12

Za co ubóstwiam „Świat według Kiepskich”?

Świat według Kiepskich

Że ów sitcom ubóstwiam, to nie ma nawet o czym gadać. To fenomen! Mistrzostwo! To Kiepscy! Nie mam pojęcia, za co ten serial pokochały miliony Polaków, ale wiem, za co tę produkcję uwielbiam ja.

Za Ferdka, za Waldusia i za Halinkę!

Można ściskać dupsko i wytężać mózgownicę nad scenariuszem, ale i tak wyjdzie z tego szit, jeśli odtwórcy ról będą do bani. A tak właśnie jest w większości polskich seriali. Skupiają się nad fabułą, która koniec końców i tak wychodzi do dupy, bo albo banalna, albo całkowicie oderwana jest od rzeczywistości (lub odrywa się w miarę upływu odcinków), ale nawet najbardziej udany pomysł partolą odtwórcy ról. Właśnie tak: „odtwórcy ról”. Bo aktorami nie sposób ich nazwać.

A taki „Świat według Kiepskich” z grubsza jest po prostu głupi. Dominują w nim cuda i cudactwa, oderwanie od rzeczywistości, mocne przerysowania i przekolorowania wszystkiego i z tej mazi jedynie od czasu do czasu wyłania się coś, nad czym warto usiąść i głębiej się zastanowić.

Mimo to oglądam odcinek po odcinku, co rusz mlaskając z uznaniem, a nawet z zachwytem. Powód jest jeden: aktorstwo. To, co na planie wyprawiają Bartosz Żukowski (Waldek), Andrzej Grabowski (Ferdek) i Marzena Kipiel-Sztuka (Halinka), to dla mnie mistrzostwo!

W ich grze nie ma tandety, luk czy kompromisów. Swoich bohaterów grają na 100%, budząc mój niekłamany podziw. Aktorzy świetnie dobrani do ról, a wyznaczone role świetnie wykreowane przez nich. Ferdek, Walduś, czy Halinka, to nie dialogi, nie strój i nie twarze. To drobniutkie gesty, dostrzegane czasem dopiero za którymś razem i cholerna swoboda w byciu Waldkiem, Ferdkiem i Halinką.

W drugiej linii stawiam śp. Krystynę Feldman (babkę Kiepską), która na tle przebarwnego młodego pokolenia prezentuję oldskulową szkołę aktorstwa, która ją wychowała. Ryszard Kotys (Paździoch) u jej boku, a w dalszym szeregu Boczek, Mariolka, Edzio Listonosz i inni. Delektuję się ich grą i chwilami całkowicie wymiękam, gdy któreś z nich mocniej sypnie skillami. Każdy z „wielkiej trójcy” Kiepskich to robi. Chyba najczęściej Walduś (Bartosz Żukowski), który grając kompletnego tłuka i idiotę potrafi nim zagrać jeszcze coś dodatkowego, ale z nie mniejszym podziwem oglądam metamorfozy jego matki (Marzena Kipiel-Sztuka), która niemal tanecznym krokiem porusza się między różnymi twarzami Halinki (ze złej i sfrustrowanej w tych samym miejscu i stroju przeistacza się w romantyczną marzycielkę).

Ferdek (Andrzej Grabowski) to instytucja sama w sobie i tak wyrazista, perfekcyjna postać Kiepskiego, że aż trudno go sobie wyobrazić w innej roli. Widziałem go jednak w różnych wcieleniach i zobaczyłem, dokąd sięga jego styl, a gdzie zaczyna się niepowtarzalność granej postaci.

Mniejsze znaczenie ma tytuł i temat odcinka, bo moją największą uwagę skupia to, co wyprawiają główni bohaterowie. Są rewelacyjni, perfekcyjni, idealni w swoich serialowych skórach. Więc nieważne o czym, tylko ważne jak, bo decyduje o tym kto!

A niektórzy, to nawet samych siebie nie potrafiliby zagrać, a są głównymi postaciami w swoich serialach. A, tfu!

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

12 komentarzy

  1. „Świat według Bundych” nie jest oryginałem, bo „Świat według Kiepskich” nie jest ich remakiem. Te seriale łączy jedynie forma/pomysł, ale każdy z nich jest skrojony stricte na podwórko kraju, w którym powstał.

  2. Też lubię kiepskich.
    Jedną z przyczyn popularności tego serialu, poza wspomnianym przez Ciebie genialnym aktorstwem, wydaje mi się być sama finansowa sytuacja bohaterów – znacznie poniżej średniozamożnego poziomu. Polakom też nie jest łatwo, więc miło jest im oglądać zabawne perypetie bohaterów, którzy finansowo mają nie lepiej lub gorzej. Nie identyfikujemy się z nimi, patrząc na nich nieco z góry, wzmacniamy poczucie własnego dobrobytu.

