22

Odsolcie się od tej soli!

Kocham te polskie afery. Robi się z igły widły, z grzebienia grabie i bije się nimi niusową pianę, a całe kombajny stoją obok i nikt nic o nich nie mówi. Nawet ich nie zauważa. To grabki są najgorsze – bo tak powiedział ktoś w mediach. A gdyby najgorszymi nazwać kombajny, to co by się wtedy stało? Tzw. opinia publiczna zgłupiałaby, bo nie wiedziałaby, co w końcu jest najgorsze?

Nie, opinia publiczna nie zgłupiałaby. I nie dlatego, że jest mądra, ale że jest wręcz odwrotnie: opinia publiczna już jest głupia.

Opinia publiczna – wizualizacja

Ale o co chodzi?

Chodzi o ogólnopolski bulwers faktem, że do przetworów mięsnych i mącznych dostała się zła sól. Sól, której przeznaczeniem było psucie obuwia i balacharek samochodów w okresie zimowym. Prawdopodobnie kilku patałachów chciało sobie dorobić na boczku i sól drogową pogonili jako spożywczą. No i afera.Sanepid w akcji, nazw firm wykorzystujących ową sól nie ujawniono, szykują się kontrole, a ciemny lud tym razem niczego nie kupi, bo ciemny lud teraz boi się jeść.

Opinia publiczna – wizualizacja

Dziwi mnie ta afera wokół soli, która jest tylko jednym składnikiem żywności. Czemu nikt nie pruje się o pozostałe chemiczne badziewie dodawane do przetworów mięsnych?! Solanki, barwniki, aromaty, zagęstniki, konserwanty, stanowiące często ponad połowę masy gotowej „wędlinki”… Przecież to o wiele większy syf od soli i spożywany jest w nieporównywalnie większej ilości!!! Nikomu to nie przeszkadza w zażeraniu się produktami mięsopodobnymi? Nikomu to nie przeszkadza, bo nikt w mediach nie nazwał tego rakotwórczym?

Od lat karmią masy syfem, ale głosy oburzenia podniosły się dopiero po aferze z solą. Czy ludzie mają aż tak płytką wyobraźnię, że boją się soli drogowej, ale tablica Mendelejewa w pokarmie już im nie przeszkadza? Toż to właśnie to jest tematem na aferę, a nie jakaś tam sól! Gdyby od tego wałka z solą winni zapłacili podatki, to myślę, że byliby mniej winni (albo wcale), a rakotwórczości soli by nie stwierdzono. Za to tych wszystkich barwników, aromatów, wypełniaczy, zapychaczy i podtruwaczy zawartych w tzw. mięsie nie ruszą, bo są one zgodne z prawem (czytaj: legalne, opodatkowane, opłacone).

Ale pal sześć sztuczną żywność, skoro wrogiem stała się sól. Rakotwórcza.

PS. Olej opałowy też jest rakotwórczy. U kierowców może wywoływać również padaczkę i AIDS. Za to olej napędowy jest zdrowy. Tym zdrowszy, im droższy.
PS. Szkodliwy alkohol jest legalny. Nawet najtańsze i najgorsze jakościowo wyroby alkoholowe są legalne. Szkodliwe papierosy również są legalne. Nawet te gatunkowo najgorsze. Ale o nieba mniej szkodliwa marihuana jest nielegalna. I tak szkodliwa, że trzeba z nią walczyć.

I bądź tu mądry człowieku, ufaj prawu i traktuj poważnie jego autorów…

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

22 komentarzy

  1. Te owce genialnie obrazują społeczeństwo, a samochód afery :] Jeszcze powinieneś wstawić filmik ze stadem prowadzonym przez bacę i podpisać, iż idą na wybory :p

  2. Mnie ciekawi dlaczego ta sól ma być rakotwórcza? Przecież głównym składnikiem takiej „brudnej/technicznej” soli nadal jest NaCl, a dodatkowymi składnikami są piasek, czyli kwarc oraz siarczan(VI) sodu Na2SO4, który też jest nieszkodliwy dla naszego organizmu…
    Co do samego zjawiska medialnego, to mam bardzo podobne przemyślenia :)

  3. Bo z solą to tak jak z wieprzkami, krowami, kurczakami i całą resztą. Teraz jedna firma napisze, że ich „wyroby” zawierają super zdrową sól jodowaną i sprzedaż ruszy z kopyta.
    A swoją drogą sam osobiście i własnoręcznie (własnogębnie się bałem) sprawdzałem „wyrób” pod tytułem polędwica. Pełen szacun żeby z kila mięcha machnąć 3 (słownie trzy) kila wyrobu.

