12

Niemcy chcą zburzyć Podkarpacie i zasadzić las

Niemcy chcą zagarnąć zachodnie miasta, a całe Podkarpacie zburzyć i teren zalesić, aby mogli jeździć tu na polowania

Zatkało mnie, gdy to usłyszałem. Byłem przerażony. Porażony i przerażony. Naprawdę przerażony! Ale nie wizją roztoczoną przez osobę, którą zacytowałem, ale tym, że ona w to wierzy…

Dobra. Założmy, że jakimś cudem Polska znika, a jej tereny wpadają w łapy naszych zachodnich sąsiadów. Co więc zrobią z nimi bogaci, nastawieni na zysk Niemcy? Zabiją miasta, fabryki i wszystkie dojne krowy, by móc patrzyć, jak trawa rośnie? Czy karmić będą je dalej, a nawet rozwiną hodowle, by czerpać z nich jeszcze większe zyski?

Jedni odpowiedzą: „zabiją, bo nas nienawidzą, szczególnie tu, na Podkarpaciu, gdzie wiara, tradycja i patriotyzm i zawsze byliśmy im niewygodni”. Drudzy rzekną „bzdura, ciemnogród się boi, bo gdzie zasypia rozum, tam budzą się demony”. Na to ci pierwsi prawdopodobnie odgryzą się jednym słowem: „zdrajcy”.

Ta polaryzacja może i bezcelowa w tym wpisie, ale może być przykładem na to, jak w Polsce ludzie są podzieleni. Podzieleni nie na gminy, powiaty czy województwa, ale podzieleni ze względu na różnice w podejściu do życia i stosunek do rzeczywistości.

Jedni nie zajmują się problemami, których i tak nikt nigdy nie rozwiąże (czyt. polityka, polskie polityczne bagienko i powiązane z nim sprawy społeczne) i, zamiast marnować czas i energię na zabawę w Don Kichota, postanawiają skupić się na swoim życiu i poprawie jego jakości.

Inni zaś, nastawieni na socjał, cierpią w świecie kapitalizmu, wszędzie dookoła doszukując się winnych swojej niedoli. Osieroceni przez PRL np. nie mają gdzie złożyć wniosku o przydział, bo teraz mieszkania się kupuje. Nie rozumieją rzeczywistości i tych, którzy ją zrozumieli, zaczęli działać i mają, a zdaniem „sierot PRL-u” dorobili się nieuczciwie, kradnąc i oszukując, lub oszukując i kradnąc.Albo mając znajomości. Tak, prawda: trza mieć znajomości. W budżetówce szybko i wygodnie jedzie się na plecach innych, ale w wolnym rynku to co? Nie liczą się znajomości? Też się liczą! Przede wszystkim znajomości tego rynku, znajomości własnych umiejętności i znajomości przepisów definiujących zasady poruszania się po tym rynku. Kto te znajomości posiada ten wie, że można robić to samo (co na etacie), ale w krótszym czasie i za większe pieniądze. A kto tego nie wie, ten przed pracą, w pracy i po pracy cierpi. I narzeka.

Za dwa-trzy pokolenia duch w narodzie powinien się zmienić. Jak się zmieni, to dotrze do ludzi to, że enty dyplom entej uczelni niczego w życiu nie gwarantuje – no, może poza fochem na ten niewdzięczny kraj nad Wisłą. Za te dwa-trzy pokolenia sami możemy stać się silni i bogaci jak Niemcy, a strachy o wyburzanie i zalesianie przeniosą się dalej, na wschód.

Czy naród polski jest podzielony? TAK! Podzielony jest na tych, którzy skupiają się na własnym życiu i aktywnym poprawianiu jego jakości oraz na tych, którzy czekają, co im polityka obieca, by później narzekać, że za ich głos do urny wrzucony nic nie spadło z nieba.

Ci pierwsi szukają sukcesu, a drudzy szukają wrogów. Łączy ich jedno: znajdują to, czego szukają.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

12 komentarzy

  1. Mój wujek (biznesmen) od dawna mawiał, że jeszcze przyjdą takie czasy, że ludzie z dyplomami magistrów będą błagać o pracę ludzi po zawodówkach. Smutna prawda, ale to podejście „musisz skończyć studia, to będziesz ktoś” to też spuścizna PRLu. Smutne, ale chyba w dobrym kierunku to wszystko zmierza.