    Z drugiej strony odwrotny mechanizm psychologiczny działa w przypadku większości seriali, zwłaszcza TVN-owskich, gdzie bohaterowie sytuowani są zazwyczaj w wyższej klasie średniej lub nawet zamożnej, co służy eskapizmowi widza do świata nieco powyżej jego możliwości, tym razem właśnie poprzez identyfikację z bohaterami. Krańcowym przykładem takiego podejścia jest amerykańska „Dynastia”, która biła w Polsce rekordy popularności.

  3. ‚Świat wg Kiepskich’ jest dobry, gdy człowiek potrzebuje się totalnie odstresować i ‚odmóżdżyć’. Coś jak seriale o ‚Alfie’, ‚Akademia Policyjna’ czy ‚Naga Broń’.
    Większość seriali jest o ludziach bogatych, bo ludzie nie chcą oglądać tego, co mają na bieżąco. A może się mylę? :p
    Pani Feldman to talent jakich mało i mimo, że w serialu grała rolę drugoplanową, to pan Grabowski nie dorasta jej do pięt.
    Podobnie bardzo dobrym aktorem jest pan Kotys, od którego pan Grabowski mógłby się wiele nauczyć.

  4. Też mam podobne zdanie jak lukas i przemo. Serial ten zdobył tak wielką popularność wśród Polaków ponieważ pokazywał rodzinę od której wiekszości naszego społeczeństwa lepiej sie powodzi. Ludzie wolą patrzeć na taki serial w którym pokazani są ludzie gorsi od nich niż oglądać seriale typu „Teraz albo nigdy” gdzie główni bohaterowie prowadzą „słodkie” życie jeżdzą super furami, pracują na super stanowiskach, a ich problemy sprowadzają sie do tego że zdradzają lub są zdradzani. Także myślę że Świat według kiepskich był idealnie trafiony w nasze społeczeństwo i dlatego odniósł taki sukces.

  5. Mi się z kiepskimi kojarzy moja polonistka z podstawówki, która zabraniała nam oglądania Kiepskich, mówiąc że to szkodliwe dla nas :D

  6. Role Waldusia, Ferdka, Paździocha i Halinki (ale głównie Waldusia) to są role tego typu, co rola Ryśka z Klanu. Aktor musi uważać, żeby też za dobrze nie zagrać, bo jak pójdzie na całość jak w/w to później będzie z tą rolą już zawsze kojarzony.
    Myślicie, że dlaczego Walduś w jednym z sezonów zniknął, a później pojawił się jako wyrobiony i samodzielny facet? Dlatego, bo chciał wyjść z roli przygłupawego Waldka ;)

    PS. Wieki nie komentowałem, tak więc witam ponownie, a niektórych po raz pierwszy ;)

  7. To jest kolejnym dowodem na to, że jesteśmy jakimiś telepatycznymi bliźniakami. Też kocham Kiepskich, mogę ten serial oglądać na okrągło, co czynię nie gardząc powtórkami. Z wierzchu to może i ten serial wygląda banalnie, ale on ma przekaz, chwyta się rzeczywistości, absurdów i aktualności. Dla mnie to takie współczesne Alternatywy 4.

  8. Również lubię Świat według Kiepskich, chociaż z racji nieposiadania TV oglądam ten serial raczej sporadycznie…
    Zgadzam się z Tobą (znów!), że podstawową wartością tej produkcji jest wymieniona trójka aktorów. Mam jednak wrażenie, że równie istotna jest możliwość odbioru tego serialu na dwóch różnych i totalnie niezależnych poziomach. Dzięki tej formie widownia może być bardzo szeroka i obejmować ludzi o różnym wykształceniu i/lub zasobności portfela (nie bez powodu serial o takiej treści i formule emitowany jest właśnie na Polsacie). Krótko mówiąc – każdy może znaleźć coś dla siebie.
    Moim zdaniem, w każdym odcinku znajduje się przesłanie filozoficzne lub związane z szeroko pojętymi sprawami społecznymi! Czasem jest ono rzeczywiście bardzo ukryte ale zawsze warte chwili zastanowienia…

  9. Nie zgodziłbym się z tym, że serial ten jest tak po prostu głupi. Świat według Kiepskich pokazuje wady naszego społeczeństwa, lecz oczywiście w bardzo wyjaskrawiony sposób z dużą dawką humoru. Czasami spotykam się z opiniami, że serial ten pozbawiony jest sensu. Owszem, ale tylko dla tych, którzy biorą wszystko dosłownie, zamiast szukać głębszego sensu, a taki tutaj istnieje.

Comments are closed.