  4. IMHO trzeba rozróżnić dodatki do żywności na NIEZDROWE, SZKODLIWE I NIEBEZPIECZNE DLA ZDROWIA. To nie do końca to samo i co by nie gadać to chemikalia w żarciu NIEBEZPIECZNE DLA ZDROWIA nie są. Po drugie na żarciu pisze co jest w środku i z pełną świadomością to kupuje i jem. I qr$#%& qr%$^&& dostaje jak jakiś kU*&^ oszukuje mnie, szastając MOIM zdrowiem dla nabicia SOBIE kieszeni. Nie ma o co robić afery ?

  5. @Forest
    nie dalej jak dwa tygodnie temu słuchałem wywiadu z gościem z jakiejś dużej firmy produkującej żywność. Mówił on wprost, że wielu sztucznych składników się nie podaje na etykietkach a nawet naturalnych, które by się mogły konsumentom nie spodobać. Głównie unikają wypisywania E (bo nie wszystkie są wymagane przez prawo) a niektóre E mają ładne nazwy i z takich korzystają. A kto się zna ten wie jakie g$%^no to jest i sam ten facet mówił, że wielu z własnych produktów nigdy by nie kupił. Tak samo jest z terminami ważności, które zgodnie z prawem są wielokrotnie przedłużane przez samych producentów. Mają oni tylko obowiązek sprawdzić, czy przeterminowany produkt dalej wykazuje cechy produktu „w terminie”. Jeśli jest ok (np. odpowiednia ilość bakterii w jogurtach) to pakuje się je na nowo i sprzedaje na sklepy z nową datą. Więc jak kupujesz przetworzoną żywność to nigdy nie wiesz do końca co jesz i jak stare to jest. Smutna prawda ale prawda :(

  6. @shad – Nie można popadać też w skrajności! Tak jak pisał @forest – trzeba zawsze zastanowić się do jakiej kategorii zaliczmy dany dodatek.
    Co więcej, ta kwalifikacja nie powinna się ograniczać jedynie do tego o czym mówimy ale również ile jest tego dodatku. Tą mądrość odkrył już Paracelsus w XV w. a my Jemu na złość bardzo często o tym zapominamy żyjąc w XXI w. :)

    Jeśli chodzi o sławne E, to wszystkie składniki żywności mają swoje oznaczenia tego typu, np. E175 złoto :), E300 – witamina C, E900-909 woski, w tym E901 wosk pszczeli albo E930–949 gazy, w tym azot, który ciągle wdychamy! W sieci z łatwością można odnaleźć listę E i warto się jej dokładniej przyjrzeć.
    Przyznam, że dla mnie najbardziej kuriozalna jest nagonka na E211 – benzoesan sodu ale to temat na cały wpis, a nie tylko komentarz…

  7. @shad ale to chyba nie powód żeby przechodzić nad tym do porządku dziennego. To głębszy problem i prawo powinno być zmienione. Każde narażanie zdrowia ludzi na masową skalę przez dodawanie do żarcia gówna BEZ ICH WIEDZY powinno być karane 25 latami bezwzględnego pozbawienia wolności.

    Generalnie mam w dupie co jest dodawane do żarcia dopóki pisze co zostało dodane bo jako konsument mam wybór i mogę sięgnąć po inny towar. Nie kupuje ekologicznego żarcia, ale czytam i staram się wybierać produkty jak najbardziej zdrowe.

  8. Ja bym chciał porównać sobie produkty dzisiejsze z ich odpowiednikami sprzed 30-40 lat. Np. mleko, np. masło, np. sery, np. wędliny, np. konserwy, np. owoce, np. warzywa, np. pieczywo. Nie chodzi o to, żeby przekonać się, że wtedy było bardziej naturalne i smaczniejsze, a teraz jest bardziej sztuczne. Chciałbym tylko porównać i pewnie mocno się zdziwić. Nie twierdzę, że dawniej było tak fajnie, bo np. oranżada farbowała bardziej, niż dzisiejsza. Chciałbym tylko porównać podstawowe produkty dawniejsze i współczesne.