  2. „Ci pierwsi szukają sukcesu, a drudzy szukają wrogów. Łączy ich jedno: znajdują to, czego szukają.”

    świetna puenta :D

  3. To wyjaśnia dlaczego PiS jest na podkarpaciu takie silne…

    Co do wymiany pokoleń to moim zdaniem potrwa to dłużej. Zauważcie, że nawet ci, którzy już się wzięli za swoje interesy i dobrze im idzie wolą odkładać pieniądze, niż inwestować w wyższe płace dla pracowników. Gdyby wszyscy podnieśli wynagrodzenia o kilkadziesiąt procent to mogło by to dać zajebistego kopa gospodarce. Tylko nie wszystkich pracodawców na to stać a poza tym nie wszyscy by się na to odważyli.
    To jest pole do działania dla rządu, który powinien wymuszać podnoszenie wysokości wynagrodzeń, ale jednocześnie powinien obniżyć podatki i inne obciążenia związane związane z prowadzeniem firm. W przeciwnym razie nie oduczymy się wiecznego zaciskania pasa i oszczędzania nawet wtedy, gdy wiemy, że pieniądz robi pieniądz. Ah ta nasza mentalność :(

  4. Zastanawiam sie czy w tej glebokiej rozkminie uwzgledniles stan demografii w Polsce oraz to ze obecne jak i przyszle pokolenia nie beda mialy wogole swidczen ktore maja obecne? Jestesmy krajem na dorobku i nic nie wskazuje ze przyszlym pokoleniom bedzie lepiej, ze ich swiatopoglad diametralnie sie zmieni i otworza sie na przedsiebiorczosc bo realia wokol im to ulatiwa. Dlug publiczny? Przemysl polski? Zastepowalnosc pokolen? Wolny rynek ? To sa pytania nr 1. Wiekszosc udzi w Polsce jest nieswiadoma zmian po 1989 roku, zyja zludzeniami ze w Polsce jest demokracja a od 1989 mamy wolnosc, Walesa nie kolaborowal a nocna zmiana i rozplenienie sie WSI i agentury w biznesie i na szczytach wladzy to wymysl paranoikow. Problemem jest niedokonczona lustracja czyli prezent przeszych pokolen dla przyszlych.

    Jak ktos ma czas to niech obejrzy:
    http://vod.gazetapolska.pl/1529-wazna-rozmowa-o-panstwie-debata-w-instytucie-sobieskiego-cz-22

    w rezimowej TV tego nie zobaczycie, pozdro!

  5. @Jimmi – co do głębokiej lustracji to bym się wstrzymał, gnojki są wszędzie i lustrowaniem ich nie załatwisz.
    @Daro – załóż firmę i podnoś płace, założę się że długo nie pociągniesz. Koszt pracy jest tak horrendalnie wysoki, że po prostu nie opłaca się dawanie ludziom zarobić (wiem co piszę, pracuję w dużej firmie). Inna sprawa to podejście pracownika do roboty (patrz kopalnie), mnie się należy, bo ja pracuję na całą resztę „biurowych nierobów”, a gostek z zaopatrzenie potrafi w pół godziny zarobić dla firmy więcej niż „fizyczny” w pół roku.
    @Damian – te czasy już przyszły, bo „uczelni” się tyle narobiło, że licencjat to teraz tyle co moje kiedysiejsze średnie bez matury. O „uczeniu” też mogę coś powiedzieć, właśnie skończyłem „technikum”. Program nauczania się ma nijak do rzeczywistości i tego co jest naprawdę potrzebne w pracy to nie uczą.

