5

Elude – zagraj w depresję, by zrozumieć tę chorobę

Lat temu kilka rozczytywałem się w tekstach traktujących o depresji. Czytałem wszystko: naukowe teksty i ich opracowania stworzone dla przeciętnego człeka, a także wypowiedzi zwykłych ludzi, którzy osobiście zetknęli się z depresją. Przerażająca jest to choroba. Zdradliwa, cholernie destrukcyjna i często kończy się samobójczą śmiercią.

Przed momentem zajrzałem do Jurgiego zobaczyć, co nowego napisał. Najnowszy wpis na jego blogu poświęcony jest Elude – niezwykłej grze, która powstała po to, aby grający w nią mógł zrozumieć walkę z rzeczywistością i samym sobą, jaką musi toczyć człowiek chory na depresję.

Ponury, wyczerpujący żywot, gdzieś poniżej poziomu radosnego, lekkiego życia ludzi wolnych od od depresji. Chory z wysiłkiem stara się dorównać do tego poziomu i czasem nawet się mu to udaje, ale szybko spada jeszcze niżej, niż był. Wtedy musi walczyć z ciemnością, aby wrócić do tego własnego, środkowego i względnie bezpiecznego poziomu, na którym nie zapada się z każdym kolejnym krokiem w smoliste bagno, ale zachowuje pozory równowagi i bliżej ma do radosnego świata normalności.

Demo gry klinicznej Elude – kliknij, aby zagrać

Oczywiście zagrałem w tę grę. W trakcie grania mój mózg wyjął z pamięci tę całą moją wiedzę na temat depresji. Dzięki temu grałem bardziej wczuty i przyznam, że momentami miałem nieprzyjemne dreszcze. Gra świetna jest i rzeczywiście znakomicie odzwierciedla samotną walkę chorego z życiem.

Wykres mojej gry w Elude - grę kliniczną
Tak w Elude grałem ja.

Można zobaczyć wykres swojej gry, ale dopiero wtedy, kiedy już się dojdzie do… końca. Swoją drogą ciekaw jestem, czy jest jeszcze jakiś jeden, bezpieczny świat ponad tym ze spadającymi rumiankami i listkami. Takie miejsce, w którym wprawny gracz będzie mógł zakotwiczyć i zobaczyć jakieś „Congratulations”. Bo wykresy i demo gry sugerują, że koniec jest tylko jeden: śmierć.

Kurde.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

5 komentarzy

  1. Wykres miałem dosłownie ten sam, i chyba nieda się lepiej przejść tej gry. Bo ile razy próbowałem po upadku, uciec przed tymi mackami. To zawsze kończyły mi się gałęzie.

  2. Może da się jakoś utrzymać na tym rumiankowo-liściastym poziomie do samego końca, albo przynajmniej na tyle, aby uniknąć tego pierwszego upadku w otchłań.

    Choć z drugiej strony, jeśli gra ma wiernie oddawać depresję, to bez względu na sprawność w skakaniu po tych lecących listkach one muszą się skończyć, żeby chory człowiek znów popadł w depresyjne stany.

    Gałęzi rzeczywiście brakuje, ale zauważyłem też, że na końcu były krótsze i już tak nie nachodziły na te z sąsiednich drzew. Więc skakałem po jednym drzewie, ale korona była łysa i już nie mogłem wskoczyć w tę zieloną warstwę teleportującą do radości.

    Ciekawe, czy ta gra ma jakieś bugi, jak np. ta z czopkiem

  3. Znad otchłani można się jeszcze w ostatnim momencie cofnąć. Początkowo możesz iść tylko w kierunku otchłani. Jednak gdy jesteś tuż nad nią z lewej pojawia się światłość. :-) I można iść w tym kierunku. Ja tak zrobiłem za pierwszym razem. Na wykresie mam tak, że otchłani wychodzę piętro wyżej – na poziom drzewek. Dla mnie się tak skończyła właśnie ta gra :-)

  4. W rodzinie mojej koleżanki 3 osoby popełniły samobójstwo z powodu depresji. O jednej było wiadomo że jest chora, ale pozostałych dwóch nikt nie posądzał o depresje i dopiero po śmierci otworzyły się wszystkim oczy. Trzeba uważnie obserwować znajomych bo w taki sposób można uratować im życie…

Comments are closed.