  9. @Damian gwarantuję, że większości wyrobów sprzed 40 lat byś nie przełknął, a na pewno dostałbyś solidnego rozwolnienia. Np. mleko i masło. To pierwsze tak tłuste, że mało kto, kto takowego nigdy nie pił, nie jest w stanie go przełknąć, raz, dwa, zupełnie inny, ni cholery nie przyswajalny dzisiaj zapach. Masło, które wyrabiała (ze świeżuteńkiego mleka) moja Prababcia było białe w zimie i lekko żółtawe latem.
    jak mi się zachce to opisze smaki swojego dzieciństwa, dzisiaj praktycznie nieosiągalne w miastach, a jeszcze gdzieniegdzie na wsiach do zdobycia.

  10. A ja uwielbiam świeżutkie mleko takie prosto od krowy :) Nie przeszkadza mi ani jego zapach ani śmietanka pływająca po wieszchu. Do kawy jest zajeb..te :) Masełka i sery też lubię swojskie i mam je dosyć często bo rodzinka na wsi nie próżnuje :) A mleko z kartonu przy prawdziwym mleku smakuje jak woda. Ale zgadzam się Halszczak z tobą, że ktoś nie przyzwyczajony może mieć po tym problemy ze stabilnością układu trawienia :D Ale w drugą stronę też to działa, gdyż do sklepowych nabiałów dodawane jest jakieś obce białko (nie pamiętam z czego ono pochodzi) na które wielu ludzi nie zbyt fajnie reaguje. Zależy chyba od tego kto do czego się przyzwyczaił :)

    A kto z was kiedy kolwiek pił mleko kozie? :)

  11. A ja się pytam: kto i na jakiej podstawie nazwał tą sól niejadalną? Jak może być niejadalna skoro ludzie jedli ją i to przez kilka lat? Czy zadziałała zasada „wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić aż przychodzi ktoś kto tego nie wie i to robi” i ludzie jedli bo nie wiedzieli, że się tego nie je? Chyba nie do końca… Moim zdaniem to jest trochę tak jak właśnie z olejem napędowym i opałowym.

    @Łuki piłem. A ty piłeś mleko od owcy? (:

  12. Może i ta sól jest jadalna ale według tego co jest napisane w wielu gazetach jest skażona (brudna, zanieczyszczona).

  13. Sól przemysłowa może być choćby przewożona na naczepie ciężarówki która wczoraj woziła śmierdzące odpady z ubojni. Ot cała różnica.

  14. @Klimbert
    @Forest
    ona była brudna (zanieczyszczona jak kto woli), bo była tylko odpadem chemicznym z produkcji czegoś innego. Ale zanim trafiała do zakładów spożywczych to jakiś zakład ją obrabiał (suszył i czyścił) tak aby nadawała się do sprzedaży.

  15. Paul Mccartney napisał do Dalajlamy, że jedzenie mięsa powoduje cierpienie. Miał oczywiście na myśli zwierzęta. Jedząc nasze „wędlinki” cierpiał będzie również ten kto je spożywa. Prędzej czy później dzisiejsza kiełbasa po 6,50 za kilo i szyneczka po 11 wylezie bokiem na starość.

  16. Wyszła afera bo pewnie ktoś nie dogadał się z kimś o kase z tego procederu i dlatego tylko wyszło to na jaw :) Podejrzewam że dodawanie tej soli do produktów wielkiego wpływu na Nasze zdrowie nie miało, ale dobrze się stało że wyszło na jaw, bo kto wie na czym jeszcze ktoś w Naszym kraju próbuje zrobic majątek, teraz może sie wystraszy troche :)

  17. Ile takich afer jeszcze wyjdzie. Pytanie kiedy i komu będzie zależało na tym by to nagłośnić. Wracając do soli to należałoby sprawdzić więkoszośc surowców używanych w przemysle spożywczym.

  18. Heh, no dokładnie jakby ktoś powiedział moje słowa. Mnie też śmieszą niezmiernie te nasze afery. Ktoś rzucił cynk i od jakiegoś czasu cały czas słyszę o jakiejś soli. A gdyby tak dokładnie przyjrzeć się każdemu produktowi spożywczemu? Coś mi się zdaje, że wyszła by na jaw nie jedna „afera”.

  19. @Piter już wyszła nowa afera z jajami :D Dokładnie chodzi o to, iż ze starych i zbytwiałych jaj robiono susz który szedł do wszystkich wyrobów, w których używa się jaj. Czyli wypieki, majonezy, makarony… :) Cyrk na kółkach :)

  20. Jakby się tak przejmować tym wszystkim, czym nas straszą w mediach, to nic, tylko zagłodzić się na śmierć.

Comments are closed.