  6. Firmie nie opłaca się podnosić pracownikom pensji, bo:
    1) Pracownik łatwo przyzwyczaja się do wyższych zarobków, a jak jest gorsza koniunktura to trudno wytłumaczyć pracownikowi, że ma dostać mniejszą wypłatę np. bez premii uznaniowej
    2) Łatwo zrzucić potrzebę mniejszych poborów na karb kryzysu. Można powiedzieć: albo godzicie się na niższe zarobki, albo będzie redukcja etatów. Co wolicie?
    3) Zamiast podwyższać pracownikowi dochody można wydać pieniążki na inwestycje np. na „ciężarowe” Q7 dla firmy.
    ===========================
    Z jakością kształcenia to jest różnie, np. Polacy wygrywają wiele konkursów programistycznych.
    Ale pracodawcy wolą powiedzieć, że zapłacą mało, bo pracownikowi brak tzw. doświadczenia.

  7. Nikt nie będzie nikogo wysiedlał i burzył. Sami się ludzie wysiedlą. Dziś z lubelszczyzny i podkarpacia ucieka masa młodych ludzi. Rzeszów, rzeszowem ( coś się dzieje, jest dobrze zarządzany, trwają inwestyce) ale w lublinie nie ma perspektyw.

  8. Skandal i tyle. Dlaczego się na to pozwala?
    Czy naród polski jest podzielony? TAK! Podzielony jest na tych, którzy skupiają się na własnym życiu i aktywnym poprawianiu jego jakości oraz na tych, którzy czekają, co im polityka obieca, by później narzekać, że za ich głos do urny wrzucony nic nie spadło z nieba.

  9. Witam. Więc do rzeczy. Nie ma czegoś takiego, że gość po zawodówce czy liceum będzie mądrzejszy od magistra. Po prostu nie istnieje taka relacja. Pisanie, że „enty tytuł” nie da niczego jest bzdurą, a jednocześnie wskazuje na kompleksy i frustracje osoby piszącej. Każdy ma prawo się kształcić, a dlaczego tego nie robi tylko szuka wymówki? Jeśli ktoś nie ma podstaw matematyki to przepraszam jak ma prowadzić firmę? Że niby nie jest potrzebna? Wręcz przeciwnie jest bardzo potrzebna. Co roku wychodzi ze szkół średnich pokolenie debili i nieuków, którzy nie potrafią napisać matury. Nie wiem, ale już chyba nie można bardziej jej uprościć. Co z tego i tak sporo jej nie jest w stanie przejść. Później na forach wylewa się swoje pseudo filozofie, że niby „nie matura lecz chęć szczera”.

  10. Podajesz bardzo skrajny przykład. Oczywiście, prawdziwy. Jasne, takich ludzi, zwłaszcza na wschodzie jest wielu. Jak najbardziej, mylą się i są paranoikami.
    Jeśli chodzi o wnioski, które wyciągnąłeś:
    ludzie przedsiębiorczy, którym chce się coś zrobić z własnym życiem są w tym kraju zwalczani. Przede wszystkim przez tą drugą grupę. Ale nie gadaniem i nienawiścią, tylko tym, że bardziej zaradni muszą na nich pracować. Na ich socjal, na polityków, którzy im obiecują itp.
    Niestety, sporo racji mają ci „osieroceni przez PRL” mówiąc o sporej części polskich biznesmenów „oszuści i złodzieje”. Jak inaczej Asseco zdobywałoby bez przetargu zlecenia od ZUS za 650 milionów złotych? Zlecenia, które naprawdę można zrealizować kilka razy taniej.
    Z drugiej strony, przecież nie każdy przedsiębiorczy człowiek jest złodziejem. Są, nawet w tym kraju, ludzie, którym udało się pomimo rzucanych pod nogi (przez aparat państwowy) kłód. Ot, choćby twórcy Atlasa.
    Znajomości? Oczywiście, że trzeba mieć znajomości w dzisiejszym świecie, zwłaszcza w biznesie. Są niezbędne – wiem, co mówię. Pytanie czy to coś złego? Można je przecież zdobywać pijąc wódkę z odpowiednimi ludźmi, ale można również zdobywać je dzięki swojej kompetencji, pomysłom biznesowym, odpowiedniemu podejściu do klienta.
    Otoczenie polityczne też jest dla poziomu życia ekstremalnie ważne. Nie uda nam się dogonić Niemców, nawet za 5 pokoleń, jeśli system polityczny będzie karał jednostki wybitne, a nagradzał mierne. Jeśli ktoś będzie dostawał coś za darmo.

