń w klatce. Przerąbane bo poza nocnymi koncertami kawalerka bywa agresywna głównie w stosunku do siebie ale i na ludzi potrafią naskoczyć. Wszystko bezpańskie i nie szczepione, a paniusie ze swoimi suniami na rękach przemykają jak diabeł koło święconej wody.

    @Mefioso a co w tym filmie zrobili bo nie kojarzę filmu.

  13. A co byś powiedział, napisał, o psie, a właściwie właścicielu wilczura z piętra wyżej, lejącego przez balkon. Bo właścicielowi z 5tego piętra nie chciało się najwyraźniej wychodzić z pupilkiem na spacer… Nie wspominając już o bieganiu tego dużego czworonoga po 40 metrowym mieszkaniu.
    Zgadzam się w całej rozciągłości – zakaz trzymania psów w blokach. To szkodliwe dla sąsiedztwa no i psów (czasem nawet husky się trafi w bloku..).

    Jest tyle innych zwierząt nadających się do bloków. Chomik, rybki..

  14. Billy do szczania z balkonu dodam jeszcze szczanie i sranie w windzie, a raz nawet innemu sąsiadowi piesek z góry odlał się po drodze na drzwi. Ogólnie jestem na nie dla dużych i/albo hałaśliwych zwierząt na blokach. Tak jak napisałeś chomik, rybki i do tego żółw, królik, ewentualnie kot (ale po kastracji lub steryzliacji) ale kot to też już ostateczność.

    Ewentualnie zrobić specjalne osiedla „getta” dla miłośników psów gdzie tylko tacy by mieszkali. Przekonali by się jak to jest „fajnie” gdy zza drzwi, ścian i stropów dobiegają skowyty i szczekania psie. Bo wiadomo że jak własny piesek hałasuje, to cacy i nie zrozumie taki kogoś z zewnątrz dopóki sam nie posmakuje.

  15. Zasadniczo jestem przeciwny ograniczaniu czyjejś wolności – na przykład zakazowi posiadania psów.
    Z drugiej strony, wiele czasu jeszcze minie zanim ludzie w Polsce dostrzegą drugiego człowieka i potrzebę odpowiedzialności za swoje decyzje. Dopóki to nie nastąpi, niestety trzeba pewnych rzeczy zakazywać, bo przeszkadzają innym.
    Prawnego zakazu może nie popieram, ale akcje takie, jak ten wpis – jak najbardziej.

  16. ludzie bezpsowi ale np imprezowi, ćwiczący na saksofonie każdego dnia, jeżdżący na rolkach po domu, ćwiczący chodzenie w szpilkach – również w domu bo gdzie się uczyć coby ludzie nie widzieli, posiadający dzieci które biegają, wrzeszczą, skaczą, grają piłką w domu albo piszczą i wydzierają się pod blokiem też są wkurzający. i tak można wymieniać.

    Problemem nie są psy tylko skrajna nieodpowiedzialność ludzi oraz bezmyślność. Pieska można oduczyć ciągłego ujadania, wykastrować/wysterylizować (nie będzie ujadania, cieczek i niechcianych psów w schroniskach), można też pójść z psem na szkolenie posłuszeństwa i sprzątać jego kupy z trawnika.

    to że mnie niesamowicie denerwują gołębie siadające na parapetach, wijące gniazda w wentylacji i gruchające całymi dniami, srające na okna nie oznacza że powinniśmy je wszystkie wybić.

    To że nienawidzę dzieci nie oznacza że mieszkając w bloku powinno się zakazać im zabaw i zlikwidować place zabaw bo dzieci się tam wydzierają.

    Mieszkam w okolicy gdzie czasami szop włamie się do śmietnika i narobi bałaganu naokoło, czasem można też wdepnąć w kupę kuny – czy to znaczy że powinniśmy je wszystkie powybijać? czasem nasra mi na kwiatki sowa albo jeż – wybić bo srają?

    zamiast wylewać żale i próbować ograniczać wolność innych (bo to że mam prawo posiadać psa lub inne domowe zwierze jest także moją wolnością) chyba lepiej porozmawiać z sąsiadami – może innym też do przeszkadza, ale także tylko wylewają żale w internecie. Zorganizować jakieś pokojowe zebranie i przedyskutować wspólnie z właścicielami uciążliwych psów w kulturalny sposób jak się uporać z problemem. Zachorujmy się jak cywilizowani ludzie a nie jak podwórkowe burki co tylko na siebie szczekają i warczą zamiast szukać rozwiązań problemów.

    możemy zakazać wszystkiego, usunąć wszystko co wszystkich denerwuje, zakazać wszystkiego, wszystko ogrodzić i pozamykać ludzi (bo sąsiad mnie denerwuję i nie chcę codziennie na niego patrzeć). Wtedy dopiero będziemy wolnymi i szczęśliwymi ludźmi

  17. W 100% zgadzam się z Tobą. Rozumiem, jak ktoś mieszka na wsi, gdzie pies ma się gdzie wybiegać i do sąsiada jest kawałek. Natomiast w bloku? Bardzo lubię psy, ale moi porąbani sąsiedzi mają kundla, który szczeka cały dzień (z przerwami) i w nocy!!! Dzisiaj nie zdzierżyłam i włożyłam im w drzwi informację, że powiadomię policję i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Przecież można kupić obrożę antyszczekową. Jak są poza domem, ich pupil ma być również poza domem.
    Bardzo chciałabym, by temat ten znalazł w końcu odzwierciedlenie w polskich przepisach i był całkowity zakaz trzymania psów w blokach. Jak myślisz, nie byłoby szansy coś z tym zrobić?

Comments are closed.