7

Depositphotos.com – coraz bardziej dla Polaków

W listopadzie 2011 roku, na łamach Wsubiektywie.pl, pisałem o Depositphotos.com. Od tamtego czasu moje zainteresowanie tym serwisem nie zmalało. Rzekłbym nawet, że stało się wręcz przeciwnie. Coraz częściej, także przypadkiem, mam styczność z tym serwisem i obserwuję, jak rośnie on w siłę na naszym krajowym rynku.

Strona główna polskiej wersji serwisu Depositphotos.com
Strona główna polskiej wersji serwisu Depositphotos.com

Wygląda na to, że Depositphotos.com mocno postawił na Polskę. Kumaci gracze stockowi (tak dostawcy zdjęć, jak i ich odbiorcy) doskonale znają takie serwisy i nie potrzebują ich polskich wersji językowych, by korzystać z dobrodziejstw banków zdjęć. Jeden taki znany ktoś rzekł razu pewnego „nie chcę, ale muszę”. W przypadku Depositphotos mogłoby być odwrotnie: „nie muszę, ale chcę”. Podoba mi się to.Depositphotos.com, jako internetowa agencja zdjęć stockowych, zajmuje się obrotem fotografiami (i grafikami), które swoich odbiorców znajdują wśród webmasterów, redaktorów, grafików i różnych innych osób, które do rozmaitych celów potrzebują gotowych, wysokiej jakości ilustracji.

Dostawcami zdjęć są fotografowie, fotograficy i graficy, którzy swoje prace umieszczają w serwisie. Zdjęcia/grafiki udostępniają odpłatnie lub nieodpłatnie (ich wybór), by odbiorcy mogli z nich korzystać, ilustrując nimi artykuły, broszury, wykorzystując elementy w projektach etc. Dostawcom zależy głównie na zarabianiu na swoich pracach – nie oszukujmy się: za liczbę darmowych ściągnięć nikt niczego sobie nie kupi, a żyć trzeba – i ten cel mogą spokojnie realizować.

Z drugiej strony są odbiorcy, którzy nie zawsze mają zamiar/ochotę wydawać pieniądze na ilustrację do czegoś, co np. robią amatorsko, niekomercyjnie, czy też po prostu dla siebie, a do tego potrzebę wykorzystania zdjęć stockowych mają „raz na ruski rok”. Nie opłaca im się wydawać pieniędzy na dostęp do płatny treści serwisu.

Tacy niedzielni zjadacze stockowi nie muszą płacić, bowiem niektóre fotografie udostępnione są w serwisie za darmo. W kategorii darmowe zdjęcia, obok fotografii, znajdują się też ilustracje oraz grafiki wektorowe. I można za darmo je pobierać, w ramach tzw. darmowego abonamentu. Darmowy abonament obowiązuje przez tydzień i umożliwia pobieranie do pięciu plików graficznych dziennie.

Może wydawać się mało (taaak, lubimy dużo i za free), ale powiem szczerze, że więcej naprawdę nie trzeba. Mając w głowie projekt szukam grafiki pasującej do niego i nie ściągam wszystkiego, jak leci, tylko 2-3 najbardziej odpowiadające ilustracje i tyle! Trzeba wiedzieć, czego się szuka, a jak się nie wie, to może lepiej zostać asystentem kogoś bardziej ogarniętego?

Jak przystało na szanującą się instytucję działającą w internecie, Depositphotos posiada również swój blog. Gdy niespełna pół roku temu pisałem o tej platformie stockowej, bloga – przynajmniej po polsku – nie stwierdziłem. A teraz tak, co mnie zresztą bardzo przyjemnie zaskoczyło.

Depositphotos blog - po polsku
Depositphotos blog – po polsku

Depositphotos blog ma szansę stać się kapitalnym źródłem informacji dla dostawców zdjęć. Ostatnie wpisy na blogu zapoczątkowały – mam nadzieję długą – serię wpisów, w których publikowane są tygodniowe „top”: najpopularniejsza grafika i listy najpopularniejszych słów kluczowych. Znajomość ich i analiza stanowią źródło aktualnych trendów panujących wśród odbiorców (czyt. nabywców) zdjęć, co w prostej linii może ułatwić wstrzelenie się w chodliwą tematykę i zwiększenie swoich zarobków. Tak trzymać! Mam nadzieję, że szefostwo Depositphotos.com to przeczyta.

No to co? Za kolejne pół roku znowu się dziwimy? Ciekaw jestem, jak polska wersja Depositphotos.com się rozwinie przez ten czas. Od poprzedniego bliższego spotkania fajnie to wszystkie ewoluowało. Mam nadzieję, że serwis kursu nie zmieni i nadal będzie rósł tak, jak to robił do tej pory. Przyjaźnie dla dostawców zdjęć i przyjaźnie dla odbiorców zdjęć. Dostawców i odbiorców z Polski.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

7 komentarzy

  1. Tak właśnie powinno być, że jak jakiś serwis chce wejść na rynek w danym kraju, to powinien zapewnić odpowiednią wersję językową. Muszę przyznać, że Depositphotos zrobiło to wzorowo. Nie ograniczyło się tylko do przetłumaczenia zmiennych językowych ale prowadzi bloga dla Polaków. Słowa uznania i niech inni naśladują a nie rzucają ochłapy jak to kilku zrobiło.

  2. Moim skromnym zdaniem darmowy abonament powinien być na stałe. Tak jak napisałeś ktoś raz na ruski rok potrzebuje jakąś fotkę i po wielu miesiącach może znowu chcieć coś ściągnąc. I co wtedy ma zrobić? Zakładać drugie konto na darmowy abonament? Bez sensu trochę. A serwis fajny i przejrzysty.

  3. Trzeba chwalić takie podejście wśród tego typu międzynarodowych serwisów. Obecnie wszyscy prześcigają się w coraz to lepszych promocjach ;) Pozdrawiam!

  4. DepositPhotos to złodzieje! Stosują tzw. ukryte opłaty. Wykupiłem niedawno subskrypcję na miesiąc. Po 30 dniach moje konto zostało ponownie obciążone kwotą 69USD. Nigdzie w potwierdzeniu kupna nie było mowy o jakiejś subskrypcji odnawialnej. O zwrocie pieniędzy można zapomnieć. Nie mogę nawet złożyć reklamacji w banku, ponieważ kwota „wisi” i wciąż nie została zaksięgowana i tak będzie prawdopodobnie przez kolejne 10 dni. Szczerze odradzam!

Comments are closed.