    @Damian – jeśli chodzi o tzw. wykształcenie, dyplom – masz rację. Nie zgadzam się tylko z tym, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Produkcję dyplomów mamy niestety nadal na pierwszym miejscu.

    @Daro – chętnie zapłacę moim pracownikom więcej. Więcej płacę -> ludzie lepiej pracują -> moje produkty są najwyższej jakości. Tylko jak wytłumaczyć to klientowi, który powie mi potem, że przecież stronę internetową student zrobi za 200 zł? A im więcej płacę pracownikom, tym więcej zabiera mi państwo. Za to, że traktuję swoich podwładnych jak ludzi. Oczywiście, mimo wszystko to robię.
    Wymuszanie wzrostu wynagrodzeń? Płacą minimalną? Jakoś tak się dziwnie składa, że ludzie, którzy naprawdę chcą pracować i coś w życiu zrobić nie odczuwają takiej potrzeby.
    A oszczędzanie to inwestycje! I oszczędzać trzeba, a nie wydawać na kolejny telewizor.

    @Jimmi – zgadzam się, chociaż szkoda, że praktycznie wszędzie mówi się o demografii ilościowo, a nie jakościowo. Co z tego, że będzie nas dużo, jeśli nie będziemy umieli pracować efektywnie?

    @Halszczak – oczywiście, że handlowiec zarobi dla firmy więcej niż fizyczny. Ale tu przypomina mi się stary dowcip: amerykańscy specjaliści od marketingu po 30 latach badań doszli do wniosku, że ładne pudełka lepiej się sprzedają, jeśli coś do nich włożyć.

    @Comar – oczywiście, że się przyzwyczajają, ale to kwestia mentalności. Przeświadczenia, że pracodawca ma być wrogiem pracownika i mają sobie wyrywać to, co wspólnie zarobili. Jeśli chodzi o punkt 3, to z drugiej strony może warto docenić ryzyko i pracę, jaką w początkowym etapie prowadzenia biznesu wkłada właściciel? Uwierz, że chciałbym pracować te 8 czy 10 godzin dziennie i mieć czasem wolne weekendy.
    Konkursy programistyczne – świetnie, ale jakoś trudno mi nadal znaleźć programistę, który jest w miarę niezły i zna się na programowaniu aplikacji komercyjnych. Co nie zmienia faktu, że geniuszy trzeba doceniać – bardziej niż sportowców czy gwiazdy filmowe. Ale oni nie stanowią o sile całej gospodarki czy nawet pojedynczego sektora.

    @stary belfer – wszystko fajnie, ale brak papieru nie oznacza braku wykształcenia i wiedzy. I odwrotnie. Poziom szkolnictwa jest właśnie wynikiem nastawienia się na dyplom, a nie na wiedzę. Enty tytuł niczego nie da. Ludzie po zarządzaniu nie umieją zarządzać, ludzie po finansach nie znają się na nich. Szczęście, że magister matematyki ZAZWYCZAJ coś wie o matematyce.
    Każdy ma prawo się kształcić, ale nie każdemu mam obowiązek do tego dopłacać.

  11. Bez wątpienia świetny wpis. Krótki ale doskonale oddający mój punk widzenia rzeczywistości. „Studia trza mieć” – ale właśnie do pracy w sektorze publicznym. Prywaciarza interesuje nie dyplom, a wiadomo co.. No ale budżetówka się rozrasta nieustannie więc nęci niczym dobra kiełbasa wyborcza do robienia byle jakiego mgr by po załatwieniu przez wujka siedzieć w urzędzie układając pasjansa.

    Pokolenie, które nie dostrzega bezsensu robienia studiów dla samego papieru, tego jak bezsensowne jest łożenie pieniędzy publicznych na głupoty, zatrudnianie pół miliona urzędasów i płacenie każdemu trzynastek za darmo itp. itd. musi po prostu się skończyć by coś się tu zmieniło.

Comments are closed.