1

Klitschko / Bracia Kliczko – krótka recenzja filmu

Klitschko - Bracia Kliczko - recenzja filmu
Bracia Kliczko

Przed chwilą skończyłem seans filmu o braciach Kliczko – bokserskich mistrzach świata w wadze ciężkiej. To chyba pierwszy film biograficzny, jaki obejrzałem w całości. Zwykle takie filmy mnie nudzą i nie zamierzam tego ukrywać, jednak w przypadku braci Kliczko sytuacja wyglądała inaczej. Boksem interesuję się od dawna, a o Vitaliju i Władimirze już niejedno słyszałem, dlatego film o nich postanowiłem potraktować jako uzupełnienie dotychczasowej wiedzy.

Czy po obejrzeniu filmu czuję się usatysfakcjonowany?

I tak, i nie. Z jednej strony najbardziej ujęło mnie bogactwo materiałów z czasów młodości Kliczków: szczególnie sceny kręcone budynkach, które kiedyś były domem braci. Również pierwsze treningi, walki oraz nagrania z Czarnobyla bardzo mnie cieszyły.

Z drugiej strony zabrakło wyjaśnień ważnych kwestii, o których bardziej zorientowani dyskutują od dawna. Mam tu na myśli przede wszystkim sprawę walki Vitalija z Lennoxem Lewisem – to, jak do niej doszło. Oficjalna wersja głosi, że zakontraktowany dla Lewisa przeciwnik (Kirk Johnson) nieoczekiwanie wycofał się z walki i na gwałt szukano Brytyjczykowi rywala. I tak właśnie miało paść na Vitalija, który nie bardzo miał czas na porządne przygotowani do walki, ale podjął rękawicę i do ringu wyszedł. Dotąd mówiło się o 10 dniach dzielących zakontraktowanie Vita od samej walki. Ponoć jednak Kliczko był od wielu miesięcy w cyklu treningowym i generalnie do pojedynku cały czas gotów. Jak by tego było mało, Vitalij miał maczać palce w rezygnacji Kirka Johnsona, m.in. obiecując mu walkę z sobą po tym, jak odbierze Lewisowi pas. Jak z tą zmianą rywala dla Lennoxa było naprawdę? Miałem nadzieję, że w filmie rzucą więcej światła na tę sprawę, ale w kontekście tej walki skupiono się głównie na kontuzji Vitalija i stosunku amerykańskiej publiczności do niego.Oddzielnego negatywa stawiam za ogólne, ostatnie wrażenie, którego nie mogę się pozbyć po skończonym seansie. Zalatuje mi tu propagandą, próbą manipulacji, wręcz nakłanianiem do polubienia Kliczków. Pokazywani w superlatywach (wszystkie ich wady to już przeszłość) wydają się być na siłę kreowani na wspanialszych od tych, za jakich się ich powszechnie uważa. Może ma to pomóc w dostaniu miejscówki w Hall of Fame?

Na sam koniec tej krótkiej recenzji filmu pozostawiłem największego plusa dla filmu „Klitschko”. Ów największy plus należy się obrazowi za pozytywne przesłanie, które każdy z nas powinien odebrać i wlać w swoje wnętrze. Mam na myśli pozytywny, motywujący przekaz o zwyciężaniu wbrew wszystkiemu i wszystkim, oraz o podnoszeniu się po upadku nawet wtedy, gdy najbliższa osoba zwątpiła. Brawo!

Zwiastun polskiej wersji filmu Klitschko
Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

Jeden komentarz

Comments are closed.