16

Polska na Euro 2012 – tym razem bez meczu o honor

Euro 2012Jak zwykle skończyło się na fazie grupowej, ale jak nie zwykle meczem o wszystko był ostatni mecz grupowy, a nie – jak to miało miejsce podczas poprzednich mistrzostw – mecz przedostatni. Można biadolić, można mówić o niedosycie i zawiedzionych nadziejach, można układać litanię do św. Gdyby, ale ja proponuję po prostu głęboko odetchnąć i z ostudzoną już głową delektować się futbolem drużyn, które wciąż jeszcze są w grze.

Z meczu na mecz poziom i widowiskowość będzie szybować w górę, a wspomnienie o grze naszej reprezentacji będzie nas tylko utwierdzać w przekonaniu, że właściwie się stało, iż nie wyszliśmy z grupy. Żeby wyjść do fazy finałowej, trzeba przynajmniej jeden mecz wygrać, a skoro nam się ta sztuka nie udała w spotkaniu z Grekami, kiedy w pierwszych dwóch kwadransach robiliśmy z nimi, co chcieliśmy, a później co było, to wszyscy widzieli, no to sorry…

Najbardziej cieszy mnie remis z ruskimi. Można go nazywać politycznym i mówić „nie ważne wszystko, ważne, że się nie daliśmy”, ale mnie ten rezultat cieszy z innego powodu. Z jakiego? Ano przypomnijcie sobie, jak w pierwszej kolejce Rosja rozniosła Czechów 4:1. Dla rywali ruskich był to psychologiczny strzał ostrzegawczy. Czesi, których słabeuszami ciężko nazwać, tak wysoko przegrali z Rosją, to na co taka niedoświadczona, wiecznie przegrana kadra Polski, ma liczyć w starciu ze Sborną?

Wielu polskich kibiców przed meczem remis wzięłoby w ciemno. Marzeniem było, aby nie dostać w dupę tak, jak dostali Czesi. Albo i bardziej. Przed meczem był strach, były obawy, była wielka niepewność i setki tysięcy modłów wznoszonych do nieba, a po meczu… niedosyt. Ten rosyjski walec, który tak bezlitośnie przetoczył się po reprezentacji Czech, fuksem nie przegrał z Polską.

Po drugiej kolejce spotkań wydawać się mogło, że remis Polski z Rosją był remisem na szczycie Grupy A. Po trzeciej rundzie okazało się, że był to remis outsiderów. Ale czy w przypadku meczu z Rosjanami ktokolwiek bierze pod uwagę to, w jakich okolicznościach taki, a nie inny, wynik padł? Gdyby do konfrontacji na boisku doszło na poziomie okręgówek, to „nie przegrać” byłoby sprawą równie ważną z perspektywy narodowej dumy i narodowych kompleksów wobec Rosji.A mecz z Czechami? Przesraliśmy 1:0, a wystarczyło w takim samym stosunku wygrać. Ale dobrze jest, niech w finałach grają Czesi. Jeszcze by tylko brakowało tego, aby słabe drużyny cudem przechodziły dalej i dawały plamę w starciach z nieprzypadkowymi, silnymi ekipami.

Nie rozumiem braku zmian w meczu z Grecją i nie ogarniam zmian w meczu z Czechami. Po kiego penisa wpuścił Smuda broszka – piłkarza, który we własnym klubie ma problemy z graniem? Dlaczego wszystkie mecze na ławce przesiedział Wolski? Przecież to jest gość, który mógłby być objawieniem naszej drużyny: młody, głodny sukcesów, cholernie utalentowany i świetny technicznie…

Tytoń w meczu z Grekami wszedł na niesamowitej adrenalinie, a gdy wchodził i szedł bronić karnego, byłem niemal pewien, że to mu się uda. Znam tę bramkarską adrenalinę; wiem jak działa i wiem, że zdziałać potrafi cuda. Obraz w zwolnionym tempie, siódme i ósme zmysły, mnóstwo czasu na reakcję… Co stało na przeszkodzie, by wpuścić na boisko Rafała Wolskiego? Dopiszcie to nazwisko do litanii do św. Gdyby.

Ciekawie brzmiały słowa Błaszczykowskiego, który dał do zrozumienia, że od reprezentacyjnej kuchni nie wszystko grało, jak grać powinno i winnym temu miał być prezes Lato. O tym, że prezes łazi po szatniach z przysłowiowymi trzema groszami i przysłowiowo próbuje je wtrącać do sfery zarezerwowanej wyłącznie dla piłkarzy i trenera, mówiło się jeszcze za czasów kadencji Leo Beenhakkera. Za prezesury Listkiewicza holender i jego kadra miały dobre wyniki, ale zmieniło się wszystko (i trwa do dzisiaj) od czasu, kiedy Grzegorz zastąpił Michała.

Trudno się mówi i cieszy się z tego, co jest. Zawodników mamy, młode talenty mamy… Niech zasuwają w dobrych, zagranicznych klubach i rozwijają się, a być może już w przyszłości radości, jak ta z niespodziewanego remisu z Rosją, będzie więcej.

I na koniec pytanie dotyczące Euro 2012: Hiszpania czy Niemcy? A może kto inny?

Czekam na Wasze komentarze i typy: każdy może wytypować tylko raz (nie ma poprawek i zmiany typów), a wśród tych, którzy „mają nosa” i dobrze wytypują, rozlosuję nagrodę-niespodziankę ;)

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

16 komentarzy

  1. Trzeba przełknąć gorycz odpadnięcia z mistrzostw, nie zasłużyliśmy na awans. Można mieć potencjał w piłkarzach, ale jak się go nie wykorzystuje to i wyników nie ma.

    Typ na Euro: Hiszpania, a Niemcy o 3 miejsce ;-)

  2. Piłkarzy mamy świetnych, tyle że może ze dwóch: LAwendowskiego i Błyszczykowskiego ;)
    A reszta to przeplatankę tylko robi zamiast atakować przeciwnika w swoim polu karnym.
    Jedyny pozytywny aspekt przegranej to to, że nie będzie się już tak człowiek denerwował i będzie można po prostu z przyjemnością podziwiać kunszt drużyn na EUropejskimm Poziomie.

  3. Ja stawiam na finał Niemcy – Hiszpania i na zwycięstwo Niemców, którzy będą chcieli się zrewanżować Hiszpanom za finał MŚ 2010 :)

  4. Moim zdaniem Niemcy. Jestem wiernym fanem Hiszpanii, ale na Euro 2012 nie pokazali się z najlepszej strony. Stać ich na więcej. Poza tym to będzie już trochę nudne gdy znów Hiszpania będzie mistrzem.

  5. Według mnie finał Hiszpania – Niemcy. A w finale mam nadzieje że po emocjonującym meczu z dużą ilością bramek jednak wygra Hiszpania.

  6. Dla mnie pierwszy mecz z Grecją przegraliśmy choć był remis. Prowadząc jedną bramką mieliśmy przewagę jednego zawodnika, wszyscy widzieli już wygraną minimum 3:0 a tutaj w naszej reprezentacji coś pękło i skończyła się gra o wyjście z grupy.

  7. Podsumowując EURO 2012 – Polska jako kraj wypadła rewelacyjne. Mam nadzieję, że poniesione koszty zrekompensują nam goście przyjeżdżający do Polski.

Comments are closed.